Ulicami Warszawy po raz 13. przeszedł Marsz dla Życia i Rodziny

Podczas manifestacji postulowano m.in. "jak najszybsze uchwalenie prawa chroniącego prawa dzieci nienarodzonych". Podobne marsze zorganizowano dzisiaj i wczoraj w wielu miastach Polski.

PAP

"Byłoby wspaniale, gdyby uczcić setną rocznicę odzyskania niepodległości przyjęciem prawa, które będzie chroniło życie najmłodszych Polaków, tych którzy jeszcze się nie urodzili" - mówił na rozpoczęcie Marszu prezes Fundacji Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny Paweł Kwaśniak. Fundacja jest ogólnopolskim koordynatorem marszów.

6 grzechów przeciwko Duchowi Św.Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko DuchowiŚwiętemu nie będzie odpuszczone” (Mt 12, 31). Grzech przeciwko Duchowi Świętemu – Wikipedia, wolna ...

ks. Adam Martyna

Grzechy przeciw Duchowi Świętemu

Według katechizmu wyróżniamy 6 grzechów przeciw Duchowi Świętemu. Pan Jezus powiedział, że ten rodzaj grzechu jest szczególnie niebezpieczny, bo sprowadza na duszę stan zatwardziałości, która czyni ją niezdolną do przyjęcia Bożego przebaczenia. Przyjrzyjmy się zatem bliżej grzechom przeciw Duchowi Świętemu. 

1. Grzeszyć zuchwale w nadziei Miłosierdzia Bożego.


To pierwszy z grzechów przeciw Duchowi Świętemu, tak jak podają nasze popularne katechizmy. Bywają tacy ludzie, którzy mówią: "Dlaczego mam pokutować w tak młodym wieku? Jak się zestarzeję, to się będę dużo modlił, a Pan Bóg jest miłosierny, to mi na pewno wybaczy". I tak bardzo często dopuszczają się bardzo ciężkich grzechów, w nadziei, że Pan Bóg im wybaczy, bo jest miłosierny.


Nie wolno jednak zapominać, że Bóg jest także sprawiedliwy, bo za dobre wynagradza, a za złe karze. Żaden dobry uczynek nie pozostaje bez nagrody i żaden zły bez kary.


Grzeszyć, dlatego, że Bóg jest miłosierny, jest równoznaczne z ubliżaniem Mu i lekceważeniem Jego dobroci. 

2. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej.


Ktoś na przykład nie chce dać się skłonić do pokuty za grzechy, bo uważa, że dla niego nie ma już litości. Stan taki nazywamy rozpaczą. Jako że grzech ten zamyka drogę do zbawienia, jest grzechem przeciw Duchowi Świętemu. Tak samo jest, gdy ktoś dobrowolnie wątpi, że łaska Boża może go ocalić.

3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej.


Są tacy ludzie, którzy oszukują swoje sumienie. Mówią np. "Ja w Boga wierzę, nikomu nic złego nie robię, wierzę w to, czego uczą w Kościele, ale za nic nie uwierzę, by Bóg mógł być tak surowy, żeby mnie karać za to, że żyję bez ślubu". Jeśli ktoś utwierdza się w takim stanie, przeżyje całe życie w grzechu śmiertelnym i w końcu umrze bez pokuty i żalu. Wiadomo, że śmierć w takim stanie oznacza potępienie wieczne.

4. Bliźniemu Łaski Bożej nie życzyć lub zazdrościć.


W Starym Testamencie mamy przykład króla Saula, który zazdrościł Dawidowi łaski i upodobania Bożego. Zazdrościł do tego stopnia, że usiłował go zabić. Tymczasem łaska Boża jest dobrowolnym Bożym darem i powinniśmy być wdzięczni Bogu, że Swoich łask użycza nam i naszym bliźnim.

5. Przeciwko zbawiennym natchnieniom mieć zatwardziale serce.


Przypuśćmy, że ktoś popadł w grzechy śmiertelne. Brnie z jednego grzechu ciężkiego w drugi. Ale Boże miłosierdzie chce go ratować, bo może ktoś modli się za niego. Pan Bóg przypomina wtedy takiemu grzesznikowi o nagrodzie i karze wiecznej, czasem stawia na jego drodze kogoś, kto go wzywa do opamiętania. Wszystko na próżno. Grzesznik taki prawie siłą tłumi w sobie myśli o Bogu i życiu wiecznym, bo na przykład chce zaimponować swojemu bezbożnemu towarzystwu albo boi się, że będzie musiał zrezygnować z popełniania takiego czy innego grzechu, do którego już jest mocno przywiązany.


Zresztą powody mogą być różne. Jednak uporczywe odrzucanie myśli o pokucie, prowadzi do zatwardziałości sumienia i w efekcie do śmierci w grzechu śmiertelnym.

6. Odkładać pokutę aż do śmierci.


Iluż to się zawiodło i przegrało swoje życie na wieki, bo liczyli na to, że dopóki śmierć jest daleko, to można grzeszyć. "Jak śmierć będzie blisko, to się nawrócę" - mówili sobie. A tymczasem śmierć przyszła niespodziewanie, wcale nie czekała na starość ani chorobę. Pomyślmy, iluż to ludzi wychodzi rano w zdrowiu ze swego domu, by do niego już nigdy nie wrócić. Śmierć przychodzi nagle i niespodziewanie: zawał serca, wylew krwi do mózgu, wypadek... Przyczyn może być mnóstwo. Jakże bardzo oszukują się ci, którzy nawet nie pomyślą o pokucie za swoje grzechy, bo liczą na to, że będą żyć długo... A tymczasem ona przyjdzie jak złodziej, kiedy się jej nikt nie spodziewa i nie ma czasu na nawrócenie w ostatniej chwili.
Grzechy przeciw Duchowi Świętemu są wyjątkowo niebezpieczne, bo bezpośrednio narażają nas na utratę wiecznego zbawienia. Wszystkie prowadzą do zatwardziałości serca, a więc stanu, w którym człowiek nie jest zdolny żałować za swe grzechy albo z rozpaczy, albo z niewiary i cynizmu. Powinniśmy często prosić Boga, aby nas od tych grzechów zachował

Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko DuchowiŚwiętemu nie będzie odpuszczone” (Mt 12, 31).

Grzech przeciwko Duchowi Świętemu – Wikipedia, wolna ...

jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda

Oz 11, 1. 3-4. 8c-9)
Tak mówi Pan: "Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu, i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać".

(Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6)
REFREN:Będziecie czerpać ze zdrojów zbawienia

Oto Bóg jest moim zbawieniem!
Jemu zaufam i bać się nie będę.
Pan jest moją pieśnią i mocą,
i On stał się moim zbawieniem.

Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę
ze zdrojów zbawienia.
Chwalcie Pana, wzywajcie Jego imienia!
Ukażcie narodom Jego dzieła,
przypominajcie, że Jego imię jest chwalebne.

Śpiewajcie Panu, bo czynów wspaniałych dokonał!
I cała ziemia niech o tym się dowie.
Wznoś okrzyki i wołaj radośnie, mieszkanko Syjonu,
bo wielki jest wśród ciebie Święty Izraela.

(Ef 3, 8-12. 14-19)
Bracia: Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął Bóg w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością, przez wiarę w Niego. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego, by potężnie wzmocnił się wewnętrzny człowiek. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Boga.

(Mt 11, 29ab)
Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca.

(J 19, 31-37)
Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, żeby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Jezusem byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: "Kość jego nie będzie złamana". I znowu w innym miejscu mówi Pismo: "Będą patrzeć na Tego, którego przebili".

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

EWANGELIARZ OP

OREMUS

Bóg w Chrystusie ukazał nam swoje Serce. Objawił nam swoją miłość przez to, że Jego Syn „umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami”. On, Dobry Pasterz, nieustannie szuka swych owiec, pragnąc „zabłąkaną sprowadzić z powrotem, skaleczoną opatrzyć, chorą umocnić”. Nie traci z oczu również mocnej, którą ochrania. Nie rezygnuje z nas, gdy od Niego odchodzimy. Nikt nie jest przez Niego zapomniany, porzucony. Czasem wydaje nam się, że to Boże szukanie się przedłuża, że Bóg mógłby uleczyć nasze rany inaczej i szybciej. Zapominamy, że chodzi o świat miłości, w którym wierność i zdrada, rozkwit i usychanie, pocałunek i zranienie mierzy się inną miarą i wszystko ma właściwy czas, najlepszy, by miłość osiągnęła w nas pełnię.

Wojciech Skóra MIC, „Oremus” czerwiec 2007, s. 65

Zamysły Jego Serca trwają poprzez pokolenia, by wyrwać nasze dusze od śmierci (ant. na wejście)

W dzisiejszej uroczystości czcimy cuda miłości zawartej w Sercu Chrystusa. Serce to ucieleśnia i wyraża dobroć Bożą względem ludzi. Liturgia odwołuje się dlatego do Miłości wiecznej, która od pierwszej chwili stworzenia nie przestała nigdy towarzyszyć człowiekowi. W pierwszym czytaniu (Oz 11, 1. 3–4. 8–9) Bóg sam przez usta Ozeasza przypomina Izraelowi, jak wiele uczynił dla niego od początków jego historii, kierując jego krokami na pustyni, miłując go i opiekując się nim, jak to czyni ojciec względem syna: „Na swe ramiona je brał... pociągnąłem ich ludzkimi wieżami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę — schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (tamże 3–4). A jednak Izrael nie zrozumiał tej delikatnej i troskliwej miłości i opuścił swojego Boga. Pan, używając bardzo ludzkiego wyrażenia, żali się na to. „Moje serce na to się wzdraga i rozpalają się moje wnętrzności” (tamże 8). Lecz On nie jest jak człowiek, który pozwala opanować się gniewowi, i chociaż zapowiada karę, łagodzi ją dzięki „litości”. Izrael nie zostanie zniszczony, jak na to zasłużył, lecz ukarany, aby się opamiętał i powrócił do swojego Pana. Takie jest postępowanie miłości Bożej w każdym czasie i względem każdego człowieka: „Zamysły Jego serca trwają poprzez pokolenia, by wyrwać od śmierci swoich wiernych” (ant. na wejście).

Śladami błog księdza Jerzego Popiełuszki

środa, 6 czerwca 2018,  Kult bł. ks. Jerzego Popiełuszki jest żywy w wielu parafiach. Również dlatego, że jego obecność uświęciła niejedno miejsce w Warszawie i w Polsce. 6 czerwca 2010 roku w Warszawie kapelan Solidarności został beatyfikowany. Mszy przewodniczył arcybiskup Angelo Amato, ówczesny prefekt Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych, który w imieniu papieża Benedykta XVI odczytał akt beatyfikacyjny. Nie ustają modlitwy o rychłą kanonizację ks. Popiełuszki.

Miejscem, które odegrało istotną rolę w życiu ks. Jerzego, było Wyższe Metropolitarne Seminarium Duchowne. Kiedy po maturze 1965 r. ówczesny Alfons Popiełuszko (imię Jerzy przyjął dopiero w seminarium) przybył do Warszawy, pierwsze swoje kroki skierował właśnie na Krakowskie Przedmieście 52/54.

– Do Warszawy ciągnęły go dwie osobowości. Kardynał Stefan Wyszyński odegrał ogromną rolę w jego decyzjach, ale na pierwszym miejscu postawiłbym św. Maksymiliana Marię Kolbego. Ksiądz Jerzy ze względu na wielką miłość do świętego chciał być jak najbliżej Niepokalanowa. Heroizm i męczeństwo o. Maksymiliana były dla niego wzorem – mówi ks. kanonik Czesław Banaszkiewicz, przyjaciel ks. Popiełuszki.

Dziś przy wejściu do seminarium znajduje się tablica upamiętniająca kilkuletni pobyt ks. Jerzego w tym gmachu; wspomniana jest tu także jego obowiązkowa służba wojskowa w Bartoszycach. Klerycy już od progu obcują z postacią błogosławionego współbrata, który miałby dzisiaj 65 lat.

– Podczas kazań, homilii czy konferencji ojców duchownych słuchają o ks. Jerzym jako przykładzie osoby bezgranicznie oddanej Chrystusowi. Jeden z roczników przyjął za patrona właśnie ks. Popiełuszkę. Modlą się także przy relikwiach, które znajdują się w relikwiarzu ufundowanym przez nas, kolegów kursowych ks. Jerzego – opowiada ks. prałat Wiesław Kądziela. – Można także dostrzec, że klerycy sami szukają śladów męczennika – podkreśla. – W tym roku, gdy diakoni udali się na majówkę w okolicę Suwałk nad Wigry, bardzo chcieli choć na chwilę pojechać do Suchowoli i Okopów. Byli bardzo wzruszeni i szczęśliwi, gdy pani Marianna Popiełuszko w prostych i pięknych słowach mówiła do nich na temat kapłaństwa.

Mówiąc o początku drogi kapłańskiej ks. Jerzego, nie można nie wspomnieć o archikatedrze św. Jana, w której przyjął święcenia. W tym roku, 28 maja, minęła 40. rocznica tego wydarzenia.

– Po remontach katedry zamierzamy sprowadzić do parafii relikwie ks. Jerzego i przez to upamiętnić miejsce jego święceń – zapewnia ks. prałat Bogdan Bartold, proboszcz.

SZUKAJĄC LUDZKICH SERC

Pomnik i tablica powstałe pod koniec lat 90., a także witraż i obraz bł. Jerzego Popiełuszki umieszczony nad relikwiami kapłana-męczennika to formy upamiętniające posługę ks. Jerzego w kościele Świętej Trójcy w Ząbkach.

– To była pierwsza parafia ks. Jerzego, który już wtedy wykazywał się zaangażowaniem w sprawy ludzi i duchową gorliwością. Poprzez swoją otwartość realizował słowa z obrazka prymicyjnego: „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc” – zauważa ks. Banaszkiewicz.

– Kult ks. Jerzego i pamięć o nim są bardzo żywe, bo przecież w naszej parafii żyją świadkowie jego posługi, którzy często go wspominają – mówi ks. kanonik Edward Kowara, proboszcz. – W 40. rocznicę przybycia ks. Popiełuszki do Ząbek, w ostatnią niedzielą czerwca, będzie w naszym kościele uroczysta Msza Święta dziękczynna z prośbą o jego rychłą kanonizację. Zamierzamy także każdego 19. dnia miesiąca po Mszy Świętej wieczornej odmawiać Litanię do błogosławionego – zapowiada.

Kolejny ślad zaznaczył ks. Jerzy w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Aninie, w której pracował od 1975 r. Dziś przypomina to kamień, poświęcony tydzień po beatyfikacji. – W uroczystość św. Jerzego, 23 kwietnia 2011 r., zostały wprowadzone relikwie błogosławionego. W dniu męczeńskiej śmierci ks. Popiełuszki, w jego imieniny czy podczas ważnych uroczystości kościelnych odmawiamy Litanię do bł. Jerzego – opowiada proboszcz ks. Marek Doszko.

Dalej ślady ks. Jerzego prowadzą do kościoła Dzieciątka Jezus na Żoliborzu. – Jest u nas tablica, na której znajdują się granice Polski, a w centrum płaskorzeźba ks. Jerzego i słowa najbardziej zapamiętane z jego nauczania: „Zło dobrem zwyciężaj” – mówi ks. Paweł Piotrowski, proboszcz. – Bardzo dużo osób z naszej parafii, jeszcze w latach 80., nawiązało przyjaźń z ks. Jerzym, a potem zaczęło posługę w różnych grupach przy kościele św. Stanisława Kostki, i tak jest do dziś. – Staraniem wiernych z naszej parafii powstała także książka „Obcowanie ze świętym. Wspomnienia o ks. Jerzym Popiełuszce” – podkreśla.

– Od roku 1979 ks. Jerzy zamieszkał przy kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Wtedy rozpoczął pracę ze studentami – przypomina ks. Banaszkiewicz.

SŁUŻBA NAJBLIŻSZA KAPŁAŃSTWU

Pisząc o śladach ks. Jerzego, nie można pominąć miejsc związanych ze służbą zdrowia, którą to posługę przyszły męczennik bardzo sobie cenił. Od 1978 r. został duszpasterzem średniego personelu medycznego. Msze Święte dla pielęgniarek odprawiał w kaplicy Res Sacra Miser przy Krakowskim Przedmieściu. Od 2004 r. w kaplicy znajduje się tablica z napisem: „Dla upamiętnienia kapłańskiej posługi i męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, który od 1979 r. prowadził w tej świątyni duszpasterstwo pielęgniarek”.

Przy ul. Elekcyjnej znajduje się Dom Pracownika Służby Zdrowia. O tym, jak wielki był wkład ks. Jerzego w działalność tego domu, świadczą dwie tablice. „Księdzu Jerzemu Popiełuszce, inicjatorowi i opiekunowi kaplicy św. Łukasza. Pensjonariusze, personel, przyjaciele” – mówi jedna. Druga przybliża historię powstania kaplicy na terenie Domu i udział ks. Popiełuszki w jej tworzeniu.

Od pychy do lenistwa: 7 grzechów głównych Polaków

Od pychy do lenistwa: 7 grzechów głównych Polaków

Rozmawiała Maria Mazurek

18.12.2014 AKTUALIZACJA: 11.04.2017 14:50

Pycha. Chciwość. Nieczystość. Zazdrość. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Gniew. Lenistwo. To według katechizmu Kościoła katolickiego 7 grzechów głównych. O nich, a właściwie o 7 wadach głównych Polaków, z księdzem dr. Robertem Nęckiem, rzecznikiem Archidiecezji Krakowskiej, a także badaczem nauk społecznych na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II - rozmawia Maria Mazurek.

Zobacz dzisiejsze wydanie internetowe Gazety Krakowskiej

Ks. dr Robert Nęcek: Najgłupszym z grzechów głównych - zarazem naszą narodową specjalnością - jest zazdrość. Niszczy nas samych©Anna Kaczmarz

Porozmawiamy o grzechach głównych? 
Będąc precyzyjnym: o wadach głównych. Zwyczajowo możemy mówić "siedem grzechów głównych", ale grzechami one nie są. Za to stają się podstawą do rozwijania się innych występków i patologii, skłonnościami do popełniania tych samych nieprawości. Wady główne są więc naszymi słabościami. 

Skoro to nasze powtarzalne słabości, to nie musimy się z nich spowiadać? 
Musimy. Dlaczego Pani tak sądzi? 

Bo skoro jesteśmy zazdrośni lub leniwi z natury, to nie nasza wina. 
Nigdy nie jesteśmy zazdrośni czy leniwi z natury. Możemy mieć predyspozycje do pewnych słabości, ale mamy obowiązek pracować nad sobą. Jeśli nie pracujemy - grzeszymy. 

Grzech główny numer jeden: pycha. Co to?
Jeśli odpowiadałbym pani teraz na pytania, a w moim głosie byłaby pogarda, to popełniałbym grzech pychy. 

Czyli wywyższania się nad innymi? 
Tak. 

Pytam, bo słyszałam też inną interpretację tego grzechu. Że to nie poczucie wyższości nad innymi, ale stwierdzenie, że to, co mam, zawdzięczam sobie. 
To też. Święty Paweł pytał: Cóż masz, czego byś nie otrzymał? 

Od rodziców, od Boga, od życia? 
Od wszystkich. Człowiek nie jest samotną wyspą. Drażni mnie, gdy ktoś podkreśla: To, co osiągnąłem, zawdzięczam sobie. Takie postawienie sprawy jest typowe dla tzw. nowobogackich - ludzi, którzy szybko się dorobili. Wie pani, jaką definicję nowobogackiego miał arcybiskup Józef Życiński? "Człowiek, który zrobił sam siebie". A ja pytam: gdzie byli np. twoi rodzice? 

"Czcij ojca swego i matkę swoją". 
Szacunek do rodziców jest obowiązkiem chrześcijan. Zawsze, gdy o tym myślę, przypomina mi się wzruszająca anegdota ze starożytnego Rzymu o Koriolanie i jego matce. Koriolan był rzymskim oficerem, który mimo młodego wieku bardzo szybko piął się po szczeblach hierarchii wojskowej. Ale to niektórym się nie podobało. Uniesiony więc honorem przeniósł się do "armii wroga", czyli do Wolsków, gdzie został naczelnym dowódcą sił zbrojnych. Rozkazał atak na miasto. Kiedy Rzymianie zobaczyli swój błąd, wysłali do Koriolana najważniejszych polityków z błaganiem, by zmienił zdanie. Nie pomogło. Następnie duchownych w szatach liturgicznych, którzy na kolanach prosili go, by wrócił do Rzymu. Koriolan nimi też wzgardził. Potem podarowali mu złoto, które jeszcze bardziej go rozzłościło. Wreszcie, w akcie rozpaczy, wysłali do niego matkę. Ona klękła i zaczęła błagać go, by zażądał odwrotu wojsk. Podniósł ją, przytulił i powiedział: Matko, ocaliłaś Rzym, ale straciłaś syna. Koriolan zdążył nakazać odwrót wojsk, ale zaraz potem został zabity przez Wolsków. 

Ładne. 
Pogańskie opowiadanie, a wpisuje się w chrześcijaństwo. Nie rozumiem, jak dzieci mogą gardzić swoimi rodzicami, jak mogą pławić się w luksusach, podczas gdy matki i ojca nie stać na podstawowe potrzeby. 

Ale zapytam raz jeszcze, bo nie do końca rozumiem: Czym jest to poczucie wyższości zwane pychą, oprócz tego, że twierdzeniem, iż wszystko zawdzięczam sobie? 
Źródłem zamknięcia się na innych, egoizmu. 

Ale jeśli znam swoją wartość i lubię siebie, to popełniam grzech pychy? 
Nie. Bóg nie chce, byśmy mieli kompleksy, nie wierzyli w swoje możliwości, źle się oceniali. Pokochanie siebie jest warunkiem tego, by pokochać innych. Przecież w Biblii jest napisane: "Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego". Nie mogą polubić świata i bliźnich ci, którzy depczą samych siebie. W grzechu pychy chodzi o coś innego - by znać swoje ograniczenia. By nie czuć się bogiem, od którego wszystko zależy. 

Czemu mówi się, że pycha to najgorszy grzech? 
Bo z niego wynikają wszystkie inne. Choćby chciwość bierze się z poczucia, że należy nam się więcej niż innym, bo jesteśmy ponad wszystkimi. 

Chciwość, czyli wada druga. 
Taka sytuacja, w której gdy sąsiad kupuje porsche, my musimy mieć maybacha. 

Trochę wynika to z zazdrości. 
Bo chciwość to grzech, który zazębia się z innymi. Weźmy króla Dawida, który zobaczywszy kąpiącą się piękną kobietę, zauroczył się tak bardzo, że postanowił zrobić wszystko, by ją zdobyć. Więc wysłał jej męża, oficera Uriasza, na pewną śmierć na froncie. W ten sposób pojawiła się pycha, chciwość, nieczystość i gniew. 

Mam problem z grzechem chciwości, bo gdyby nie on, gdyby nie pewna żądza wzbogacania się, to nasza gospodarka by się nie rozwijała, ludzie nie żyliby godnie. 
Co innego bogacenie się i stwarzanie miejsc pracy, a co innego bogacenie się dla samego bogacenia się, bezsensownego gromadzenia kapitału. Granica jest subtelna, ale bardzo ważna. 

Kościół nie ma więc nic przeciw bogaczom? 
Nie ma. Bóg, stwarzając ludzi, powiedział do nich: Czyńcie sobie ziemię poddaną. Na dzisiejsze warunki przełożyłbym to tak: Twórzcie nowe systemy, rozwijajcie się, by żyło wam się lepiej. Bóg nie chce, byśmy byli jak jakieś dziady. Chce, by ludzie, którzy mają potencjał, by coś tworzyć i rozwijać - robili to. Mój tata zawsze powtarzał mi: Patrz na wielkich ludzi i równaj poprzeczkę w górę. Gdy zmarł, to na jego pogrzeb przyszło sześć tysięcy wiernych. 

A jeśli chcemy sobie kupić torebkę za pięć tysięcy, to popełniamy grzech chciwości? 
Kupowanie drogich torebek, samochodów, garniturów nie jest niczym złym. Gorzej, jeśli nasza koleżanka kupi torebkę za pięć tysięcy, a my - nie chcąc być gorsi - kupimy podobną za dziesięć. Wówczas przejawia się próżność. Ale samo posiadanie drogich rzeczy nie jest grzechem. 

Ale może budzić zazdrość. Kolejny grzech główny. 
Najgłupsza wada ze wszystkich. 

Dlaczego? 
Bo o ile z innych wad możemy coś mieć - jakąś przyjemność, chwilową satysfakcję - to z tego grzechu nie wynika absolutnie nic, oprócz niszczenia samego siebie. To osoba zazdroszcząca jest ofiarą tej wady. Jak w "Nędznikach", gdzie inspektor policji Javert z taką zaciekłością poszukiwał zbiega, który ukradł bochenek chleba, że nie potrafiąc wznieść się ponad to, w końcu sam popełnił samobójstwo. 

W związkach damsko-męskich zazdrość na ogół też jest bez sensu. 
To pewnie pani by mogła więcej powiedzieć na ten temat. Zazdrość łatwo przeradza się w obsesję, tracimy na nią niepotrzebnie energię i siły. Źle się więc dzieje, kiedy zazdrościmy komuś dobrych jabłek i zamiast założyć swój ogród z jabłoniami, szukamy jego drzewek, aby je podlać kwasem solnym. 

Zazdrość jest rzeczywiście cechą narodową Polaków? 
Niestety, i tak nas widzą na świecie. Rozmawiałem z pewnym rabinem z Rotterdamu. Mówił, że jako Polacy moglibyśmy się uczyć od Żydów wzajemnej solidarności, która widoczna jest już na kartach Biblii. Wspieranie się wyrabia świadomość, że sukces jednego jest sukcesem całej grupy. Że pracują na dobro wspólne. Podobne uwagi przytoczył mi angielski proboszcz i wykładowca uniwersytecki w Birmingham. Póki rodacy mają dogadywać się z Anglikami, są świetnymi pracownikami i profesjonalistami. Gorzej, gdy trzeba sobie wzajemnie pomóc. Podobnie wspomniał dyplomata pracujący w Chile. 

A grzech nieczystości? Chodzi tylko o nieczystość seksualną? 
Nie tylko. Też o nieczystość mowy. 

Czyli przeklinanie? 
Nie do końca to miałem na myśli. Także obmawianie kogoś, oszczerstwo i plotkarstwo.

Nawet takie niewinne plotkowanie w wiejskim sklepie? 
Nawet, bo każde słowo może kogoś podnieść i przeciwnie - zniszczyć komuś życie. Mówi się, że słowa nie mają znaczenia, że liczą się czyny. Słowo jednak jest wizytówką ducha. Dlatego już w myśleniu potrzebna jest miłość. Najpierw musimy coś pomyśleć, potem wyartykułować, a dopiero potem - zrobić. Słowem można zabić. Dlatego papież Franciszek zebrał ostatnio dziennikarzy i mówił do nich, jak wielka odpowiedzialność na nich ciąży. By używali słów z rozwagą. 

Żeby nie rzucali słów na wiatr? 
Co do słów i wiatru, przypomina mi się opowieść o św. Franciszku Salezym, biskupie Genewy. Poprosił kiedyś swoją gosposię o ugotowanie rosołu. - Bądź tak dobra i najpierw pójdź po kurę - poprosił ją. Za chwilę przyszedł do niej jeszcze raz i mówił: Wiesz, byłoby prościej, gdybyś po drodze oskubała kurę z piór. Gosposia zrobiła więc, jak prosił. Ale kiedy wróciła, biskup powiedział do niej: Przemyślałem sprawę i jednak te pióra by się przydały. Możesz wrócić na drogę, którą szłaś, i je zebrać? 

Co mu odpowiedziała? 
"To niemożliwe, bo przyszedł wiatr i wszystkie pióra rozwiał po świecie". Podobnie jest ze słowami. Raz wypowiedziane, idą dalej. Słowo ma wielką moc i trzeba uważać na to, co się mówi. Szczególnie co mówi się do dzieci, bo one potrafią zapamiętać z pozoru nieważne zdanie na całe życie. 

Wiem. Mając trzy lata usłyszałam od mamy, że nie zostanę stewardesą, bo stewardesy muszą być ładne i wysokie. Mama na pewno nie miała nic złego na myśli, ale ja przez kolejnych 15 lat przez to jedno niefortunne zdanie walczyłam z kompleksami. 
No właśnie. Mój znajomy ksiądz prowadził natomiast rekolekcje dla małych dzieci, w jednej z krakowskich parafii. Zapytał je, jak zwraca się w domu tatuś do mamusi. Jeden chłopczyk, pewnie niczego nieświadomy, wstał i rzucił taką wiązankę, że cały plan rekolekcji się posypał, a ksiądz osłupiał z wrażenia. 

Grzech piąty: łakomstwo. Rozumiem, że wyodrębniony po to, by ludzie nie skupiali się na jedzeniu i piciu, ale pracy nad intelektem i życiem wewnętrznym. Tyle że w dzisiejszych czasach większego skupienia wymaga bycie na diecie niż jedzenie wszystkiego, co popadnie. 
Ma pani rację. 

Czyli ten grzech się zdezaktualizował? 
Nie. Kościół mówi o tej wadzie w trosce o samego człowieka. Bo wciąż - pomimo panowania kanonu zdrowego trybu życia - są ludzie, którzy otwierając czekoladę, natychmiast zjedzą ją w całości. Którzy nie mogą się powstrzymać, by w nocy nie wstawać do lodówki. 

Ich problem. 
Tak, ale nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu można wyrządzić krzywdę samemu sobie. Chodzi więc o opanowanie i samokontrolę. Dlatego dobrze, że zapanowała moda na zdrowy tryb życia, na pracę nad swoją sylwetką. Pani jeździ na rowerze? 

Nie bardzo. 
A ja jeżdżę i lepiej się z tym czuję. Jan Paweł II uwielbiał narty, górskie wędrówki, kajakarstwo. Papież Franciszek jest miłośnikiem tanga. Dobrze, gdy dbamy o siebie. Sport i taniec dodają hartu ducha. To pomaga nam trenować siłę woli. W życiu chwila nieopanowania może pogrążyć nas w odmętach. 

Kolejny grzech główny to gniew. Bardzo ciężki? 
Niekoniecznie. Gniew może mieć pozytywne cechy. Konflikt może prowadzić do nowych, lepszych rozwiązań. 

"Solidarność" wzięła się przecież z gniewu. 
Na przykład. Ale też gniew w relacjach ludzkich bywa potrzebny, bo wyrażając go zachęcamy innych, by nad sobą popracowali. Gniew ojca, który walnie pięścią w stół, by pokazać dzieciom pewne granice przyzwoitości, też może być pozytywny. 

Lepiej krzyknąć niż tłamsić w sobie? 
Ponoć ci, co tłamszą w sobie, są bardziej znerwicowani. Ale z drugiej strony, warto umieć panować nad sobą. Znam człowieka, który czując gniew, wychodzi do małego pokoju i prosi, by inni nie wchodzili za nim, jeśli nie chcą, by coś im się stało. I dla mnie to jest piękny przykład tego, jak można radzić sobie z własnymi emocjami, jak pracować nad sobą. Bo w złości można powiedzieć wiele rzeczy, których potem się bardzo żałuje. 

Został nam ostatni grzech: lenistwo. 
Przez lenistwo rozumiemy wewnętrzną ospałość, brak chęci do działania. Jeśli ktoś nie potrafi się zdyscyplinować i tylko leży na kanapie popijając piwko, a jego kolega w tym czasie ciężko pracuje czy studiuje, to raczej można spodziewać się, że w przyszłości przełoży się to na to, ile mają w kieszeniach... 

Byle ten od popijania piwka na kanapie nie wyciągał potem ręki po pomoc do innych. 
Właśnie. Święty Paweł powiedział: "Kto nie chce pracować, niech też nie je." Ale ludzie wolą iść na łatwiznę, kombinować z zasiłkami, oszukiwać państwo, byle tylko nie musieli się narobić. Ubiegłej zimy do jednego z kościołów w Krakowie zgłosił się człowiek z prośbą o pieniądze. Proboszcz powiedział mu: "Dobrze, wypłacę panu całą dniówkę, ale proszę odśnieżyć najpierw wejścia do mojego kościoła". Roboty było na dwie godziny, a dostałby całą dniówkę. I jak Pani myśli, co zrobił ten bezdomny? 

Zrezygnował? 
Tak. Powinniśmy wspierać tych, którzy chcą pracować, a nie mogą. Nie zaś tych, którzy mogliby pracować, ale im się nie chce. Brytyjczycy skarżą się, że u nich socjalne luki w prawie wykorzystywane są głównie przez imigrantów. Dlatego nauka społeczna Kościoła przypomina, że miłosierdzie musi być mądre, gdyż chrześcijaństwo nie może kojarzyć się z naiwnością, lecz z odpowiedzialnością. 

To zastanawiające i dające do myślenia, że osoby, które naprawdę mają jakieś niepełnosprawności, często chcą pracować. O tym, jak cieszą się z tego, że są potrzebne, pięknie mówi na przykład Anna Dymna. 
I takie osoby powinniśmy wspomagać. Wspomagać też pracodawców, którzy chcą je zatrudnić. Mamy obowiązek opiekowania się słabszymi, ale nie - leniwymi. 

Żebrakom trzeba dawać pieniądze? 
Nie. Gdy ktoś prosi o chleb należy mu go podać, ale gdy prosi o pieniądze trzeba sprawdzić, na ile są mu potrzebne. Bo trzeba wiedzieć, że prawdziwa bieda jest skrywana i nigdy nie manifestuje siebie. 

O grzechach głównych mówił papież Grzegorz Wielki, jeszcze w VI wieku. Nie trzeba by ich dziś zaktualizować? 
Nie sądzę. Katalog głównych wad stanowi wielowiekowe doświadczenie Kościoła, a ich nazwanie staje się przydatne do określenia własnego stanu ducha i wytyczenia dróg do walki z nimi. 

Czytania liturgiczne na niedziele 10.06.br.

Rdz 3, 9-15)
Gdy Adam spożył z drzewa, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: "Gdzie jesteś?" On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się". Rzekł Bóg: "Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?" Mężczyzna odpowiedział: "Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem". Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: "Dlaczego to uczyniłaś?" Niewiasta odpowiedziała: "Wąż mnie zwiódł i zjadłam". Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: "Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę".

(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.

Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

(2 Kor 4, 13 – 5, 1)
Bracia: Mamy tego samego ducha wiary, według którego napisano: "Uwierzyłem, dlatego przemówiłem", my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby łaska, obfitująca we wdzięczność wielu, pomnażała się Bogu na chwałę. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że kiedy nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

(J 12, 31b-32)
Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony, a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

(Mk 3, 20-35)
Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: "Odszedł od zmysłów". A uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: "Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy". Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: "Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego". Mówili bowiem: "Ma ducha nieczystego". Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: "Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie". Odpowiedział im: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką".

Rozważania do czytań

Oremus

W życiu doczesnym wciąż dosięga nas samotność. Liczymy na to, że ludzka miłość ją rozproszy, lecz to okazuje się iluzją. Po jakimś czasie samotność znów dochodzi do głosu, z jeszcze większą siłą. Szukamy więc w nieskończoność nowych miłości, nowych zaangażowań, dóbr. Pierwszym krokiem do nawrócenia jest odkrycie, że nieustanna tęsknota, odczuwana nawet w szczęściu, ciągłe poczucie nienasycenia i posmak smutku nawet w najradośniejszych chwilach są wspomnieniem stwórczej Miłości, która dała początek naszemu istnieniu. Są pieczęcią naszego zaistnienia w sercu Boga, który nas zapragnął dla nas samych. Są najgłębszym wzdychaniem duszy, która bez Boga cierpi i usycha.

Małgorzata Wałejko, "Oremus" czerwiec 2012, s. 50

Szatan niszczy godność ludzką, prowadzi do wojen i zniewolenia

Jesteśmy dziś świadkami "wielkich prześladowań" nie tylko chrześcijan, ale każdego mężczyzny i każdej kobiety - powiedział Franciszek w kazaniu podczas codziennej porannej Mszy św. 1 czerwca w kaplicy Domu św. Marty w Watykanie.

Pan daje nam “łaskę” walki i przywrócenia “mocą Jezusa Chrystusa” obrazu Boga, “który jest w nas wszystkich” – przekonywał papież.

Nawiązując do pierwszego czytania, zaczerpniętego z Listu św. Piotra Apostoła, w którym mowa jest o prześladowaniach chrześcijan, które w ciągu wieków “powielały się” niczym pożar, Ojciec Święty zauważył, że stanowią one “część życia chrześcijańskiego”, a więc swego rodzaju “błogosławieństwo” i przypomniał, że Jezus był prześladowany “z powodu swej wierności Ojcu”.

Prześladowanie jest w pewnym stopniu “powietrzem”, którym żyje chrześcijanin również dzisiaj, gdyż dziś także jest bardzo wielu męczenników, wielu prześladowanych ze względu na ich umiłowanie Chrystusa. W licznych krajach Jego wyznawcy nie mają praw – tłumaczył dalej Franciszek. Zwrócił uwagę, że “jeśli nosisz krzyżyk, trafiasz do więzienia i rzeczywiście są więźniowie [z tego powodu], ludzie są skazywani na śmierć za to, że są chrześcijanami, i to dzisiaj”. Dodał, że ludzie z tego powodu giną i obecnie liczba męczenników jest wyższa niż w pierwszych wiekach i podkreślił z naciskiem: “Znacznie większa!”.

Jednocześnie kaznodzieja zaznaczył, że wiadomości o tym nie trafiają na pierwsze strony mediów, a dzienniki telewizyjne i prasa nie zamieszczają o tym doniesień. “Ale chrześcijanie są prześladowani” – podkreślił mówca.

Zauważył następnie, że w naszych czasach istnieją też inne prześladowania, a ich ofiarami padają każdy mężczyzna i kobieta dlatego, że są żyjącym obrazem Boga”. Zdaniem Ojca Świętego za każdym prześladowaniem – czy to chrześcijan, czy ludzi w ogóle – stoi diabeł, który próbuje zniszczyć wyznanie Chrystusa w chrześcijanach i obraz Boga w mężczyźnie i kobiecie. Od początku próbował to robić – przekonywał Ojciec Święty.

Przypomniał, że wystarczy przeczytać o tym w Księdze Rodzaju, gdzie zniszczył on ustanowioną przez Pana zgodę między mężczyzną a kobietą, tę zgodę, którą wypływa z bycia obrazem i podobieństwem Boga. I – dodał papież – szatanowi udało się to osiągnąć: za pomocą kłamstwa, zwodzenia, a więc tego oręża, którym się posługuje. “Zawsze tak czyni, ale dziś jest to siła, powiedziałbym, wściekłość przeciw mężczyźnie i kobiecie, w przeciwnym bowiem wypadku nie dałoby się wyjaśnić tej narastającej fali niszczenia mężczyzny i kobiety, tego, co ludzkie” – stwierdził Ojciec Święty.

Zaznaczył następnie, że szatan stoi także za takimi współczesnymi zjawiskami jak głód, zniewolenie, kolonizacje kulturalne czy wojny. Głód jest “niesprawiedliwością niszczącą mężczyznę i kobietę, gdyż nie mają nic do jedzenia” – tłumaczył kaznodzieja.

Wspomniał z kolei o wykorzystywaniu ludzi, o różnych formach niewolnictwa i w tym kontekście przywołał widziany niedawno filmik wideo, nakręcony ukrytą kamerą w więzieniu, w którym przebywają migranci, poddani “torturom” w postaci “niszczenia”, aby uczynić z nich niewolników. “A wszystko to dzieje się w 70 lat pod ogłoszeniu [przez ONZ] Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka” – zauważył z goryczą Franciszek.

Papież odwołał się następnie do “kolonizacji kulturalnych”, gdy wielkie imperia “przyzwalają na wykorzystywanie ich kultur przeciw niepodległości i kulturze ludzi, narzucają rzeczy nieludzkich, służących zniszczeniu i śmierci”. Franciszek wspomniał też, że szatan chce właśnie “zniszczenia godności” i “dlatego prześladuje innych”.

I na zakończenie trzeba pomyśleć o wojnach jako o narzędziu niszczenia ludzi, będących obrazem Boga – zaczął podsumowywać swe kazanie Ojciec Święty. Wyjaśnił, że chodzi też o tych, którzy planują wojny, aby zapanować nad innymi, o tych, którzy rozwijają różne dziedziny przemysłu zbrojeniowego, aby niszczyć ludzkość oraz obraz mężczyzny i kobiety, zarówno fizycznie, jak i moralnie i kulturowo. Zauważył przy tym, że wśród tych ludzi są też chrześcijanie, w tym również ci prześladowani.

“Tak, oni też są obrazem Boga” – podkreślił papież, dodając, że właśnie dlatego szatan ich prześladuje. “Nie powinniśmy pozwalać sobie na naiwność, gdyż ojciec każdego prześladowania nie dopuszcza, aby i oni byli obrazem i podobieństwem Boga, dlatego atakuje i niszczy ten obraz” – powiedział Franciszek. “Nie jest łatwo to pojąć, dlatego potrzeba wiele modlitwy, aby to zrozumieć” – zakończył swe rozważania kaznodzieja.

Eucharystia - dlaczego taka ważna?

 Zbigniew Marek SJ  Chrześcijanie udający się na Mszę Świętą niekiedy powiadają, że "idą do kościoła", by zaznaczyć swój udział w sprawowanej Eucharystii , która stanowi centralny punkt urzeczywistniania się Kościoła. Podczas jej sprawowania wspólnota chrześcijan najpełniej uświadamia sobie, skąd pochodzi, gdzie się znajduje i dokąd zmierza. Wobec tak wielkiego znaczenia Eucharystii dla życia religijnego nie może dziwić, że Kościół pod grzechem zobowiązuje wierzących, którzy nie mają żadnych przeszkód, do brania w niej udziału w każdą niedzielę i nakazane święta kościelne. Dlaczego Msza Święta jest tak ważna? Dlaczego nazywamy ją "centrum życia Kościoła"?

Uobecnianie daru zbawienia
Kościół wyjaśniając czym jest Eucharystia przypomina najpierw, że ustanowił ją Chrystus w Wielki Czwartek podczas spożywania z uczniami Ostatniej Wieczerzy. Samą zaś Eucharystię nazywa Ofiarą Ciała i Krwi Pana Jezusa, którą On ustanowił, aby w niej całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak powierzyć Kościołowi pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania. Jest ona znakiem jedności, więzią miłości, ucztą paschalną,  podczas której przyjmujemy Chrystusa, a duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały.

Wielkość ustanowionego przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy sakramentu Eucharystii wyrażają nazwy, ukazujące jego szczególne aspekty. Do najczęściej używanych nazw tego sakramentu należą: Eucharystia, Msza Święta, Wieczerza Pańska, Łamanie Chleba, Zgromadzenie Pana, Najświętsza Ofiara, święta i Boska liturgia, święte Tajemnice, Najświętszy Sakrament ołtarza, Komunia Święta. Nazwy te pokazują, że tworzy ona Kościół, wyrażając jedność wierzących z Bogiem i między sobą.
Sakrament Eucharystii był zapowiadany już w Starym Testamencie w sprawowanej przez lud Boży Starego Przymierza uczcie paschalnej. Swą zapowiedź ustanowienia tego sakramentu Jezus spełnił podczas spożywania z Apostołami uczty paschalnej w czasie Ostatniej Wieczerzy. Sposób ustanowienia tego sakramentu jest przypominany przez przewodniczącego każdego zgromadzenia eucharystycznego. Zostaje w nim podkreślane , że Jezus wziął w swoje ręce chleb, łamał go "i rozdawał swoim uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: To jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane»". Następnie wziął w swoje ręce kielich z winem, który "podał swoim uczniom, mówiąc: «Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę»". Słowa te powtarzane podczas każdej Mszy Świętej ukazują myślenie Jezusa o człowieku.


Kościół wierzy, że Chrystus, który ustanowił Eucharystię, jest też w sposób wyjątkowy i niepowtarzalny w niej obecny. Naucza też, że jest obecny prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie: z Ciałem i Krwią, wraz z duszą i Bóstwem. Jest w niej obecny w sposób sakramentalny, to jest pod postaciami eucharystycznymi chleba i wina, cały Chrystus: Bóg i człowiek, tak długo, jak długo trwają same postacie eucharystyczne. Dlatego też nie tylko zachęca wierzących do uczestniczenia w Mszy Świętej i przyjmowania Komunii Świętej, ale też z wiarą zanosi Chrystusa obecnego w Hostii - w Najświętszym Sakramencie - chorym i innym osobom pozbawionym możliwości udziału we Mszy Świętej. Co więcej, zobowiązuje wierzących do tego, by przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przystąpili do Stołu Pańskiego. Pragnący przyjąć Komunię Świętą w pełni powinni uczestniczyć w życiu Kościoła oraz znajdować się w stanie łaski, to znaczy żyć bez świadomości popełnionego grzechu ciężkiego. W przeciwnym razie przed przyjęciem Ciała Pańskiego mają obowiązek przystąpienia do sakramentu pojednania.

Tajemnica celebrowanej Eucharystii

Wypełniając polecenie Jezusa powtarzania tego, co On uczynił w Wieczerniku, Kościół celebruje w Eucharystii pamiątkę Jego ofiary złożonej Ojcu na krzyżu. Łączy też ze składaną Ojcu ofiarą Jezusa to, co sam Ojciec dał ludzkości: dary Jego stworzenia, chleb i wino, które mocą Ducha Świętego i słów Chrystusa stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. W tak sprawowanej Eucharystii Chrystus w sposób tajemniczy rzeczywiście jest obecny w znakach chleba i wina. Na tej też podstawie Kościół rozumie Eucharystię jako:
• dziękczynienie i uwielbienie Ojca;
• pamiątkę ofiary Chrystusa i Jego Ciała;
• obecność Chrystusa dzięki mocy Jego słowa i Jego Ducha.


Gest Jezusa uczyniony w Wieczerniku wskazuje na Jego pragnienie, by ofiarować siebie Bogu Ojcu z wdzięczności za to, że w Jego osobie i Jego posłaniu stało się możliwe zbawienie ludzi. Jezus przekazał też uczniom polecenie, aby Jego wdzięczność oraz ofiara złożona Ojcu za zbawienie świata były kontynuowane w postaci widzialnego znaku, wyrażającego tajemnice chleba przemienianego w Jego Ciało oraz wina przemienianego w Jego Krew. Tak rozumiejąc Eucharystię Kościół wierzy, że przez jej sprawowanie uobecnia misterium paschalne Chrystusa - Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie, przez które rzeczywiście ludzkość dostąpiła wyzwolenia z mocy szatana i uzyskała dostęp do życia z Bogiem przez całą wieczność.
Eucharystia staje się ośrodkiem życia religijnego chrześcijan ze względu na wielkość działania Boga. W Eucharystii prawdziwie obecny jest i udziela daru zbawienia Pan i Założyciel Kościoła - Jezus Chrystus. To za Jego pośrednictwem wierzący uczestniczą w nowym i wiecznym przymierzu Boga z ludźmi, a nadto stają się jednym, zjednoczonym z Chrystusem ludem Bożym - Kościołem. W końcu przez sprawowanie Eucharystii wierzący mają już teraz dostęp do Boga i udział w życiu wiecznym. To Jezus Chrystus podczas sprawowania Eucharystii uświęca świat i człowieka udzielanym mu Bożym życiem. Szczytem życia religijnego jest ona także że należny Bogu Ojcu kultu  składa Jezus Chrystus - Syn Boży mocą Ducha Świętego w łączności założonym przez siebie Kościołem. Należny Bogu kult oddawany jest przez wierzących zarówno podczas sprawowania Eucharystii, jak poza nią na przykład podczas publicznej adoracji wystawionej Hostii. Ochrzczony rozumiejąc i uznając wielość Bożego daru, którego Jezus Chrystus udziela swojemu Kościołowi, a za jego pośrednictwem wszystkim ludziom, poszukuje sposobów najlepszego uczestniczenia w ofierze eucharystycznej.
Chrześcijanie pamiętając o wielkich dziełach Boga gromadzą się na Eucharystii, aby z wdzięcznością je wspominać i opowiadać o nich innym. Jest ona wielkim podziękowaniem Bogu za wszystko, co przez Jezusa Chrystusa uczynił dla całej ludzkości. Dlatego owocne uczestniczenie w ofierze eucharystycznej ma miejsce wówczas, gdy wierzący rozumiejąc, że w Eucharystii ofiara Chrystusa staje się także ofiarą członków Kościoła, łączy z nią swoje ofiary przynoszone w darze Bogu. Darami takimi są uwielbienie Boga, znoszone cierpienia, modlitwa czy praca. Ważne jest także i to, by nie zapominać składania takich ofiar w intencjach wynagrodzenie za grzechy żywych i umarłych, a także by prosić podczas jej składaniu o dary potrzebne dla życia duchowego i doczesnego.
W rozważaniach nad darem Eucharystii oraz jej znaczeniu dla życia wierzących warto zastanowić się, dlaczego z wielką odpowiedzialnością powinniśmy korzystać z tego daru? Dlaczego bez powodów nie można zwalniać się z obowiązku udziału w niedzielnej i świątecznej Eucharystii?

Słowniczek najważniejszych pojęć

Eucharystia (grec. = dziękczynienie): Określenie całej Mszy Świętej. W znaczeniu węższym określenie to odnosi się do drugiej częścią Mszy Świętej, której punkt centralny stanowi wielka modlitwa eucharystyczna (modlitwa dziękczynna za Boże dzieło "przez Chrystusa, naszego Pana"). Jest to także określenie konsekrowanego chleba, który podczas Mszy Świętej jest przyjmowany i czczony.

Pascha: Święto żydowskie na "pamiątkę" uwolnienia z niewoli egipskiej, obchodzone w czasie wiosennej pełni księżyca. Podczas uczty żydowskiej ojciec rodziny dzieli chleb - tak uczynił również Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy. W Kościele pierwotnym określano tym mianem prawdopodobnie całą Mszę Świętą (Dz 2, 42).

W języku Kościoła katolickiego przemianę chleba w Ciało Chrystusa i wina w Jego krew nazywamy konsekracją - przeistoczeniem. Pomimo wielu prób uznania za przenośnię słów Jezusa: "To jest Ciało moje", "To jest Krew moja" wyrażenie to oznacza, że podczas Mszy Świętej na mocy słów Jezusa i na mocy Jego polecenia, chleb i wino przemieniają się w Jego Ciało i Krew, nie zmieniając swej widzialnej postaci. Sobór trydencki (1545—1563) stwierdza, że w "sakramencie świętej Eucharystii, po konsekracji chleba i wina, Pan nasz Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie znajduje się pod postacią owych widzialnych rzeczywistości".

Ofiara: Słowo pochodzenia łac. offerre = nieść naprzeciw, przynieść, dawać. W e wszystkich prawie religiach ludzie poprzez ofiarę dają wyraz swej zależności od Boga (lub bogów) i potwierdzają, że wszystko Jemu (im) zawdzięczają. Symbolicznie oddają jedną część tego, co posiadają (przez spalenie, zniszczenie albo rozdanie). W Starym Testamencie ofiary odgrywały ważną rolę. Nowy Testament mówi tylko o jednej jedynej ofierze Jezusa, który na krzyżu ofiaruje swe życie. Tę gotowość do ofiary objawił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy w słowach i gestach łamania chleba i rozdawania wina. Sobór watykański II (1963) powiada: "Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy (...) ustanowił Eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania" (KL, 47).

 

Lednica: Chrystus chce żebyś stanął w środku Kościoła. Można na wiele sposób protestować przeciwko temu   KAI

Pod hasłem „Jestem” odbyło się dziś 22. Spotkanie Młodych na Lednicy, które zakończyło tradycyjnie przejście przez lednicką Rybę. W tym roku z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w spotkaniu uczestniczył prezydent RP Andrzej Duda, który przekazał uczestnikom polskie flagi. Specjalne pozdrowienia dla uczestników przesłał również papież Franciszek.

Pola Lednickie otworzyły się dla uczestników spotkania o godz. 8 rano, gdzie można było skorzystać z sakramentu spowiedzi. O godz. 12 uczestnicy odmówili wspólnie modlitwę Anioł Pański, a o godz. 15 koronkę do miłosierdzia Bożego.