II Niedziela Adwentu 09. 12.2018

7.30 + Leokadię w 36.r.śm. i Stanisława Słowików

8.00 Pęchery

9.15 + Jana i Jolę Stegienke

11.45 Za parafian i w intencji Zuzi w 12 rocznicę urodzin.

18.00 + Marka, Grażynę i Eugenię Andrzejewskich

Poniedziałek 10.12.2018

6.45

18.00 + Wiesława, Leokadię i Józefa Piotrowskich, Janinę i Stanisława Owczarek;

Wtorek 11.12.2018

6.45

18.00 + Roberta Zbigniewa Krakowskiego;

Środa 12.12.2018

6.45

17.00 Różaniec za zmarłych - Wypominki

18.00 + za zmarłych polecanych w wypominkach

Czwartek 13.12.2018

6.45

18.00 + Ryszarda-Tomasza Rosłoń Różaniec fatimski

Piątek 14.12.2018

6.45

18.00 + Teresę Grażynę Strupiechowską;

Sobota 15. 12.2018  REKOLEKCJE ADWENTOWE

6.45

18.00 + Józefa i Szczepana Wągrodzkich

III Niedziela Adwentu  16. 12.2018 REKOLEKCE ADWENTOWE

7.30 + Mariannę i Andrzeja Mierzwińskich

8.00 Pęchery

9.15 - O Boże błog. i dary Ducha Św. dla Oliwii Jakubowskiej w 18.r.urodzin;

11.45 Za parafian

18.00 + Stanisławę Słowik w 8.r.śm;

=====================================================================

==========================

==================

Sobota 08. 12.2018

8.00

18.00 + Teresę Wójtowicz w 1.r.śm.;

II Niedziela Adwentu 09. 12.2018

7.30 + Leokadię w 36.r.śm. i Stanisława Słowików

8.00 Pęchery

9.15 + Jana i Jolę Stegienka

11.45 Za parafian Chrzest Adama -Ryszarda

18.00 + Marka, Grażynę i Eugenię Andrzejewskich

//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

MODLITWA ZA MISJE W NASZEJ PARAFII W ROKU  w 2019 r w dniach od 06 do 13 października

/modlitwa na obrazkach kolędowych/

 Modlitwa  w intencji misji parafialnych (06-13.10.2019 r)

Boże, Stworzycielu nieba i ziemi, Ojcze Jezusa i nasz Ojcze. Prosimy Cię o błogosławieństwo dla Misji Świętych. Niech ten czas będzie dla wszystkich mieszkańców naszej parafii darem łaski i miłosierdzia. Panie Jezu Chryste, pełnio czasów i Królu wieków. Otwórz nasze umysły na Twoje Słowo, które do nas kierujesz, abyśmy potrafili wprowadzić je w codzienne życie. Pomóż nam być świadkami Twojej miłości i przebaczenia dla tych, wśród których żyjemy. Duchu Święty odnów cały świat i oblicze naszej parafii. Spraw abyśmy byli prawdziwą wspólnotą Kościoła, mieli jedno serce ijednego ducha. Niech ten czas stanie się łaską powrotu do miłości Ojca, który nieustannie czeka na swoje dzieci. Amen.

Św Rochu i Św Wawrzyńcze  patronowie naszej parafii  módlcie  się za nami.

Z błogosławieństwem Bożym  Ks Prob Wiesław Zaręba i Ks Szymon Nowicki wikariusz

==========//////////////////===========//

Modlitwa Kar. Newmana w intencji misji parafialnych  w 2019 r / nr 2/
Panie, Jezu Chryste, Ty jesteś Królem całego świata, nadzieją i oczekiwaniem wszystkich narodów. Wszystkich odkupiłeś drogocenną Krwią. Spojrzyj łaskawie na wszystkie narody, które rozrzucone są po szerokim świecie i daj im poznanie Twojej Prawdy. Spójrz, o Panie, tylko część ludzkości przyjęła Twoje Imię. Tylko część pełna wiary modli się do Ciebie. Pozwól, aby wszyscy ludzie Ciebie poznali, w Ciebie uwierzyli, Tobie służyli. Ty jesteś naszym życiem i zbawieniem, naszym zmartwychwstaniem, razem z Ojcem i Duchem Świętym Jedyny Bóg na wieki. Amen.

Św Rochu i Św Wawrzyńcze  patronowie naszej parafii  módlcie  się za nami.

Z błogosławieństwem Bożym Ks Prob Wiesław Zaręba i Ks Szymon Nowicki wikariusz

Modlitwa Jana XXIII w intencji misji parafialnych w 2019 r / nr 3/
Panie Jezu Chryste, spojrzyj prosimy na swoich misjonarzy, kapłanów i braci, siostry i świeckich, którzy wszystko opuścili, aby dawać świadectwo Twemu słowu i Twojej miłości. Podnoś ich na duchu. Słowem i przykładem swoim oświecaj w przeciwnościach i niebezpieczeństwach. Niechaj im Panie towarzyszy sztandar Krzyża Twojego. W uciskach niech ich uczy ducha ofiary, w słabościach daje moc i pociechę, a we wszystkich trudnościach życia apostolskiego – światło i wytrwanie. Uwieńcz ich prace takimi owocami, jakich sami gorąco pragną, nie szukając korzyści, ani dóbr tej ziemi. Niechaj zbawią dusze nieśmiertelne i niewierzących sprowadzą do Ciebie, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Amen.                               Św Rochu i Św Wawrzyńcze  patronowie naszej parafii  módlcie  się za nami.

Z błogosławieństwem Bożym Ks Prob Wiesław Zaręba i Ks Szymon Nowicki  wikariusz 

Moslitwa  sw Jana Pawła II o ducha misyjnego w parafii /nr 4/
Panie Jezu, który niegdyś wezwałeś pierwszych uczniów, aby stali się rybakami ludzi, niech także i dziś rozbrzmiewa Twoje łagodne wezwanie: „Pójdź za Mną !” Udziel chłopcom i dziewczętom tej łaski, by radośnie odpowiedzieli na Twój głos! Wspieraj w apostolskim trudzie naszych biskupów, kapłanów i osoby konsekrowane. Obdarz wytrwałością seminarzystów i wszystkich tych, którzy realizują swój ideał życiowy w pełnym oddaniu się Twej służbie. Rozbudź w naszych wspólnotach zapał misyjny. Poślij, o Panie robotników na swoje żniwo i nie pozwól, by brak pasterzy, misjonarzy i tych, którzy poświęcają życie sprawie Ewangelii, doprowadził ludzkość do zguby. Amen

Św Rochu i Św Wawrzyńcze  patronowie naszej parafii  módlcie  się za nami.

Z błogosławieństwem Bożym Ks Prob Wiesław Zaręba i Ks Szymon Nowicki  wikariusz 

Modlitwa za misje w naszej parafii ./ nr 5/
Panie, obudź w każdym, kto należy do Twojego Kościoła prawdziwy zapał misjonarski, by głosić Chrystusa tym, którzy Go jeszcze nie poznali, i tym, którzy przestali wierzyć. Spraw, by było wiele powołań i podtrzymuj swa łaską misjonarzy w dziele ewangelizacji. Pozwól, by każdy z nas poczuł się odpowiedzialny za misje, a przede wszystkim zrozumiał, ze naszym pierwszym obowiązkiem w szerzeniu wiary jest prawdziwe chrześcijańskie życie. Amen

Św Rochu i Św Wawrzyńcze  patronowie naszej parafii  módlcie  się za nami.

Z błogosławieństwem Bożym Ks Prob Wiesław Zaręba i Ks Szymon Nowicki  wikariusz 

Modlitwa za misje parafialne  /nr 6

Najukochańszy Panie nasz, Jezu Chryste, który nas odkupiłeś ceną przenajświętszej Krwi swojej, ogarnij miłosiernym wzrokiem biedną ludzkość, któ­ra w znacznej części jest jeszcze pogrążona w mro­kach niewiary. Spraw, by cała ludzkość zajaśniała światłem prawdy. Poślij Panie apostołów Twojej Ewangelii, wspomagaj ich żarliwość, aby nie znający Chrystusa dostrzegli Jego miłość i za ich pośrednictwem weszli do Chrystusowej owczarni. Wspomagaj wysiłki wszystkich misjonarzy i misjonarek, niech ta służba prowadzi do prawdy i miłości. Oświeć błądzących i sprowadź ich do przystani prawdy i jedności. Przyspiesz, o Najukochańszy Zbawco zapowiedziane przez Ciebie Królestwo.

Darz misjonarzy zdrowiem, optymizmem i wiarą w sens poświęcenia i ofiary. Upadającym pod ciężarem krzyża daj moc do ochotnej i wielkodusznej służby. Pomagaj wszystkim pracownikom. Niech wielkim wysiłkiem kapłanów i świeckich rośnie Twój Kościół, wielki świadek Twego Odkupienia. Amen.Św Rochu i Św Wawrzyńcze  patronowie naszej parafii  módlcie  się za nami. Z błogosławieństwem Bożym Ks Prob Wiesław Zaręba i Ks Szymon Nowicki  wikariusz

Moflitwa za misje parafialne w parafii Jazgarzew 2019

Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się imię Twoje;
przyjdź Królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode złego. Amen.

Sw Rochu i Sw Wawrzyńcze módlcie się za nami 

Z błogoslawieństwem Bożym Ks Prob Wiesław Zaręba  i Ks Szymon Nowicki

///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Papież Pius XI 17 maja 1925 dokonał kanonizacji, nazywając ją jednocześnie gwiazdą swojego pontyfikatu. Przypominamy jedną z piękniejszych modlitw, które ułożyła święta Teresa z Lisieux.

Modlitwa św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Wzniosły, a dostojny Stróżu mojej duszy,
Ty, który jaśniejesz na pięknym niebie
Jak delikatny, czysty płomień,
Pobliski tronu Wszechwiecznego,
Ty schodzisz dla mnie na tę ziemię
I rozświecasz mnie swoim blaskiem.
Piękny Aniele, Ty stałeś się moim bratem,
Moim przyjacielem,
Moim pocieszycielem.
Ty znasz moją wielką słabość,
Prowadź mnie więc za rękę.
Widzę Cię pełnego czułości
Jak usuwasz kamienie z mojej drogi.
Nawołuj mnie zawsze do patrzenia tylko w niebo.
Wiem, że im bardziej jestem mała i pokorna,
Tym promienniejsze jest Twoje oblicze.
O Ty, którego przemknięcie przez pokój
Jest szybsze od błyskawicy –
Przelatuj często ode mnie
Do tych, którzy mi są drodzy!
Skrzydłem swoim osusz ich łzy,
Śpiewaj im, jak Jezus jest dobry,
Śpiewaj, że cierpienie ma przyjaciół.
I całkiem po cichutku szepnij moje imię.
Ja pragnę w moim krótkim życiu
Ratować moich braci grzeszników.
O piękny posłańcze Kraju ojczystego,
Daj mi swój święty płomień!
Nie ma niczego, co mogłoby być darem ofiarnym,
Tylko ubóstwo – zanieś je Bogu w Trójcy Jedynemu!

 

===========================================

Czytanie Biblii 09.06.2016 r

STARY TESTAMENT

1 Księga Samuela

HELI I SAMUEL
 

Dziecię uproszone u Boga

1

1 Był pewien człowiek w Ramataim, Sufita z górskiej okolicy Efraima, imieniem Elkana, syn Jerochama, syna Elihu1, syna Tochu, syna Sufa Efratyty. 2 Miał on dwie żony: jednej było na imię Anna, a drugiej Peninna. Peninna miała dzieci, natomiast Anna ich nie miała. 3 Corocznie człowiek ten udawał się z miasta swego do Szilo, aby oddać pokłon i złożyć ofiarę dla Pana Zastępów. Byli tam dwaj synowie Helego2: Chofni i Pinchas - kapłani Pana. 
4 Pewnego dnia Elkana składał ofiarę. Dał wtedy żonie swej Peninnie, wszystkim jej synom i córkom po części ze składanej ofiary. 5 Również Annie dał część, lecz podwójną, gdyż Annę bardzo miłował, mimo że Pan zamknął jej łono. 6 Jej współzawodniczka przymnażała jej smutku, aby ją rozjątrzyć z tego powodu, że Pan zamknął jej łono. 7 I tak się działo przez wiele lat. Ile razy szła do świątyni Pana, [tamta] dokuczała jej w ten sposób. Anna więc płakała i nie jadła. 8 I rzekł do niej jej mąż, Elkana: «Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?» 9 Gdy w Szilo skończono jeść i pić, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku Pańskiego. 10 Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. 11 Uczyniła również obietnicę, mówiąc: «Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy»3. 
12 Gdy tak żarliwie się modliła przed obliczem Pana, Heli przyglądał się jej ustom. 13 Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana4. 14 Heli odezwał się do niej: «Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina!» 15 Anna odrzekła: «Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. 16 Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala, gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas». 17 Heli odpowiedział: «Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę, jaką do Niego zaniosłaś». 
18 Odpowiedziała: «Obyś darzył życzliwością twoją służebnicę!» I poszła sobie ta kobieta: jadła i nie miała już twarzy tak [smutnej] jak przedtem. 
19 Wstali o zaraniu i oddawszy pokłon Panu, wrócili i udali się do domu swego w Rama. Elkana zbliżył się do swojej żony, Anny, a Pan wspomniał na nią. 20 Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ [powiedziała]: Uprosiłam go u Pana5. 
 

Ofiarowanie Samuela na służbę Bożą


21 Gdy ów mąż, Elkana, udał się z całą rodziną, by złożyć Panu doroczną ofiarę i wypełnić ślub, 22 Anna nie poszła, lecz oświadczyła swemu mężowi: «Gdy chłopiec będzie odstawiony od piersi, zaprowadzę go, żeby ukazał się przed Panem i aby tam pozostał na zawsze». 
23 Odpowiedział jej Elkana, mąż jej: «Czyń, co ci się wydaje słuszne. Pozostań, dopóki go nie odstawisz od piersi. Oby tylko Pan ziścił swe słowo». Pozostała więc kobieta w domu i karmiła syna swojego aż do odstawienia go od piersi. 
24 Gdy go odstawiła, wzięła go z sobą w drogę, zabierając również trzyletniego cielca6, jedną efę mąki i bukłak wina. Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały. 
25 Zabili cielca i poprowadzili chłopca przed Helego. 26 Powiedziała ona wówczas: «Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. 27 O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. 28 Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu». I oddali tam pokłon Panu. 

1 Sm 1, 1 - Por. 1 Krn 6,12; 

1 Sm 1, 3 - Hebr. 'Eli. 

1 Sm 1, 11 - Dzięki specjalnej interwencji Bożej Samuel jest synem niepłodnej, jak Izaak, Samson, Jan Chrzciciel. Oddany też zostaje Bogu specjalnym ślubowaniem. Będzie nazirejczykiem. 

1 Sm 1, 13 - Hebrajczycy zazwyczaj modlili się głośno. 

1 Sm 1, 20 - Szwmul = "Bóg wysłuchał". 

1 Sm 1, 24 - popr. wg LXX; hebr.: "trzy cielce". 

WYKAZ SKRÓTÓW | KSIĘGI I ICH TŁUMACZE | INFORMACJE O WYDANIU | WYDANIE HTML (1998) | POPRZ. | COOKIES | BIBLIA MP3

 

© Wydawnictwo Pallottinum w Poznaniu, 2003
Webmaster: biblia@deon.pl, Hosting: DEO

8 Niedziela Zwykła 27.05.2018Trójcy Przenajświętszej

7.30 † Józefa, Iwonę, Tadeusza, Stanisławę i Jana Lisawów, zm. z rodz. Wilkowskich, Lisawów i Garwolińskich

8.00 Pęchery O Boże błogosławieństwo i zdrowie dla Kariny i Pawła

9.15 † Danutę i Stanisława Celińskich i zm. z rodz. Celińskich i Gutowskich

11.45 Za Parafian Rocznica I Komunii Świętej

18.00 † Stanisławę i Stanisława Stępień

Poniedziałek 28.05.

18.00 † Stanisława Zalewskiego

Wtorek 29.05.2018

18.00 Dziękczynno – błagalna za Annę i Tomasza w 19 r. ślubu i w intencji ich dzieci: Marii, Wojciecha, Stanisława, Jadwigi i Katarzyny

Środa 30.05.2018

18.00 † Michała Tomalskiego w 20 r. śm., i zmarłych dziadków Tomalskich i Wallów

Czwartek 31.05.2018 Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

7.30 † Barbarę i Aleksandra, Benedyktę i Lucjana

8.00 Pęchery † Janinę Adamczyk

9.15 Procesja . Msza sw za Parafian-procesja tylko przy kościele

18.00 † Anielę Rozbicką NIESZPORY bez procesji

Piątek 1.06.

18.00 † Jana Kwiatkowskiego w 24 r. śm. NIESZPORY I PROCESJA ,WIECZÓR UWIELBIENIA GODZ 22.00 litania do Serca Pana Jezusa śpiewana w czasie procesji

Sobota 2.06.2018

8.00 † Annę i Stanisława Woźniak i zm. z rodz. Woźniak i zmarłych z Kółek Różańcowych

16.30 ślub Urszula Osica i Rafał Pęczek

18.00 † Joannę – Barbarę Domańską NIESZPORY I PROCESJA- litania do Serca Pana Jezusa śpiewana w czasie procesji

9 Niedziela Zwykła 3.06.2018

7.30 † Marka i Annę Biernackich, Andrzeja Czarneckiego i zm. z rodz. Biernackich, Zawiślak i Czarneckich

8.00 Pęchery

9.15 † Michalinę i Józefa – Lecha, Mikołaja i Natalię Maćkula -tylko adoracja bez procesji

11.45 Za Parafian

18.00 † Władysławę i Franciszka Szymańskich NIESZPORY I PROCESJA- litania do Serca Pana Jezusa śpiewana w czasie procesji

##############'#####

PIEŚNI EUCHARYSTYCZNE

BĄDŹŻE POZDROWIONA

Ciebie Boga wystawiamy 

CHRYSTUS PAN KARMI NAS

HYMN KONGRESU EUCHARYSTYCZNEGO

GDZIE MIŁOŚĆ WZAJEMNA

IDZIE, IDZIE, BÓG PRAWDZIWY

JEZUSA UKRYTEGO

JA WIEM, W KOGO JA WIERZĘ

JEDEN CHLEB

JEZU DROGI

KŁANIAM SIĘ TOBIE

MIŁUJCIE SIĘ WZAJEMNIE

O MÓJ JEZU W HOSTII SKRYTY

O PANIE TY NAM DAJESZ

OTO ŚWIĘTE CIAŁO PANA

O ZBAWCZA HOSTIO

PANIE PRAGNIENIA LUDZKICH SERC

PAN JEZUS JUŻ SIĘ ZBLIŻA

PAN WIECZERNIK

PAN ZSTĄPIŁ Z NIEBA

PÓJDŹ DO JEZUSA

PÓJDŹCIE BŁOGOSŁAWIĆ PANA

PRZYJDŹCIE DO MNIE WSZYSCY

PRZED TAK WIELKIM SAKRAMENTEM

SŁAW JĘZYKU

TWOJA CZEŚĆ CHWAŁA

U DRZWI TWOICH

TYŚ W WIECZERNIKU

UPADNIJ NA KOLANA

WITAM CIĘ WITAM

WSZYSTKO TOBIE ODDAĆ PRAGNĘ

ZBLIŻAM SIĘ W POKORZE

ZRÓBCIE MU MIEJSCE

BĄDŹŻE POZDROWIONA

1. Bądźże pozdrowiona, Hostyjo żywa,w której Jezus Chrystus Bóstwo ukrywa! Witaj Jezu, Synu Maryi, Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostyi!

2. Bądźże pozdrowione, drzewo żywota! Niech kwitnie niewinność, anielska cnota.

3. Bądźże pozdrowiony, Baranku Boży;Zbaw nas, gdy miecz Pański na złych się sroży!

4. Bądźże pozdrowiony, Anielski Chlebie! W tym tu Sakramencie wielbimy Ciebie!

5. Bądźże pozdrowiona, święta krynico! Serce Przenajświętsze, łaski świątnico!

6. Bądźże pozdrowiony, Boski Kapłanie, nasze ofiary, usłysz błaganie.

7. Bądźże pozdrowiona, żywa Ofiaro! Broń nas przed doczesną i wieczną karą

Ciebie Boga wysławiamy 

1.Ciebie Boga wysławiamy,
Tobie Panu wieczna chwała,
Ciebie Ojca, niebios bramy,
Ciebie wielbi ziemia cała.

2.Tobie wszyscy Aniołowie,
Tobie Moce i Niebiosy,
Cheruby, Serafinowie,
ślą wieczystej pieśni głosy.

3.Święty, Święty, nad Świętymi,
Bóg Zastępów, Król łaskawy,
Pełne niebo z kręgiem ziemi,
Majestatu Twojej sławy.

4.Apostołów Tobie rzesza,
chór Proroków pełen chwały,
Tobie hołdy nieść pośpiesza
Męczenników orszak biały.

5.Ciebie poprzez okrąg ziemi,
z głębi serca ile zdoła,
Głosy ludów zgodzonymi,
wielbi święta pieśń Kościoła.

6.Niezmierzonej Ojca chwały,
Syna Słowo wiekuiste,
Z Duchem wszechświat wielbi cały,
Królem chwały Tyś, o Chryste.

7.Tyś Rodzica Syn z wiek wieka,
by świat zbawić swoim zgonem,
Przyoblókłszy się w człowieka,
nie wzgardziłeś Panny łonem.

8.Tyś pokruszył śmierci wrota;
starł jej oścień w męki dobie
I rajskiego kraj żywota,
otworzyłeś wiernym sobie.

9.Po prawicy siedzisz Boga,
w chwale Ojca, Syn Jedyny,
Lecz gdy zagrzmi trąba sroga,
przyjdziesz sądzić ludzkie czyny.

10.Prosim, słudzy łask niegodni,
wspomóż, obmyj grzech co plami,
Gdyś odkupił nas od zbrodni
Drogiej swojej Krwi strugami.

11.Ze Świętymi w blaskach mocy,
wiecznej chwały zlej nam zdroje:
Zbaw o Panie, lud sierocy,
Błogosław dziedzictwo swoje.

12.Rządź je, broń po wszystkie lata,
prowadź w niebios błogie bramy,
My w dzień każdy, Władco świata,
Imię Twoje wysławiamy.

13.Po wiek wieków nie ustanie,
Pieśń, co sławi Twoje czyny,
O, w dniu onym racz nas Panie
od wszelakiej ustrzec winy.

14.Zjaw swą litość w życiu całym
tym, co żebrzą Twej opieki:
w Tobie Panie zaufałem,
nie zawstydzę się na wieki.

CHRYSTUS PAN KARMI NAS

Chrystus Pan karmi nas swoim świętym Ciałem, Chwalmy Go na wieki!

1. Duchem całym wielbię Pana, Boga, Zbawcę Jedynego. Bo w Nim samym odnajduję wszystką radość życia mego.

2. Wielbię, bo chciał wejrzeć z nieba na swą sługę unizoną, By mnie odtąd wszyscy ludzie mogli zwać Błogosławioną.

3. Sprawił we mnie wielkie dzieła w swej dobroci niepojętej, On, Wszechmocny, On, Najwyższy On sam jeden zawsze święty.

4. On który przez pokolenia pozostaje miłosierny, Wobec tego, kto Mu służy i chce zostać Jemu wierny.

5. On, który swą mocą objawia gdy wyniosłość serc uniża, Każdy zamiar może zburzyć który pychą Mu ubliża.

6. W mocy Jego odjąć władzę a wydźwignąć pokornego, Wszystkich głodnych zaspokoić głodem wstrząsnąć bogatego.

7. On się ujął za swym ludem dziećmi wiary Abrahama, Pomny na swe miłosierdzie obietnicy swej nie złamał

HYMN KONGRESU EUCHARYSTYCZNEGO

Panie, dobry jak chleb, bądź uwielbiony od swego Kościoła, Bo Tyś do końca nas umiłował, do końca nas umiłował.

1. Tyś na pustkowiu chleb rozmnożył, Panie, „Byśmy do nieba w drodze nie ustali, Tyś stał się Manną wędrowców przez ziemię, tych, co dotąd przy Tobie wytrwali.

2. Ziarna zbierzemy, odrzucimy chwasty, Bo łan dojrzewa, pachnie świeżym chlebem. Niech ziemia nasza stanie się ołtarzem, A chleb Komunią dla spragnionych Ciebie.

3. Ty nas nazwałeś swymi przyjaciółmi, Jeśli spełnimy, co nam przykazałeś. Cóż my bez Ceiebie, Panie, uczynimy? naszym Zyciem i Oczekiwaniem.

4. Tyś za nas życie swe oddał, na krzyżu, A w znaku chleba w świątyniach zostałeś. I dla nas zawsze masz otwarte Serce, Ty do końca nas umiłowałeś.

GDZIE MIŁOŚĆ WZAJEMNA

Gdzie miłość wzajemna i dobroć,Tam znajdziesz Boga żywego. W jedno nas tu zgromadziła miłość Chrystusa: Weselmy się w Nim i radujmy! Gdzie…Z pokorą szczerą miłujmy Boga, czystego serca miłujmy się nawzajem. Gdzie…

Skoro się wszyscy tu gromadzimy, się tego, co nas rozdziela. Gdzie…Niech ustaną wszystkie gniewy i spory, pośrodku nas niech będzie Chrystus. Gdzie…

IDZIE, IDZIE, BÓG PRAWDZIWY

Idzie, idzie, Bóg prawdziwy, Idzie, sędzia sprawiedliwy. Stańmy wsżyscy pięknym kołem, I uderzmy przed Nim czołem. Idzie, idzie Bóg łaskawy,

Idzie Twórca wszego prawy. Idzie, idzie Król przemożny, Idzie Pan wielce wielmożny. Idzie, idzie Światłość wieczna, Idzie ku nam Moc przedwieczna. Idziesz, idziesz, miły Panie, A gdzie Twój majestat stanie. Niechaj tam, stanąwszy kołem, Na wiek wieków bijem czołem!nia

JEZUSA UKRYTEGO

1. Jezusa ukrytego mam w Sakramencie czcić, Wszystko oddać dla Niego, Jego miłością żyć. On się nam daje cały, z nami zamieszkał tu, Dla Jego Boskiej chwały życie poświęćmy Mu. Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój, Bo tu już nie ma chleba, to Bóg, to Jezus mój.

2. Tu Mu ciągle hosanna śpiewa anielski chór, A ta cześć nieustanna, to dla nas biednych wzór. Dzielić z nami wygnanie Jego rozkosze są, Niechże z Nim przebywanie będzie radością mą. On wie, co udręczenie, On zna, co smutku łzy, Powiem Mu swe cierpienie, bo serce z bólu drży.

3. O niebo mojej duszy, najmilszy Jezu mój, Dla mnie wśród ziemskiej suszy, Tyś szcześcia pełen zdrój. Tyś w Wieczerniku Siebie raz tylko uczniom dał, W ołtarzu się jak w niebie, powszednim chlebem stał. Chciałbym tu być Aniołem, co śpiewa ciągle cześć, Z rozpromienionym czołem Tobie swe serce nieść.

4. Pozwól jasnym płomieniem błyszczeć tej lampce mej Dopóki zimnym tchnieniem śmierć nie zagasi jej. Niech Ci, aż do dnia zgonu, miłości pienia brzmi. Tu u stóp Twego tronu wierność przysięgam Ci. O cześć Twą ciągle dbały, chcę pójść koniecznie tam, Gdzie wśród niebieskiej chwały, Tyś szczęściem wszystkich sam.

JA WIEM, W KOGO JA WIERZĘ

1. Ja wiem, w kogo ja wierzę, stałością duszy mej. Mój Pan w tym Sakramencie, pełen potęgi swej.To ten, co zstąpił z nieba, co życie za mnie dał I pod postacią Chleba pozostać z nami chciał.

2. Ja wiem, w Kim mam nadzieję, gdy słabnie ducha moc. To Ten, przed Którym światło migoce dzień i noc. On moim szcęściem w życiu, On światłem w zgonu dzień. Zwycięża mroki grzechu, rozprasza śmierci cień.

3. Ja wiem, Kogo miłuję nad wszelki świata czar, Kto poi duszę moją, kto zna miłości żar: To Król nad wszystkie króle, Wszechwładny świata Pan, Co karmi duszę moją,Ciałem i Krwią swych Boskich Ran.

JEDEN CHLEB

1. Jeden chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało, Z wielu ziaren pszenicznych się rodzi.Jedno wino, co się Krwią Chrystusa stało, Z soku wielu winnych gron pochodzi. Jak ten chleb, co złoczył złote ziarna, Tak niech miłość złoczy ich ofiarna. Jak ten kielich łączy kropel wiele, Tak nas, Chryste, w Swoim złącz Kościele.

2. O Pasterzu, zgromadź w jednej Swej owczarni

Zabłąkane owce, które giną.

W jeden Kościół zbierz na nowo i przygarnij,

Byśmy jedną stali się rodziną.

3. Na ramiona Swoje weź o Panie,

Tych co sami wrócić już nie mogą!

Niechaj zjednoczenia cud się stanie,

Prowadź nas ku niebu wspólną drogą!

JEZU DROGI

Jezu drogi, Tyś miłością, przyjdź, daj siebie nam.

Duszy mojej Tyś ufnością, króluj w niej Ty sam.

Jezu, Jezu, przyjdź do duszy mej.

Obdarz ją łaskami Twymi i bądź KróIem jej.

Choć mnie brudzą grzechu cienie, Ty mi Siebie daj,

moją łaski tchnieniem przemień w cichy raj.

Dodaj siły w życia znoju, usuń zwątpień noc

I zachowaj nas w pokoju, sercom daj Twą moc.

KŁANIAM SIĘ TOBIE

1. Kłaniam się Tobie, Przedwieczny Boże, Którego niebo pojąć nie może.

Ja, proch mizerny, przed Twą możnością.

Z wojskiem Aniołów klękam z radością.

2. Tu Stwórcę swego wiarą wyznaję,

Kocham serdecznie, pokłon oddaję,

Cieszę się wielce z Twej Boskiej chwały.

Niech Ci się kłania z niebem świat cały.

3. Dziekuję za to, żeś się zostawił

W tym Sakramencie, abyś nas zbawił.

Za swoje łaski tu wyświadczone.

Odbieraj od nas serca skruszone.

4. Przed tronem Twoim serca składamy,

Oto pokornie wszyscy wołamy:

Błogosław, Panie, swemu stworzeniu

Broń od nieszczęścia, ciesz w utrapieniu.

Kłaniam się Tobie, Przedwieczny Boże

Kłaniam się Tobie, Przedwieczny Boże

O MÓJ JEZU W HOSTII SKRYTY

1) O mój Jezu w Hostii skryty,

kolanach wielbię Cię.

W postać chleba Tyś spowity,

Twoje kryje się.

2) Ty Co rządzisz całym światem,

Me zbawienie w ręku masz;

Tu przed Twoim Majestatem

Aniołowie kryją twarz.

3) O światłości przysłoniona,

mi Twój promienny blask.

O dobroci nieskończona,

dla nas skarby łask.

4) Chlebie życia przeobfity,

Nasyć duszy mojej głód.

Boski ogniu tu zakryty,

Rozgrzej serca mego chłód.

5) Jezu, Tyś jest Zbawicielem,

mnie od zgubnych dróg.

mi siłą i weselem.

w tej Hostii żywy Bóg.

6) Dla miłości Matki Twojej

Racz wysłuchać prośbę mą:

Bądź miłością duszy mojej,

Nie gardź moją cichą łzą.

O PANIE TY NAM DAJESZ

1. O Panie Ty nam dajesz, ciało swe i krew 2x

Do Ciebie więc idziemy wciąż

Radosną nucąc pieśń

Ty jesteś Bogiem wiernym na wieczny czas 2x

2. Przez dar Twojego chleba, dobry Boże nasz 2x

Rodzinę bratnią czynisz z nas

Miłować uczysz nas

Ty jesteś Bogiem wiernym na wieczny czas 2x

3. To Twoje miłowanie, dało wolność nam 2x

Chwalimy święte imię Boże

Jak uczyłeś nas

Ty jesteś Bogiem wiernym na wieczny czas 2x

4. Tyś nam wyznaczył drogę, wiodącą na Twój szlak 2x

Idziemy więc by radość nieść,

Tam gdzie jej światu brak

Ty jesteś Bogiem wiernym na wieczny czas 2x

O ZBAWCZA HOSTIO

1) O zbawcza Hostio, godna czci,

Co lud do niebios wiedziesz bram:

Znój srogi nęka wiernych Ci;

siłę, pomoc ześlij nam.

2) Jednemu w Trójcy Władcy ziem

Niech będzie chwła w każdy czas;

Niech On wieczystym życiem swym,

W Ojczyźnie rajskiej darzy nas.

PANIE PRAGNIENIA LUDZKICH SERC

Panie, pragnienia ludzkich sec

Ty zaspokoisz sam:

Przyjdź, Chlebie Żywy, Zbawco nasz,

Pszeniczny Darze, przyjdź!

1) Jak pasterz woła owce swe

I znają Jego głos,

Tak wzywasz nas, rodzinę swą;

Za Tobą chcemy iść!

2) Z radością więc śpiewamy Ci

dziękczynienia hymn.

Godnymi czynisz dzisiaj nas

dzielić Chleb.

3) Ty, Panie, dajesz siebie nam,

By naszym życiem być.

Jak braciom służyć, naucz,

Jak miłością, prawdą żyć

PAN WIECZERNIK

Pan wieczernik przygotował,

Swój zaprasza lud.

Dla nas wszystkich dom otworzył

I zastawił stół.

Przyjdźcie, z ulic i z opłotków, bowiem mija czas.

Przyjdźcie, chorzy i ubodzy, Pan uzdrowi was!

Każdy człowiek w domu Pańskim swoje miejsce ma.

nikogo w nim nie braknie, uczta Pańska trwa.

Przystąpmy z dziękczynieniem, pożywajmy chleb,

napój nieśmiertelnych, aby życie mieć.

Zakosztujcie i poznajcie tej wieczerzy smak,

obfitości boskich darów bierzcie pełnię łask.

Kto się z Panem tu spotyka tworzy jedno z Nim

miłością go nazywa, przyjacielem swym.

Nakarmieni Chlebem Żywym wznieśmy Panu pieśń

Bóg żyjący i prawdziwy strzeże naszych serc.

PAN ZSTĄPIŁ Z NIEBA

1. Pan zstąpił z nieba pod postacią chleba;

Choć skryty, bez świty, lecz prawy Bóg.

Cichy, bez chwały, daje się nam cały;

Padnijmy na kolana, uczcijmy niebios Pana,

Z miłością, z czułością wiernych sług!

2. Jezus przychodzi, troski nam osłodzi;

Więc bieżmy, więc spieszmy do Jego stóp.

On nas z ołtarza łaską swą obdarza;

PÓJDŹ DO JEZUSA

Pójdź do Jezusa, do niebios bram.

W Nim tylko szukaj pociechy tam.

On Cię napoi krwią swoich ran,

On Ojciec, lekarz, Pan.

Słuchaj, Jezu, jak Cię błaga lud,

Słuchaj, słuchaj, uczyń z nami cud.

Przemień, o Jezu, smutny ten czas,

O Jezu, pociesz nas.

Że z nami jesteś pozwól to czuć,

Nadzieję naszą omdlaLą wzbudź.

Daj przetrwać mężnie prób ciężki czas,

Jezu, pociesz nas

  Pan Jezus już się zbliża  

Pan Jezus już się zbliża,
już puka do mych drzwi,
Pobiegnę Go przywitać, 
z radości serce drży.

Ref.:
O szczęście niepojęte, 
Bóg sam odwiedza mnie.
O Jezu, wspomóż łaską, 
bym godnie przyjął Cię.

Nie jestem godzien Panie, 
byś w sercu moim był,
Tyś Królem wszego świata,
a jam jest marny pył.

Ref.:
O szczęście niepojęte, 
Bóg sam odwiedza mnie.
O Jezu, wspomóż łaską, 
bym godnie przyjął Cię.

Gdy wspomnę na me grzechy, 
to z żalu płyną łzy,
Bom zranił Serce Twoje, 
o Jezu, odpuść mi.

Ref.:
O szczęście niepojęte, 
Bóg sam odwiedza mnie.
O Jezu, wspomóż łaską, 
bym godnie przyjął Cię.

Pragnąłbym Cię tak kochać, 
jak Ty kochałeś mnie,
Przyjm serce me oziębłe, 
a daj mi Serce Twe. 

Ref.:
O szczęście niepojęte, 
Bóg sam odwiedza mnie.
O Jezu, wspomóż łaską, 
bym godnie przyjął Cię.

Przed tak wielkim Sakramentem upadajmy wszyscy wraz,

Niech przed Nowym Testamentem starych praw ustąpi czas.

Co dla zmysłów niepojęte, niech dopełni wiara w nas.

Bogu Ojcu i Synowi hołd po wszystkie nieśmy dni,

Niech podaje wiek wiekowi hymn triumfu, dzięki, czci:

równemu Im Duchowi niechaj wieczna chwała brzmi. men.adoracja

SŁAW JĘZYKU

Sław, języku, tajemnicę Ciała i Najświętszej Krwi,

Którą jako łask krynicę, Wylał w czasie ziemskich dni,

Ten co Matkę miał Dziewicę, Król narodów, godzien czci.

Z Panny czystej narodzony, Posłan zbawić ludzki ród,

Gdy po świecie na wsze strony Ziarno słowa rzucił w lud.

Wtedy cudem niezgłębionym Zamknął swej pielgrzymki trud.

W noc ostatnią przy wieczerzy Z tymi, których braćmi zwał,

Pełniąc wszystko, jak należy, Czego przepis prawny chciał,

Sam dwunastu się powierzył I za pokarm z rąk swych dał.

Słowem więc, Wcielone Słowo, Chleb zamienia w Ciało swe,

Wino Krwią jest Chrystusową, Darmo wzrok to widzieć chce.

Tylko wiara, Boża mowa, Pewność o tym w serca śle.

TWOJA CZEŚĆ CHWAŁA

Twoja cześć, chwała, nasz wieczny Panie

Na wieczne czasy niech nie ustanie.

Tobie dziś dajem z rzeszą tych ludzi

pokłon i pienie, my Twoi słudzy.

Dziękując wielce Twej wielmożności

za ten dar zacny, Twej wszechmocności.

Żeś się darował nam nic niegodnym

w tym Sakramencie nam tu przytomnym.

Raczyłeś zostać, w takiej postaci,

nie szczędząc Siebie dla nas, swych braci.

Tobie my, Boże teraz śpiewamy

przed Twą światłością kornie padamy.

U DRZWI TWOICH

1. U drzwi Twoich stoję, Panie, u drzwi Twoich stoję, Panie, czekam na Twe zmiłowanie, czekam na Twe zmiłowanie.

2. Który pod postacią chleba, prawdziwy Bóg jesteś z nieba.

3. W tej Hostyi jest Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy.

4. W tym Najświętszym Sakramencie, obecny w każdym momencie.

5. Jak wielki cud Bóg uczynił, gdy chleb w Ciało swe przemienił.

6. A nam pożywać zostawił, ażeby nas przez to zbawił.

7. Święty, Mocny, Nieśmiertelny, w Majestacie Swym niezmierny.

8. Aniołowie się lękają, choć na Jego twarz patrzają.

9. Wszyscy niebiescy Duchowie, lękają się i królowie.

10. Niebo, ziemia ani morze, pojąć, co jest Bóg, nie może.

11. Żaden z wojska anielskiego nie dostąpi nigdy tego.

12. Czego człowiek dostępuje, Ciało i Krew gdy przyjmuje.

13. Jam nie godzien, Panie, tego, abyś wszedł do serca mego.

14. Rzeknij tylko słowo Swoje, a tym zbawisz duszę moją.

15. Kłaniam się Tobie samemu, bądź miłościw mnie, grzesznemu.

16. Niechaj żyję z Tobą, Panem, aż na wieki wieków. Amen.

TYŚ W WIECZERNIKU

1. Tyś w Wieczerniku chlebem się stał, Tyś nam Krew Twoją dał. –

Ty chciałeś z nami jedno być - jednego Ojca czcić.

Więc połącz wszystkich w jedno ciało, Panie nasz. –

Wlej w serca ludzi miłość trwałą, Boże nasz.

2. Pożywać chcemy Ciało Twe, - Krew Twoją chcemy pić. –

w miłości spalać serca swe, Na wieki z Tobą żyć. –

Więc połącz wszystkich w jedno ciało, Panie nasz. –

Wlej w serca ludzi miłość trwałą, Boże nasz.

 

UPADNIJ NA KOLANA

1. Upadnij na kolana, ludu czcią przejęty,

Uwielbiaj swego Pana: Święty, Święty, Święty!

2. Zabrzmijcie z nami Nieba; Bóg nasz niepojęty

W postaci przyszedł chleba: Święty, Święty, Święty!

3. Powtarzaj ludzki rodzie, wiarą przeniknięty,

Na wschodzie i zachodzie: Święty, Święty, Święty!

4. Pan wieczny zawsze, wszędzie ku nam łaską zdjęty,

Niech wiecznie wielbion będzie; Święty, Święty,Święty!

WITAM CIĘ WITAM

Witam Cię, witam, Przenajświętsze Ciało,

Któreś na krzyżu sromotnie wisiało,

Za nasze winy Synu jedyny Ojca wiecznego,

Boga prawego, męki te znosiłeś.

Dajem Ci pokłon, Bogu prawdziwemu,

W tym Sakramencie dziwnie zakrytemu,

Żebrzem litości, i Twej miłości,

Byś gniew Swój srogi, o Jezu drogi pohamować raczył

Zmiłuj się, zmiłuj nad nami grzesznymi,

Nie racz pogardzać prośbami naszymi

Zgrom hardych siły, daj pokój miły,

Wyniszcz złe rady, wykorzeń zdrady pośród ludu swego

WSZYSTKO TOBIE ODDAĆ PRAGNĘ

1. Wszystko Tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć!

Chcę Cię Jezu kochać wiernie, dzieckiem

Twoim zawsze być!

Serce moje weź, niech Twą śpiewa cześć,

Serce moje duszę moją, Panie Jezu weź.

2. Wszystko Tobie oddać pragnę

Od najmłodszych moich lat, Pomóż Jezu,

By mnie nie zwiódł pokusami swymi świat.

3. Wszystko Tobie oddać pragnę,

W duszy czuję święty żar.

To Ty dajesz dziecku swemu Twojej łaski Boży dar.

Wszystko Tobie oddać pragnę

Piesni Eucharystyczne, Eucharystia, Piesni na Eucharystie, piesni na Komunie, adoracja; Piesni Eucharystyczne, Eucharystia, Piesni na Eucharystie, piesni na Komunie, adoracja

ZBLIŻAM SIĘ W POKORZE

1. Zbliżam się w pokorze i niskości swej,

Wielbię Twój majestat, skryty w Hostii tej,

Tobie dziś w ofierze serce daję swe;

O, utwierdzaj w wierze, Jezu dzieci swe.

2. Mylą się o Boże, w Tobie wzrok i smak,

Kto się im poddaje, temu wiary brak,

Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę,

Że w postaci chleba utaiłeś się.

3. Bóstwo swe na krzyżu skryłeś wobec nas,

Tu ukryte z Bóstwem Człowieczeństwo wraz,

Lecz w oboje wierząc, wiem ze dojdę tam,

Gdzieś przygarnął łotra: do Twych niebios bram.

4. Pod zasłoną teraz, Jezu widzę Cię,

Niech pragnienie serca kiedyś spełni się,

Bym oblicze Twoje tam oglądać mógł,

Gdzie wybranym miejsce przygotował Bóg.

ZRÓBCIE MU MIEJSCE

1. Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba,

Pod przymiotami ubyty chleba,

Zagrody nasze widzieć przychodzi,

jak się dzieciom Jego powodzi.

2. Otocz Go wkoło, rzeszo wybrana,

Przed twoim Bogiem zginaj kolana!

Pieśń chwały Jego śpiewaj z weselem:

On twoim Ojcem, On. przyjacielem.

3. Nie dosyć było to dla człowieka,

Że na ołtarzu co dzień go czeka:

Sam ludu swego odwiedza ściany,

pragnie bawić między ziemiany.

4. Zielem, kwiatami ścielcie Mu drogi,

Którędy Pańskie iść będą nogi!

I okrzyknijcie na wszystkie strony:

"Pośrod nas idzie błogosławiony".

5. Straż przy Nim czynią Anieli możni,

przystępujcie blisko, bezbożni.

Obyście kiedyś i wy poznali,

to Pana dostali.

6. On winy nasze przebaczać lubi,

Jego się wsparciem nasz naród chlubi.

W domu i w polu daje nam dary,

Serc tylko naszych żąda ofiary.

7. Niesiemy Ci je, Boże, niesiemy!

Dawaj nam łaski, sercać dajemy.

I tej zamiany między stronami,

Niebo i ziemia będą świadkami.

Litania Narodu Polskiego

Kyrie, elejson, Chryste, elejson, Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Nad Polską, Ojczyzną naszą, zmiłuj się, Panie.
Nad narodem męczenników, zmiłuj się, Panie.
Nad ludem zawsze wiernym Tobie, zmiłuj się, Panie.
Jezu nieskończenie miłosierny, zmiłuj się nad nami.
Jezu nieskończenie mocny, zmiłuj się nad nami.
Jezu, nadziejo nasza, zmiłuj się nad nami.

O Maryjo, Bogurodzico, Królowo Polski, módl się za nami.
Święty Stanisławie, Ojcze Ojczyzny, módl się za nami.
Święty Wojciechu, Patronie Polski, módl się za nami.
Święty Kazimierzu, Patronie Litwy, módl się za nami.
Święty Jozafacie, Patronie Rusi, módl się za nami.
Święty Cyrylu i Metody, Apostołowie Słowian, módl się za nami.
Święty Ottonie, Apostole Pomorza, módl się za nami.
Święta Jadwigo, Patronko Śląska, módl się za nami.
Święty Jacku Odrowążu, Apostole Rusi, módl się za nami.
Święty Janie z Kęt, patronie profesorów i studentów, módl się za nami.
Święty Stanisławie kostko, Patronie młodzieży, módl się za nami.

Święty Andrzeju Bobolo, Męczenniku za wiarę, módl się za nami.
Święty Andrzeju Świeradzie, i Benedykcie, módl się za nami.
Święci Męczennicy polscy: Benedykcie, Janie, Mateuszu, Izaaku i Krystynie, módl się za nami.
Święty Brunonie, Apostole ziem polskich, módl się za nami.
Święty Wacławie, Patronie katedry wawelskiej, módl się za nami.
Święty Florianie, Patronie Krakowa, módl się za nami.
Święty Maksymilianie Kolbe, Męczenniku z Oświęcimia, módl się za nami.
Wszyscy Święci i Święte Boże, módl się za nami

Błogosławiony Władysławie z Gielniowa, Patronie Warszawy, módl się za nami.
Błogosławiony Czesławie, Patronie Wrocławia, módl się za nami.
Błogosławiona Bronisławo, Patronko Śląska Opolskiego, módl się za nami.
Błogosławiony Jakubie Strzemię, patronie Lwowa, módl się za nami.
Błogosławiony Janie z Dukli, Patronie rycerstwa polskiego, módl się za nami.
Błogosławiony Szymonie z Lipnicy, Kaznodziejo prawdy, módl się za nami.
Błogosławiony Wincenty Kadłubku, Dziejopisarzu Polski, módl się za nami.
Błogosławiony Bogumile, Arcybiskupie gnieźnieński, módl się za nami
S


Błogosławiona Salomeo, Księżno Halicka, módl się za nami.
Święta Kingo, Patronko górników, módl się za nami.
Błogosławiona Jolanto, Wdowo, krzewicielko odnowy ewangelicznej, módl się za nami.
Błogosławiony Sadoku wraz z 48 towarzyszami (Męczennikami sandomierskimi) , módl się za nami.
Błogosławiony Melchiorze, Męczenniku z Koszyc, módl się za nami.
Błogosławiony Janie Sarkandrze, Męczenniku z Ołomuńca, módl się za nami.
Święta Królowo Jadwigo, Patronko młodzieży żeńskiej, módl się za nami.
Święta Mario Tereso Ledóchowska, Matko Afrykanów, módl się za nami.

Od długiej, ciężkiej pokuty dziejowej, wybaw nas, Panie.
Od kajdan niewoli, wybaw nas, Panie.
Od godziny zwątpienia, wybaw nas, Panie.
Od podszeptów zdrady, wybaw nas, Panie.
Od gnuśności naszej, wybaw nas, Panie.
Od ducha niezgody, wybaw nas, Panie.
Od nienawiści i złości, wybaw nas, Panie.
Od wszelkiej złej woli, wybaw nas, Panie.
Od śmierci wiecznej, wybaw nas, Panie

Winy królów naszych, przebacz, o Panie.
Winy magnatów naszych, przebacz, o Panie.
Winy szlachty naszej, przebacz, o Panie.
Winy rządzących krajem, przebacz, o Panie.
Winy kierujących ludem, przebacz, o Panie.
Winy pasterzy naszych, przebacz, o Panie.
Winy ludu naszego, przebacz, o Panie.
Winy ojców i matek naszych, przebacz, o Panie.
Winy całego Narodu polskiego, przebacz, o Panie.

Głos krwi męczenników naszych, usłysz, o Panie.
Głos krwi żołnierzy naszych, usłysz, o Panie.
Płacz matek i żon, usłysz, o Panie.
Płacz wdów i sierot, usłysz, o Panie.
Płacz dzieci katowanych za pacierz polski, usłysz, o Panie.
Łzy przesiedleńców i wygnanych z Ojczyzny, usłysz, o Panie.
Łzy rolników pozbawionych swej ziemi, usłysz, o Panie.
Wołanie krzywdzonego ludu robotniczego, usłysz, o Panie.
Jęki z więzień, obozów koncentracyjnych, usłysz, o Panie.
Brzęk pękających kajdan naszych, usłysz, o Panie

Wiarę w Ciebie i ufność w Maryi, daj nam, o Panie.
Nadzieję w zwycięstwo dobrej sprawy, daj nam, o Panie.
Miłość Polski, Ojczyzny naszej, daj nam, o Panie.
Męstwo, mądrość, łagodność i solidarność, daj nam, o Panie.
Wszystkie dary Ducha Świętego, daj nam, o Panie.
Służbę w świętej sprawie Twojej na ziemi, daj nam, o Panie.
Wolność, chwałę, szczęście i pokój, daj nam, o Panie.

Przez Narodzenie Twoje, bohatera wielkiego, wzbudź nam o Panie.
Przez Bogurodzicę, Ojca świętego na długie lata zachowaj nam, o Panie.
Przez Najświętsze Życie twoje, żyć dobrze nas naucz, o Panie.
Przez Krzyż i Mękę Twoją, cierpienia nasze mężnie znosić daj, o Panie.
Przez Święte Zmartwychwstanie Twoje, z ciemności grzechu wskrześ nas, o panie.

Przez Wniebowstąpienie Twoje, Ojczyznę wielką, wolną i szczęśliwą daj nam, o Panie.
Przez Ducha Świętego Zesłanie, "ducha dobrego" daj nam, o Panie.
Przez czystą Królowej Jadwigi ofiarę, w jedności Polskę naszą zachowaj o Panie.
Przez cnoty wielkich Ojców naszych na Twe błogosławieństwo daj nam zasłużyć, o Panie.

Boże Piastów i Jagiellonów, nie opuszczaj nas, o Panie.
Boże Sobieskiego i Kościuszki nie opuszczaj nas, o Panie.
Boże Ojca Kordeckiego i Ojca Kolbe nie opuszczaj nas, o Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się:
Boże Wszechmogący, Panie Zastępów, padamy do stóp Twoich w dziękczynieniu, że przez wieki otaczałeś nas Swą przemożną opieką. Dziękujemy Ci, że Ojców naszych wyprowadziłeś z rąk ciemięzców, najeźdźców i nieprzyjaciół. Błogosławimy Cię za to, że po latach niewoli obdarzyłeś nas na nowo wolnomyślnością i pokojem. W: Amen.

ANTYFONA
W tej chwili, kiedy tyle sił potrzeba naszemu Narodowi, aby zachować uzyskana wolność, prosimy Cię, o Boże, napełnij nas mocą Ducha Twojego. Uspokój serca, dodaj ufności w Twoją miłość. Oświeć zaćmione umysły naszych braci. Wzbudź w Narodzie chęć do cierpliwej walki o zachowanie pokoju i wolności. Spraw, byśmy stali się zdolni własnymi rękami i wzajemną solidarnością w służbie Twojego krzyża zachować Twoje królestwo w nas, w naszych rodzinach, w naszym Narodzie jak za czasów naszych praojców. Wybaw nas od głodu, nędzy i wojny. Obdarz nas chlebem. Błogosław naszej pracy, Panie miłosierny, Panie sprawiedliwy, Panie wszechmocny.

Boże, niech Duch Święty zmienia oblicze naszej ziemi i umacnia twój lud. Daj nam, o Panie, abyśmy po przyjęciu w pokorze "Bierzmowania Dziejów" - udzielonego przez Ojca Świętego Jana Pawła II - Twego Ducha nigdy nie zasmucali, a przez zawierzenie Maryi, Matce Kościoła i Królowej Polski pozostali zawsze wierni Chrystusowi.AMEN

#########

Stacja I: Pan Jezus na śmierć skazany

„Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i bardzo wyrośnie” (Iz 52, 13)

Czy te słowa proroka Izajasza mogą korespondować z tym, co teraz się dzieje ze Sługą Pańskim? Nie powiodło Mu się. Nie wyrósł. Został zniszczony wyrokiem, interesami, pieniędzmi ważniejszymi niż zasady. Jest ciemno. Przeraźliwie. Rozpoczyna się droga klęski, usunięcia Go z listy ludzi, których głos jest ważny. Niezrozumiałe staje się to jedno… Jego postawa, gdy Go strącają. Jak wtedy w Nazarecie, gdy Go chcieli strącić z miasta… On przeszedł pośród nich i oddalił się (Łk 4, 29­–30). Jakaś niespotykana powaga towarzyszy wyrokowi. On się nie szarpie, nie skarży, nie krzyczy. Rozmawia z Piłatem z wielką godnością – jakiś niesłychany styl w takim momencie… Jakby na coś cierpliwie czekał. W takiej chwili wie, że prawdą są słowa: „Oto się powiedzie mojemu Słudze”. Bardziej wierzy słowu niż wszystkim wydarzeniom, które dzieją się wokół Niego.

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę teraz na Ciebie. Myślę o tylu bolesnych ciemnościach, w których zostałem poniżony, zlekceważony, odsunięty… Myślę o całej mojej szarpaninie, poczuciu klęski, panice… To się ze mną dzieje w takich momentach. Bardziej wierzę wydarzeniom niż Twoim słowom. Przez to brakuje mi cierpliwości, powagi i pewności, że zwyciężymy w Miłości. Pośród ilu sądów, oszczerstw, demonstrowanej mocy pieniądza, lekceważenia, trzeba być skoncentrowanym, by nie rzucić się w wir wydarzeń i nie pozwolić im dać się wciągnąć? Maryja usłyszała w Nazarecie, że urodzi kogoś, kto będzie wielki i nazwą go Synem Najwyższego, dziewięć miesięcy później porodziła w nędzy, uciekała przed nienawiścią Heroda, tułała się po Egipcie. Ileż w tym wszystkim było Jej koncentracji na Słowie Boga, któremu zaufała w takim odrzuceniu!

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło bezgranicznej ufności Tobie, byśmy nie ulegli pokusie obojętności. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Stacja II: Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

„Jak wielu osłupiało na Jego widok, tak nieludzko został oszpecony jego wygląd i postać jego była niepodobna do ludzi, tak mnogie narody się zdumieją…” (Iz 52, 14–15a)

Ten widok jest bardziej osłupiający niż moment zdumnienia, gdy wskrzesił dwunastoletnią dziewczynkę. Tam osłupieli, ponieważ doświadczyli mocy, której nie znali. Teraz widok jest jeszcze bardziej osłupiający, gdy On bierze krzyż, gdy wyciąga ręce po wszystkie ludzkie ucieczki, by je wziąć na siebie. Co robisz? Dlaczego? Przecież to nie twoja sprawa! Tymczasem On dotyka krzyża, który został porzucony przez ludzi. Oni właśnie mówili: „to nie moja sprawa”! Gdy trwa krwawa rzeź nienarodzonych dzieci, a temat zaczyna już nużyć intensywnością wyrażanych teorii, można powiedzieć: „to nie moja sprawa”, „ja nie zabijam”. Kiedy wymierzane są pociski wprost w rodzinę i małżeństwo, można usunąć się na bok i powiedzieć: „lepiej się nie wtrącać”. Ciemności nieprzenikliwe ucieczek i ta scena, kiedy Zbawiciel bierze na siebie te ucieczki. Nie krzyczy, nie zmusza, nie przezywa nikogo… Tylko w ciszy bierze krzyż. Bierze odpowiedzialność za wszystko, wiedząc, że będzie oszpecony przez niejeden komentarz.

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę teraz na Ciebie. Twoja postawa jest przejrzysta, wyraźna, jasna. Bierzesz krzyż, który powstał z krzyży porzuconych przez wielu w imię świętego spokoju. Bierzesz odpowiedzialność za to, co ważne. Myślę o tylu chwilach, które są ogromną pokusą, by pomyśleć: „to nie moja sprawa”, by w imię świętego spokoju nie przyznawać się do szacunku dla życia, do korzystania z sakramentów, do postu od mięsa w piątek… Promieniem światła są ludzie, którzy kochają Cię przez przejrzystość, wyrazistość postawy, a jednocześnie przez odpowiedzialność za życie, przez dźwiganie krzyża starania się o prawdę i dobro we wszystkim. Jak bardzo zdumiewa poważna rozmowa o życiu, o godności człowieka! Jak bardzo zdumiewa wierność wartościom tam, gdzie wszyscy traktują je z przymrużeniem oka! Jak zdumiewa odwaga tam, gdzie inni milczą wmieszani w tłum? Tak mnogie narody się zdumieją!

Ksiądz: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło przejrzystości, by nasze życie we wszystkim odsłaniało Twoją wolę. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem

„(…) królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego” (Iz 52, 15b)

Nagle został okradziony ze wszystkiego, co miał. Zawsze hojnie rozdawał, dzielił się wszystkim. Teraz stoi na uboczu. Nie ma nic. Teraz trzęsie się z zimna i bólu. Ludzie odchodzą. Okradziono go także z dobrego imienia. Plotki, oszczerstwa i drwiny przywaliły Go do ziemi. Co musi czuć, gdy wie, że już nie ma niczego, co mógłby dać? Ciemności się potęgują, kiedy ludzie myślą: „On nie ma żadnej oferty, przegrał”. Ciemności się potęgują, gdy ludzie mówią: „całe zło na świecie przez Niego, gdzie ta Jego wszechmoc pośród tylu cierpień świata?” Jest ciemno. Odchodzą. Oskarżają. Są zawiedzeni, rozczarowani. Tak łatwo odejść od kogoś, kto – zdaje się – zawiódł. Ciemność odchodzenia. Od Niego. Od Kościoła. W poszukiwaniu nowych, atrakcyjniejszych ofert…

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę teraz na Ciebie. Leżysz pod krzyżem ludzkich odejść, pretensji, zarzucania Ci braku dobroci. Jak to boli! Wyglądasz jak pokonany. Łzy z Twoich oczu płyną na ziemię w osamotnieniu. W każdej z tych łez ukryte jest drżące wyznanie: „Jeszcze dla was tylko życie mi zostało, moje niemogące się już podobać oszpecone Ciało i moja Krew znacząca ślady, którędy idę. Bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie… Weźcie moje życie”. Królowie zamkną usta. Nigdy nikomu tego nie opowiadano. Miłość. Gdy już nie ma nic, gdy oddaje ostatnią kromkę chleba i słyszy, że to za mało, mówi: „jeszcze moje życie weźcie”. Miłość. Widzę coś, czego mi nigdy nie opowiadano.

Ksiądz: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło Twej wierności względem każdego z nas i miłości do końca. Spraw, byśmy nigdy nie odłączyli się od Ciebie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

  

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

„Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Komu się ramię Pańskie objawiło?” (Iz 53, 1)

Co usłyszeliście? Izajasz będzie odsłaniał kolejne etapy cierpienia Sługi Pańskiego. Bez wdzięku. Wzgardzony. Jak śmieć, bo mieliśmy Go za nic. Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Zdeptany, udręczony, zdruzgotany. O kim mowa? O naszym Mistrzu i Panu! Któż uwierzy? Jaka jest nasza oferta dla świata, który biegnie ku karierze? Ten schłostany ledwo żyjący bohater drogi hańby? Ten tak często wzgardzony na naszych uczelniach, na naszych imprezach, na naszych ulicach? Nie wstyd w tych czasach jeszcze proponować komuś Pana Jezusa?

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę teraz na Twoje spotkanie z Maryją. Łamie się mój głos, zaczynam drżeć, bo chcę wypowiedzieć słowo, które w tej scenerii wyciska moje łzy: przyjaźń! Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Usłyszeliśmy o przegranym Skazańcu, który stoi i patrzy w oczy prawdziwej osoby. W tej scenie jest wszystko, co chciałeś przynieść na ziemię – ogień, o którym powiedziałeś, że pragniesz, aby już zapłonął. Nie przyniosłeś pieniędzy na ziemię, nie obiecałeś uczniom kariery, zdrowia, szczęścia, pomyślności… Przyniosłeś najdroższy skarb – przyjaźń. W ciszy tej sceny słychać wszystko, co kochasz: Jezu, mój synu… Mario, matko kochana… Oczy pełne cierpienia odpoczywają zapatrzone w oczy, czyste oczy. Przyjaźń. Synu, nie zostawię Cię… Mario, matko, kocham Cię… Gołąbko moja ukryta w szczelinach przepaści, przepaści tego cierpienia… (Pnp 2, 14). Potęga przyjaźni! Nic jej nie złamie, nawet zdruzgotanie. Przyjaźń – gwiazda tego świata, cały skarbiec Skazańca, perła Kościoła.

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło przyjaźni, którą obdarowałeś spieczoną egoizmem ziemię naszych serc. Niech każde spojrzenie na cedr czystości – Niepokalaną 
– przenika nasze pragnienia radością z potęgi niewinności, do której jesteśmy zaproszeni jak do dziewiczego źródła. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

  

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi dźwigać krzyż

„On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi” (Iz 53, 2a)

Jest spieczona, wyschnięta ziemia lęku. A lęk paraliżuje. Lęk przed ludźmi – „co sobie pomyślą, jak mnie oceniają, co o mnie mówią”. Lęk przed wymaganiami i ciężarami – że wszystko jest takie ciężkie, że można sobie nie poradzić. Lęk przed cierpieniem, które odbiera piękno życia i radość. Lęk przed reakcjami: drwiną, wyśmianiem, odrzuceniem. Lęk przed śmiercią, że może przyjść za szybko. Ciemność lęku powoduje blokady, niemoc poruszania się w wolności, ucieczki, panikę. Pewnym symbolem lęku stała się scena z Szymonem, który nie chciał wziąć krzyża, dlatego został przymuszony. Lęk powoduje, że często człowiek działa w jakimś przymusie. Wyschnięta ziemia lęku pęka w zderzeniu z jakimś zagrożeniem. Dla Szymona zagrożeniem stał się ktoś obcy niosący krzyż, komu miałby pomóc. „Dlaczego, co inni pomyślą? To będzie boleć, może już na zawsze wystawią mi opinię.” Lęk.

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę, jak przyjmujesz pomoc Szymona. Im dłużej Szymon szedł z Tobą, tym bardziej musiało go przenikać światło, które pokonało jego lęk i uzdrowiło serce. Czyż wiele ludzkich lęków nie bierze się z braku przyjęcia człowieka? Lęk przed odrzuceniem jest silny. Szymon mógł bardzo bać się odrzucenia ze strony innych. Tymczasem przez Ciebie został przyjęty z miłością. Rozpoznał, że jest Ci potrzebny, że jest dla Ciebie ważny. Jak bardzo musiał być wzruszony? Stoję przy tej stacji z całą świadomością tego, jak wielu ludzi czuje się niechcianych a przez to żyje w ciągłym lęku. Jestem zdumiony, mój Panie, widząc, jak cierpisz i potrafisz przyjąć człowieka. „On wyrósł przed nami jak młode drzewo!” Taki jesteś Panie. Taka jest miłość, zawsze świeża, młoda…

Ksiądz: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło płynące z przyjęcia przez Ciebie Szymona oraz przyjmowania każdego z nas. Spraw, Panie, byśmy każdego człowieka umieli przyjąć z miłością, którą Ty nas umiłowałeś. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

„Nie miał on wdzięku ani też blasku, aby na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic.” (Iz 53, 2b–3)

Był czerwiec 1205 roku, kiedy św. Franciszek z Asyżu po raz pierwszy podszedł do trędowatego człowieka i go pocałował. Przed takimi ludźmi zakrywano twarz. Widok był odpychający. Dziś na naszych ulicach również znajdują się trędowaci, przed którymi zakrywa się twarz. To osoby z trądem oszczerstw rzuconych w ich twarz przez innych ludzi, odepchnięte językiem. To osoby sklasyfikowanie jako gorsze – to ci z zespołem Downa, których próbuje się wyrzucać nawet za margines życia; to ci niedołężni staruszkowie, nad życiem których toczy się debaty; to ci „drugiej kategorii” z powodu deformacji ciała, kalectwa, niemocy. I ci najmniejsi mający kilka dni w łonie matki, i ci w ciekłym azocie…  Łączą ich wszystkich często właśnie te słowa: bez wdzięku, bez blasku, bez wyglądu, by się podobali, wzgardzeni, odepchnięci, oswojeni z cierpieniem, wzgardzeni tak, iż ma się ich za nic…

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę, jak Twoją twarz pokrytą trądem wzgardy, pełną krwi i ulicznego brudu dotyka z miłością Weronika. Ile miała siły by przebić się przez kordon tych, którzy myśleli inaczej i bili? Ile sił miał św. Franciszek z Asyżu, by przebić się przez kordon tych, którzy odrzucali takich ludzi? Ile sił mają ci, którzy z szacunkiem mówią dzisiaj o poniewieranych, słabych? Czy ta siła nie jest najprawdziwszą siłą? O, Chryste ze sponiewieraną twarzą, daj mi iść za Weroniką – nawet przez odgradzające mury, które zbudowali ludzie – iść do słabszych, jak siebie samego kochać osoby, także te w fazie embrionalnej. Daj mi siłę, aby z miłością patrzeć na staruszków i niedołężnych, tak jak Ty patrzyłeś na chorych, zauważać ubogich, strapionych, potrzebujących dobrego słowa, poniżonych trądem oszczerstwa. Pozwól patrzeć tak, jak patrzyła Weronika. Pozwól ucałować tak, jak całował Franciszek.

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło Twoich słów: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnie to uczyniliście”. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem

„Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a myśmy go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.” (Iz 53, 4)

Jest ciemność, która nazywa się udręczeniem. Nietrudno zobaczyć skazańca w kimś, kto jest chłostany przez upadki i nieudane próby zwyciężenia słabości. Brak wiary każe nam mówić, że ktoś jest skazany na swój nałóg, kompleks, na swoją niemoc, depresję. Można w ten sposób postrzegać także samego siebie: „ja już jestem skazany na swoje problemy, moje życie jest bezwartościowe”. Ból się potęguje, gdy w takich sytuacjach głowę wypełnia myśl, że jest się przez Boga odrzuconym, chłostanym i zdeptanym. Ból udręk nie do zniesienia, kiedy głowa podpowiada: „dla Boga jestem przeszkodą, zawadą”. Takie myśli towarzyszyły św. Faustynie. W 98. akapicie Dzienniczka pisała: „Dusza rwie się do Boga, a czuje się odepchnięta. Wszystkie męki i katusze świata są niczym w porównaniu z tym uczuciem, w którym ona jest cała pogrążona – to jest odepchniecie od Boga. Nikt jej ulgi przynieść nie może. Widzi, że jest sama, nikogo nie ma na swa obronę. Wznosi oczy do nieba, ale wie, że to nie dla niej – wszystko stracone. Z ciemności wpada w większą ciemność, zdaje jej się, że na zawsze strąciła Boga, tego Boga, którego tak kochała. Ta myśl wprowadza ją w mękę nie do opisania.”

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę na twoją samotność pod krzyżem, kiedy upadłeś kolejny raz. Jesteś mi tak bliski teraz, kiedy niejako najbardziej jesteś przy mnie, wycieńczony ciężarem krzyża. Jakbyś przez to wszystko chciał powiedzieć: „Dziecko moje, to musisz wiedzieć, że będą takie chwile w życiu, trudne i wycieńczające, będą takie pokusy, które będą zdawać się huraganem, będą katusze myśli, a nawet doświadczenie takiego ognia, jakbyś był zdeptany przez Boga. To się musi stać”. Powiedziałeś, Jezu, świętej Faustynie, by w takich momentach całkowicie zdała się na Ciebie. Teraz Ty, zdeptany Jezu, jesteś tak blisko naszych oczu i ufnie oczekujesz na wybawienie, próbując wstać, by iść dalej. Bonum est praestolari cum silentio salutare Dei. Dobrem jest oczekiwać w ciszy ratunku Boga.

Ksiądz: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło bezgranicznego zdania się na Ciebie w myśl słów św. Faustyny: „Wśród wycia huku fal płynę spokojnie, z ufnością, bo Tyś mi, Jezu, światłością”. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

„Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze zdrowie.” (Iz 53, 5)

Jest ciemność, która nazywa się niewrażliwością. Serce bywa spieczone przez to, że po policzkach dawno nie płynęły łzy. Bogacz musiał długo nie płakać, skoro pozwolił, by Łazarz leżał u bram Jego pałacu z lizanymi przez psy wrzodami. Bogacz, który długo nie płakał, po śmierci błaga o kroplę wody, cierpiąc w płomieniu. To niewrażliwość powoduje, że są ludzie poniżeni, leżący u bram pałaców, w których pieniądz, władza, układy wzięły górę. To niewrażliwość sprawia, że są ludzie, którzy pragną nasycić się odpadkami ze stołów. Odpadkami dobrego słowa, odpadkami uśmiechu, odpadkami gestu, a nikt ich im nie daje. To przez niewrażliwość są ludzie skuleni, a rany ich życia liżą upokorzenia. Niewrażliwość te rany zadaje, odpycha człowieka, czyni z człowieka przedmiot użycia, nawet handlu. Narastający problem mobbingu, zastraszania, przymuszania, nieliczenia się z klauzulą sumienia powoduje coraz to nowsze rany.

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę jak zatrzymujesz się przy kobietach, które płaczą, gdy widzą Twoje rany. Płaczą. Łzy mają wielką siłę nawilżenia spieczonego serca. Dzięki łzom serce przestaje być niewrażliwe. Wypowiadasz do kobiet słowa, które powodują, że łzy są jeszcze pełniejsze pokory: „płaczcie nad sobą i dziećmi”. Tam, gdzie człowiek potrafi zapłakać nad sobą, tam kruszy się niewrażliwość, spieczone serce zamienia się w ogród, wyschnięte koryto – w strumień. Zapłakać nad sobą – to święta umiejętność. Zapłakać na myśl, że przeze mnie inni płaczą, to jutrzenka miłości. Chryste, przez łzy najbardziej widać rany Twoje i rany bliźnich, które potrzebują balsamu dobroci. I wtedy w tych ranach widać nasze zdrowie.

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło skruchy, która prowadzi do łez skrapiających twarde serca. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

„Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas obrócił się ku własnej drodze, a On zwalił na niego winy nas wszystkich. Dręczono go, lecz sam dał się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.” (Iz 53, 6–7a)

Jest ciemność zaślepienia, takiego, że już nie widać Jezusa. On jest tak przywalony, że nie widać Go spod krzyża. Ponadto jest już jak robak. Przywalony naszymi grzechami, które Pan na niego zwalił. Ciemność, gdy nie widzę tego, że każdy mój grzech zadaje mu realny ból, że to nie baśń, że wiara to powaga spotkania w odpowiedzialności. Św. Faustyna otrzymała wizję biczowania. Ledwo to przeżyła. Wtedy Pan otworzył przed nią serce i powiedział, za jakie grzechy są te uderzenia. Jest ciemność myślenia, że grzech to nic takiego. Jest ciemność niemyślenia w kategoriach spotkania z Bogiem. Czy nie uciekalibyśmy przed grzechem, gdybyśmy widzieli biczowanie, gdybyśmy widzieli przywalonego Jezusa, który wygląda jak robak?

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy patrzę jak sam pozwalasz się gnębić i nie otwierasz ust. To jest moment takiego uniżenia, że można po Tobie przechodzić jak po moście, by przejść na drugą stronę, dotąd zamkniętą. Przechodźcie. Chrystus przywalony grzechami stał się mostem. Rozciągnięty na ziemi jest jedyną drogą, po której idzie się do Ojca. Za taką cenę? To przejmujące. Im bardziej go grzech poniży, tym bardziej chce stać się kładką, mostem, drogą… Kiedy zaprosisz mnie, Chryste, bym był podobny do Ciebie, będę już inaczej znosił upokorzenia. Już nie w buncie i krzyku o swoje, ale zgnębiony rozciągnę się z Tobą pod krzyżem, by stać się drogą… Kiedy ja to pojmę?

Ksiądz Arcybiskup: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło pragnienia świętości, wyrzekania się grzechu i szatana, by Ciebie nie ranić, ale iść z Tobą wszędzie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja X: Jezus z szat obnażony

„Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich.” (Iz 53, 7b)

Rzeź baranków i strzyżenie owiec nie ustaje, gdy ludzie są krzywdzeni i wykorzystywani. To prowadzi do różnego rodzaju ogołocenia osoby. Wiele obszarów życia spowija ciemność agresji, która pod różnymi postaciami chce ogołocić człowieka z sacrum, z prawa do życia wg sumienia, z religijności, z prawdy, z patriotyzmu a także z piękna i godności. Najtrudniejsze jest ogałacanie z przynależności do Boga. Coraz bardziej agresywny świat akcentowania doznań niszczy w człowieku wrażliwość. Wartość człowieka jest osłabiana także przez agresję krzyku, łamania sumień, braku merytorycznych rozmów, braku szacunku do osoby, czy sprzeciwiania się naturalnym prawom, które Dekalog uznaje za drogę świętości. Ile łez i poczucia wyobcowania w świecie, który chce ingerować w święte prawa Boga? Ile zniekształceń naszej natury, modyfikacji niszczących harmonię stworzenia, które prowadzą do wynaturzeń i coraz bardziej odczuwalnego braku normalności i radości. Ile bólu spowodowanego interwencją w Bożą logikę miłości?

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, kiedy patrzę na Ciebie ogołoconego z szat. Jesteś jak baranek na rzeź prowadzony. Jak owca niema wobec strzygących. Nic nie mówisz, a w ten sposób mówisz najwięcej o godności człowieka, o opanowaniu, o cierpliwości. W doświadczeniu zasady oko za oko, ząb za ząb nie stawiasz oporu złemu. Nadstawiasz policzek. To jest światło w umęczonym od agresji świecie. Twoja cisza nie jest poddaniem się, ale świadectwem tchnącym przedziwnym majestatem. Jesteś piękny, Baranku! Owieczko Najwyższego ogołocona przez ludzi – jesteś piękna! Jaśnieje godność wyśmianego Syna Człowieczego. Siła prawie w ogóle nieznana. Cisza harmonii wzruszająca na wskroś… Tę refleksję niech uzupełnią  słowa Benedykta XVI: „W walce z kłamstwem i przemocą prawda i miłość nie mają w gruncie rzeczy żadnej innej broni poza świadectwem cierpienia”.

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło prawdziwej godności osoby, którą zostaliśmy obdarowani w dziele stworzenia, odkupienia i uświęcenia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

„Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem?” (Iz 53, 8a)

Sąd nad Jezusem nieustannie trwa. Różne sądy nieustannie usuwają Jesusa, począwszy od sądów wyrażonych w opiniach lub reakcjach pojedynczych osób, skończywszy na sądach w wymiarze ustawodawczym. W całej tej rzeczywistości najprawdziwszy ból może sprawić Jezusowi nie tyle ilość sądów i jego wyroki, co odpowiedź na pytanie Izajasza: „a kto się przejmuje jego losem?” Jak to boli, gdy wtedy Jego losem nie przejmują się bliscy, gdy swoi nie przyznają się do Niego. To trudna ciemność, gdy od usuwanego Jezusa dystansują się jego bliscy. To dystansowanie się to nieprzyznawanie się do Jezusa. Tam, gdzie Jezus jest osądzany i usuwany, tam jest pokusa nieprzyznawania się do Niego. Kiedy zazwyczaj czynię znak krzyża przed kościołem, ale wstrzymuje się od tego w towarzystwie innych nieprzychylnych Bogu. Kiedy modlę się przed snem, ale wstrzymuję się podczas wyjazdu na majówkę, by inni źle nie pomyśleli. Kiedy poszczę w piątek, ale w grupie boje się odmówić spożywania mięsa. Kiedy wstydzę się w gronie ludzi powiedzieć: „Szczęść Boże” na widok znajomego kapłana… Przejmująco brzmią słowa z Ewangelii: „Kto się do mnie przyzna przed ludźmi, do tego i ja się przyznam przed moim Ojcem” (Mt 10, 32).

O, Chryste, nieznane światło przebija ciemności, gdy jesteś przybijany do krzyża. Wiedziałeś, że za moje grzechy będziesz przybijany do krzyża i nawet w takim momencie nie odwracasz głowy. Nie wstydzisz się mnie, choć cierpisz. Przyznajesz się do mnie nawet wtedy, gdy za to jesteś przybijany do krzyża. Przejmujesz się moim losem i nigdy nie jest Ci on obojętny. „Oto wyryłem Cię na obu dłoniach” (Iz 49, 16) – słyszę te słowa, gdy widzę Twe otwarte dłonie w takiej chwili. Uczę się przyjaźni. W sercu pozostaje pytanie: co to znaczy przyznawać się do Ciebie zawsze?

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło Twego pragnienia, byśmy byli tam, gdzie Ty jesteś. Pozwól nam być zawsze razem z Tobą. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

 

„Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w jego ustach kłamstwo nie powstało.” (Iz 53, 8a–9)

Przez ostatnie sto lat za wiarę w Chrystusa zabitych zostało więcej osób, niż przez poprzednie dziewiętnaście wieków historii Kościoła. Rocznie ginie ponad 150 tysięcy uczniów Jezusa. Ponad 100 milionów chrześcijan żyje w ciągłym niebezpieczeństwie śmierci. Wyznawcy Jezusa są bici, kaleczeni, uprowadzani, wyrzucani na ulice. W różnych częściach świata palone są kościoły, zakazywane nabożeństwa, zabraniane noszenie symboli religijnych. Wierzący w Jezusa są na wielką skalę poniżani, a ich wartości publicznie wyszydzane. Za akty sztuki uznaje się przedstawienia noszące znamiona bluźnierstwa. Wierzący bywają wykluczani w debatach, a ich głos w sprawach ważnych usiłuje się nieraz stłumić. Kasowane są werdykty jury, gdy zwycięzcy konkursu ujawniają swoje wyznanie. Słowa broniące świętości życia i jego godności nie mogą być oficjalnie wypowiedziane nawet na niektórych uniwersytetach. W wielu środowiskach katolicy czują się wyobcowani tylko dlatego, że przyznają się do Boga. To trudna ciemność, która pokrywa ziemię wśród milczenia wielu.

Zostałeś zgładzony także Ty, Chryste. Powiedziałeś: „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu Mego Imienia”(Mt 10, 22). Teraz sam zostałeś zbity na śmierć. Dziwną drogą z krzyża wydostają się promienie światła. Oto jesteś najbliżej swych dzieci we wszystkim, nawet w odrzuceniu i prześladowaniu. To obecność, która jest pełna Miłości, gdy idzie się razem, ramię w ramię z tymi, którzy cierpią. Twoja Męka, Jezu, to nieustanna droga z prześladowanymi, zastraszanymi, tymi, którym się podkłada nogi. Przez cały czas idziesz przez wieki z tymi, którzy idą. Tak znaczysz drogę krwią i światłem, aż dojdziemy wszyscy do dnia, w którym po udrękach duszy i ciała ujrzymy światło wielkie i nim się nasycimy. Światło, którym jesteś, rozjaśni się jak na górze Tabor.

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło Twojej najprawdziwszej bliskości z nami. Umocnij naszych braci i nasze siostry, którzy w różnych częściach świata są prześladowani za to, że Cię kochają. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

„Spodobało się Panu zmiażdżyć go cierpieniem.”(Iz 53, 10a)

Nie wtedy nastają wielkie ciemności, kiedy Pan miażdży cierpieniem, ale wtedy, gdy odpowiedzią człowieka jest bunt, pretensjonalność, przypisywanie Bogu zła.  Nieprzenikniona jest ciemność, która wynika z egoizmu, zbytniej koncentracji na sobie. Wtedy nawet Słowo Boże się przestaje liczyć. Przecież Bóg wyraźnie wpisał w dojrzewanie każdego człowieka czas próby. Próbę ogniową przechodzili wszyscy wielcy przyjaciele Boga: Abraham, Jakub, Izaak, Chananiasz, Azariasz, Miszael, Daniel, Izajasz, Hiob, Estera, Jan Chrzciciel, Józef, Maryja, i tylu innych. Wszystkim im w czasie próby towarzyszyło jakieś głośne wołanie i płacz z powodu doznawanych udręk. Jednak wielkość tych postaci mierzy się umiejętnością pokornego przyjęcia próby jako czasu, w którym przetapia i oczyszcza się złoto. To czas próby najbardziej odsłania wielkość lub małość człowieka… Św. Piotr napisze: „Radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu” ( 1P 1, 6).

Ksiądz : Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło prawdy o Twojej miłości, gdy pozwalasz na doświadczenia, które mają nas oczyścić i umocnić w drodze. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

„Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, wola Pańska spełni się przez niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło wielkie i nim się nasyci.”
(Iz 53, 10–11a)

Jest noc. Nieprzenikniona. Jak wtedy, kiedy Abraham składał ofiarę, ciemności spowiły ziemię, zapadła cisza, on zmęczony zasnął, czekając na interwencję Boga… Doświadczenie dotykalnego milczenia nieba. Noc pytań bez odpowiedzi. Noc łez przyjaciół. Noc rozstania. Noc samotności. Zimna skała grobowa zamyka zbite ciało Tego, który był prorokiem wielkim w czynie i słowie. Noc Marii Magdaleny tulącej się do kamienia, który zamknął grób. Noc uczniów, którzy mówią: „a myśmy się spodziewali…” Nagle, jakby cały świat się zawalił. Nagle zapadła noc. On umarł i został pogrzebany. Gdzieś w sercu pojawia się jęk: to nie tak miało być… Nie tak… Śmierć wszystko zabrała.

Tej nocy jest ktoś gdzieś cicho obecny. Oczekuje w zupełnej ciszy w domu Jana, który wziął Ją do siebie. Matka! Ona oczekuje. Tak oczekiwała na światło dla swojego syna Monika, matka Augustyna, choć kilkanaście lat było ciemno. Tak w ciemnościach wiary oczekiwała matka Teresa z Kalkuty, pisząc, że jest gotowa całą wieczność tęsknić za Bogiem. Tak ojciec Pio czekał, gdy go spotwarzono i oskarżono o diabelskie powiązania…

Tej nocy Ona, Maryja, oczekuje.

W oczekiwaniu musi być światło, w tęsknotach ukryta jest jakaś niewyrażalna nadzieja. Gdyby tak nie było, to Maria Magdalena nie przyszłaby do grobu, gdy jeszcze było ciemno. Gdyby tak nie było, Piotr i Jan nie biegliby do grobu na jej słowa. Gdyby tak nie było, to Piotr nie uwierzyłby na widok samego płótna w grobie!

Ta noc zawiera w sobie jakąś wewnętrzną siłę nadziei na to, że przecież będzie poranek i wschód słońca. Nad mogiłami życia i świata rozlega się jakieś nieme, lecz słyszalne sercem wołanie tych, co oczekują: „wierzę”. Jego słowa o tym mówią: Ziarno pszenicy musi obumrzeć, by przynieść plon obfity! (J 12, 24)

Jego stworzenie o tym mówi: przyroda, która była martwa i pokryta zimnym śniegiem, teraz wraca do życia! „Oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną” (Pnp 2, 11–13).

Ksiądz: Jezu Chryste, prosimy, niech dzięki Twojej łasce płonie w nas światło nadziei, która zawieźć nie może, gdyż jesteś nią Ty, nasz Odkupicielu, umęczony na krzyżu. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.