http://maryja-matka.pl

Witaj!
Jesteśmy grupą mężczyzn, którzy podjęli się codziennej modlitwy różańcowej. Każdy z nas modli się jedną tajemnicą – dziesiątką różańca dziennie przez cały miesiąc.
W każdy pierwszy piątek miesiąca spotykamy się na wieczornej Eucharystii, po której wymieniamy się tajemnicami.
Tworzymy dwudziestoosobowe grupy – róże różańcowe – dzięki czemu kilkuminutowa modlitwa każdego z nas sprawia, że cały różaniec odmówiony jest codziennie. Tak właśnie odkrywamy siłę modlitwy wspólnoty. A, jak powiedział nasz Pan:
“Gdzie dwaj, albo trzej spotykają się w imię moje, tam ja jestem pośród nich”.
Jeśli zechcesz dołączyć do naszej modlitwy, wyślij nam wiadomość korzystając z formularza obok
.

PARAFIA SW ROCHA JAZGARZEW

Różaniec uratował mu życie!

Lidia Konar | 04/04/2017

Dla mnie to nie tylko 59 paciorków, na których kontempluję przeżycia Najświętszej Maryi Panny, ale coś więcej. Ta modlitwa daje mi jakąś wewnętrzną radość i pokój, zwłaszcza teraz, w Wielkim Poście.

Może to zabrzmi banalnie, ale lubię odmawiać różaniec. Dla mnie to nie tylko 59 paciorków, na których kontempluję przeżycia Najświętszej Maryi Panny, ale coś więcej. Ta modlitwa daje mi jakąś wewnętrzną radość i pokój, zwłaszcza teraz, w Wielkim Poście. Pomimo swych średniowiecznych korzeni – według tradycji Kościoła nabożeństwo to zostało objawione świętemu Dominikowi w 1214 roku – niewątpliwie ma ogromną siłę i ponadczasową wartość.

Niedawno spotkałam na ulicy moją szkocką znajomą, Helen, szczęśliwą żonę Jamusa i babcię kilkorga wnuków, która na powitanie jak zwykle zapytała, co u mnie słychać. „Piszę artykuł na temat różańca” – odpowiedziałam szybko. Na te słowa Helen uśmiechnęła się promiennie: „O, różaniec! To bardzo potężna modlitwa i zawsze się nią modlę. Czasami nie wszystko idzie, jak trzeba, wokół mnie dzieją się złe rzeczy. Wtedy odmawiam różaniec i gdy go już kończę, to wiem, że wszystko się ułożyZawsze odmawiam różaniec, nawet teraz”. Na potwierdzenie tych słów Helen wyciąga z kieszeni spodni dłoń oplecioną różańcem.

Niektórzy ludzie wierzą, że różaniec uratował im życie. Tak było w przypadku dwudziestokilkuletniego Jacka, który w wakacje 2011 roku jadąc rowerem wpadł pod samochód na jednej z ulic Aberdeen. „Na drugi dzień po operacji sięgnąłem po komórkę i sprawdziłem, czy nikt z pracy nie kontaktował się ze mnąJedyną wiadomością, którą otrzymałem był SMS od nieznanej mi dziewczyny” – wspomina Jacek.

Kaja, bo tak miała na imię dziewczyna, napisała:

Cześć Jacek. Nie wiem dokładnie, czy to ty, no i na pewno mnie nie znasz, ale jeśli to ty miałeś dzisiaj wypadek na rowerze, to ja przy tym byłam. Byłam w drodze na uczelnię i stałam już prawie na pasach, jak ty leciałeś jakieś 2 metry nad ziemią do przodu. Pierwszy raz w życiu coś takiego widziałam na oczy. Upadłeś prosto na głowę i przeturlałeś się po ulicy jak marionetka. Natychmiast wyskoczył z samochodu kierowca i ja też podbiegłam zobaczyć, czy żyjesz! Stały nad tobą 3 osoby: kierowca, ja i pan ze sklepu obok. Byłeś zupełnie nieprzytomny, obróciliśmy cię na bok, żebyś mógł oddychać. Ktoś powiedział, żeby zajrzeć do twojego plecaka, czy masz jakiś dokument. Cały czas byłeś nieprzytomny, a ja szukałam dowodu. I wtedy stała się dziwna rzecz. W jednej z kieszonek plecaka miałeś różaniec. Wzięłam ten różaniec do ręki i wtedy się ocknąłeś i zacząłeś coś majaczyć! Jacek, ja nawet nie jestem wierząca, ale ten moment utkwił mi w głowie. Cieszę się niezmiernie, że żyjesz.

Dziś Jacek nie wstydzi się przyznać, że zapłakał czytając wiadomość od tamtej dziewczyny. Ten wypadek zmienił jego życie: „Zrozumiałem, że pomimo tego, że często grzeszę, to On mnie bardzo kocha, troszczy się o mnie, jak o swoje dziecko i przenigdy o mnie nie zapomni. Jestem dogłębnie przekonany, że mój różaniec to coś potężnego, masywna zbroja. Już nie boję się śmierci, bo wiem, że On jest zawsze przy mnie, trzyma mnie za dłoń”.

Czasem do modlitwy różańcowej trzeba dorosnąć. Basia, która w Aberdeen mieszka od kilku lat mówi:

Kiedyś nie lubiłam różańca. Dla mnie było to tak zwane klepanie „Zdrowasiek”. Potem gdzieś przeczytałam, że można odmawiać jedną tajemnicę za jedną osobę przez cały rok, więc zaczęłam tak się modlić. Z czasem zaczęłam skupiać się na rozważaniu każdej tajemnicy różańcowej i zrozumiałam znaczenie każdego wypowiadanego „Zdrowaś Mario”. Teraz bardzo lubię modlić się na różańcu, bo wiem, że mogę Maryi zawierzyć wszystkie moje sprawy. Ona przez swoje wstawiennictwo zaniesie każdą naszą prośbę do Jezusa, który niczego Jej nie odmawia.

Proste „Zdrowaś Maryjo” jest potężną bronią dla każdego człowieka – niezależnie od tego, w jakim języku będzie wymawiane.

Opublikowane w portalu: pl.aleteia.org