Nauczanie Benedykta XVI o prawdziwej wolności

Przeżywając odejście z tej ziemi Papieża Benedykta XVI myślimy o jego życiu przepełnionym miłością do Jezusa. Przywołujemy różne fakty z życiorysu, przypominamy jego nauczanie i dokonania. Czynimy to w duchu wielkiej wdzięczności Bogu za dar jego ofiarnej służby Kościołowi na przestrzeni tylu lat. Nauczanie  Benedykta XVI to niezwykły skarbiec Bożej mądrości. Sięgając do niego znajdujemy prawdziwe perły, które wzbogacają nie tylko intelekt, ale przede wszystkim dogłębnie poruszają ludzkie serce.

Dzisiaj, kochani, pragnę przypomnieć jego myśli na temat prawdziwej wolności, której źródłem jest nauka Jezusa Chrystusa. Do takiej wolności dążymy, jej się uczymy i z niej stale zdajemy egzamin. Troszcząc się o trzeźwość, praktykując tę cnotę w codziennym życiu, dążymy do pełni wolności. Wiemy przecież dobrze, że bez trzeźwości nie ma wolności. Jest natomiast okrutna niewola zła. Jest upodlenie. Jest nieszczęście. A wszystko to zagraża szczęściu wiecznemu.

Papież Benedykt XVI w swoim nauczaniu wielokrotnie zwracał uwagę na bolesną prawdę o kondycji duchowej człowieka. Otóż człowiek ciągle na nowo postrzega Boga jako „granicę swojej wolności, granicę, którą trzeba usunąć, po to by (człowiek) mógł być całkowicie sobą”.  A przecież „brak Boga prowadzi do upadku człowieka i człowieczeństwa”. „Zaprzeczenie Boga deprawuje człowieka, pozbawia go umiaru i prowadzi do przemocy”. To właśnie w raju człowiek powiedział swojemu Stwórcy: „nie chcę tego, czego Ty chciałeś, Boże; ja sam chcę być bogiem”. Benedykt XVI wyjaśnia, że ta pycha jest prawdziwą istotą grzechu. „Myślimy, że jesteśmy wolni i że jesteśmy naprawdę sobą, tylko jeżeli realizujemy wyłącznie swoją wolę. Bóg jawi się jako przeciwieństwo naszej wolności. Myślimy, że musimy się od Niego uwolnić, że tylko wtedy będziemy wolni. To jest podstawowy bunt, przenikający historię, i zasadniczy fałsz, wynaturzający nasze życie. Kiedy człowiek działa wbrew Bogu, działa wbrew własnej prawdzie, a zatem nie staje się wolny, tylko wyobcowany z samego siebie”. Jesteśmy wolni tylko wtedy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Bogiem.

W każdym człowieku istnieje głębokie pragnienie szczęścia, wolności. To naturalne dążenie często jest wykorzystywane przez złych ludzi, którzy czynią wszystko, aby sprowadzić człowieka tylko do materii. Którzy starają się na wszelkie sposoby odrzeć go z duchowości. Walka toczy się o dusze zwłaszcza młodych, bo jak podkreślił  Benedykt XVI w jednym ze swoich przemówień do młodzieży, w tym właśnie wieku „dokonuje się pierwszych wielkich wyborów, zdolnych do ukierunkowania życia ku dobru lub złu. Niestety niemało jest [młodych], którzy dają się pociągać przez złudne miraże sztucznych rajów, aby znaleźć się później w smutnym osamotnieniu”.

Benedykt XVI mówił o szczególnym niebezpieczeństwie „dekadencji” człowieka. W jej konsekwencji „po cichu, a więc w sposób bardziej niebezpieczny, dokonuje się zmiana klimatu duchowego. Uwielbienie mamony, posiadania i władzy jawi się jako kontr-religia, w której nie liczy się już człowiek, a jedynie osobista korzyść. I tak, na przykład, pragnienie szczęścia przeradza się w niepohamowane i nieludzkie pożądanie, które przejawia się we władaniu narkotyków w ich różnorakiej formie. Są wielcy, którzy robią na nich interesy, i jest wielu, którzy są przez nie zwiedzeni i zrujnowani zarówno na ciele, jak i na duszy”.

Pomyślmy, kochani, jak ważny dla sprawy prawdziwej wolności jest odpowiedni klimat duchowy panujący w społeczeństwie. Czy dominuje w nim kult pieniądza, sukcesu za wszelką cenę, dążenie do bogactwa i nieskrępowanego konsumpcjonizmu? Czy ludzie liczą się z Dekalogiem, z Chrystusową Ewangelią?  Kiedy pragnienie szczęścia „przeradza się w niepohamowane i nieludzkie pożądanie”, wtedy władzę nad człowiekiem przejmują narkotyki, alkohol, hazard czy pornografia. To jest droga prowadząca do niewoli, do niszczenia człowieka i człowieczeństwa.

Jaka jest recepta na życie wolne, szczęśliwe, spełnione? Jaki jest sposób na uniknięcie zagrożeń duchowych, jakie niesie współczesny świat?

Receptą tą jest otwarcie drzwi swego serca Chrystusowi. Bo, jak przypomina nam  Papieża Benedykt XVI, Jezus Chrystus wychodzi naprzeciw każdemu z nas. Stuka do drzwi naszej wolności i prosi, aby Go przyjąć jako przyjaciela.

A świadectwem, że naprawdę warto zaprosić Jezusa do swego życia, że warto z Nim kroczyć po jego ścieżkach, jest piękne, przepełnione światłem życie Benedykta XVI i jego ufne, pełne miłości ostatnie słowa: „Jezu, kocham Ciebie”.

      2023-01-13 Ku Trzeźwości Narodu - Ks. Bp Tadeusz Bronakowski

Ks. Bp Tadeusz Bronakowski