Papież : KOŚCIÓŁ MATKĄ WSZYSTKICH^

Papież: Kościół matką wszystkich, wyciągającą rękę, aby podnieść

czwartek, 8 sierpnia 2019, 11:41:14Paweł Pasierbek SJ/ Watykan/  

W misji Apostołów, poprzez których działy się znaki i cuda, dostrzegamy Kościół, który widzi ludzi będących w potrzebie, nie zamyka oczu i pragnie tworzyć dobre relacje, budować mosty przyjaźni i solidarności. Na obraz ten zwrócił uwagę Papież w katechezie, którą wygłosił po urlopowej przerwie w Auli Pawła VI. Kontynuował w niej cykl poświęcony Dziejom Apostolskim i odwołał się do pierwszego opisu uzdrowienia znajdującego się w tej księdze, a którego doświadczył chromy żebrak.

Franciszek przypomniał historię chorego człowieka siedzącego u bram świątyni jerozolimskiej, gdyż prawo zabraniało mu wejścia do niej, a który zobaczył wchodzących tam na modlitwę Piotra i Jana. Ten człowiek – zaznaczył Papież – jest wzorcem wielu odrzuconych i wykluczonych przez społeczeństwo, proszących o wsparcie. Apostołowie widząc jego wzrok zachęcają go, aby spojrzał na nich inaczej, bo chcą go obdarzyć nie pieniędzmi, ale w imię Jezusa Chrystusa, łaską zdrowia.

Świątynia, była nie tylko centrum religijnym, ale także miejscem wymiany ekonomicznej i finansowej: przeciw temu jej poniżaniu burzyli się wielokrotnie prorocy, a także sam Jezus (por. Łk 19, 45-46). Jak wiele razy myślę o tym, bo znam niektóre parafie, gdzie uważa się, iż najważniejszą rzeczą są pieniądze, a nie sakramenty. Proszę! Kościół ubogi: prośmy Pana o ten dar – wzywał Ojciec Święty. – Ów żebrak, spotykając Apostołów, nie znajduje pieniędzy, lecz Imię, które zbawia człowieka: Jezusa Chrystusa z Nazaretu. Piotr przywołuje imię Jezusa, nakazuje paralitykowi wstać na nogi, stanąć w pozycji żyjących i dotyka tego chorego, to znaczy bierze go za rękę i podnosi.

Franciszek wskazał, że w tej scenie wielki doktor Kościoła, św. Jan Chryzostom widział obraz zmartwychwstania. To także obraz Kościoła bez granic, wyciągającego rękę do wszystkich potrzebujących.

Tutaj pojawia się wizerunek Kościoła dostrzegającego osoby znajdujące się w trudnej sytuacji, nie zamykającego oczu, potrafiącego spojrzeć ludzkości w twarz, aby tworzyć odpowiednie relacje, mosty przyjaźni i solidarności w miejsce barier. Pojawia się oblicze «Kościoła bez granic, który czuje się matką wszystkich» (Evangelii gaudium, 210), który potrafi ująć za rękę i towarzyszyć, aby podnieść. Nie, by potępić. Jezus zawsze – zawsze! – podaje rękę, ciągle szuka, aby podnieść, aby ludzie mogli być uzdrowieni, szczęśliwi, że spotkali Boga – podkreślił Ojciec Świety. – Chodzi o «sztukę towarzyszenia», która cechuje się delikatnością, z jaką podchodzimy do «świętej ziemi drugiego», nadając drodze «zbawienny rytm bliskości ze spojrzeniem okazującym szacunek i pełnym współczucia, ale który jednocześnie leczy, wyzwala i zachęca do dojrzewania w życiu chrześcijańskim» (tamże, 169). I to robią ci dwaj Apostołowie z chromym: patrzą na niego, mówią: «i ty popatrz na nas», bierze za ręke, podnosi i uzdrawia. Tak też czyni Jezus z nami wszystkimi. Pomyślmy o tym, kiedy przeżywamy złe chwile, kiedy zgrzeszyliśmy, w chwilach smutku. Tam jest Jezus i mówi do nas: «Popatrz na mnie, jestem tutaj!». Chwyćmy Go za rękę i pozwólmy Mu się podnieść. 

Na zakończenie Papież zachęcił do modlitwy o dar wdzięcznej pamięci wspominając dobrodziejstwa Bożej miłości, aby móc dawać świadectwo uwielbienia i wdzięczności. 

Przewodniczący Episkopatu o LGBT+

episkopat.news  abp Stanisław Gądecki

 

Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji. „Ta rewolucja w obyczajach i moralności – podkreśla papież Franciszek – często wymachuje «flagą wolności», ale w rzeczywistości przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym ludzkim istotom, szczególnie najbardziej narażonym” (Watykan, 17.11.2014) – napisał abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w oświadczeniu ws. LGBT+.

 

Publikujemy pełną treść oświadczenia:

Oświadczenie ws. LGBT+

Pomimo wakacji, które powinny być czasem odpoczynku i refleksji nad pięknem natury stworzonej przez Boga, w kraju rozgorzały polemiki odnośnie do „ideologii LGBT” (gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transseksualnych). Ma to zapewne związek z ofensywą środowisk LGBT+ i ze znaczącym wzrostem liczby tzw. marszów równości organizowanych w naszym kraju, a także z zaplanowanym przez niektóre samorządy wprowadzeniem po wakacjach do programów szkolnych nowego, zgodnego z założeniami tej ideologii, podejścia do edukacji seksualnej.

Reklama

Osoby przynależące do środowisk tzw. mniejszości seksualnych są naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które również chce doprowadzić do zbawienia. Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji. „Ta rewolucja w obyczajach i moralności – podkreśla papież Franciszek – często wymachuje «flagą wolności», ale w rzeczywistości przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym ludzkim istotom, szczególnie najbardziej narażonym” (Watykan, 17.11.2014).

Stąd mój apel do władz samorządowych o niepodejmowanie decyzji, które – pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji – skrywałyby ideologię zaprzeczającą naturalnej różnicy płci i komplementarności mężczyzn i kobiet. Apeluję także do parlamentarzystów, aby oparli się dalekosiężnym planom środowisk LGBT+ polegającym na zmianie polskiego prawa na rzecz wprowadzenia tzw. „małżeństw homoseksualnych” oraz możliwości adopcji przez nie dzieci.

Fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej. Do wszystkich ludzi dobrej woli apeluję więc o stosowanie zasady niedyskryminacji w publicznej dyskusji nie tylko wobec zwolenników wspomnianej ideologii, ale o dopuszczenie na równych prawach do debaty także jej przeciwników.

Abp Stanisław Gądecki Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Warszawa, 8 sierpnia 2019 r.

Dlaczego cierpią dobrzy .....?

Papież: Czemu dobrzy cierpią, a złym się powodzi?

Kwestię cierpienia ludzi dobrych oraz pozornej pomyślności bezbożnych poruszył Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii 8 października w kaplicy Domu Świętej Marty. Zapewnił, że Bóg nigdy nie opuszcza sprawiedliwych, natomiast ludzie siejący zło nie mają imienia.

Franciszek zaznaczył, że pytanie o sens cierpienia należy do najgłębszych, jakie zadaje sobie człowiek. Jak bowiem pojąć cierpienia młodej matki kilkorga dzieci, przykutej do łóżka niezwykle złośliwym nowotworem, czy starszej już osoby, której syna zamordowała mafia? Pytanie to rozlega się także w pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii, zaczerpniętym z Księgi Malachiasza (Ml 3,13-20a): „Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego i chodzili smutni w pokucie przed Panem Zastępów? A teraz raczej zuchwałych nazywajmy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni”.

„Ileż razy widzimy to u złych ludzi, tych, którzy czynią zło, a wydaje się, że im się w życiu powodzi, że są szczęśliwi, że mają wszystko, czego chcą i nic im nie brakuje. Dlaczego, Panie? To jedno z wielu pytań »dlaczego«... Dlaczego temu człowiekowi bezczelnemu, który nie liczy się z Bogiem ani z innymi ludźmi, który jest człowiekiem niesprawiedliwym, a nawet złym, powodzi się w życiu, ma wszystko, co chce, a my, pragnący czynić dobro, mamy tyle problemów?” – powtórzył pytanie Franciszek.

Odpowiedź na to pytanie zaczerpnął z dzisiejszego psalmu responsoryjnego (Ps 1,1): „Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w prawie Pańskim upodobał sobie”. Wyjaśnił, że obecnie nie widzimy owoców ludzkiego cierpienia, niesionego krzyża, tak jak w Wielki Piątek nie dostrzegano owoców męki Pańskiej. Dodał, że dzisiejszy psalm mówi także o losie grzeszników: „Są jak plewa, którą wiatr rozmiata. Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych, a droga występnych zaginie”.

Tę zgubę grzesznika widzimy w przypowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19-31). Franciszek podkreślił, że w przypadku owego bogacza, który odmawiał ubogiemu choćby okruchów ze swego stołu, nie znamy nawet imienia, podane jest tylko określenie jego sytuacji materialnej: bogacz.

„Ludzie źli w Bożej Księdze Pamięci nie mają imienia. Są złymi, oszustami, wyzyskiwaczami... Nie mają imienia, tylko przymiotniki. Natomiast ci, którzy starają się iść drogą Pana, będą z Jego Synem, który ma imię – Jezus Zbawiciel. Ale jest to imię trudne do zrozumienia, a nawet niewytłumaczalne z powodu doświadczenia krzyża i tego wszystkiego, co On wycierpiał za nas” – powiedział papież

Prymas Wyszyński -dwie rocznice.

Kard. Stefan Wyszyński.ARCHIWUM GOŚCIA PŁOCKIEGO

Kard. Nycz: Dwie rocznice kard. Wyszyńskiego okazją do refleksji nad jego osobą

Przypadające w sobotę dwie rocznice kard. Stefana Wyszyńskiego: 118. jego urodzin i 95. święceń kapłańskich są okazją do refleksji nad znaczeniem osoby i dzieła Prymasa Tysiąclecia - powiedział w rozmowie z PAP metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

"Wspominamy te dwie rocznice jak co roku, ale w tym są one szczególne, nie w znaczeniu, że okrągłe, bo takie będą za parę lat, ale dlatego, że przygotowujemy się do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Dlatego musimy zastanowić się nad tym, w jakich sprawach jesteśmy zdolni wpatrywać się w postać kard. Wyszyńskiego, nie tylko po to, żeby się wpatrywać, ale po to, żeby go naśladować, karmić się jego myślami i w ten sposób, przymierzając do dzisiejszych czasów, stawiać sobie pytania, co z nauczania Prymasa Tysiąclecia jest aktualne" - podkreślił kard. Nycz.

Dodał, że nie ma prostych przeniesień i porównań sytuacji z czasów, kiedy kard. Wyszyński prowadził polski Kościół wraz z kard. Karolem Wojtyłą, potem papieżem Janem Pawłem II.

"Jednak pewne analogie są bardzo głębokie i wiele możemy się uczyć, stawiać sobie zasadne pytania, co by dzisiaj zrobił prymas Wyszyński, jakby zareagował w tym kontekście, w którym jesteśmy" - zaznaczył metropolita warszawski.

Podkreślił jednocześnie, że patrzymy na kard. Wyszyńskiego jak na wielkiego orędownika, który wstawia się za nami, patrzymy na niego jako na wzór życia według zasad chrześcijańskich.

"Patrzymy na człowieka, który jest dla nas wzorem relacji do człowieka, Kościoła i ojczyzny. I we wszystkich tych wymiarach możemy szukać wielu wspaniałych myśli i wielu wspaniałych postaw, które zajmował Prymas Tysiąclecia w czasie, w którym żył" - wskazał kard. Nycz.

Dodał, że pomoże nam to w przygotowaniu się do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego, która - jak sądzi - rychło nadejdzie. Według niego możemy z kard. Wyszyńskiego brać wzór, jeśli chodzi o jego troskę o człowieka, Kościół i ojczyznę, bo jesteśmy powołani do służby drugiemu człowiekowi i dobru wspólnemu.

Zapytany, co Kościół i Polska zawdzięczają prymasowi Wyszyńskiemu, kard. Nycz wymienił m.in. troskę o Kościół i ojczyznę. Przypomniał też, że prymas Wyszyński otrzymał specjalne uprawnienia od papieża, które pozwalały mu działać w ważnych sprawach kościelnych, etycznych, społecznych, a także personalnych, jak mianowanie biskupów i przekazywanie tych nominacji do Rzymu.

Zdaniem metropolity warszawskiego wielką zasługą prymasa Wyszyńskiego było przeprowadzenie bez większych strat Kościoła polskiego przez czas komunizmu i uchronienie go przed tym, co się stało w innych krajach bloku sowieckiego.

Kard. Nycz podkreślił też, że prymas Wyszyński przyczynił się do pogłębienia religijności, a dzięki nowennie przygotował rodaków do godnych obchodów 1000-lecia chrztu Polski. "Stał się niewątpliwie wielkim orędownikiem spraw Bożych, kościelnych i spraw narodowych" - ocenił metropolita warszawski.

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem, na pograniczu Podlasia i Mazowsza. Po ukończeniu liceum we Włocławku wstąpił do tamtejszego Wyższego Seminarium Duchownego, a 3 sierpnia 1924 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Wojciecha Owczarka w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej włocławskiej.

Pius XII 4 marca 1946 r. mianował go biskupem lubelskim, a 12 maja na Jasnej Górze otrzymał sakrę biskupią z rąk księdza kard. Augusta Hlonda. W listopadzie 1948 r. bp. Stefan Wyszyński wyjechał na konsystorz do Rzymu na uroczystości Pięciu Braci Męczenników. Ojciec Święty Pius XII mianował go wtedy arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, prymasem Polski. Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

Proces beatyfikacyjny kard. Stefana Wyszyńskiego zapoczątkował 29 maja 1989 r. Jan Paweł II. Etap diecezjalny procesu zakończył się 6 lutego 2001 r. Papież Franciszek 18 grudnia 2017 r. podpisał dekret o heroiczności jego cnót. Konsylium lekarskie w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych 29 listopada 2018 r. zatwierdziło cud uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Stefana Wyszyńskiego

 

Ksiądz Józef Naumowicz.JAKUB SZYMCZUK/FOTO GOŚĆ

Ks. prof. Naumowicz: Kard. Wyszyński był jak skała, wierny zasadom

Kard. Stefan Wyszyński był człowiekiem jak skała, wierny zasadom nie za wszelką cenę, ale zawsze szukał dialogu i nigdy nie kierował się uprzedzeniami czy nienawiścią - podkreślił w rozmowie z PAP ks. prof. Józef Naumowicz z UKSW z okazji przypadającej w sobotę 118. rocznicy urodzin prymasa i 95. rocznicy jego święceń kapłańskich.

Dodał, że potrafił jednocześnie, kiedy działa się krzywda i niesprawiedliwość powiedzieć jasno, chociażby w tym memoriale do prezydenta Bolesława Bieruta, że "rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno", nie możemy "Non possumus".

Podkreślił też, kard. Wyszyński był inspiratorem listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, w którym padły słowa: "udzielamy wybaczenia i prosimy o nie".

Zapytany, jak powinny być uczczone te dwie rocznice, ks. prof. Naumowicz odpowiedział, że "dobrym środkiem do ich uczczenia jest przypominanie nauczania kard. Wyszyńskiego", podkreślając jednocześnie, że "dobrze się stało, że wychodzą ostatnio jego zapiski +Pro memoriam+".

Zdaniem ks. prof. Naumowicza trzeba sięgnąć do innych jego dzieł, a szczególnie aktualne dziś jest jego dzieło "Duch pracy ludzkiej", które wydał w 1946 r., a kilka miesięcy przed swoją śmiercią prosił, żeby zostało ono wznowione.

"Jest to dzieło, które pokazuje jego ducha, tzn. jego nastawienie do życia, czyli próbę przywrócenia sensu i godności codziennym naszym trudom, wysiłkom indywidualnym i społecznym. Prymas Wyszyński pokazuje w ten sposób godność pracy i można go nazwać świętym życia codziennego" - powiedział ks. prof. Naumowicz.

Przypomniał też jego "ABC krucjaty miłości" zawarte na jednej kartce, na której były proste wskazania, m.in.: "Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje"; "Bądź wrażliwy na drugiego człowieka swojego brata"; "Myśl dobrze o wszystkich"; "Nie myśl źle o nikim, ale staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego". "Sądzę, że ks. Jerzy Popiełuszko od niego przejął tego ducha, żeby +Zło dobrem zwyciężać+" - zaznaczył ks. prof. Naumowicz.

Dodał, że jego nauczanie, które mówiło o godności drugiego człowieka i o miłości do drugiego człowieka jest wciąż aktualne i warte przypomnienia.

W ocenie ks. prof. Naumowicza drugim takim ważnym elementem, który warto przypominać, jest miłość do ojczyzny. Często powtarzane są jego słynne słowa: "Kocham ojczyznę bardziej niż własne serce i to co czynię dla Kościoła, czynię dla ojczyzny. Dla mnie pierwsza miłość po Bogu to Polska" - przypomniał.

Dodał, że od najmłodszych lat przez II wojnę światową czy Powstania Warszawskiego, ks. Wyszyński znajdował się w Laskach pod Warszawą i był kapelanem grupy AK Kampinos i Powstania Warszawskiego, organizując szpital polowy dla rannych powstańców. "Prymas Wyszyński naprawdę był wielkim patriotą" - podkreślił ks. prof. Naumowicz.

Jego zdaniem w postawie prymasa Wyszyńskiego zadziwia to, że był "wielkim mężem stanu, człowiekiem wielkiej wiary i przebaczenia, nawet kiedy był uwięziony, pisał w swoich zapiskach, że nie czuje nieprzyjaznych uczuć do nikogo, chociaż był skrzywdzony, modlił się za tych, którzy go skrzywdzili".

Ks. prof. Naumowicz wskazał, że zasługą kard. Wyszyńskiego w dużej mierze był nie tylko program duszpasterski i działania, ale też "dążenie do zachowania tożsamości narodowej, kulturowej i religijnej Polaków w tym tak trudnym okresie walki z komunizmem".

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 w Zuzeli nad Bugiem, na pograniczu Podlasia i Mazowsza. Po ukończeniu liceum we Włocławku wstąpił do tamtejszego Wyższego Seminarium Duchownego, a 3 sierpnia 1924 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Wojciecha Owczarka w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej włocławskiej.

Pius XII 4 marca 1946 r. mianował go biskupem lubelskim, a 12 maja na Jasnej Górze otrzymał sakrę biskupią z rąk księdza kard. Augusta Hlonda. W listopadzie 1948 r. bp. Stefan Wyszyński wyjechał na konsystorz do Rzymu na uroczystości Pięciu Braci Męczenników. Ojciec Święty Pius XII mianował go wtedy arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, prymasem Polski. Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

Proces beatyfikacyjny kard. Stefana Wyszyńskiego zapoczątkował 29 maja 1989 r. Jan Paweł II. Etap diecezjalny procesu zakończył się 6 lutego 2001 r. Papież Franciszek 18 grudnia 2017 r. podpisał dekret o heroiczności jego cnót. Konsylium lekarskie w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych 29 listopada 2018 r. zatwierdziło cud uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Stefana Wyszyńskiego

POWSTANIE WARSZAWSKIE ......

Opowieść o Powstaniu Warszawskim na Pradze-Północ

poniedziałek, 22 lipca 2019, 12:24:14

Urząd Dzielnicy Praga-Północ wraz z Galerią Wileńską zapraszają na uroczyste obchody 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W planach są inscenizacje historyczne przed Galerią i wyjątkowy koncert w Parku Praskim.

fot. Organizatorzy

Urząd Dzielnicy Praga-Północ i Galeria Wileńska pragną uhonorować Powstańców – tych, którzy już odeszli, i tych, którzy wciąż są mieszkańcami Pragi lub innych części Warszawy. To z myślą o nich zostaną zorganizowane wydarzenia upamiętniające sierpień 1944 roku.

Przed nami inscenizacje historyczne, sceny z życia powstańczego przygotowane przez grupy rekonstrukcyjne, specjalne wydanie „Gońca Praskiego” – okolicznościowej gazety Galerii Wileńskiej, a także – a właściwie przede wszystkim – wyjątkowy koncert pod tytułem „Opowieść o Powstaniu Warszawskim”.

PROGRAM WYDARZEŃ

29 lipca 2019 r. (poniedziałek)

    • Obchody 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Urzędu Dzielnicy Praga-Północ
Godz. 11:00
Miejsce: Filia PAST-y, ul. Brzeska 24

1 sierpnia 2019 r. (czwartek)

    • „1 sierpnia 1944 –  Praga” – diorama powstańcza grup historycznych i rekonstrukcyjnych
Godz. 15:00-17:00
Miejsce: Plac Wileński przed Galerią Wileńską

    • Godzina „W” – rozwinięcie flagi z dachu Galerii Wileńskiej
Godz. 17:00
Miejsce: Plac Wileński przed Galerią Wileńską

    • Obchody 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Urzędu Dzielnicy Praga-Północ
Godz. 17:30-18:30
Miejsce: Skwer im. Antoniego Żurowskiego (między ulicami Ratuszową i 11 Listopada)

4 sierpnia 2019 r. (niedziela)

    • Koncert „Opowieść o Powstaniu Warszawskim”
        ? „My już odchodzimy” – koncert wizualno-fortepianowy Małgorzaty Bańki
        ? „Pamiętamy 44” – występ chóru żołnierzy Armii Krajowej „Nowogródzkie Orły” pod dyrekcją artystyczną Doroty Czajkowskiej
        ? „Praga śpiewa dla Powstańców” – występ chóru „Praskie Małmazyje” pod dyrekcją artystyczną Doroty Czajkowskiej
        ? krótkie wykłady historyczne, rozmowy z Powstańcami
Godz. 16:00-18:30
Miejsce: Muszla koncertowa w Parku Praskim

    •  „Kartki z Powstania” – inscenizacja historyczna
Godz. 14:00-15:00
Miejsce: ul. Ząbkowska (od numeru 6 do 16)

    • „Powstańcza Warszawa 1944” – diorama powstańcza grup historycznych i rekonstrukcyjnych
Godz. 15:30-18:30

Organizatorzy wydarzenia:
Urząd dzielnicy Praga Północ
Galeria Wileńska
Stowarzyszenie Monopol Warszawski
Towarzystwo Miłośników Polskiej Tradycji i Kultury

Partnerzy wydarzenia:
Instytut Pamięci Narodowej
Projekt Historyczny Konspiracja
Klub Miłośników Historii Warszawa
Grupa Historyczno–Edukacyjna „Szare Szeregi”

Nauczanie kościoła wobec homoseksualizmu !

TOMASZ GOŁĄB /FOTO GOŚĆ Nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu Prezentujemy syntezę nauczania Kościoła w tej trudnej materii.

W świetle ogłoszonych dziś wyników badań IBRiS dla "Rzeczpospolitej", 26,1 proc. badanych za winnego przemocy wobec manifestantów Parady Równości LGBT w Białymstoku uznaje Kościół. Tymczasem Kościół nawołuje do szacunku dla osób homoseksualnych i stara się rozumieć ich potrzeby duszpasterskie. Natomiast negatywnie ocenia homoseksualne współżycie płciowe. Do homoseksualistów apeluje o wstrzemięźliwość, a do społeczeństwa o tolerancję i szacunek wobec nich. Prezentujemy syntezę nauczania Kościoła w tej trudnej materii.

Osoby homoseksualne szanowane - w przeciwieństwie do „czynów homoseksualnych”
Kościół negatywnie o czynach homoseksualnych od czasów apostolskich
Kościół o duszpasterstwie osób homoseksualnych
Stanowcze „nie” dla legalizacji związków homoseksualnych

Osoby homoseksualne szanowane - w przeciwieństwie do „czynów homoseksualnych”

W swych dokumentach Kościół zwraca uwagę na duszpasterskie potrzeby osób homoseksualnych i konieczność objęcia ich troską a także przestrzega przed poddawaniem osób homoseksualnych dyskryminacji. Jednocześnie naucza, że czyny homoseksualne są nieuporządkowane wewnętrznie i jako takie nie mogą być w żadnym wypadku aprobowane, zaś osoby homoseksualne są powołane do czystości.

Najkrótszą syntezę stosunku Kościoła do zagadnienia homoseksualizmu zawiera (opublikowany w 1992 r.) Katechizm Kościoła Katolickiego. W punkcie 2357 stwierdza, że już Pismo Święte przedstawia to zjawisko "jako poważną deprawację". Wyjaśnia, że "akty homoseksualne są czynami pozbawionymi niezbędnego i istotnego uporządkowania; są przeciwne prawu naturalnemu. Zamykają akt płciowy na dar życia". Przypomina też, że czyny homoseksualne "są grzechami pozostającymi w głębokiej sprzeczności z czystością" dlatego osoby homoseksualne są powołane do czystości.

"Poprzez cnotę opanowania siebie, wychowującą do wolności wewnętrznej, czasem przez wsparcie bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny stopniowo i zdecydowanie zbliżać się do chrześcijańskiej doskonałości" – stwierdza Katechizm.

Jednocześnie KKK w kolejnym swym punkcie 2358 zaleca unikanie "jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji". Podkreśla też, że mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych "powinni być traktowani z szacunkiem, współczuciem i delikatnością" oraz, że "powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji".

Zatem – wedle nauczania Kościoła - same skłonności homoseksualne, których korzenie i specyfika są wciąż przedmiotem sporów wśród seksuologów, psychologów i pedagogów, nie są jeszcze grzechem. Grzeszne może być dopiero nieuporządkowane poddanie się skłonnościom. Dlatego Katechizm dodaje, że osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.

Kościół negatywnie o czynach homoseksualnych od czasów apostolskich

Dla nauczania Kościoła na temat homoseksualizmu podstawę stanowi Biblia, zwłaszcza nauczanie św. Pawła Apostoła: „Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie” – pisze Apostoł Narodów w Liście do Rzymian (Rz 1,24-27)

W Tradycji Kościoła zjawisko homoseksualizmu było omawiane było zawsze w kontekście problematyki płci, małżeństwa, czystości i traktowane jako jeden z grzechów przeciwko niej. Na temat homoseksualizmu wypowiadał się wielokrotnie Urząd Nauczycielski Kościoła. W ostatnich latach czynił to w deklaracjach Kongregacji Nauki Wiary „Persona humana” (1975) i nocie doktrynalnej ”Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków homoseksualnych miedzy osobami homoseksualnymi” z 2003 r., w dokumencie Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego „Wytyczne wychowawcze w odniesieniu do ludzkiej miłości” (1983) oraz w liście „Do Biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych” (1986).

Kościół o duszpasterstwie osób homoseksualnych

29 grudnia 1975 r. Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła Deklarację w sprawie niektórych problemów etyki seksualnej "Persona humana". Stwierdza się w niej, że "czyny homoseksualne są nieuporządkowane wewnętrznie i jako takie nie mogą być w żadnym wypadku aprobowane". Dokument podpisał ówczesny prefekt Kongregacji, kard. Franjo Šeper, a zaaprobował go Paweł VI.

O potrzebuje duszpasterskiej troski wobec osób o tendencjach homoseksualnych mówi po raz pierwszy dokument Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego z 1983 r. pt. „Wytyczne wychowawcze w odniesieniu do ludzkiej miłości”. Czytamy w nim, że „Homoseksualizm, uniemożliwiający jednostce osiągnięcie dojrzałości seksualnej, zarówno z punktu widzenia indywidualnego, jak i międzyludzkiego, jest problemem, który jeśli się zjawi, musi być podjęty zarówno przez wychowawcę, jak i wychowanka w sposób w pełni obiektywny”. Wyjaśnia dalej, że "w sprawowaniu posługi duszpasterskiej homoseksualistów trzeba przyjmować z rozważną łagodnością i wzbudzać w nich nadzieję, że kiedyś przezwyciężą swoje trudności i swoje wyobcowanie społeczne”.

Kongregacja wyjaśnia, że osobom homoseksualnym należy się wsparcie w procesie ich integralnego rozwoju „przyjmując ze zrozumieniem, tworząc klimat zaufania, wspierając wyzwolenie jednostki i jej wzrost w opanowaniu siebie, budząc autentyczny wysiłek moralny w powrocie do miłości Boga i bliźniego, sugerując - jeśli to konieczne - pomoc medyczną i psychologiczną”.

Myśl wyrachowana: Grzech się nieraz okazale prezentuje. Ale  ....... też bywa okazały.

FRANCISZEK KUCHARCZAK

Nowy numer GOŚCIA 31/2019

Wściekli się ci ludzie czy co? Gdzie się człowiek obróci, wszędzie LGBT. Tu artystka oferuje do sprzedaży bluźnierczą figurkę Maryi, wystylizowaną na waginę w kolorach gej-tęczy, tam poseł publikuje znak Polski Walczącej na gejowskiej fladze, owam firma meblarska prowadzi homoagitację. Gazeta za gazetą, portal za portalem – doniesienia z frontu walki o… No właśnie – o co? O prawa człowieka? O wolność ekspresji seksualnej? O postęp i rozwój, o świat wolny od dyskryminacji?

Powierzchowna odpowiedź jest taka, że to kampania wyborcza skłania część polityków do poszukiwania elektoratu w innych środowiskach niż te, które są już zajęte przez konkurencję. Stąd profanacje i inne prowokacje, stąd darcie szat i pojękiwanie o „homofobicznym społeczeństwie”.

Wzmożenie przedwyborcze jest prawdą, ale to tylko fragment rzeczywistości, który nie daje odpowiedzi na zasadnicze pytanie, dlaczego takie absurdy mogły opanować najbardziej zamożną i wpływową część ludzkości. Dlaczego ona się tak zakręciła na punkcie walki o coś, co w istocie jest esencją nicości? Przecież każdy normalny człowiek wie, że należy inwestować w przyszłość – a ta należy do środowisk rozwojowych, witalnych, płodnych. To są małżeństwa z dziećmi, czyli rodziny. Społeczeństwa odgrodzone od prokreacji antykoncepcją i aborcją, zaangażowane w wymyślanie wciąż nowych, coraz bardziej obłędnych praw, może i są nadzieją biznesu, ale na dalszą metę tylko pogrzebowego.

Odpowiedź, która nie uwzględnia rzeczywistości duchowych, nie wskaże prawdziwej przyczyny tego diabolicznego skupienia na sobie. Więc o co tu właściwie chodzi?

Ostatecznie chodzi o wiarę w Jezusa Chrystusa i w Jego Ewangelię. Albo wierzysz i są tego konsekwencje, albo nie wierzysz – i też są konsekwencje. LGBT i wszystkie litery, jakie jeszcze doczepią do tego zestawu, to tylko objaw choroby, jaka toczy społeczeństwa, które odwróciły się od Chrystusa. To symptomy gnicia, a przyczyną jest brak krążenia. Bez wiary zamiera życie duchowe, a samo życie cielesne to tylko chwilowe funkcjonowanie siłą bezwładności.

Ta prawda dotarła do mnie kiedyś, gdy wskutek wielkiej wichury zwalił się przed moim domem potężny świerk. Patrząc na leżące drzewo, pomyślałem, że ono wciąż jest piękne. Igliwie wciąż było zielone i soczyste, jakby się nic nie stało. Ktoś z innej planety mógłby pomyśleć, że w takim razie nie ma problemu: drzewo w pionie czy w poziomie – jaka różnica?

Powstaje wrażenie, że część ludzkości jest z innej planety. Ci ludzie zachowują się tak, jakby nie widzieli związku między ukorzenieniem a stanem drzewa. Delektują się samym wyglądem, gwiżdżąc na owocowanie. Ale to drzewo umiera. Jest w nim ruch, owszem, ale to nie soki tam krążą – to robactwo.

Społeczeństwa, które nie powrócą do Chrystusa, nie znajdą życia......zobacz w Gościu