PIELGRZYM JAN PAWEŁ II W POLSCE HISTORIA 9 dni

Kadr z filmu: "Pielgrzym".YT

Film o 9 dniach, które zmieniły Polskę, dostępny w internecie

Film „Pielgrzym” to zapis pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Spośród innych filmów wyróżnia się tym, że w sposób niezwykle emocjonalny pokazuje, jak Polacy przeżywali przyjazd papieża Wojtyły do ojczyzny – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP. 

REKLAMA

BP KEP

DODANE 01.06.2019 08:30

„Pierwsza pielgrzymka papieska była jednym z najważniejszych wydarzeń w 1000-letniej historii naszego kraju. Miliony ludzi na celebracjach, łzy, kwiaty i wzruszenie na twarzach, to wszystko porusza także dziś widzów filmu „Pielgrzym”. Ten film pomaga osobom pamiętającym tamte dni przeżyć je na nowo, a młodszym doświadczyć ich po raz pierwszy” – podkreślił rzecznik episkopatu.

Zobacz nasz specjalny serwis: Serwis specjalny 1979-2019. 40. rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski.

Od 1 czerwca film „Pielgrzym” – o 9 dniach, które zmieniły Polskę – jest dostępny w internecie na YouTubie na kanale Episkopat News: https://youtu.be/t2BtCvThuSg

JAK PRZEBACZAĆ ?/ nie tylko w niedziele/

Jak przebaczać?

„Chowanie urazy to jak picie trucizny w nadziei, że pozabija twoich wrogów” – miał powiedzieć Nelson Mandela. Przebaczenie to jedno z poważniejszych wyzwań, przed jakim staje niejeden raz w życiu każdy z nas. Czym tak naprawdę jest? Jak przebaczyć? I po czym poznać, że 

Kwestia przebaczenia to nie tylko sprawa ducha – podejmowana była także przez wielu psychologów. I choć podane przez nich definicje nieco się różnią, w jednym są zgodni: przebaczenie to proces. Nie jednorazowe wydarzenie, szybki prysznic uwalniający nas z trudnych wspomnień, ale długotrwały proces. Często bolesny, ponieważ wymaga zmierzenia się z tym, co dla nas trudne. Bo przebaczenie, wbrew obiegowym opiniom, nie jest zapomnieniem!

Prawda

Kiedy ktoś wyrządzi mi krzywdę, najczęściej wybieram jedną z dwóch dróg. Czasami dopada mnie pragnienie zemsty – godzinami rozpamiętuję swoje nieszczęście i rozmyślam nad sposobem ukarania sprawcy. Ale często bywa odwrotnie – próbuję uniknąć trudnych emocji, wmawiając sobie, że nic złego się przecież nie stało, a moja krzywda była tak naprawdę nieistotna. Bolesne uczucia usiłuję zamknąć w najciemniejszej szufladce mózgu i staram się żyć jak dotychczas. Tyle, że emocje nie są mi posłuszne… I chociaż może mi się zdawać, że skutecznie je usunęłam, one działają jak ropień – niewidoczne gołym okiem, zatruwają cały organizm. Nie ma rady – aby przebaczyć, muszę najpierw stanąć w prawdzie z własną krzywdą. Nie mogę dłużej udawać, że nic się nie stało. Bo przecież się stało – ktoś mnie zranił, skrzywdził, zniszczył moje zaufanie, pokładane w sobie nadzieje, może jednym ruchem przekreślił moją przyszłość. A jeśli tak, to mam prawo czuć gniew, żal, złość, rozgoryczenie. Osoby wierzące mają z tym często problem – wydaje nam się, że samo odczuwanie trudnych emocji jest zaprzeczeniem przykazania miłości bliźniego. Ale to nieprawda – emocje nie są grzechem! Są głosem naszego wnętrza, oznajmiającym nam – czasem bardzo dobitnie – że wydarzyło się coś trudnego. Dopiero pozwolenie sobie na te trudne, bolesne odczucia, otwiera nam drogę do przebaczenia.

Decyzja

Drugi krok to podjęcie decyzji o przebaczeniu. Decyzji, że uznaję odpowiedzialność winowajcy, ale mimo to chcę zrezygnować z zemsty. Decyzji, że przestaję oczekiwać rekompensaty, a nawet przeprosin. Ale uwaga! Przebaczenie nie oznacza bagatelizowania krzywdy i zapomnienia o trudnym doświadczeniu. Nie zmusza nas też do wejścia z winowajcą w relację przyjaźni – czasami dla własnego dobra lepsze jest całkowite odcięcie się od kontaktu, szczególnie, jeśli winowajca może nadal nas ranić. Przebaczenie to powiedzenie samemu sobie: zostałem skrzywdzony. Osoba, która to zrobiła, nie miała do tego prawa. Zraniła mnie i cierpię, to niesprawiedliwe. Odczuwam ból, żal i gniew. Ale nie chcę, aby te uczucia kierowały całym moim życiem. Rezygnuję z prawa do zemsty, przestaję czekać na zadośćuczynienie. Zamiast tego chcę odnowić moją miłość do tego człowieka, ułaskawić go i oddzielić to, co zrobił, od tego, kim jest. Chcę przestać karmić się urazą i wyzwolić swoje życie spod wpływu tego wydarzenia. Robię to przede wszystkim dla siebie – nie chcę być niewolnikiem zadanej mi rany.

A potem? Powiedzieć to sobie jeszcze raz. I kolejny, i jeszcze… Na początku często wbrew narzucającemu się pragnieniu zemsty lub chęci poddania się rozpaczy, potem z coraz większym spokojem. Przebaczenie to nie przełącznik w głowie – nie działa automatycznie. Wymaga czasu i delikatności, pozwolenia sobie na oswojenie się z krzywdą, przeżycie, a często wypłakanie i wykrzyczenie całego żalu i bólu.

Modlitwa

Tyle z psychologii. Bywa jednak, że mimo największych wysiłków woli, przepracowania emocjonalnego i pragnienia uwolnienia się od trucizny, proces przebaczenia nie postępuje. W sercu łomocze pragnienie zemsty lub poczucie krzywdy, a rana zadana przez krzywdziciela nie chce się w żaden sposób zabliźnić. Po ludzku nie da się zrobić nic więcej. Na szczęście na psychologii świat się nie kończy! Pozostaje jeszcze Jezus – najlepszy Lekarz. I to Jego warto zaprosić do wszystkich etapów przebaczania. Najpierw pokazać Mu swoje emocje, opowiedzieć o zadanej ranie – tak, jak lekarzowi opowiada się historię choroby. A potem zrobić to, co On sam zrobił na krzyżu – wołać do Ojca, aby to On przebaczył naszemu winowajcy. Modląc się, stopniowo odkryjemy, że siła gniewu słabnie, a w sercu wzrasta pokój. Nieumiejętność przebaczenia warto przynieść do konfesjonału – to szczególna przestrzeń działania Ducha Świętego, który nie zna słowa „przypadek beznadziejny”. Sama nasza chęć i gotowość do podjęcia walki o przebaczenie wystarcza Mu, żeby stopniowo uzdrawiać nasze poranione serca. Decyzję o przebaczeniu trzeba wielokrotnie ponawiać, przed sobą samym i Bogiem. Aż w końcu przyjdzie dzień, kiedy odkryjemy, że jesteśmy wolni. Trucizna przestanie na nas działać

Kard Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia Filmografia

Kardynał Stefan Wyszyński będzie beatyfikowany. "To wielka radość dla archidiecezji warszawskiej

Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński wśród wiernych na terenie klasztoru jasnogórskiego. Lata 70.

Kardynał Stefan Wyszyński, były biskup lubelski, będzie beatyfikowany. Trwający od 1989 r. proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia właśnie się zakończył

REKLAMA

– PILNE! Kard. Stefan Wyszyński będzie beatyfikowany! – napisał w czwartek rano na Twitterze ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej. – Na stronach Stolicy Apostolskiej ukazał się komunikat, że papież zatwierdził cud za jego wstawiennictwem!

Oznacza to, że trwający od 30 lat proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia się zakończył. – To wielka radość dla archidiecezji lubelskiej. Przyszły błogosławiony był ósmym w dziejach diecezji biskupem lubelskim i w ogóle najmłodszym wówczas polskim biskupem – podkreśla ks. dr Adam Jaszcz, wicekanclerz, rzecznik prasowy archidiecezji lubelskiej. – Przypomina nam o tym jego pomnik na dziedzińcu lubelskiej kurii.

Związków kardynała Wyszyńskiego z województwem lubelskim jest więcej.

– Ks. Wyszyński studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, mimo że początkowo przełożeni chcieli go wysłać na Uniwersytet we Fryburgu – zauważa ks. Jaszcz. – Później w czasie wojny ukrywał się na ziemi lubelskiej razem z dziećmi z Lasek i siostrami franciszkankami.

Podniósł z ruin

W latach 1946-1948 ks. Stefan Wyszyński sprawował godność biskupa lubelskiego. – Jego posługa biskupia w Lublinie nie była łatwa – dodaje ks. Jaszcz. – Zaraz po II wojnie światowej trzeba było podnosić diecezję z ruin i na nowo organizować jej struktury i duszpasterstwo.

Rzecznik archidiecezji podkreśla, że ważnym wydarzeniem był ingres bp. Wyszyńskiego do katedry lubelskiej.

– Na trasie od KUL do katedry zgromadziły się tysiące ludzi – opisuje ks. Jaszcz. – Młodzież oczekiwała na nowego biskupa w kościele garnizonowym. Bp Wyszyński już wtedy dał się poznać jako inteligentny i bezkompromisowy rozmówca wobec władz. Zwrócił uwagę w swoim przemówieniu na problem związany z odzyskaniem gmachu seminarium duchownego z rąk komunistów. Zrobił to bardzo sprytnie, bo podziękował władzom za zwrócenie gmachu, chociaż nikt takiej decyzji jeszcze nie podjął. Władzom zależało wtedy na opinii światowej, więc zaprosił do Lublina prymasa Anglii. Odzyskanie budynku było już tylko kwestią czasu.

Beatyfikacja w stolicy

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz prosił, aby miejscem uroczystości beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia była Warszawa i pl. Piłsudskiego, „gdzie 40 lat temu Prymas Wyszyński witał Jana Pawła II”. Kardynał Nycz w swojej prośbie do sekretariatu stanu Stolicy Apostolskiej prosił też o wyznaczenie daty beatyfikacji w rocznicę śmierci prymasa Wyszyńskiego (28 maja) lub jego pogrzebu (31 maja).

To był cud

Proces beatyfikacyjny dotyczył wydarzeń sprzed 31 lat i śmiertelnej choroby, która dotknęła 19-letnią kobietę. Wykryto u niej nowotwór tarczycy. 17 lutego 1988 r. 19-latka była operowana. Zostały usunięte zmiany nowotworowe i dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowej poprawie stan pacjentki się pogorszył. W styczniu i marcu 1989 r. kobieta była leczona jodem radioaktywnym, ale guz w jej gardle urósł do wielkości 5 cm. W marcu po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego nastąpił przełom. Przez 30 lat nie stwierdzono u niej reemisji nowotworu. Kobieta jest całkowicie zdrowa

Filmografia

2020

ZIEJA

Film w produkcji

Bohater (grany przez Tadeusza Bradeckiego)

2017

JAKO W NIEBIE, TAK I W KOMAŃCZY

Film dokumentalny - fabularyzowany

Bohater (grany przez Marka Kalitę)

2016

KRYPTONIM "PROROK"

Film dokumentalny

Bohater

2016

TOTUS TUUS

Spektakl telewizyjny

Bohater (grany przez Olgierda Łukaszewicza)

2016

ZAĆMA

Film fabularny

Bohater

2009

PRYMAS W KOMAŃCZY

Spektakl telewizyjny

Bohater

2008

JAN PAWEŁ II I PRYMAS STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI

Film dokumentalny

Bohater

2008

ZŁODZIEJ W SUTANNIE

Spektakl telewizyjny

Bohater (grany przez Olgierda Łukaszewicza)

2007

ZAWÓD: PRYMAS POLSKI

Film dokumentalny

Bohater

2006

POPE JOHN PAUL II

Film fabularny - telewizyjny

Bohater (grany przez Christophera Lee)

2005

KAROL. UN PAPA RIMASTO UOMO

Film fabularny - telewizyjny

Bohater (grany przez Lecha Mackiewicza)

2003

UWIĘZIONY PRYMAS

Film dokumentalny

Bohater

2002

SKRAWEK NIEBA

Film dokumentalny

Bohater

2002

ŚWIADECTWO DROGI. STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI

Film dokumentalny

Bohater

2001

KROMKA CHLEBA

Film dokumentalny

Bohater

2001

NON POSSUMUS

Film dokumentalny

Bohater

2000

KARDYNAŁ STEFAN WYSZYŃSKI

Film dokumentalny

Bohater

2000

PRYMAS. TRZY LATA Z TYSIĄCA

Film fabularny

Bohater (grany przez Andrzeja Seweryna)

1997

SOLI DEO

Film dokumentalny

Bohater

1995

LATA WIĘZIENNE PRYMASA WYSZYŃSKIEGO (1953-1956)

Film dokumentalny

Bohater

1981

KARDYNAŁ STEFAN WYSZYŃSKI

Film dokumentalny

Bohater

1981

PRYMAS TYSIĄCLECIA

Film dokumentalny

Bohater

Varia

schowaj

2009

PRYMAS W KOMAŃCZY

Cytat literacki: Zapiski więzienne - Autor

 

Bóg nas zaskakuje, Bóg żąda od nas wierności, Bóg jest naszą siłą - mówi papież Franciszek MAURIZIO BRAMBATTI /PAP/EPA

Bóg nas zaskakuje, Bóg żąda od nas wierności, Bóg jest naszą siłą - mówi papież Franciszek MAURIZIO BRAMBATTI /PAP/EPA

Bóg nas zaskakuje, Bóg żąda od nas wierności, Bóg jest naszą siłą - mówił papież Franciszek w homilii podczas Mszy św. wieńczącej Dzień Maryjny w ramach obchodów Roku Wiary. Czy naprawdę pozwalam Bogu wejść moje życie? Czy jestem chrześcijaninem od czasu do czasu, czy też zawsze? - pytał Ojciec Święty i wyjaśnił, że „Bóg żąda od nas, abyśmy byli Mu wierni każdego dnia, w codziennych działaniach”.

Swe rozważania rozpoczął od stwierdzenia, że Maryja jest jednym z „cudów Pana”: stworzeniem pokornym i słabym, „tak jak my”, a jednak wybranym, „by była Matką Boga, Matką swego Stworzyciela”. - Bóg nas zaskakuje. Ukazuje się właśnie w ubóstwie, w słabości, w pokorze i daje nam swoją miłość, która nas zbawia, uzdrawia i daje nam siłę. Żąda jedynie, abyśmy poszli za Jego słowem i Jemu zaufali - stwierdził papież. Wskazał na zdumienie Maryi, że „Bóg aby stać się człowiekiem wybrał właśnie ją, prostą dziewczynę z Nazaretu, która nie mieszkała w pałacach ludzi władzy i bogactwa, która nie dokonała niezwykłych czynów, ale która otwarta jest na Boga, potrafi Mu zaufać, nawet jeśli nie wszystko rozumie”. - Bóg nas zawsze zaskakuje, łamie nasze schematy, powoduje załamanie się naszych planów i mówi: zaufaj mi, nie lękaj się, daj się zadziwić i idź za Mną! - tłumaczył papież.

Prosił, by zadać sobie pytanie: „czy boimy się tego, co Bóg może ode mnie zażądać, czy tego, czego ode mnie żąda? Czy pozwalam się Bogu zaskoczyć, jak to uczyniła Maryja, czy też zamykam się w swoich zabezpieczeniach, w swoich planach? Czy naprawdę pozwalam Bogu wejść moje życie? Jak Mu odpowiadam?”.

Pełny tekst homili

Franciszek zauważył, że Bóg nas zaskakuje swoją miłością, ale żąda też „wierności w naśladowaniu Go”. - Pomyślmy, ile razy byliśmy z jakiegoś powodu rozentuzjazmowani, z powodu jakiejś inicjatywy, jakiegoś zaangażowania, ale później w obliczu pierwszych problemów poddaliśmy się. Ma to niestety także miejsce w przypadku wyborów podstawowych, takich jak małżeństwo. Trudno być stałym, wiernym podjętym decyzjom, zobowiązaniom. Często łatwo powiedzieć „tak”, ale później nie udaje się powtórzyć tego „tak” każdego dnia - zauważył Ojciec Święty. Wskazał, że Maryja mówiła Bogu „tak” zarówno w wydarzeniach radosnych, jak i bolesnych, czego kulminacją było „tak” pod krzyżem, na którym wisiał jej Syn.

- Czy jestem chrześcijaninem od czasu do czasu, czy też zawsze? - pytał Franciszek, wskazując, że „kultura tymczasowości, względności wkracza także do przeżywania wiary”. - Bóg żąda od nas, abyśmy byli Mu wierni każdego dnia, w działaniach codziennych i dodaje, że nawet jeśli czasami nie jesteśmy Mu wierni, to On zawsze jest wierny i będąc miłosierny, nie przestaje trzymać nas za rękę, aby nas podnieść, zachęcić do wznowienia pielgrzymki, żebyśmy powrócili do Niego i powiedzieli Mu o naszej słabości, żeby dał nam swoją siłę - stwierdził papież.

Przekonywał, że „Bóg jest naszą siłą” i że trzeba umieć Mu podziękować i uwielbiać Go „za wszystko, co dla nas uczynił”. - Spójrzmy na Maryję: po zwiastowaniu, pierwszym wykonanym przez nią gestem jest akt miłości wobec starszej krewnej Elżbiety, a pierwsze słowa, jakie mówi brzmią: „Wielbi dusza moja Pana”, Magnificat, pieśń uwielbienia i dziękczynienia Bogu nie tylko za to, czego w Niej dokonał, ale za Jego działanie w całej historii zbawienia. Wszystko jest Jego darem, On jest naszą siłą! Tak łatwo powiedzieć dziękuję, a jednak tak ciężko! Ile razy mówimy „dziękuję” w rodzinie? Ile razy dziękujemy tym, którzy nam pomagają, są blisko nas, towarzyszą nam w życiu? Często wszystko bierzemy za oczywiste! Zachodzi to także w relacji z Bogiem - zaznaczył biskup Rzymu.

Wezwał wstawiennictwa Maryi, „aby nam pomogła dać się zaskoczyć Bogu bez oporu, być Jemu wiernymi każdego dnia, uwielbiać Go i dziękować Mu, bo On jest naszą siłą”.

1

"Dokument Zuzela tu wszystko się zaczęło Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński PL "List Prymasa Polski przygotowujący do beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego

List Prymasa Polski przygotowujący do beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego

ZWIASTUN DOBREJ NOWINY, ŚWIADEK CHRYSTUSA UKRZYŻOWANEGO,
ORĘDOWNIK PRAWDY I WOLNOŚCI.

Umiłowani Siostry i Bracia,

W tekstach Pisma Świętego czytanych podczas dzisiejszej niedzielnej Eucharystii mowa jest o dwóch niezwykle ważnych i cennych darach, jakie otrzymujemy od Boga. Są nimi sól i światło. Jedno i drugie jest niezbędne dla życia człowieka i przyrody, która go otacza. Sól przecież nadaje smak pokarmom i zachowuje je przed zepsuciem, światło natomiast ogrzewa i oświeca. Słowo Boże zwraca jednak naszą uwagę na głębsze znaczenie tych darów. Obraz soli i światła to nauka jaką otrzymuje każdy z nas od Chrystusa. Jako Jego uczniowie nosimy w sobie jej niepowtarzalny „smak”. Naszym zaś zadaniem jest to, by nie zatrzymywać Chrystusowej nauki dla siebie, ale należy przenosić ją tam, gdzie życie utraciło swój smak i panuje ciemność. Dlatego tak ważne jest nasze codzienne zaangażowanie w głoszenie Ewangelii i dawanie o niej świadectwa, wówczas światło słowa Bożego, które w sobie nosimy, zabłyśnie w ciemnościach(Iz 58,10) i będzie świeciło wszystkim, którzy są w domu (Mt 5,15).

Solą ziemi i światłem świata był i ciągle jest Sługa Boży, kardynał Stefan Wyszyński. Możemy o nim powiedzieć, tak jak św. Paweł o sobie mówił mieszkańcom Koryntu, że nie przybył, aby błyszczeć słowem i mądrością, ale głosić Boże słowo, nie znał niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego, stawał przed ludźmi w słabości i bojaźni, by ukazywać moc Bożą (por. 1Kor 2,1-5). Siedemdziesiąt jeden lat temu, w święto Ofiarowania Pańskiego, 2 lutego 1949 roku, prymas Polski Stefan Wyszyński stanął z wielkim drżeniem (1Kor 2,3), a jednocześnie z pokorą i dumą przed podwojami „prastarej, płodnej matki kościołów polskich, bazyliki prymasowskiej”, by odbyć ingres do gnieźnieńskiej katedry. Cztery dni później, 6 lutego, uczynił to samo w stolicy Polski. W liście pasterskim na tą uroczystość napisał, że „ze czcią wielką i z religijnym namaszczeniem” stawia „swe stopy na warszawskim bruku (…) obmytym krwią ofiarną najlepszych, bohaterskich dzieci tego wspaniałego miasta” (02.02.1949 r.).

Wracamy dziś pamięcią do tych dwóch ingresów prymasa Polski, ponieważ przypominają one, że jego pasterska posługa w naszej Ojczyźnie była niczym sól i światło, bo dawała ludziom smak wiary na godne życie dzieci Bożych i wlewała nadzieję w niejedno ludzkie serce, w którym zgasła ufność. Kiedy prymas Stefan Wyszyński obejmował biskupie stolice w Gnieźnie i Warszawie, wypowiedział program swojej posługi. W liście na dzień ingresu pisał: „Nie przychodzę jako nieprzyjazny człowiek, ale jako zwiastun Dobrej Nowiny! Idę przepowiadać Wam Chrystusa ukrzyżowanego (…). Idę, by zwiastować Wam Ojca, który jest w niebie, (…) by głosić Wam miłość, pokój i dobro, by wszczepiać w dusze Wasze nowe życie łaski Bożej, by serca otuchą krzepić” (02.02.1949 r.).

Dzisiaj, kiedy spoglądamy z perspektywy czasu na jego ponad trzydziestoletnią prymasowską posługę, kiedy oczekujemy na czerwcowy dzień jego beatyfikacji, z przekonaniem możemy powiedzieć, że nakreślone zadania wypełnił. Nie sposób wymienić wszystkich Jego dokonań, ale warto zwrócić uwagę na niektóre z nich, a zwłaszcza na słowa wypowiedziane przez niego u początku prymasowskiej posługi, które wiernie realizował i były dla niego drogowskazem.

1. „Przychodzę (…) jako zwiastun Dobrej Nowiny”.

Prymas Stefan Wyszyński miał świadomość tego, że w pierwszym rzędzie dla powierzonych mu kapłanów i wiernych jest pasterzem. Dlatego też, wielką wagę przykładał do głoszenia Bożego słowa. Zdawał sobie sprawę z tego, że „potrzebna jest światu Ewangelia, głoszona przez Kościół” (Domaniewice, 23.05.1971), a „biskup jest po to, by głosił Ewangelię” (Warszawa 24.09.1975). Nie sposób zliczyć kazań, homilii, przemówień, listów pasterskich, w których przepowiadał Dobrą Nowinę o zbawieniu. Ten Boży Pasterz był wiernym głosicielem Ewangelii w słowie i czynie. Bardzo kochał Kościół, czuł się za niego odpowiedzialny, patrzył na niego oczami samego Chrystusa jak na Oblubienicę. Zwiastowanie wiernym Dobrej Nowiny, rozumiał jako zadanie, które ciągle musi trwać. Prymas uczył, że „Ewangelia i krzyż to nie są zabytki, że Kościół to nie archiwum – to aktualne życie! Nie wystarczy wspominać i mówić. Tak, to było dobre tysiąc lat temu, ale dziś? Właśnie i dziś aktualna jest Ewangelia i krzyż Chrystusowy, i dziś jest potrzebna służba Kościoła Chrystusowego Narodowi przez biskupów i kapłanów. Bo Kościół Chrystusowy to Kościół Boga Żywego, to Chrystus, który nie umiera. On żyje w nas!” (Gniezno, 24.04.1977 r.).

Istnieje dzisiaj potrzeba przypomnienia tych prymasowskich słów, kiedy wiara w Polsce u wielu ludzi, zwłaszcza w młodym pokoleniu, gaśnie. Kardynał Stefan Wyszyński staje się dla nas ogromnym wyrzutem sumienia, że niekiedy z obojętnością przechodzimy wobec wyzwań Chrystusowej Ewangelii i przypominamy zwietrzałą sól, która utraciła swój smak i nie świecimy przykładem żywej wiary otrzymanej na chrzcie świętym (por. Mt 5,13.15). Nie należy zapomnieć o tym, że wyrośliśmy z chrześcijańskich korzeni, tak jak i Europa, której jesteśmy częścią, wyrosła z tych samych korzeni co Polska.

2. „Idę przepowiadać Wam Chrystusa ukrzyżowanego”.

Prymas Tysiąclecia jest dla nas nie tylko wzorem przepowiadania Dobrej Nowiny o zbawieniu. Jego życie dowodzi, że możliwe jest zachowanie właściwej równowagi pomiędzy tym, co się głosi, a codziennością. Był wierny temu, co przyrzekł w dniu ingresu: „Idę przepowiadać Wam Chrystusa ukrzyżowanego”. Słowa te urzeczywistniły się bardzo szybko, kiedy doświadczył tułaczki i więzienia, pozbawiono go możliwości spełniania biskupiej posługi, zabroniono bezpośrednich kontaktów z kapłanami i wiernymi jego dwóch archidiecezji, odizolowano go od świata, tak jakby był największym zbrodniarzem i przestępcą. Ale także po uwolnieniu, niemal przez wszystkie lata prymasowskiej posługi, spotykał się ze strony ówczesnej komunistycznej władzy z upokorzeniami, oskarżeniami o zdradę Ojczyzny, o współpracę z obcymi mocarstwami. Stał się w ten sposób świadkiem Chrystusa ukrzyżowanego i przykładem wytrwałego znoszenia każdych cierpień. Dlatego po latach, u schyłku swojego życia, mógł otwarcie wyznać: „Z wielu rzeczy musiałem zrezygnować. Ale jednego nie mogłem się wyrzec: odwagi, męstwa i gotowości na każdą ofiarę, której Pan Bóg ode mnie zażąda. A wiecie, że zażądał wiele.” (Gniezno, 02.02.1979 r.).

Kiedy patrzymy na ten jakże bolesny, ale i potrzebny wymiar życia prymasa Stefana Wyszyńskiego, przypominamy sobie słowa św. Pawła z drugiego dzisiejszego czytania: Postanowiłem (…) nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego (1Kor 2,2). Prawdziwy uczeń Chrystusa bierze każdego dnia krzyż i w ten sposób Go naśladuje (por. Mt 16,24). Chociaż współczesny człowiek często wzbrania się przed taką perspektywą swojego życia i chciałby uciec przed tym, co wymaga trudu, poświęcenia i odwagi w wyznawaniu wiary, to tylko w taki sposób idzie się do świętości i doskonałości – przez krzyż i ofiarę z życia. Przypomina nam o tym sam Chrystus, który będąc w pełni solą ziemi i światłem świata nadaje smak i moc naszemu życiu. Przypomina o tym również Wielki Prymas Tysiąclecia poprzez swoją heroiczną wiarę, która nie cofnęła się nawet przed upokarzającym więzieniem.

3. „Przychodzę (…), by serca otuchą krzepić”.

Ksiądz prymas Stefan Wyszyński zapewniał też w dniu swojego ingresu, że przychodzi, by serca otuchą krzepić. Zadanie to wypełniał nie tylko poprzez głoszenie Ewangelii, ale również przez to, że okazał się prawdziwym Ojcem Narodu sponiewieranego, upokorzonego
i zniewolonego przez komunistyczny reżim. Dlatego wołał do rządzących, by uszanowali „prawo do prawdy, prawo do sprawiedliwości, prawo do szacunku, prawo do miłości, prawo do wolności, prawo do wolności sumienia, wyznania i do służby Bożej, prawo do katolickiego wychowania dzieci i młodzieży” (Gniezno, 14.04.1966 r.). Wiele razy upominał się o te elementarne prawa przysługujące każdemu człowiekowi. W okresach niepokojów społecznych zapewniał, że „Kościół nigdy nie mobilizuje dzieci żadnego narodu przeciwko temu narodowi i jego prawdziwemu dobru, przeciwko państwu i tym, którzy państwem władają” (Gniezno, 14.04.1966 r.).

Wsłuchując się w głosy współczesnych polityków, ludzi nauki i kultury, dziennikarzy i publicystów, osób odpowiedzialnych za wychowanie młodego pokolenia, należy przypomnieć jakże aktualne dzisiaj słowa wielkiego Ojca Narodu, które mogą stać się przesłaniem kierowanym do każdego z nas. „Jesteśmy przekonani – mówił prymas Stefan Wyszyński – że lepiej jest, gdy Naród wierzy, niż gdyby nie wierzył, że umacnianie wiary bardziej służy jedności Narodu, aniżeli jej niszczenie. (…) Umacnianie w Narodzie wiary w Boga Jedynego i Żywego dobrze Polsce służy. Sami oceńcie, co lepiej służy Narodowi: czy to, że jest zjednoczony w imię Boga Żywego, czy to, że jest bez Boga w sercu?” (Gdańsk, 18.01.1959 r.).

Trwając w oczekiwaniu na beatyfikację wiernego i oddanego Chrystusowi Pasterza, nie ustawajmy w pogłębianiu naszej wiary. Wracajmy do naszych korzeni, do chrztu świętego, który uczynił nas dziećmi Bożymi i dał nam nowe życie w Chrystusie. Bądźmy też wyrazicielami głębokiej wdzięczności wobec Boga za wkrótce błogosławionego Stefana Wyszyńskiego, który w naszych czasach staje się przykładem świadka Chrystusowej Ewangelii, uczy wiernego trwania pod Jego krzyżem i jest ojcem, który otuchą krzepi ludzkie serca.

Niech czas, poprzedzający dzień beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, stanie się dla wszystkich okazją do przypomnienia sobie jego nauczania. Niech przez modlitwę przygotuje nas i sprawi, abyśmy odpowiadając na nasze powołanie, stawali się w tym świecie solą ziemi i światłem świata, którzy – jak wzywa nas papież Franciszek – będą dawać innym „wyraźne świadectwo o zbawczej miłości Pana” (por. EG 121). Na owocne przeżycie duchowego przygotowania do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia wszystkim z serca błogosławię.

+ Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

List należy odczytać w niedzielę, 9 lutego 2020 r.na wszystkich Msza św  podpisał Ks Bp Michał Janocha

Bp Pomocniczy w Archidiecezji Warszawskiej Wkariusz Generalny

Tęsknota człowieka za szczęściem.....Ks Sławomir Szn.

ks. Sławomir Sznurkowski SSP

Każdy z nas pragnie szczęścia, dlatego aby je osiągnąć, jesteśmy gotowi do wielu poświęceń. I kiedy wydaje nam się, że to, o czym marzyliśmy, jest dla nas dostępne, czar pryska jak bańka mydlana i zaczynamy na nowo tęsknić za czymś, co nazywamy szczęściem.

Tęsknotę człowieka za szczęściem opisał św. Augustyn w autobiograficznym dziele zatytułowanym "Wyznania". On sam, podobnie jak my dzisiaj, pragnął prawdziwego szczęścia. Dlatego czerpał z życia pełnymi garściami. Jednak to, co wydawało mu się szczytem ludzkiego spełnienia, pozostawiało w jego sercu pustkę i jakąś niewyobrażalną, niemożliwą do opisania tęsknotę - aż do chwili, kiedy przyjął chrzest. Od tego momentu jego życie zaczęło nabierać sensu, gdyż osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem pozwoliło mu na odnalezienie drogi do prawdziwego szczęścia.

My, ludzie XXI wieku, podobnie jak św. Augustyn, mamy niespokojne serce. Ono także tęskni. I choć wielu z nas to ignoruje, ono tęskni za Bogiem, gdyż to Bóg jest źródłem istnienia każdego z nas. Dlatego człowiek nie może być szczęśliwy poza Bogiem, który z miłości powołał go do istnienia.

Niestety, współczesny człowiek żyje tak, jakby Boga nie było. Bóg jest mu niepotrzebny, a wręcz przeszkadza mu w realizowaniu jego życiowych planów. Zamiast słuchać Boga i wypełniać Jego plan, współczesny człowiek z uporem realizuje swoje życiowe plany. Chce żyć wyłącznie dla siebie. Nie chce żyć dla Boga. Ale czy przez to jest bardziej szczęśliwy? Niestety, nie!

Wielu ludzi, szczególnie w chrześcijańskiej Europie, mimo że zostali ochrzczeni, żyje jak poganie. Nie obowiązują ich jakiekolwiek normy moralne. Wydaje im się, że jedyną normą są oni sami. Stąd rodzą się pytania: Co jest sensem ich życia? Po co żyją? Czy szczytem ich pragnień ma być tylko osiągnięcie szczęścia na ziemi?

I znowu staje przed nami św. Augustyn, który mówi: "Stworzyłeś nas dla Ciebie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie". Dlatego my, jako wierzący, zdajemy sobie sprawę, że nigdy nie będziemy w pełni szczęśliwi, jeżeli w naszym codziennym życiu nie będzie obecny Bóg. Stąd każdy z nas, bez względu na jakość osobistej relacji z Bogiem, musi odkryć w sobie prawdę, że jest umiłowanym dzieckiem Bożym. Wówczas, otwierając się na miłość Boga, zacznie nawiązywać z Bogiem synowskie relacje. To sprawi, że pomimo swoich grzechów będzie kochał Boga tak, jak umie, nie zadręczając się myślą, że nie potrafi Go kochać. Bóg bowiem jest Bogiem miłości i jeżeli pozwolimy Mu działać w naszym życiu, wówczas On będzie uzdalniał nas coraz bardziej do głębszego miłowania siebie. W tym celu, aby pomóc nam powrócić do Boga, niekiedy stawia na naszej drodze kapłana czy osobę świecką, którzy pomagają nam przeżywać nasze życie na ziemi jako przygotowanie do prawdziwego życia z Bogiem w wieczności. I choć nie jest to łatwa droga, gdyż współczesny świat omamia ludzi mirażami pseudoszczęścia w postaci pieniędzy, sławy, seksu, to z chrześcijańskiego punktu widzenia wart podjęcia jest każdy wysiłek, aby pomóc współczesnemu człowiekowi stanąć w prawdzie wobec siebie samego, wobec innych ludzi i wobec Boga. To zadanie odnosi się szczególnie do tych, którzy przyjęli chrzest, a zaprzestali na co dzień żyć wiarą, gdyż jak każdy z nas, mimo że czasami nie chcą o tym słyszeć, zostali powołani do prawdziwego szczęścia z Bogiem w wieczności.

CZYT. 09.02.2020 r "KUPIŁEM WSZYSTKO A WCIĄŻ NIE MAM NIC"z piosenki Filip L.

Iz 58, 7-10) 
Tak mówi Pan: "Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem".

(Ps 112 (111), 4-5. 6-7. 8a i 9) 
REFREN: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.

Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.

Jego wierne serce lękać się nie będzie.
Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą będzie jego potęga.

(1 Kor 2, 1-5) 
Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

Aklamacja (J 8, 12) 
Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

(Mt 5, 13-16) 
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Najgłębsza ciemność w ludzkim sercu to egoizm i nieczułość. Czynią one człowieka więźniem duchowych mroków, nawet jeśli błyszczy on słowem i mądrością. Jezus Chrystus, umierając za nas na krzyżu, zapalił ogień miłości, zdolny rozproszyć wszelką ciemność. Stał się dla nas wcieloną troską i miłosierdziem Boga. Blask bijący od krzyża rozprasza mroki naszego egoizmu, życia dla siebie, i wypełnia nasze serca miłosierną miłością. Sprawia że światło jaśnieje w ciemnościach, a ciemność staje się południem.

Wojciech Jędrzejewski OP

//

TEKST piosenki Kupiłen wszystko a wciąż nie mam nic.......

TŁUMACZENIE

Będzie to co ma być
Nie inaczej
Rozpromieni się ktoś
Ktoś zapłacze
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz
Nie wiedzieć dobrze jest

Za czym tak gnasz
Po co ci to 
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź 
Teraz kartkę i pisz
Kupiłem wszystko
A wciąż nie mam nic

Swój czas weź w garść
Swój czas
Zanim ci życie nie powie że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100 nie na 5 procent żyć

Wielkie ma oczy strach, gdy się boisz
To co złe wznieca
I dwoi, troi
Pokochaj goręcej i weź na ręce dziecko,bo
Ono przywoła dom

Nie wzbraniaj się
Bierz wszystko, jak jest
Bo życie po równo dzieli wydech i wdech
Ołówek weź
Teraz kartkę i pisz
Już nie uciekam
Bo we mnie jest mistrz!

Swój czas weź w garść
Swój czas
Zanim ci życie nie powie że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100 nie na 5 procent żyć

Swój czas weź w garść
Swój czas
Zanim ci życie nie powie że pass
I odholuje weź w garść i idź
Zacznij na 100 nie na 5 procent żyć

Kardynał Stefan Wyszyński zachęcał nas stale, byśmy byli dzielni, byśmy wzrastali, byśmy czuli wolę życia, „byśmy byli jak orły wolne”, co wznoszą się wysoko ponad przeciętność.

Beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia ma się odbyć 7 czerwca 2020 roku na placu Piłsudskiego w Warszawie. Woody Ochnio /East News

Kardynał Stefan Wyszyński zachęcał nas stale, byśmy byli dzielni, byśmy wzrastali, byśmy czuli wolę życia, „byśmy byli jak orły wolne”, co wznoszą się wysoko ponad przeciętność.

W dzisiejszym świecie pomylonych pojęć, znaczeń słów, a przede wszystkim pogwałceń natury, zdania proste i oczywiste mogą przywracać równowagę w umysłach i sercach ich odbiorców. Mistrzem prostych, a jednocześnie z odwagą i jasnością intencji wypowiadanych zdań był Prymas Tysiąclecia. Gdy przeglądam jego homilie, wydane staraniem Instytutu Prymasowskiego, czytam zapiski „Pro memoria” czy też słowa wypowiadane przez kardynała podczas spotkań z biskupami, członkami Rady Głównej Episkopatu Polski, da się odczytać na nowo w nich wszystkich przesłania i wskazówki ku przyszłości. Choć warunki życia i otoczenie się zmieniły, a wrogowie starzy upadli.

Macierzyństwo i ojcostwo

Obejrzałem nie tak dawno przejmujący film dokumentalny Pawła Woldana o Marii Okońskiej, twórczyni Miasta Kobiet, która postawiła na Maryję i poprzez Nią stale wspierała Prymasa Tysiąclecia. Gdy był księdzem w Laskach, gdy pozostał przez dwa lata w Lublinie, by posługiwać diecezji jako biskup, a w końcu gdy przez 33 lata dzierżył władzę prymasowską. „Z woli Bożej jestem znowu wśród gromady kobiet” – pisał w Komańczy w grudniu 1955 r., gdy pozostawał pod przymusową opieką sióstr nazaretanek. „Zapamiętałem sobie: ilekroć wchodzi do twego pokoju kobieta, zawsze wstań, chociaż byłbyś bardzo zajęty. Wstań, bez względu na to, czy weszła siostra przełożona, czy siostra Kleofasa, która pali w piecu”. Jak pisał dalej, „w ten sposób płacisz dług wobec twej rodzonej Matki, która ci usłużyła własną krwią i ciałem”. W książce „Godność kobiety” Prymas Tysiąclecia przypomina nam, mężczyznom, że wszystko, co mamy, stanowi konsekwencję tego fundamentu: „Ta dłoń pierwsza mnie wyczuła, pierwsza mnie dotknęła, pierwsza rozpoznała i pospieszyła mi z pomocą” – dłoń matki. „Jak cudowna ta dłoń! Przedziwnie delikatna i przemądrze przystosowana do każdej posługi. Wyczulona i gotowa osłonić za każdą cenę”.

Prymas: kard. Wyszyński to świadek Chrystusowej Ewangelii na nasze czasy

Kard. Stefan Wyszyński to świadek Chrystusowej Ewangelii na nasze czasy, uczy wiernego trwania przy krzyżu, przebaczenia i szacunku dla każdego człowieka - zaznaczył prymas Polski abp Wojciech Polak w liście przygotowującym do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. 

Dziś, po wielu latach, gdy jestem dziadkiem i biorę na ręce kolejne maleństwo, bezbronnego wnuka, odnajduję sens prymasowskich zdań. Patrzę na ich młode mamy; nasze całe ludzkie życie jest zależne od tego pierwszego stanu bezpieczeństwa, rozwoju zgodnego z biciem serca natury. Wszelkie próby odwrócenia kota ogonem mogą jedynie zburzyć ten gmach stworzenia świata, niczego w zamian nie budując. Macierzyństwo i ojcostwo – to dwa filary ludzkiej egzystencji, niezamienne i niezmienne, jeśli chce się świat budować i następnym pokoleniom zostawić bezpieczny. Nawet wojny i bomby nie są w stanie zniszczyć tego porządku rzeczy – natury stworzonej przez Boga.