33 rocznica śmierci sługi Bożego Ks Franciszka Blachnickiego

Katowice. Abp Skworc przewodniczył Mszy o beatyfikację sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego P

Liturgię sprawowaną w katedrze Chrystusa Króla w 33. rocznicę śmierci śląskiego kapłana koncelebrowali biskupi pomocniczy i księża zaangażowani w Ruch Światło-Życie. Homilię wygłosił bp Grzegorz Olszowski.

Bp Grzegorz Olszowski mówił o tym, że odnaleźć krzyż to największa łaska. Zacytował słowa Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego: "Zrozumiałem głębiej, że jedyna rzecz, której nie mogę posiadać dla siebie, to cierpienie, krzyż! Dlatego jest ono błogosławione. Krzyż można znieść tylko wtedy, gdy można cierpienie zaakceptować pozytywnie, napełnić miłością. Tak jak cierpiał Jezus! A to musi być dane! To jest największa łaska!".

Nawiązał do rozpoczęcia Wielkiego Postu. - Jest to czas, w którym, jak to napisał papież Franciszek w Orędziu na ten czas, każdy z nas ma spojrzeć na rozpostarte ramiona ukrzyżowanego Chrystusa i pozwalać się zbawiać zawsze na nowo. Jest to czas, w którym każdy z nas ma kontemplować Jego krew, przelaną z wielkiej miłości do człowieka. Kontemplować i dać się przez nią oczyścić - przypomniał bp Olszowski.

Przywołał pierwsze czytanie z liturgii dnia: "Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. (…) kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo”. Komentując je mówił, że "prostota tego wyboru polega na zachowaniu bardzo jednoznacznej postawy. I choć wydaje się, że ma być to jednoznaczność wobec życia, dla nas - chrześcijan - jest to w rzeczywistości jednoznaczność wobec osoby Jezusa Chrystusa" - wyjaśniał kaznodzieja.

- Włączając kogoś w grono błogosławionych Kościół potwierdza, iż człowiek ten za życia praktykował cnoty chrześcijańskie w stopniu heroicznym - przypomniał bp Olszowski. Nawiązał do tego, że ks. Blachnicki wiele mówił i pisał o krzyżu, powtarzając, że "przyjąć krzyż jest łaską".

„Znaleźć krzyż to łaska największa, to znaleźć drogę pewną, bezpieczną, spokojną i skuteczną. Chrystus nie chce nas odkupić bez nas, lecz powołuje nas do niesienia krzyża z sobą” - cytował założyciela oazy. Podał też trzy sposoby księdza Franciszka Blachnickiego na przyjęcie krzyża. Są to: po pierwsze - znosić swoją nędzę, po drugie - zabić w sobie starego człowieka i po trzecie - uczestniczyć w krzyżu Chrystusa.

Mówił, że ks. Blachnicki stworzył "swoistą pedagogię krzyża, według której należy postępować, aby krzyż stał się rzeczywistością w codziennym życiu chrześcijańskim". - Ta nauka ks. Franciszka o tajemnicy krzyża ma ogromną wartość, gdyż nie jest tylko teorią, ale wiąże się z doświadczeniem krzyża, szczególnie w ostatnim okresie jego życia - pokreślił kaznodzieja.

Bp Grzegorz Olszowski przywołał ostatni zapis sługi Bożego w pamiętniku, na cztery miesiące przed śmiercią w Carlsbergu przy Kreuzweg 28: "Łaska ostateczna, największa w życiu - to przyjęcie cierpienia i śmierci w postawie współofiarowania. Ale to musi poprzedzić poznanie, jak jestem umiłowany i żal za grzechy w obliczu Miłości" (21.10.1986).

- Ks. Franciszek Blachnicki uczy nas tracić życie dla Jezusa, cierpieć dla Jezusa, ofiarować siebie Jezusowi. Po co? Po to, by ostatecznie cały świat mógł uwierzyć - mówił w homilii bp Olszowski.

- Taka jest logika krzyża. Taka jest logika miłości. Tylko cierpienie przeżywane z Jezusem, osobisty krzyż łączony z Jego krzyżem, prowadzi do oczyszczenia. Ofiara złożona z miłości rodzi życie, choć pozornie chodzi o śmierć - dodawał biskup. - Taki jest testament Czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który mówi nam, że "znaleźć krzyż to największa łaska" - podsumował.

Eucharystię w katowickiej katedrze sprawowano w intencji rychłej beatyfikacji ks. Franciszka Blachnickiego. Na liturgii zgromadzili się członkowie Ruchu Światło-Życie różnych stanów i w różnym wieku - przedstawiciele gałęzi rodzinnej Ruchu, czyli Domowego Kościoła, a także młodzież oazowa i członkowie Wspólnot Dorosłych Ruchu. Obecni byli animatorzy i moderatorzy Ruchu w diecezji

 

Kard. Karol Wojtyła z ks. Franciszkiem Blachnickim (na zdjęciu po prawej) w drodze na oazowy dzień wspólnoty na górze Błyszcz. Z tyłu ks. Stanisław Dziwisz.
REPRODUKCJA HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ

Cud księdza Blachnickiego?

– Światowe Dni Młodzieży to pierwszy cud ks. Franciszka Blachnickiego – mówi ks. Henryk Bolczyk, były moderator Ruchu Światło–Życie. I choć wiadomo, że ojcem ŚDM jest Jan Paweł II, to sam święty papież potwierdził: „Źródłem i inspiracją jest oaza”.

W Ruchu Światło–Życie wszyscy znają ten szyfr: „80 i 81. Wstańcie, chodźmy!”. Z pamięci cytuje się tekst z tych stron papieskiej książki. Bo jest on kluczem do genezy Światowych Dni Młodzieży. Jan Paweł II pisze tak: „Ks. Franciszek Blachnicki, dziś już sługa Boży, zainicjował tzw. ruch oazowy. Bardzo się z tym ruchem związałem i usiłowałem go wspierać na różne sposoby. (…) stale bywałem na tzw. oazach (…), to wielkie doświadczenie przyniosłem ze sobą do Rzymu. Tu także szukałem jakiegoś jego spożytkowania, stwarzając okazje do spotkań z młodymi. Światowe Dni Młodzieży wyrastają z tamtego doświadczenia”.

– Czyli z Ruchu Światło–Życie! Dlatego nie waham się mówić, że ŚDM to cud Blachnickiego – mówi mi ks. Henryk Bolczyk. – Jeśli na tych spotkaniach setki tysięcy osób oddaje życie Chrystusowi, tysiące się nawraca i doznaje uzdrowienia duchowego, to jak inaczej nazwać to zjawisko?

Kwestia ujęcia ŚDM w ramy „cudu Blachnickiego” jest poważnie traktowana w Kościele. Kard. Angelo Amato, szef papieskiej dykasterii ds. świętych, dostał nawet sprawę na piśmie: – 27 lutego 2013 r., a więc w tzw. dies natalis, dzień urodzin ks. Franciszka dla Nieba, abp Wiktor Skworc złożył w Watykanie positio, czyli opis życia ks. Blachnickiego – dodaje ks. Bolczyk, który był też postulatorem procesu beatyfikacyjnego ojca oazy na szczeblu diecezjalnym. – Kard. Amato został poinformowany o zapisku Jana Pawła II na temat Blachnickiego i źródeł ŚDM. Czy potrzeba innego cudu do beatyfikacji?

– ŚDM to też cud Jana Pawła II – dodaje bp Adam Wodarczyk, rzymski postulator i były moderator Ruchu. – Franciszek Blachnicki był u źródła ŚDM jako silna inspiracja. I papież powiedział to, zanim napisał na kartach książki „Wstańcie, chodźmy!”. A było to w 1991 r., w czasie ŚDM na Jasnej Górze. Jan Paweł II patrzył na tłum śpiewający „Abba, Ojcze”. Był wzruszony. Wtedy po raz pierwszy spotkała się młodzież Wschodu i Zachodu, 1,6 mln młodych. Do stojącego obok bp. Jeża powiedział: „To wszystko to wielki owoc ks. Blachnickiego!”.

Dzień 13.

W przytoczonym tu fragmencie książki „Wstańcie, chodźmy!” papież przywołuje obrazy ze spotkań z wychowankami Blachnickiego. Cytuje m.in. słynną oazową pieśń „Barka” – to ona „wyprowadziła mnie z Ojczyzny do Rzymu”, „nie rozstawałem się z nią w ciągu całego pontyfikatu” i „zawsze przypominała mi moje biskupie spotkania z młodzieżą”. Jan Paweł II szkicuje tu poniekąd kontury schematu Światowych Dni Młodzieży. Na oazach „przemawiałem, rozmawiałem z nimi (młodzieżą), śpiewałem z nimi piosenki (…), celebrowałem Msze św., często pod gołym niebem”.

– To wszystko wzięło się z naszych dni wspólnoty, czyli spotkań różnych oaz – wyjaśnia bp Wodarczyk. Chodzi o 13. dzień rekolekcji oazowych, czyli dzień zesłania Ducha Świętego. Blachnicki przygotował program oaz według schematu tajemnic Różańca (15 dni rekolekcji odpowiada 15 tajemnicom).

Kard. Wojtyła, a wcześniej biskup, który „bronił Ruch przed władzami komunistycznymi, wspierał finansowo”, stara się przyjeżdżać na dzień wspólnoty. I przemawia, rozmawia z młodzieżą, śpiewa i celebruje Mszę na wolnym powietrzu.

Biskup Wodarczyk: – To tu uczył się dialogu z młodymi, stylu żartów, tzw. łapania za słówka. Przetestował to na oazach i potem przeniósł na ŚDM.

Bez wątpienia idea ŚDM dojrzewała w sercu polskiego papieża długo. – Próbował ją na mniejszą skalę, w ramach pielgrzymek zabiegał, by zorganizować dzień spotkania z młodzieżą na wzór dnia wspólnoty, jaki mieliśmy w Ruchu. Udało się to już we Francji w 1980 r. – dodaje postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Blachnickiego.

– Moim zdaniem przełomem był rok 1984, końcówka Nadzwyczajnego Jubileuszu Odkupienia – mówi ks. Bolczyk. – Jan Paweł II przedłużył obchody do Niedzieli Palmowej, bo był zdziwiony tym, że nie zaplanowano jubileuszu młodych na ten czas. I zaprosił do Rzymu młodzież z całego świata. Pół miliona przyjechało. Papież widział, że to jest to!

Pliki do pobrania

REKOLEKCJE SZKOLNE 2020 PAR JAZGARZEW PROGRAM OGÓLNY.

REKOLEKCJE SZKOLNE od 18.03 do 20.03 18.03 środa, czwartek i piątek od godz 10.00 do 11.30 środa i czwartek

godz 10.00 Kl I , II i III w kościele

klasa VIII w kościele Godz 11.15

Łbiska godz 12.30 przez trzy dni –

Spotkania rekolekcyjne u Sióstr Szarytek w kaplicy , pomagają katechetki pani Ania katechetka.
SPOWIEDŹ DLA DZIECI i MŁODZIEŻY  W CZWARTEK /19.03/

ZAKOŃCZENIE REKOLEKCJI w PIĄTEK /20.03/ w Świątyni Opatrzności w Wilanowie Bożej  trzeciego dnia rekolekcji 20 marca o godz 9.00 dzieci wyjeżdżają autokarami do Muzeum Sw Jana Pawła II i Ks Kard Stefana Wyszyńskiego do Warszawy Wilanowa przy świątyni Opatrzności Bożej. Msza św w piątek na zakończenie rekolekcji będzie w Świątyni Opatrzności Bożej w około godz 12.00 13.00 za rekolekcje w szkole i wyjazd do Wilanowa odpowiedzialny jest ks Szymon Nowicki

Rekolekcjonista Kapłan odpowiedzialny jest za rekolekcje szkolne w kościele i za spotkania z dziećmi w Łbiskach.

Pliki do pobrania

WIELKI APOSTOŁ TRZEŹWOSCI KS KARD WYSZYNSKI

Droga Krzyżowa z rozważaniami Kadrynała Stefana Wyszyńskiego


NAJMILSZE DZIECI!

Przypomnijmy sobie najpierw na tej drodze krzyżowej słowa Chrystusa Pana, który pierwszy odbył Drogę Krzyżową: "Jeśli kto chce iść za mną, niech weźmie krzyż swój, a naśladuje mnie".

Kto z nas nie chciałby iść za Nim? Każdy z nas ma to poczucie, że musi przejść drogę Chrystusa, bo kto z Nim współcierpi, ten z nim uwielbiony będzie.

Wielkość człowieka zależy też i od wielkości jego przeżyć. Przeżycia tworzą duchową sylwetkę; im są głębsze, tym bardziej człowiek zbliża się do obrazu Boga. Bóg, przez wielką miłość ku nam, wypisał na naszej duszy swoje oblicze. Pracą i cierpieniem pogłębiamy nasz duchowy związek z Bogiem i wtedy odbija się pełne światło oblicza Bożego na naszych duszach, na twarzach, na całym życiu.

A więc bierzmy swój krzyż na ramiona, krzyż naszych codziennych obowiązków, i chodźmy z Nim.

STACJA I Pan Jezus skazany na śmierć

Jezus skazany na śmierć przed trybunałem Piłata. To było zdarzenie historyczne, ale ono wciąż się powtarza. Zanim doszło do wyroku, Chrystus Pan był pytany, kim jest. Odpowiedział: "Jam jest Prawda".

Cóż to jest Prawda? Gdybym na to pytanie rzetelnie odpowiedział, nie wydałbym wyroku śmierci na Syna Bożego - Słowo Przedwieczne, Nauczyciela Prawdy.

Sumienie moje powiedziałoby mi: "Ja żadnej winy w Nim nie znajduję".

Postawię sobie pytanie: Cóż to jest Prawda? Dołożę wysiłków, by nie wydawać wyroku na Boga bez rzetelnej odpowiedzi na to pytanie. Jeśli nie umiem odpowiedzieć, podejmę trud, który nakazany jest każdemu umysłowi.

Uczynię postanowienie, aby w moich myślach, słowach, uczynkach nie było zuchwałej odpowiedzi i zuchwałego wyroku na Chrystusa. Uczynię wszystko, aby poznać Prawdę.

STACJA II Jezus bierze na ramiona krzyż

Nie chcę myśleć, że to był krzyż z drzewa. To był ciężar świata, ciężar człowieczeństwa, który w pewnej cząstce spada na mnie. A więc mój krzyż i mój ciężar.

"Położył Pan na ramiona Jego nieprawość nas wszystkich". Niesie więc i moją nieprawość. Ale nie tylko! On niesie moje zadania życiowe, albowiem sam ich udźwignąć nie mogę.

Może wydaje mi się, że jestem niezdolny do wielu zadań i trudów, do wyznania wiary, do zajęcia własnego stanowiska. Pomyślę wtedy: Nie idę sam, mój krzyż niesie mój Bóg. Jako chrześcijanin nigdy nie jestem samotny, jest ze mną Chrystus.

W trudzie codziennym będę pamiętać o tym: jesteś przy mnie, podsuwasz Twoje ramię pod mój krzyż. Idziemy więc razem.

STACJA III Pan Jezus upada pierwszy raz pod krzyżem

Wiem, że tylko Bóg mógł odkupić świat, ale Bóg, który przyoblekł ciało ludzkie.

Czy jest prawdziwym człowiekiem? Bóg nie upada, więc skoro upadł - jest i człowiekiem, bo ludzką rzeczą jest upadać; szatańską - trwać w upadku, poddać się zwątpieniu i myśleć, że już nie jesteśmy zdolni się podźwignąć.

Jestem spokrewniony z Chrystusem przez moje człowieczeństwo, które wraz z Nim upada; ale On wspiera mnie przez swoje Bóstwo, które nieustannie podnosi i dźwiga moje człowieczeństwo.

W upadającym człowieku spostrzegam towarzysza mojej drogi życia; w dźwigającym się - dostrzegam Boga, który mnie podnosi.

Jezu, przyzywam Cię na pomoc we wszystkich moich upadkach, byś Ty mnie podźwignął.

STACJA IV Jezus spotyka swoją Matkę

Nawet Jezus, choć był Bogiem, na tej ziemi musiał mieć pomoc Matki. Nawet człowiek mocny, pełen charakteru, samodzielności, musi dostrzec przy sobie taką siłę - delikatną, macierzyńską, której niekiedy usłuchać trzeba.

Jakże często w naszym zuchwałym stylu życiowym odrzucamy od siebie wszystko, co wydaje się być uosobieniem miękkości.

Jakże dobrze robimy, gdy zaufamy temu, co macierzyńskie, temu, co w naszej duszy pochodzi z tej duchowej głębi serca.

Bo Matka - to serce. W trudzie krzyża trzeba też odrobiny serca. Chrystus spotykając swoją Matkę, pokazuje nam, że trzeba się odwoływać do serca.

Tak jest w moim życiu. Szukam serca, szukam matki. Jaka to wielka radość, że to jest Matka Najświętsza, Matka Boga Żywego, Matka Słowa Wcielonego. Zabiegnę drogę tej Matce i złączę swoje życie z Jej życiem, kroki mej drogi - z Jej drogą.

STACJA V Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Był przymuszony, zapewne przez żołnierzy. A więc wywarli na niego presję, by chciał pomagać w dźwiganiu krzyża. Ale to nie był tylko przymus żołnierski, to był jakiś delikatny wpływ Boga. W tej świętej wspólnocie zbawiania świata potrzebny był Bogu człowiek.

Świat nie może być zbawiony jedynie przez Boga, bez udziału naszego. I człowiek nie może być zbawiony bez własnego udziału. W mojej duszy nic się nie odmieni bez osobistego wysiłku, bez współdziałania z Łaską Bożą.

Biorę więc krzyż Jezusowy, nie tylko mój, ale krzyż dzieła odmiany świata. Biorę krzyż Kościoła na swoje ramiona i niosę go z Chrystusem żyjącym w Kościele.

STACJA VI Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Podanie pobożne zapisało nam to zdarzenie i przekazało wiekom. Oblicze Chrystusa, przez które przebija wielka godność Boga, zostało zniekształcone i zbrudzone przez samo życie.

Czyż miałoby tak pozostać? Czyż oblicze człowieka, stworzone na obraz i podobieństwo Boże, miało pozostać zniekształcone?

Oto na drodze Jezusa stanął człowiek, aby obliczu jego przywrócić światło Boże. Odtąd Weronika stała się symbolem i wzorem.

To nasze zadanie - ocierać oblicza ludzkie, omywać z nich trud i pot życia, przywracać człowiekowi właściwy obraz Boży, przywracać mu radość, piękno nadane przez Boga, uczłowieczać człowieka, dźwigać go a nie spychać, podnosić i podtrzymywać. To wspaniałe zadanie dla każdego z nas!

Spojrzę na moich braci, którzy utrudzeni idą drogą życia. To jest Chrystus idący po kalwaryjskiej drodze, uznojony, umęczony. Podejdę do Niego i otrę Jego twarz, aby znowu była ludzką i - Bożą.

STACJA VII Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem

Gdy patrzę, jak Chrystus wdeptany jest w błoto ziemi, przypominają mi się te przedziwne procesy myśli, akty woli ludzkiej - to wszystko, co spycha Go w błoto.

Ale ten Człowiek w błocie jest jak ziarno pszeniczne, które musi wpaść w błoto i obumrzeć, bo jeśli obumrze - owoc stokrotny przynosi, a jeśli nie obumrze - samo pozostaje. Ziarno musi być rozrzucone i dopiero, gdy w błoto wpadnie, rozmiękczone wydobywa ze swego serca siły żywotne, aby je ukształtować w złoty kłos. Wydaje owoc stokrotny ze swojej męki, z pokory i ze swego cierpienia.

I mój upadek nie może uczynić mnie błotem. Chrystus się podniósł. Tyle razy w dziejach wepchnięto Go w błoto i tyle razy powstawał, otrząsał się z błota, żywił i prowadził rzesze do Życia. Tak uczynił Chrystus po drugim upadku, tak czyni każde jego dziecko: powstaje i idzie naprzód.

A więc i ja powstanę i choćbym był brudny od błota, wiem, że przez pokorę i przez wyznanie win wydam owoc stukrotny.

STACJA VIII Spotkanie Pana Jezusa z niewiastami

Nie płaczcie nade mną, płaczcie nad sobą i nad synami waszymi.

Chrystus na drodze krzyżowej nie przestaje myśleć o innych. Cierpienie nie zamyka Mu oczu na dolę ludzką. On nadal jest człowiekiem i bratem cierpiących.

Idzie jednak o to, ażeby człowiek współczujący Bogu pamiętał, że najbardziej pomaga wtedy, gdy wchodzi w siebie i odmienia samego siebie.

Nie płaczcie więc nade mną!

Mają katolicy zwyczaj współczucia nieustannego z Kościołem. A siła Kościoła nie polega na łzach jego dzieci, ale na tym, ażeby Chrystus idący drogą przemówił do mnie, ażebym głos jego usłyszał, żeby dotarł do mej duszy, poruszył ją i odmienił, przez Łaskę zjednoczył z Bogiem. Przez to wzrasta Chrystus, przez to też rośnie siła Kościoła.

Chrystus widzi ciebie, bracie, siostro, widzi twój płacz. Niech będzie on owocny, niech będzie skuteczny...

STACJA IX Pan Jezus drugi raz trzeci upada pod krzyżem

Na drodze krzyżowej wspominamy trzy upadki Chrystusa. A ile ich było - któż to policzy - gdy wspinał się na górę po ostrych kamieniach wzgórza Kalwaryjskiego?

Ile jest upadków w moim życiu, gdy po zboczach codziennego wysiłku wspinam się wzwyż? Ile razy upadam? Ile razy dochodzę do wniosku, że już się nie warto podnosić? Cóż jest wart mój wysiłek i trud?

A jednak, gdy przeglądam historię nawróceń, widzę, że wojowanie z Bogiem przez całe życie skończyło się dla wielu zbawiennym doświadczeniem ostatniego momentu, z krzyża, z bólu, z męki choroby: "Dziś jeszcze będziesz ze mną w raju".

Tyle człowiek wniesie do życia wiecznego, ile weźmie miłości ku Temu, który nie umiera.

Nie wiem, czy trzeci raz upadłeś, ale choćbyś upadł raz trzydziesty trzeci, wstań i chodź prosto!

STACJA X Pan Jezus odarty z szat

Przygodziło się to Bogu, który przyodziewa cały świat. Przygodziło się to Temu, który nikogo nie potępił, każdemu powiedział: "Idź w pokoju, nie grzesz więcej". A jednak świat nie podarował Mu jedynej szaty, całodzianej, którą otrzymał od swej Niepokalanej Matki. Świat zdarł ją z Jezusa. Chciał ujrzeć Boga w całej prawdzie - Boga nagiego.

Świat nie chce Boga nieznanego. Tylko Grecy czcili nieznanego Boga. Świat chce znać Boga, jak Tomasz, i palce swoje włożyć w Jego bok. I ma do tego prawo. Bo to jest Bóg zbliżający się do nas, Bóg, który karmi, który żywi, który się daje spożyć, zjeść.

Błogosławiony, który Bogiem żyje, który się Nim karmi, który ogląda całą Jego nagą Prawdę.

Odsłonił ci się Bóg, a ty chciałbyś przejść przez życie nieobnażony?

Chciałbyś ukryć twoje prywatne sprawy? One są własnością wspólną i przynoszą innym dobro lub zło.

Oby w życiu moim nie było nic takiego, czego wstydziłbym sie obnażyć i odsłonić.

STACJA XI Pan Jezus przybity do krzyża

Dłonie, które błogosławiły, już nie mogą błogosławić... Błogosławione stopy, które nosiły Dobrą Nowinę, są przebite, aby już nie mogły jej nieść.

Człowiek uwięziony na krzyżu!

I cóż wtedy pozostaje? Czy to jest czas stracony? Czy już nie mam nic do zrobienia?

Pozostaje jeszcze dużo. Jeszcze można wsłuchiwać się w słowa Tego, który przeszedł dobrze czyniąc, a teraz już nic nie może. Może jednak jeszcze rozmawiać z Bogiem: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" Ale jeszcze może wołać: "Ojcze w ręce Twoje oddaje ducha mego".

Czy to nie najwspanialsza rzecz w życiu człowieka, gdy już nic czynić nie mogąc, może jeszcze oddawać i oddaje Bogu ducha? Potrzebne są człowiekowi, takie chwile ogólnej niemożności działania, aby miał przynajmniej możność oddać Bogu, co Boże, i ducha swego skierować ku Niemu.

Nawet krzyż mój, do którego jestem przybity, przyjmę z pełnym zaufaniem, bo jeszcze mogę na nim rozmawiać z moim Bogiem. Jeszcze mogę Mu oddać to, co mam najszlachetniejsze - ducha mego; Ojcze, w ręce Twoje...

STACJA XII Jezus umiera na krzyżu

"A ja, gdy będę podwyższony od ziemi, pociągnę wszystkich ku sobie..."

Gdy Jezus umiera - daje życie. Śpiewamy w hymnie paschalnym: Wódz Żywota umarły, króluje żyw. Bóg zwycięża wtedy, gdy zda się umierać. Pozostały przy Nim, gdy umierał, najwspanialsze duchy: Maryja, Matka Słowa Wcielonego, i Jan, autor prologu o Logosie, o Słowie: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". Słowo - Bogiem było.

B o g i e m - Słowo.

Czy rozumiem, że Słowo jest tak wielką tajemnicą, iż Bogiem jest nazwane? Jakże muszę docenić tę tajemnicę! By ją docenić, trzeba było wielkiego ducha Jana. On, Ewangelista Słowa, został pod krzyżem i tam zrozumiał tajemnicę Słowa.

Pozostało więc pod krzyżem to, co najszlachetniejsze: Maryja, Matka Słowa Wcielonego, i Jan, twórca Ewangelii o Logosie, o Słowie.

Pod krzyżem wytrwać mogą wielkie duchy. Błogosławieni ci, którzy wytrwali...

STACJA XIII Ciało Jezusa złożone na ręce Matki

Jednak kończy się nawet krzyż. Nie jest on największym prawem tej ziemi. Dla krzyża jest tylko jeden Wielki Piątek na ziemi. Przyjdzie potem nadzieja Wielkiej Soboty. Przyjdzie triumf Wielkiej Niedzieli.

Jak dobrze jest pamiętać o tym w męce i w trudzie.

Tobie, Panie, zaufałem! Najwyższym bowiem prawem nie jest krzyż, lecz życie. A największym zadaniem świata jest przywracać życie, budzić je, miłować. Jesteśmy synami życia, powołanymi do życia wiecznego. "Życie jest światłością ludzi".

Ilekroć krzyż mnie udręczy, gdy trud pracy mnie zgnębi, wspomnę, że jestem powołany ze śmierci do żywota.

A jednak jestem dzieckiem życia. Krzyż pozostał za mną.

Przede mną - Życie!

STACJA XIV Ciało Jezusa złożone do grobu

Jezusowy grób. I mój grób. Długo pozostał w nim? "Trzeciego dnia zmartwychwstał".

I mój grób pozostanie za mną. Pójdę do Ojca. Wspominam przeszłość, ale ważniejsza jest przyszłość. Badam historię, jednakże ważniejsze jest życie. Nie będę długo siedział przy grobie i płakał, choćby to był grób najsławniejszy. Idę w przyszłość.

Dziś żyję jutrem. A chociaż ono do mnie nie należy, bo najważniejsze zadanie człowieka sprowadza się do chwili obecnej, to jednak pamiętać będę o tym, że przyszłość buduję dziś.

Zostawiam więc grób, tak jak Kościół zostawił poganom nawet Chrystusowy grób. "Dozwól umarłym grzebać umarłe swoje, a ty idź i głoś Królestwo Boże".

Wstaję i idę za Panem i Ojcem Życia.
 

Oprac. Asia

 

Trzy sprawy oczywiste tytułem wstępu.

Nawrócenie serca

W pierwszym dniu Wielkiego Postu, jeszcze przed pochyleniem głowy, by dać ją posypać popiołem, słyszymy słowa z księgi proroka Joela. Pan Bóg mówi: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!”. Taki jest cel Wielkiego Postu: „rozdarcie”, nawrócenie serca. Chodzi zatem o kolejną szansę dla każdego wierzącego w Boga, by odnowić swoją z Nim relację. By ją zmienić na lepsze. Według proroka Joela otrzymują ją wszyscy: starzec, dziecko, niemowlę, oblubieniec, oblubienica, kapłan, cały lud… Joel kończy to wezwanie słowami: „A Pan zapłonął zazdrosną miłością ku swojej ziemi i zmiłował się nad swoim ludem”. Warto to czytanie ze Środy Popielcowej pamiętać. Zmiłowanie Pańskie przychodzi po nawróceniu. Nie dlatego, że Pan nie jest miłosierny, tylko dlatego, że dusza, by miłosierdzie przyjąć, najpierw musi doznać nawrócenia.

Nawrócenie serca stanowi właściwie sedno całego życia wiarą. Jest potwierdzeniem jej autentyczności. Nie da się dwóm panom służyć, bo zawsze w takiej sytuacji jednego będzie się miłować, a drugiego nienawidzić. Miłości do Boga nie da się pogodzić z grzechem. Proponujemy zatem: zróbmy coś, aby nasze życie służyło tylko jednemu – Panu Bogu.

Rekolekcje wielkopostne

Praktykę odbywania rekolekcji znamy wszyscy. Czy to indywidualne, czy zbiorowe, czy parafialne, czy inne… Tak oczywiste, że bardziej nie można. W każdej parafii, we wszystkich wspólnotach wierzący w czasie Wielkiego Postu zwołują się na rekolekcje. Trwają one parę dni, odbywają się w kościołach, kaplicach, salach, w grupach mniejszych i większych, podzielonych wedłu  według kryterium wieku, czasem płci, stanu, powołania.

 

53. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu – “Szczęśliwe dzieci w trzeźwych rodzinach” – 23-29 lutego 2020

AKTUALNOŚCI BĄDŹ MISERICORS CZYN MIŁOSIERDZIA DZIEŁO MIŁOSIERDZIA VARIA

Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu ma zachęcić wierzących do modlitwy w niezmiernie ważnej intencji, jaką jest wewnętrzna wolność wszystkich Polaków – powiedział bp Tadeusz Bronakowski, Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych, podczas konferencji prasowej przed 53. Tygodniem Modlitw o Trzeźwość Narodu, zorganizowanej przy udziale Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.

Odwiedź serwis —> wolnitrzezwi.pl

Podczas konferencji zostało zaprezentowane nowe Vademecum Apostolstwa Trzeźwości 2020, zawierające pomocy liturgiczne na 53. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu w Polsce, modlitewnik, poradnik oraz artykuły dotyczące tematyki uzależnień.

Tegoroczny 53. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu w Polsce jest obchodzony w dniach 23-29 lutego pod hasłem: „Szczęśliwe dzieci w trzeźwych rodzinach”.

Bp Tadeusz Bronakowski przypomniał podczas konferencji prasowej, że patronem Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu, ale także patronem wszelkich działań na rzecz trzeźwości w ciągu roku, jest Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. „Kardynał Stefan Wyszyński był jednym z największych apostołów trzeźwości”. Bp Bronakowski zauważył, że w 1959 roku Konferencja Episkopatu Polski wydała wytyczne ds. apostolstwa trzeźwości w Polsce. „Jest to dokument profetyczny ukazujący troskę o trzeźwość całego Narodu”.

Bp Bronakowski stwierdził, że dla osób przygotowujących się do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego, abstynencja jest szczególnym darem. „Dlatego wszystkich z całego serca prosimy o ten dar, aby zechcieli go podjąć”.

Ks. dr Marek Dziewiecki, członek Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych, zauważył, że problem jest już wtedy, kiedy młody człowiek nie tyle nadużywa alkoholu co sięga po alkohol. Przypomniał statystyki: ok. 90% 15-latków i 97% 17-latków ma już za sobą inicjację alkoholową. „Jest to samobójstwo na raty: fizyczne, psychiczne, moralne, duchowe, społeczne” – podkreślił ks. Dziewiecki.

Ks. Dziewiecki powiedział również, że straszenie dzieci i młodzieży nie działa. Zakazy, nakazy, bez wychowania nie skutkują. „Im wcześniej dziecko sięga po alkohol, tym szybciej się od niego uzależnia” – stwierdził ks. Dziewiecki. Dlatego potrzebne jest wychowanie.

Z kolei Łukasz Terlikowski, z Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, opowiedział o swoim wychowaniu w domu bez alkoholu, w kulturze trzeźwości. Swoją abstynencję ofiarowuje w intencji konkretnych osób. Wspomniał również o swoim weselu, które odbyło się bez alkoholu

Nasz rekolekcjonista na Wielki Post od IV niedzieli W.P. od 22.03.br Ks Krzysztof Kralka z Lublina Pallotyn

REKOLEKCJE DLA DOROSŁYCH I MŁODZIEŻY PROGRAM rekolekcji Wielkopostnych par Sw Rocha w Jazgarzewie Rozpoczęcie rekolekcji w niedzielę /22.03.2020 r/
Rekolekcje prowadzi Ks Krzysztof Kralka SAC Pallotyn

PROGRAM rekolekcji Wielkopostnych NIEDZIELA 22.marca . 2020 rok Kościół w Jazgarzewie
godz 7.30, 9.15, 11.45-dzieci , i 18.00-młodzież
Kaplica w Pęcherach godz 8.00

PONIEDZIAŁEK 23 marca 2020 godz 9.15 ,18.00 i 19.30
Pęchery g.11.00
Robercin g.17.00

WTOREK 24 marca SPOWIEDZ g. 8.30 do 10.30 Msza św z nauka z 9.15 , 18.00 , godz 19.30 nabożeństwo pokutne i spowiedź Kaplica w Pęcherach 11.00- spowiedź , Msza sw z nauką Kaplica Robercin godz 17.00 spowiedź od godz 16.30
ŚRODA 25 marca 2020 r ZAKOŃCZENIE REKOLEKCJI DLA DOROSLYCH godz 9.15 ,Pęchery godz 11.00 18.00 i 19.30, w Robercinie godz 17.00

Musimy głosić żywego Boga
To jest dzisiaj naglące wezwanie, abyśmy w Kościele zajęli się bardzo mocno przyprowadzaniem ludzi do prawdziwego Boga.

Ksiądz Krzysztof Kralka SAC – kapłan, pallotyn. Urodził się 5 listopada 1980 roku w Kielcach. Studiował historię na Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach.
W sierpniu 2002 roku w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski doświadczył nawrócenia wchodząc w żywą relację z Bogiem co zaowocowało decyzją o wstąpieniu do Stowarzyszenia apostolstwa katolickiego (xx pallotyni) w którym w 2009 roku przyjął świecenia kapłańskie. Mieszka w Lublinie prowadząc Pallotyńską Szkołę Nowej Ewangelizacji, Wspólnotę Przyjaciele Oblubieńca i zespół Razem za Jezusem. Posługuje w wielu miejscach w Polsce i za granicą, głosząc Słowo Boże i prowadząc rekolekcje i sesje formacyjne oraz formując ewangelizatorów i wspólnoty ewangelizacyjne. Ważną część jego posługi zajmuje prowadzenie wieczorów uwielbienia oraz modlitw w intencji uzdrowienia. Jest autorem wielu książek

Misja

Dyrektor Pallotyńskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji

Przełożony ( Rektor ) Wspólnoty Pallotyńskiej w Lublinie ( Monte Cassino )

Moderator Generalny Wspólnoty Przyjaciół Oblubieńca

Lider zespołu Razem za Jezusem

 

Ks. Krzysztof Kralka SAC: Bóg sprzeciwia się pysznym! Czyli jak się modlić skutecznie?

W Kościele mamy nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie. Jak z nich właściwie korzystać, by otrzymać łaski, których Bóg chce nam udzielać? W jaki sposób modlić się o uzdrowienie, aby prośba była skuteczna?

O uzdrowieniu w ujęciu chrześcijańskim mówimy wtedy, kiedy Bóg zaprasza człowieka do pierwotnej harmonii życia z Nim, a człowiek pozytywnie odpowiada na to zaproszenie. Harmonia ta istniała w momencie, kiedy Bóg stworzył człowieka z miłości na swój obraz i podobieństwo, dając mu jednocześnie wszystko, co potrzebne, by był szczęśliwy. Po jakimś czasie pojawił się grzech jako wyraz nieposłuszeństwa Bogu: Nie chcę Cię; zrobię coś zupełnie po swojemu; uważam, Boże, że nie masz racji, dlatego sięgam po to, co Ty nazywasz niewłaściwym dla mnie.

Po grzechu pierworodnym w życiu każdego człowieka pojawiły się zakłócenia w relacjach: człowiek – Bóg, człowiek – człowiek, człowiek – inne stworzenia. Pojawił się też pewien nieporządek, który przeniknął sferę duchową i cielesną istoty ludzkiej. Słowo Boże wyraźnie pokazuje zależność między grzechem a trudem, cierpieniem, międzyludzkimi zatargami oraz chorobą.

Grzech pierworodny spowodował pojawienie się tego wszystkiego, co zabiera nam szczęście oraz przynosi doświadczenie cierpienia. Ponieważ wszyscy rodzimy się z grzechem pierworodnym, którego konsekwencje odczuwamy przez całe życie, każdy potrzebuje uzdrowienia, czyli nieustannego podążania w kierunku harmonii zaburzanej przez grzech. Warto jednak pamiętać, że skutkiem grzechu pierworodnego jest jedynie osłabienie natury ludzkiej (woli, poznania, uczuć) i skłonność do złego, natomiast w sakramencie Chrztu świętego została nam przywrócona więź z Bogiem, którą zerwał grzech. Niestety grzechy osobiste każdego człowieka sprawiają, iż rana grzechu pierworodnego odnawia się, a siły duchowe słabną. Skoro grzech zaburza życie z Bogiem, z bliźnimi i z samym sobą, to widzimy, iż przez łaskę „uzdrowienia życia” Bóg usuwa liczne szkody, które grzech wyrządza. Ponieważ uzdrowienie Boże jest dziełem zbawczym, jego cel jest ratunek od wszystkiego, co złe, co przynosi śmierć nie tyle fizyczną, co przede wszystkim wieczną.

Celem uzdrawiającego działania Boga jest zatem powrót człowieka do Stwórcy, by wraz z Nim mógł on doświadczać szczęścia, pokoju i jedności. Uzdrowienie w pojęciu chrześcijańskim dotyczy całego człowieka, wszystkich sfer jego życia, wszystkich dziedzin, które go konstytuują i które są treścią jego codzienności.

Pokornie daj Bogu wolność

Kiedy mam poprowadzić modlitwę o uzdrowienie, często uczestnikom nabożeństwa zadaję pytanie: Po co tu przyszedłeś? Jeżeli chcesz spotkać Boga i zmienić swoje życie, to należy dokonać takich i takich zmian. Jeżeli chcesz zobaczyć jakiś spektakl, cuda i nadzwyczajności, to szkoda twojego czasu. Tu jest miejsce, do którego człowiek przychodzi, by spotkać się z Bogiem i w którym Bóg przemienia życie, uzdrawiając to, co chore. Robiąc wprowadzenie do modlitwy o uzdrowienie, pytam: Czy pozwolisz Bogu się uzdrowić? Wszyscy entuzjastycznie mówią: Tak!Pytam dalej: A czy pozwolisz, aby Bóg cię nie uzdrowił fizycznie, jeśli to będzie lepsze dla Twojego życia? Czasami zauważam konsternację. – Czy będziesz wielbił Boga, gdy stanie się cud w twoim życiu? – Tak! – A czy będziesz wielbił Boga, gdy to fizyczne uzdrowienie cię nie dotknie i nie poczujesz żadnej zmiany?

Uzdrowienie jest dziełem Boga i tylko On ma prawo decydować kiedy, w jakiej formie i przez czyje pośrednictwo ono się dokona. Uzdrowienie nie jest darem, który trzeba wyżebrać od Boga; jest ono spotkaniem dwóch pragnień: Bożego, by człowiek został zbawiony, i ludzkiego, by wypełniać wolę Boga.

Jeżeli uczestnicy nabożeństwa akceptują tę prawdę, wówczas zapraszam, byśmy pozwolili Bogu zadecydować, co dzisiaj jest każdemu z nas potrzebne. Zachęcam, by się nie nastawiać, by nie terroryzować Boga, nie stawiać Go pod ścianą i nie mówić: Panie Boże, teraz masz szansę, bo łaskawie przyszedłem. Proszę bardzo, czekam, działaj. A co się dzieje, gdy Bóg nie uzdrowi? Czasami potrafimy się na Boga obrazić, ponieważ brak uzdrowienia traktujemy jako odrzucenie, a co za tym idzie – jako brak miłości ze strony Boga.

Jakiś czas temu przyszła do mnie kobieta z prośbą o indywidualną modlitwę. Miała bardzo poważne problemy ze wzrokiem. Przed tą modlitwą rozmawiałem z nią i tłumaczyłem, że Bóg nie jest magikiem, że nie za każdym razem działa w spektakularny sposób, lecz troszczy się przede wszystkim o duszę każdego człowieka, pragnąc go zbawić i uzdrowić jego życie, które jest czymś więcej niż wzrok. Mówiłem jej kim jest Bóg i co dla niej robi. Zachęcałem, by zaprosiła Boga do swojego serca i pozwoliła Mu działać, aby Jezusa ogłosiła Panem sytuacji, w której się znalazła. Zdawało mi się, że przyjmowała głoszone przeze mnie Słowo Boże. Na pytanie, czy się nie obrazi na Boga, jeśli nie odzyska wzroku, usłyszałem odpowiedź, że nie. Ponadto zapewniała mnie, że ma ufność w to, iż Bóg chce dla niej dobrze, a dzięki temu jest gotowa przyjąć każdą Jego wolę. Po skończonej modlitwie kobieta otworzyła oczy i spostrzegła, że wciąż bardzo słabo widzi. Mimo że parę minut wcześniej nazywała Chrystusa swoim Panem, deklarując otwartość na Boga i Jego wolę, zaczęła przeraźliwie płakać, krzyczeć, trzasnęła drzwiami i wybiegła.

Bóg sprzeciwia się pysznym

Obrazowe wyjaśnienie czym jest pycha, znalazłem w ciekawej anegdocie: Pewnego dnia dzięcioł tak jak zawsze stukał swoim twardym dziobem w pień wielkiego drzewa. Nagle niebo się zachmurzyło i wielki piorun uderzył w rozłożyste konary, odrzucając dzięcioła na sporą odległość. Ptak, trząsnąwszy się z upadku i popatrzywszy w górę na roztrzaskane uderzeniem pioruna drzewo, pomyślał: Wiedziałem, że mam bardzo dużo siły w dziobie, ale nie zdawałem sobie sprawy, że aż tyle, by roztrzaskać tak wielkie drzewo!

Pycha rodzi się z nieznajomości samego siebie. Człowiek, który ma zwyczaj przyglądania się sobie, swojemu wnętrzu, obserwowania i badania myśli oraz czynów, wie, że jest słaby i grzeszny. Z pokornego patrzenia na siebie, szybko dochodzimy do wniosku, że nie potrafimy sami uporać się ze wszystkimi problemami. Odejście od pychy pozwala przekazać Bogu władzę nad naszym życiem i uznać, że to, czego chce Bóg, jest lepsze dla mojego życia.

– Wynieś śmieci – prosiła mama swojego syna.

– Wiesz, mamo, ja pozmywam naczynia – odparł.

– Ale ja nie chcę, żebyś zmywał naczynia, chcę, żebyś wyniósł śmieci.

– Mamo, ale jak ja pozmywam naczynia, to jest więcej pracy! Co tam takie śmieci… Jak pozmywam naczynia, to będzie więcej, niż mnie prosisz.

– Ale ja tego nie chcę – nalegała mama. – Wynieś śmieci.

– Mamo, ty mnie nie doceniasz… Ja chcę pozmywać naczynia. To jest większy wysiłek.

 – Ale ja chcę, żebyś wyniósł śmieci…

W modlitwie o uzdrowienie może dochodzić do podobnych sytuacji. Bóg wie, co mamy robić, aby nasze życie było szczęśliwe i zdrowe. Bóg wie, jak nas poprowadzić, do czego nas zaprosić. Bóg wie, z czego potrzebujemy się nawrócić. Modlitwa o uzdrowienie nacechowana pychą ma miejsce wówczas,

gdy uważamy, że wiemy lepiej, co Bóg powinien zrobić. Pan Bóg mówi: "Przebacz temu człowiekowi, bo ten brak przebaczenia niszczy twoje życie", a my chcemy odmówić za niego cztery Różańce. To nie brak Różańca powoduje złość między wami, tylko brak przebaczenia.

Słuchać Boga, by żyć

Co mamy w pierwszej kolejności czynić jako chrześcijanie, żeby nasze życie było zdrowe? Co mamy czynić, aby w naszym sercu gościł pokój, aby między nami była zgoda, a nasza wiara naprawdę przynosiła owoce? Pierwsze, do czego zaprasza nas Pan, to Go słuchać. Słuchać tego, co zostawił w swoim Słowie i żyć Ewangelią. Gdy zaczynamy chorować, to jednym z podstawowych warunków wyzdrowienia jest przestrzeganie wskazówek lekarza. Jeżeli lekarz przepisze jakiś konkretny lek, byłoby czymś mało rozsądnym powiedzieć mu: Moja sąsiadka brała kiedyś inny lek i mówiła, że się tak świetnie po nim czuła. To ja z chęcią wziąłbym ten sam lek – na pewno mi też pomoże. Dokładnie tak samo traktujemy Boga, gdy dysponujemy własnym sposobem przeżywania chrześcijaństwa oraz własnym pomysłem na uzdrowienie. Bóg, który zna serce człowieka, wie najlepiej, jakie środki uzdrowienia zastosować, by nasze życie nabrało właściwej harmonii.

Modląc się, mogę mieć swój własny plan na uzdrowienie, swoje wyobrażenie, w jaki sposób moje życie się poprawi. Jednak w modlitwie o uzdrowienie chodzi dokładnie o to samo, o co chodzi w chrześcijaństwie – aby słuchać Boga! Bóg dzisiaj wciąż po daje receptę na zdrowe życie. Bóg, który widzi problemy człowieka, doskonale zdiagnozował ich przyczynę. Bóg wie, skąd się biorą nasze duchowe i fizyczne dolegliwości i każdemu z nas pragnie objawiać ich właściwe rozwiązanie. Jeżeli również w tej przestrzeni nie będziemy słuchać Boga, to uzdrowienie nie nastąpi lub będzie powierzchowne i krótkotrwałe. Niezależnie od tego, kto się będzie modlił, jeżeli nie będziemy słuchać Boga, to nic nie pomoże nam przywrócić właściwej harmonii w naszym życiu. Dlatego w czasie modlitwy o uzdrowienie najpierw gromadzimy się na słuchaniu Słowa Bożego, przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa i modlimy się tak, jak prowadzi nas Boże Słowo. Robimy to po to, aby nasze życie się przemieniało, by odzyskiwało zdrowie przez łaskę Boga, która jest przyjmowana poprzez słuchanie Jego Słowa i podejmowanie decyzji zgodnych z Jego wolą.

Modlić się i podejmować decyzje nawrócenia

W kroczeniu za Bogiem niezwykle ważne jest, aby codziennie podejmować decyzję nawrócenia. Największe i najpiękniejsze owoce modlitwy o uzdrowienie nie zależą od człowieka, który się modli i głosi, ale od tego, na ile Słowo Boże jest przyjmowane i wprowadzane w życie. To właśnie w decyzjach wiary i nawrócenia leży przyszłość naszego życia. Bóg już zrobił dla nas wszystko dwa tysiące lat temu. Kiedy Jezus umarł na krzyżu, pojednał nas z Bogiem, zgładził grzech, odkupił, zapłacił wszystkie długi i teraz to od nas zależy, czy my tak wysłużone przez Niego zbawienie przyjmiemy, czy też je odrzucimy. Gdy słyszysz Boże Słowo, nie odrzucaj go, nie przechodź obok niego obojętnie, nie siedź biernie, ale przyjmij je i wprowadzaj w życie! Królestwo Boże, królestwo pokoju i szczęścia, za którym tęskni każdy człowiek, jest w zasięgu ręki, ale jest to królestwo Boga i zdobywa się je przez bycie posłusznym Jego Słowu.

Ks. Krzysztof Kralka SAC

Usprawiedliwienie przez wiarę

Usprawiedliwienie przez wiarę

Temat usprawiedliwienia przez wiarę może się wydawać zbyt intelektualny i skomplikowany, ale - według Apostoła Pawła - ma on podstawowe, wręcz fundamentalne znaczenie. Widać to w jego liście do wspólnot chrześcijańskich Galacji, przechodzących poważny kryzys. Można się tego domyślić już z samego wstępu do listu, skoro św. Paweł, zamiast spokojnie przedstawić się jako "z woli Bożej apostoł Jezusa Chrystusa" (2 Kor 1,1), od razu uderza w tony polemiczne: "Paweł, apostoł nie z ludzkiego ustanowienia czy zlecenia, lecz z ustanowienia Jezusa Chrystu­sa i Boga Ojca" (Ga 1,1).

Kolejnym znakiem wyjątkowości sytuacji jest to, że po pozdrowieniu św. Paweł zaczął swój list nie, jak zwykle, od dziękczynienia Bogu za dary otrzymane przez wiernych, lecz, przeciwnie, od zdumienia stanowis­kiem przyjętym przez Galatów. "Nadziwić się nie mogę, że (...) tak szy­b­ko chcecie przejść do innej Ewangelii" (Ga 1,6). O jaką inną Ewangelię chodziło? Była to Ewangelia, która nie znała usprawiedliwienia przez wiarę w Chrystusa, a w jego miejsce proponowa­ła usprawiedliwienie przez zachowywanie Prawa Mojżeszowego. Paweł niezwykle żywiołowo przeciwstawia się temu bardzo poważnemu zniekształceniu. Przynajmniej trzy razy w jednym zdaniu odrzuca roszczenia Prawa i potwierdza wartość wiary: "A jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, lecz jedynie dzięki wierze w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie dzięki wierze w Chrystusa, a nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, jako że nikt nie osiągnie usprawiedliwienia dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo" (Ga 2,16). Nie można było tego wyrazić bardziej kategorycznie.

Nowa perspektywa

Wypowiadając się w ten sposób, św. Paweł przyjmuje nowy punkt widzenia dla wyrażenia skutku misterium paschalnego Chrystusa. Zamiast o zbawieniu, mówi on o "usprawiedliwieniu". Katecheza pierwotnego Kościoła głosiła zbawienie. W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr zachęcał Żydów, aby starali się "zbawić" (por. Dz 2,402). Mówiąc o Jezusie, głosił, że "nie ma w żadnym innym zbawienia" (Dz 4,12); "Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa" (Dz 15,11). Natomiast Paweł w Liście do Galatów nigdy nie wspomina o zbawieniu, o zbawiającym, ani o byciu zbawio­nym, ale wyłącznie mówi o usprawiedliwieniu (Ga 2,21; 3,6.21; 5,5) i byciu usprawiedliwionym (Ga 2,16.17; 3,8.11.24; 5,4).

Dlaczego wyraża się w taki sposób? Ponieważ chce zakwestionować rolę Prawa Mojżeszowego w życiu chrześcijańskim, tak by móc zdefiniować obowiązki chrześcijan wywodzących się z pogaństwa w dziedzinie przepisów religijnych. Czy mieli oni poddawać się nakazom Prawa, poczynając od obrzezania, a następnie dalej zachowywać przepisy pokarmowe i powstrzymywać się od wszelkiej pracy w dni szabatu? Byli bowiem chrześcijańscy głosiciele, którzy twierdzili, że przepisy te w całości obowiązują wszystkich chrześcijan.

Mieli bardzo mocne argumenty, zwłaszcza w kwestii obowiązku obrzezania. W 17. rozdziale Księgi Rodzaju Bóg bowiem rygorystycznie nakłada tę powinność, mówiąc do Abrahama: "Przymierze, które będziecie zachowywali (...), polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani (...). Nieobrzezany (...) niechaj będzie usunięty ze swojej społeczności; zerwał on bowiem przymierze ze Mną" (Rdz 17,10.14). Z taką samą surowością został nałożony przez Boga obowiązek zachowywania szabatu. Księga Liczb przytacza w związku z tym bardzo wymowny epi­zod. Pewnego człowieka przyłapano na zbieraniu drewna w dniu szabatu. (...)

KS. KARD. ALBERT VANHOYE SJ

TAJEMNICZA OBECNOŚĆ PANA ....PRZECZYTAJ I UWIERZ !

ZMARTWYCHWSTAŁY CHRYSTUS POŚRÓD NAS

Według nauki Soboru Watykańskiego II żadna „społeczność chrześcijańska nie da się wytworzyć, jeżeli nie ma korzenia i podstawy w sprawowaniu Najświętszej Eucharystii; od niej zatem trzeba zacząć wszelkie wychowanie do ducha wspólnoty” (DK 6). Eucharystia jest wyjątkowym sakramentem. W nim bowiem prawdziwie obecny jest Jezus Chrystus, którego można adorować. Sakrament ten jest dla nas pokarmem przyjmowanym w Komunii św. Eucharystia uobecnia również zbawczą ofiarę krzyżową Jezusa Chrystusa.

SAKRAMENT REALNEJ OBECNOŚCI CHRYSTUSA

Przez wcielenie Syn Boży stał się człowiekiem i zamieszkał między nami. Przez ustanowienie Eucharystii Jezus — prawdziwy Bóg i człowiek prawdziwy — jest w szczególny sposób obecny wśród nas.

Kiedy Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament? 1 Kor 11,23-27

Ustanowienie przez Chrystusa Najświętszego Sakramentu miało miejsce w Wielki Czwartek, w czasie Ostatniej Wieczerzy. Wspomina o tym św. Paweł, a także św. Mateusz, Marek i Łukasz. Ten ostatni zaznacza, jak bardzo Chrystus pragnął uczestniczyć w uczcie paschalnej, aby ustanowić sakrament swojej obecności, sprawiający nasze najgłębsze zjednoczenie z Nim. Powiedział do apostołów: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał” (Łk 22,15).

Dlaczego Eucharystię można nazwać sakramentem obecności Chrystusa? J 6,32-35. 48-52

— Obecność "prawdziwa, rzeczywista i substancjalna"

Pod postaciami chleba i wina obecny jest w najprawdziwszy sposób sam nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus. Jest On obecny, jak uczy Kościół, "prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie". (Por. Sobór Trydencki: DS 1651; KKK 1374).

— Nie jest to obecność symboliczna

Co znaczy, że obecność Chrystusa w Eucharystii nie jest symboliczna, lecz realna?

Kościół posługuje się różnymi symbolami przypominającymi Jezusa Chrystusa, do których można zaliczyć obrazy, ikony, figury, a także krzyż. W tych wizerunkach Chrystus nie jest jednak realnie obecny, tak jak w Eucharystii. Wizerunki Chrystusa są tylko symbolami, znakami mówiącymi nam o Nim, o wydarzeniach z Jego życia, o Jego śmierci itp. w zależności od tego, co nam przedstawiają. Eucharystii jednak nie można rozumieć jako symbolu. Trzy określenia używane przez Kościół: "prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie" (por. KKK 1374), podkreślają realność obecności naszego Zbawiciela. To, co nazywamy nieraz chlebem i winem konsekrowanym, nie jest tylko symbolem, który przypomina nam o Chrystusie, lecz zasłoną zakrywającą Zbawiciela, obecnego pośród nas w absolutnie realny sposób.

— Jezus Chrystus obecny jest "substancjalnie"

Co oznacza, że Chrystus jest obecny substancjalnie pod postaciami eucharystycznymi?

Konsekrowana hostia i konsekrowane wino nie jest hostią ani winem, lecz Ciałem i Krwią Chrystusa. Przypomina nam tę tajemniczą prawdę określenie: obecność "substancjalna" (por. KKK 1374). Istnieją zatem tylko widoczne dla nas postacie chleba i wina, substancjalnie jednak pod tymi znakami jest obecny cały Jezus Chrystus, Bóg i człowiek zmartwychwstały. Cały jest obecny i pod postaciami chleba, i pod postaciami wina. Inaczej mówiąc, w Eucharystii spotykamy się nie tylko z samym działaniem Zbawiciela lub ze skutkami tego działania, lecz z Nim samym. obecnym substancjalnie z naturą ludzką i Boską.

Dlaczego nie można mówić, że obecność Chrystusa w Eucharystii jest tylko subiektywnym przekonaniem wierzących?

— Chrystus obecny prawdziwie i rzeczywiście

Obecność Jezusa nie jest tylko subiektywnym przekonaniem wierzących, bez pokrycia w rzeczywistości, czyli nie jest np. jakimś wymysłem lub wyobrażeniem o obecności Chrystusa w tabernakulum czy w Komunii św. Przeciwnie, jest faktem, w który wierzy Kościół. Tę prawdę podkreślają określenia: obecność "prawdziwa i rzeczywista" (por. KKK 1374). Jak oczy nasze widzą rzeczywisty świat i prawdziwych ludzi, tak wiara pozwala nam duchowo dostrzec prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie obecnego pośród nas Pana i Zbawiciela. Konsekrowany chleb i wino, a ściślej mówiąc: postacie chleba i wina mają nam przypominać tę niedostrzegalną dla naszych oczu obecność, będącą owocem niepojętej potęgi, miłości i pokory Boga-Człowieka.

— Jezus Chrystus obecny pośród nas z Ciałem, Krwią, z duszą i Bóstwem

Jaką prawdę wyraża stwierdzenie, że Chrystus jest obecny pod postaciami eucharystycznymi z Ciałem, Krwią, duszą i Bóstwem?

Realizm obecności Jezusa Chrystusa podkreśla również określenie Kościoła, który mówi o Jego obecności pośród nas z Ciałem, Krwią, duszą i Bóstwem: "W Najświętszym Sakramencie Eucharystii "są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus" (Sobór Trydencki: DS 1651.)." (KKK 1374).

Gdybyśmy o jakimś człowieku powiedzieli, że jest gdzieś z ciałem, krwią i swoją duszą, wyrazilibyśmy słowami fakt, że w najprawdziwszy sposób znajduje się on w jakimś miejscu: tzn. że nie jest obecny tylko "myślami" lub "duchem". To samo chce powiedzieć o Jezusie Chrystusie Kościół uczący, że w sakramencie Eucharystii jest On obecny z Ciałem, Krwią, duszą i Bóstwem.

Sformułowanie to podkreśla również fakt obecności całego Chrystusa, to znaczy z Jego pełną ludzką naturą (Ciało, Krew i dusza) oraz Boską (Bóstwo). Pod postaciami chleba i wina spotykamy się z prawdziwym zmartwychwstałym Chrystusem, który, będąc Bogiem, równocześnie posiada pełną naturę ludzką. Gdzie jest Ciało Chrystusa, tam jest też Jego dusza i — na mocy unii osobowej — Jego Bóstwo. Przez Eucharystię "uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek" (Paweł VI, enc. Mysterium fidei; por. KKK 1374)

Cały Chrystus obecny jest zarówno pod postaciami chleba, jaki pod postaciami wina, a także cały utajony jest pod każdą ich cząstką.

Dlaczego słowa: "to jest Ciało Moje", "To jest Moja Krew", w odniesieniu do Eucharystii Kościół rozumie dosłownie, jako mówiące o prawdziwym Ciele i prawdziwej Krwi Chrystusa?

— To jest Ciało Moje, To jest Moja Krew

Swoją wiarę w prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną obecność Chrystusa w Eucharystii Kościół opiera przede wszystkim na Jego słowach, wypowiedzianych w czasie ustanowienia tego sakramentu. Jezus nie powiedział o chlebie: "oto symbol, oto przypomnienie mojej obecności", lecz: "Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje." (Mt 26,26). Aby nie było wątpliwości, o jakie Ciało chodzi, św. Łukasz uściśli: "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane" (Łk 22,19). Nie chodzi zatem o jakieś pozorne ciało ani o jego symbol, lecz o to Ciało, które za kilka godzin po ustanowieniu Eucharystii miało być wydane na śmierć. Podobnie o prawdziwej swojej Krwi — a więc o tej, którą przelał w niedługim czasie po ustanowieniu Eucharystii — mówi Chrystus: "to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów." (Mt 26,28)

Co wskazuje na to, że zapowiadając ustanowienie Eucharystii, Jezus miał na myśli swoje prawdziwe Ciało i swoją prawdziwą Krew?

— Wy też chcecie odejść z powodu nauki o Eucharystii?

Nie miał na myśli żadnego symbolicznego swojego Ciała czy symbolicznej Krwi Chrystus, kiedy zapowiedział ustanowienie przedziwnego Sakramentu swojej obecności. Powiedział: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem." (J 6,55). Słuchacze nie mogli inaczej, jak tylko w sensie ścisłym zrozumieć tę naukę, dlatego, jak mówi św. Jan, sprzeczali się między sobą, mówiąc: "Jak On może nam dać (swoje) ciało do spożycia?" (J 6,52). Jezus, Nauczyciel Prawdy, nie dał żadnych dodatkowych wyjaśnień, aby rozwiać ewentualne pomyłki lub mylne rozumienie Jego słów. Nie udzielił ich nawet swoim wybranym uczniom, którym zwykle wyjaśniał na osobności niezrozumiałe przypowieści (por. Łk 8,9). Zamiast wyjaśnienia usłyszeli słowa: "Czyż i wy chcecie odejść?" (J 6,67). Jezus dał im przez to do zrozumienia, że dobrze pojęli Jego naukę ci, którzy odeszli, bo faktycznie nie mówił o symbolicznym, lecz o realnym i prawdziwym swoim Ciele i Krwi — pokarmie eucharystycznym..

W jakie inne niż eucharystyczna formy obecności Chrystusa wierzy Kościół?

— Wielorakie formy obecności Chrystusa

Zbawiciel obiecał, że pozostanie w swoim Kościele do końca dni jego istnienia na ziemi: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata." (Mt 28,20). Obietnica Chrystusa spełnia się dzięki Eucharystii, ponieważ pod postaciami chleba i wina jest On prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie obecny ze swoim Ciałem, Krwią, duszą i Bóstwem pośród nas.

Jednak Zbawiciel jest z nami nie tylko dzięki Eucharystii. Przebywa w Kościele i będzie w nim przebywał aż do skończenia świata także w słowie Bożym, w zgromadzeniu modlitewnym, w ubogich i cierpiących, w sakramentach. Przypomina tę prawdę Katechizm słowami:

"Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami" (Rz 8, 34), jest obecny na wiele sposobów w swoim Kościele (Por. Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 48.): w swoim słowie, w modlitwie Kościoła, tam "gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje" (Mt 18, 20), w ubogich, chorych, więźniach (Por. Mt 25, 31-46.), w sakramentach, których jest sprawcą, w ofierze Mszy świętej i w osobie szafarza, ale "zwłaszcza (jest obecny) pod postaciami eucharystycznymi" (Sobór Watykański II, konst. Sacrosanctum Concilium, 7.)." KKK 1373)

Dlaczego eucharystyczna obecność Chrystusa jest wyjątkowa

Obecność Chrystusa w Eucharystii wyjątkowa

Pomimo różnych rzeczywistych form obecności Chrystusa w Kościele Jego obecność Eucharystyczna jest wyjątkowa. Przez ten Sakrament cały Chrystus, Bóg-człowiek, substancjalnie uobecnia się pośród nas. Obecność eucharystyczna Jezusa Chrystusa "nazywa się «rzeczywistą» nie z racji wyłączności, jakby inne nie były «rzeczywiste», ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek" (Paweł VI, enc. Mysterium fidei.)." (KKK 1374)

Od jakiego momentu Chrystus jest realnie obecny pod postaciami chleba i wina? Mk 14,22-25

Momentem przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa jest konsekracja. Kiedy kapłan w imieniu Chrystusa i w zjednoczeniu z Nim mówi słowa: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane” oraz „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego Przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”, wówczas chleb i wino przeistaczają się w prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa. Chlebem używanym do sprawowania Eucharystii powinien być chleb pszenny, winem — wino gronowe.

Co znaczy, że obecność Chrystusa w Eucharystii jest stała?

We wszystkich sakramentach Chrystus jest obecny przez swoje działanie. Ono to urzeczywistnia się w samym momencie sprawowania danego sakramentu, np. w chwili polewania wodą chrzczonej osoby i wypowiadania nad nią sakramentalnych słów albo też w momencie udzielania rozgrzeszenia przez kapłana. W Eucharystii natomiast Chrystus obecny jest w sposób trwały, czyli także po konsekracji, a nawet po Mszy św. Dlatego też można Najświętszy Sakrament przechowywać w tabernakulum, zanosić Komunię św. chorym itp.

Jaką wartość posiada adoracja Najświętszego Sakramentu?

Zmartwychwstały Jezus jest obecny pod postaciami chleba i wina prawdziwie jako Bóg i jako człowiek — ze Swoim ciałem, krwią i duszą. Ze względu na tę stałą i realną obecność czymś bardzo pożytecznym jest adoracja Najświętszego Sakramentu, częste wstępowanie do kościoła na modlitwę. Praktyki te stają się okazją do wewnętrznego wyciszenia, uspokojenia się i modlitwy. Powinno to być pełne miłości spotkanie z naszym Bogiem, Panem, Stwórcą, Zbawicielem i najlepszym Przyjacielem. Adoracja Najświętszego Sakramentu stanowi pomoc w głębszym przeżywaniu Komunii św., przypomina o obecności Zbawiciela w naszej duszy, o Jego bliskości, miłości i pokorze, która skłania Go do ukrycia swojej wielkości i potęgi pod osłoną odrobiny chleba i wina. Wszystko to dla nas, abyśmy bez lęku i przymusu zbliżali się do Niego, rozmawiali z Nim i okazywali Mu naszą miłość.

Maryja pokazuje nam, jak patrzeć z miłością na Jej Syna, jak Go prawdziwie i z wielką pokorą adorować. Kto pragnie nauczyć się właściwej adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie, ten niech wpatruje się w Matkę Najświętszą i niech Ją prosi o taką miłość do Jej Syna, jaka rozpalała i nadal rozpala Jej Serce

Św Jan Paweł II Dr Kościoła...Naukowcy o nauce...

Myślę, że taka jest ostateczna racja i sens tego, co współcześnie nazywa się prawami człowieka. Na gruncie metodycznego poznania, a więc nauki, tu przebiega też linia spotkania z filozofią, w szczególności z etyką — a także poniekąd z teologią.

prawa człowieka

prawa człowieka » źródła praw człowieka

nauka, badania naukowe » badania naukowe » etyka a badania naukowe

teologia » teologia a inne nauki

teologia » teologia a inne nauki » teologia a nauki przyrodnicze

filozofia » filozofia a inne nauki

nauka, badania naukowe » nauka a wiara

7. Okres Oświecenia, bardziej jeszcze wiek XIX, rozwinął tezę o antynomii pomiędzy nauką a religią. Antynomia ta zrodziła też pogląd, zwłaszcza w marksizmie, o charakterze alienacyjnym wszelkiej religii. Zawarta w tym poglądzie redukcja „człowieka w świecie” do wymiarów bezwzględnej immanencji „człowieka” względem „świata” niesie wraz z sobą nie tylko nietzscheańską problematykę „śmierci Boga”, ale — jak stopniowo zauważono — perspektywę „śmierci” również „człowieka”, który w tej zasadniczo „materialistycznej” wizji rzeczywistości nie dysponuje w sensie ostatecznym, eschatologicznym innymi możliwościami, jak cała reszta przedmiotów widzialnego wszechświata.

Stanowisko powyższe bywało głoszone ze stanowczością i postulowane, a nawet „wymagane” w odnośnych środowiskach jako synonim jedynie naukowej metody, co więcej, „naukowego światopoglądu”.

marksizm

XIX wiek

Oświecenie

marksizm » marksizm a ateizm

Bóg » negacja Boga, "śmierć" Boga, ideologia śmierci Boga

marksizm » marksizm a materializm

materializm » materialistyczna wzja człowieka i świata

nauka, badania naukowe » nauka a wiara

Nietzsche Fryderyk

Stworzenie, tajemnica stworzenia świata przez Boga » miejsce człowieka w świecie stworzenia

nauka, badania naukowe » światopogląd naukowy

Współcześnie daje się zauważyć nie tak bezwzględną stanowczość w tej dziedzinie. Paradygmat „człowieka-podmiotu” (który — jak powiedziano — ma swe zakorzenienie także w Księdze Rodzaju) zdaje się — jakąś drogą, nie zawsze przez główne drzwi wejściowe — powracać do świadomości ludzi i społeczeństw, również w świecie nauki. Nie widzi się też w religii przeciwnika rozumu i jego możliwości poznawczych. Raczej dostrzega się w niej inny rodzaj ekspresji prawdy o człowieku w świecie. Nie ulega wątpliwości, że idzie to w parze z ponownym dostrzeżeniem wymiaru transcendencji właściwej dla samego człowieka jako podmiotu. Jest to — w pierwszym niejako rzucie — transcendencja przez prawdę.

wiara » wiara a rozum

człowiek, osoba ludzka » podmiotowość człowieka, podmiotowość jednostki

rozum » transcendentna zdolność rozumu

człowiek, osoba ludzka » transcendentny charakter osoby ludzkiej

nauka, badania naukowe » nauka a wiara

nauka, badania naukowe » nauka a człowiek, nauka promująca człowieka

nauka, badania naukowe » światopogląd naukowy

Zdaje się także, iż człowiek współczesny coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że Bóg, a więc i religia — zwłaszcza zaś Bóg osobowy Biblii i Ewangelii, Bóg Jezusa Chrystusa — pozostaje ostatnim i ostatecznym gwarantem ludzkiej podmiotowości, wolności ludzkiego ducha, zwłaszcza w warunkach, w których ta wolność i podmiotowość bywa zagrożona nie tylko w sensie teoretycznym, ale bardziej jeszcze — praktycznym. Przez system i skalę wartości. Przez etos — lub antyetos — jednostronnie technokratyczny, przez upowszechnianie się modelu cywilizacji konsumpcyjnej, przez różne odmiany ustrojowego totalitaryzmu.

konsumpcjonizm, konsumizm, konsumeryzm, konsumpcyjny styl życia

wolność » wolność człowieka, wolność osobista, wolność jednostki

wartość, wartości » degradacja wartości, regres oddziaływania wartości w społeczeństwie

współczesność » zagrożenia współczesności

wartość, wartości » hierarchia wartości

człowiek, osoba ludzka » podmiotowość człowieka, podmiotowość jednostki

postęp ludzkości, postęp społeczny, rozwój społeczny, rozwój ludów »postęp naukowo-techniczny, postęp technologiczny » etyka a postęp technologiczny, moralność a postęp technologiczny

moralność, prawo moralne; porządek moralny » kryzys moralny, kryzys wartości, kryzys norm moralnych

postęp ludzkości, postęp społeczny, rozwój społeczny, rozwój ludów »postęp naukowo-techniczny, postęp technologiczny » zagrożenia związane z postępem technicznym, naukowym

Jezus Chrystus, Syn Boży » Jezus Chrystus w relacji z człowiekiem »Jezus Chrystus jako ostateczna odpowiedź dla człowieka

etyka » etyka współczesna

totalitaryzm, totalizm » zagrożenie totalitaryzmem

totalitaryzm, totalizm » totalitaryzm a społeczeństwo

Bóg » Bóg w relacji do człowieka, Bóg obecny w życiu człowieka » Bóg jako ostateczny cel istnienia człowieka, Bóg jako ostateczny sens istnienia człowieka

religia, religie » religia we współczesnym świecie, religie we współczesnym świecie

postęp ludzkości, postęp społeczny, rozwój społeczny, rozwój ludów »postęp naukowo-techniczny, postęp technologiczny » władza technologiczna, technokracja

W ten sposób wracamy niejako do prastarego paradygmatu Biblii: Bóg-Stworzyciel, ale i Sprzymierzeniec człowieka. Bóg Przymierza! Ojciec!

 

Pliki do pobrania

więcej

Sługa Boży Ks Franciszek Blachnicki

Franciszek Blachnicki (ur. 24 marca 1921 w Rybniku, zm. 27 lutego1987 w Carlsbergu, w RFN) – polski ksiądz katolicki, założyciel Ruchu Światło-Życie, więzień obozów koncentracyjnych, prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa PRL, Czcigodny Sługa Boży kościoła katolickiego, założyciel wspólnot życia konsekrowanego: Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, Wspólnoty Chrystusa Sługi oraz Unii Kapłanów Chrystusa Sługi.//

Numer jest dostępny - kliknij i zamów!

Editorial

Anna Krynicka - Ciemności ustępują…

Temat numeru

ks. Wojciech Bonk - Kocham Kościół

Jan Halbersztat - Trudna miłość

br. Idzi Klimek OFM - Kościół marzeń

Maksymilian Kuźmicz - Znak

ks. Mariusz Pohl - Skała i kamyk

ks. Krzysztof Mierzejewski - Poza Kościołem?

ks. Stanisław Adamiak - Ciało, które się zmienia

ks. Mateusz Nowak - Usiłujcie...

Krzysztof Jankowiak - Powoływanie biskupów

Jacek Skowroński - Szpital pełen chorych ludzi

Na drodze ucznia

Karol Madaj - Powołanie po raz drugi

Magdalena Trybus - Nie wódź nas…

Z daleka i z bliska

Agata, Melende, Raisa i Randy, Kasia, Ewa i Wojtek -Filipiny 2019

Chwile

Maksymilian Kuźmicz - Taize online

Maciej Zachara MIC - Eucharystia

Marcin Łęczycki - Królestwo

Jola - Poczta główna

Felietony

ks. Krzysztof Mierzejewski - Tajemnica człowieka

Błażej Kmieciak - Emocje bez picia

Roczne czytanie Biblii

fragment na 19 lutego

rano: Pwt 4-6

wieczór: Mk 3,1-21

więcej »

Komentarze do czytań

23 lutego 2020 r.

VII Niedziela zwykła

więcej »

Z cyklu...

Siódmy Anioł

Dusza mnie pyta

Czego uczy nas Tora?

Perły liturgii

Szkoła modlitwy

Dzieła żyjącego Boga

Ze wszystkich narodów

W Sieci

Biblioteczka

Na płytach

Na pogodne wieczory

więcej »

Poprzednie numery

Pytania o ekologię

Radość

Biblia

Ten obcy

Młodzi w Kościele

Posłuszeństwo

Spotkanie z Bogiem

więcej »

 

Pliki do pobrania

SŁOWO BOŻE NA NIEDZIELE "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych którzy was prześladują.....Ewangelia z dn 25.02.2020

Kpł 19, 1-2. 17-18) 
Pan powiedział do Mojżesza: "Przemów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie ponieść winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!"

(Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 8 i 10. 12-13) 
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Błogosław, duszo moja, Pana,
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Jak odległy jest wschód od zachodu,
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.
Jak ojciec lituje się nad dziećmi,
tak Pan się lituje nad tymi, którzy cześć Mu oddają.

(1 Kor 3, 16-23) 
Bracia: Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: "On udaremnia zamysły przebiegłych" lub także: "Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców". Niech się przeto nie chełpi nikt z powodu ludzi! Wszystko bowiem jest wasze: czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas; czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe, wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga.

Aklamacja (1 J 2, 5) 
Kto zachowuje naukę Chrystusa, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Mt 5, 38-48) 
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Jeśli tak trudno nam miłować braci, to dlatego, że serca nasze nie otworzyły się jeszcze na Boże miłosierdzie. Pamięć o Jego dobrodziejstwach przynagla do czynienia dobrze braciom. Cierpliwość, jaką On nam okazał, może powstrzymać niepotrzebne słowo... Jeśli będziemy widzieć Jego łaskawe działanie, a nie zatrzymamy się na słabościach swoich czy braci, wtedy Jego miłość będzie mogła przez nas działać. Prośmy, by w tej Eucharystii napełniła ona nasze serca.

Anna Foltańska, "Oremus"