Papież obmył nogi 12 więźniom

Centrum wizyty stanowiła Eucharystia z obrzędem umycia nóg dwunastu więźniom. PAP/EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT

Papież odprawił Mszę Wieczerzy Pańskiej w więzieniu w Velletri. Obmył nogi dwunastu osadzonym pochodzącym z Włoch, Brazylii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Maroka. W improwizowanej homilii zachęcał, by na wzór Jezusa służyć jedni drugim. Franciszek podkreślił, że ten kto uważa się za najważniejszego sam musi najbardziej służyć.

Ojciec Święty już po raz piąty sprawował liturgię Wielkiego Czwartku w zakładzie karnym. Zwyczaj ten przywiózł ze sobą z Buenos Aires. Więzienie w Velletri to jeden z najnowszych zakładów penitencjarnych we Włoszech. Przetrzymywanych tam jest ok. 600 mężczyzn. Jedna trzecia z nich to obcokrajowcy.

Papież rozmawiał z osadzonymi i spotkał ze służbą więzienną. Centrum wizyty stanowiła Eucharystia z obrzędem umycia nóg dwunastu więźniom. Czytania mszalne przeczytały dyrektor zakładu karnego oraz komendant służby więziennej.

W papieskiej liturgii wzięło udział tylko ok. 200 osadzonych, ponieważ sala była zbyt mała, by móc pomieścić wszystkich. Ci, którzy nie mogli osobiście uczestniczyć w Mszy napisali do Franciszka list. „Nie będę go głośno czytał, ale są w nim piękne rzeczy. Zapewniam, że się za wszystkich modlę” – powiedział Franciszek na początku improwizowanej homilii. Przypomniał w niej, że Jezus wykonał gest niewolników, ponieważ to właśnie oni w czasach, gdy nie było asfaltu i stopy szybko pokrywały się pyłem myli nogi swym panom i ich gościom. „Jezus, który jest Panem nie tylko wykonuje gest sług, ale i mówi nam: róbcie tak samo. Służcie jedni drugim. Bądźcie braćmi w służbie, a nie w ambicjach, kto kogo zdominuje, zdepcze. Nie – w służbie. Braterstwo jest zawsze pokorne, jest służebne” – podkreślił Papież. Mówiąc o tym, że sam za chwilę powtórzy ten gest Franciszek zauważył, że „biskup nie jest kimś najważniejszym, biskup musi być jednak największym sługą”. Papież wskazał, że to jest zasada Jezusa i reguła Ewangelii. Zasada służby, a nie dominacji, wyrządzania krzywdy i upokarzania innych. „Ten, kto uważa się za najważniejszego sam musi najbardziej służyć” – podkreślił Papież.

Po obmyciu stopy Franciszek patrzył w oczy każdemu z więźniów. Kilku z nich poddało mu w odpowiedzi rękę. Jeden z osadzonych pocałował Ojca Świętego w dłoń i zamienił z nim kilka słów. Gdy Papież powtarzał gest Jezusa miał na sobie fartuch z napisem „Ty umywasz mi nogi?”. Otrzymał go w prezencie od Françoisa Ayima będącego podopiecznym Misji nadziei i miłosierdzia na Sycylii.

Na zakończenie spotkania dyrektor więzienia Maria Donata Iannantuono przedstawiła Papieżowi realia życia i pracy w zakładzie karnym w Velletri. Mówiła m.in. przepełnieniu ośrodka, w którym jest miejsce na ok. 400 więźniów a przebywa obecnie ponad 570. Wspomniała też o braku wystarczającej liczby personelu więziennego i trudnościach w realizowaniu programów reedukacyjnych. Wyraziła nadzieję, że papieska wizyta w tym miejscu zwróci uwagę odpowiednich władz na braki w obecnym systemie. „Chcielibyśmy, aby nasze więzienie stało się kuźnią legalności” – podkreśliła Maria Donata Iannantuono. Papież otrzymał w darze m.in. wykonany przez osadzonych krzyż. Przeszedł też przez Bramę Świętą, która powstała w więzieniu w 2015 r. z okazji ogłoszonego przez Franciszka w całym Kościele Jubileuszowego Roku Miłosierdzia.

Ostatnia wieczerza. Witraż Obraz Hans Braxmeier z Pixabay

Co przeżył Jezus? Co przeżywamy w liturgii?

Co przeżył Jezus?
Wszystko zaczęło się kilka dni wcześniej, w dzień uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Powoli zacieśniał się wokół Niego pierścień zła. W przeddzień swojej męki Jezus postanawia spożyć ze swoimi uczniami Ostatnią Wieczerzę. Nie była zwykłą kolacją, a ucztą paschalną, podczas której Żydzi wspominali wielkie wydarzenia ze swojej historii – wyjście z Egiptu i zawarcie na Synaju przymierza z Bogiem. Jezus nadaje jej nowe znaczenie: wieczerza paschalna staje się Eucharystią.

Przeczytaj również komentarz do Ewangelii:

Gdy Jezus pochylił się do stóp

Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział. J 13,7 


Po Ostatniej Wieczerzy Jezus z uczniami udał się do Getsemani. Wiedząc, co Go czeka, prosi uczniów, aby wraz z Nim czuwali. Niestety, choć niedawno słyszeli o zdradzie i męce, szybko posnęli. Jezus zostaje sam na sam ze swoim strachem. Prosi Ojca, aby – jeśli to możliwe – mógł uniknąć męki. Zdaje się jednak na Jego wolę, świadom, że to, co Go czeka, otworzy ludziom bramy nieba. Dlatego, gdy nadchodzi zdrajca, prowadząc ze sobą „tłum z mieczami i kijami”, powstrzymuje uczniów, próbujących bronić swego Mistrza przed pojmaniem. Dwóch z nich pójdzie za Nim aż na dziedziniec domu Arcykapłana. Jezus czeka na sąd. Jest po godzinie 2 w nocy.

Co przeżywamy w liturgii?
W Wielki Czwartek sprawuje się zasadniczo tylko jedną Eucharystię. Jedynie w katedrach rano odprawia się Mszę Krzyżma, podczas której biskup święci oleje używane później przy sprawowaniu niektórych sakramentów, a kapłani odnawiają swoje przyrzeczenia. Msza Wieczerzy Pańskiej jest szczególną pamiątką tamtej wieczerzy sprzed dwóch tysięcy lat, w której Kościół widzi początek sakramentów Eucharystii i kapłaństwa. Od Mszy sprawowanych każdego dnia we wszystkich świątyniach różni się właściwie jednym elementem: podczas tej Mszy celebransi myją nogi wy-branym wiernym. Robią tak na pamiątkę gestu Jezusa, który podczas Ostatniej Wieczerzy wstał od stołu i nie zwracając uwagi na protesty Piotra, umył uczniom nogi.

Trzy rodzaje olejów

Obchody Wielkiego Tygodnia mają bogatą symbolikę. Wierni najczęściej gromadzą się w swoich parafiach na ceremoniach Triduum Paschalnego. Niewielu ma okazję uczestniczyć we Mszy św. Krzyżma, w której czasie biskup konsekruje krzyżmo i błogosławi oleje. 



Zburzył tym sposobem logikę świata, który we władzy chciałby widzieć jedynie godność, a nie służbę. Ten gest, powtarzany w Wielki Czwartek przez kapłanów, przypomina, że mówienie o „kapłańskiej posłudze” nie może być tylko grzecznościowym zwrotem. Na zakończenie wielkoczwartkowej Eucharystii kapłani opróżniają tabernakulum. Pana Jezusa przenosi się w inne miejsce, do tzw. ciemnicy, gdzie będzie adorowany do późnych godzin wieczornych i przez cały następny dzień. Gaśnie wieczna lampka nad tabernakulum, a jego drzwi zostają otwarte. Z ołtarza zdejmuje się obrus. Wszystko to przypomina, że wydarzenia mające miejsce po Ostatniej Wieczerzy nie były piękne. Prozaiczne do bólu pokazały, że Bogu nie jest obcy nasz krzyk, osamotnienie i umieranie.

Wielki tydzień w Archidiecezji Warszawskiej 2019

Wielki Tydzień i Triduum Paschalne w archidiecezji warszawskiej 

Niedziela Palmowa rozpocznie Wielki Tydzień, szczególny czas rozważania męki Chrystusa. W Wielki Czwartek w archikatedrze warszawskiej rozpoczną się trzydniowe obchody Triduum Paschalnego, a w Wielki Piątek ulicami Warszawy przejdzie po raz 20. Centralna Droga Krzyżowa.

Fot. Solidphotouploader / wikipedia / CC BY-SA 3.0 pl / Link

Jak poinformowali autorzy komunikatu, w Niedzielę Palmową metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz poprowadzi o godz. 11.00 procesję z palmami i odprawi mszę św. w kościele Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie. Po mszy zostanie rozstrzygnięty Ursynowski Konkurs Palm.

Autorzy komunikatu przypomnieli, że Wielki Czwartek liturgicznie nawiązuje do dwóch sakramentów, które swoje źródło mają w ustanowieniu Eucharystii w Wieczerniku. Pierwszy z nich to sakrament kapłaństwa, dlatego tego dnia w katedrach na całym świecie sprawowane są Msze krzyżma. W archikatedrze warszawskiej kard. Kazimierz Nycz będzie przewodniczył Mszy krzyżma o godz. 10.00, którą będą wraz z nim koncelebrowali księża archidiecezji warszawskiej, w sumie około 300-400 księży.

"Księża odnowią przyrzeczenia, jakie złożyli w czasie święceń kapłańskich. Metropolita warszawski poświęci również oleje chorych i krzyżmo, używane potem przez cały rok przy udzielaniu sakramentów chrztu, święceń kapłańskich i namaszczenia chorych" - czytamy w komunikacie.

Od Wielkiego Czwartku wieczorem Kościół rozpoczyna uroczyste obchody Triduum Paschalnego, w czasie którego będzie wspominać mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Triduum Paschalne rozpoczyna wieczorna Msza Wieczerzy Pańskiej, której w archikatedrze warszawskiej przewodniczyć będzie kard. Nycz, a homilię wygłosi bp Piotr Jarecki. Po homilii będzie miał miejsce obrzęd umywania nóg.

W Wielki Piątek o godz. 7.00 rano będzie sprawowana tzw. Ciemna Jutrznia, podczas której psalmami będą modlić się wspólnie metropolita warszawski, biskupi, księża i świeccy. Z kolei o godz. 17.00 w archikatedrze warszawskiej rozpocznie się Liturgia Męki Pańskiej pod przewodnictwem i z homilią bpa Michała Janochy. Również w Wielki Piątek o godz. 20.00 ulicami Warszawy przejdzie po raz 20. Centralna Droga Krzyżowa. Nabożeństwu, które rozpocznie się przy kościele akademickim św. Anny będzie przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, który na zakończenie wygłosi na Placu Zamkowym słowo pasterskie.

Liturgia Wigilii Paschalnej, której o godz. 20.00 przewodniczyć będzie kard. Kazimierz Nycz, rozpocznie obchody Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Na zakończenie liturgii odbędzie się procesja rezurekcyjna na Starym Mieście.

W wielkanocny poranek biskupi pomocniczy poprowadzą procesje rezurekcyjne i odprawią msze św. o godz. 6 rano w parafiach: bp Piotr Jarecki w parafii św. Józefa Oblubieńca w Ursusie a bp Michał Janocha w parafii Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Lesznie. Natomiast w archikatedrze warszawskiej o godz. 11.00 kard. Nycz będzie przewodniczył uroczystej mszy św. w Niedzielę Zmartwychwstania - tzw. sumie pontyfikalnej, w czasie której wygłosi homilię.

Wielki Czwartek 2019 r

Rozpoczyna się Triduum Paschalne. W kościołach naszego regionu odbędą się uroczyste Msze i nabożeństwa. W Wielki Czwartek  KAPLANI obmyją nogi swoim wiernym ....

Homilia paschalna Melitona z Sardes, biskupa (nr 65-71)


Baranek złożony w ofierze
wyrwał nas śmierci, by dać nam życie

Prorocy przepowiedzieli wiele rzeczy o tajemnicy Paschy, którą jest Chrystus. "Jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen". On zstąpił z nieba na ziemię dla cierpiącego człowieka i przyoblókłszy się w jego ciało w łonie Dziewicy wyszedł stamtąd jako człowiek. Biorąc ciało podległe cierpieniu, wziął na siebie mękę cierpiącego człowieka i zniszczył ją. Duchem zaś, który nie mógł umrzeć, zabił śmierć - morderczynię człowieka.

Przywiedziony jak jagnię i zabity jak owca, wybawił nas niby z Egiptu od służby temu światu i wyzwolił nas z niewoli diabła, jakby z ręki faraona. Dusze nasze naznaczył własnym Duchem, a członki naszego ciała pomazał swoją krwią.

On jest Tym, który okrył hańbą śmierć, a diabła pozostawił w nieutulonym żalu jak Mojżesz faraona. To On zranił nieprawość, a niesprawiedliwość pozbawił potomstwa, jak Mojżesz Egipt.

On jest Tym, który nas wywiódł z niewoli na wolność, z ciemności do światła, ze śmierci do życia, spod władzy tyrana do wiecznego królestwa i uczynił nas nowym kapłaństwem oraz ludem wybranym na wieki. On jest Paschą naszego zbawienia.

To On w wielu musiał znosić wiele. W Ablu został zabity, w Izaaku związano Mu nogi, w Jakubie przebywał na obczyźnie, w Józefie został sprzedany, w Mojżeszu podrzucony, w baranku paschalnym zabity, w Dawidzie prześladowany, w prorokach zelżony.

Poczęty w łonie Dziewicy, zawieszony na drzewie krzyża, pogrzebany w ziemi zmartwychwstał i wstąpił na wysokości niebios.

On jest milczącym Barankiem, Barankiem zabitym, zrodzonym z Maryi, pięknej owieczki. Wzięty ze stada i poprowadzony na zabicie, wieczorem został złożony w ofierze, a nocą Go pogrzebano. Nie łamano Mu kości na drzewie krzyża, a będąc w ziemi nie uległ rozkładowi, lecz powstał z martwych i wskrzesił człowieka wyprowadzając go z grobu otchłani.

RESPONSORIUM

Rz 3, 23-25; J 1, 29

W. Wszyscy zgrzeszyli † i pozbawieni są chwały Bożej, / a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, / przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie; * Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą krwi Jego.

K. Oto BARANEK


Boży, który gładzi grzech świata. W. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą krwi Jego.
 

Módlmy się. Boże, Ty jesteś zbawieniem tych, którzy Ciebie miłują, Ty przez śmierć swojego Syna dałeś nam nadzieję osiągnięcia tego, w co wierzymy, † pomnóż w nas dary swojej łaski, *abyśmy mieli udział w chwale Jego zmartwychwstania. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

1 ant. Zmęczyłem się krzykiem *wypatrując mego Boga.

Psalm 69, 2-22. 30-37

Gorliwość o dom Twój mnie pożera

Dali Mu pić wino zaprawione goryczą (Mt 27, 34)

I  Wybaw mnie, Boże, *

bo woda mi sięga po szyję.

Ugrzązłem w błotnej topieli *

i nie mogę znaleźć oparcia.

Trafiłem na wodną głębinę *

i nurt mnie porywa ze sobą.

Zmęczyłem się krzykiem i ochrypło mi gardło, *

osłabły mi oczy od wypatrywania mego Boga.

Liczniejsi od włosów na mej głowie *

są ci, którzy mnie nienawidzą bez powodu.

Silni są moi prześladowcy, wrogowie zakłamani; *

czyż mam oddać to, czego nie zabrałem?

Boże, Ty znasz mój brak rozumu, *

moje przestępstwa nie są dla Ciebie tajne.

Niech przeze mnie wstyd nie okrywa tych, co Tobie ufają, *

Panie Zastępów.

Niech nie rumienią się z mego powodu, *

którzy Ciebie szukają, Boże Izraela.

Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie, *

hańba twarz mi okrywa.

Dla braci moich stałem się obcym *

i cudzoziemcem dla synów mej matki.

Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera *

i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.

Utrapiłem siebie postem, *

a spotkały mnie za to zniewagi.

Przywdziałem wór jako szatę *

i stałem się pośmiewiskiem dla innych.

Obmawiają mnie siedzący w bramie, *

urągają mi pijący wino.

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.

Ant. Zmęczyłem się krzykiem wypatrując mego Boga.

2 ant. Dali mi żółć jako pokarm, * a gdy byłem spragniony, / poili mnie octem.

II

Panie, modlę się do Ciebie, *

w czas łaski, o Boże.

Wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci, *

w Twojej zbawczej wierności.

Wyrwij mnie z bagna, abym nie utonął, †

wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą, *

ratuj mnie z wodnej głębiny.

Niechaj nie porwie mnie nurt wody, †

niech nie pochłonie mnie głębia, *

niech się nie zamknie nade mną paszcza otchłani.

Wysłuchaj mnie, Panie, bo miłość Twoja jest łaskawa, *

spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.

Przed sługą Twoim nie ukrywaj oblicza, *

wysłuchaj mnie prędko, bo jestem w ucisku.

Zbliż się do mnie i mnie wybaw, *

uwolnij mnie na przekór moim wrogom.

Ty znasz moją hańbę, mój wstyd i niesławę, *

wszyscy, co mnie dręczą, są przed Twymi oczami.

Hańba złamała me serce i sił mi zabrakło, †

czekałem na współczucie, lecz nikt się nie zjawił, *

i na pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem.

Domieszali trucizny do mego pokarmu, *

a gdy byłem spragniony, poili mnie octem.

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.

Ant. Dali mi żółć jako pokarm, / a gdy byłem spragniony, / poili mnie octem.

3 ant. Szukajcie Boga, * a wasze serce ożyje.

III

Jestem nędzny i pełen cierpienia, *

niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.

Pieśnią chcę chwalić imię Boga *

i wielbić Go z dziękczynieniem.

Będzie to Bogu milsze od ofiary z bawołu *

i z cielca, który już ma rogi i racice.

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy, *

niech ożyje serce szukających Boga.

Bo Pan wysłuchuje biednych *

i swoimi więźniami nie gardzi.

Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia, *

morze i wszystko, co w nim żyje.

Gdyż Bóg ocali Syjon i miasta Judy zbuduje, *

tam będą mieszkać i mieć posiadłości.

To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego, *

miłujący Jego imię przebywać tam będą.

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.

Ant. Szukajcie Boga, / a wasze serce ożyje

Katecheza p Franciszka o Triduum ...

Katecheza podczas audiencji generalnej w Wielką Środę

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Dziś pragnę poświęcić moje rozważanie zaczynającemu się jutro Triduum Paschalnemu, by nieco pogłębić to, czym są najważniejsze dni roku liturgicznego dla nas, wierzących. Chcę zadać wam pytanie: które święto naszej wiary jest najważniejsze — Boże Narodzenie czy Wielkanoc? Wielkanoc, bo jest świętem naszego zbawienia, świętem miłości Boga do nas, świętem, celebrowaniem Jego śmierci i zmartwychwstania. I dlatego chciałbym się z wami zastanowić nad tym świętem, nad tymi dniami, które są dniami paschalnymi, aż do Zmartwychwstania Pańskiego. Te dni stanowią uroczyste obchody jednej wielkiej tajemnicy — śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Triduum zaczyna jutro Msza św. Wieczerzy Pańskiej, a zakończą Nieszpory Niedzieli Zmartwychwstania. Potem jest Poniedziałek Wielkanocny, by celebrować to wielkie święto o jeden dzień dłużej. Lecz ma on charakter postliturgiczny: jest to święto rodzinne, święto społeczne. Triduum wyznacza podstawowe etapy naszej wiary i naszego powołania w świecie, i wszyscy chrześcijanie są wezwani do przeżywania tych trzech świętych dni — czwartku, piątku, soboty — i naturalnie niedzieli, lecz dniem zmartwychwstania jest sobota — tych trzech świętych dni jako, że się tak wyrażę, «wzorca» swojego życia osobistego, swojego życia wspólnotowego, tak jak nasi bracia Żydzi przeżywali wyjście z Egiptu.

Te trzy dni na nowo przedstawiają ludowi chrześcijańskiemu wielkie dzieła zbawienia, dokonane przez Chrystusa, a tym samym ukazują mu horyzont jego przyszłego przeznaczenia i umacniają go w zaangażowaniu w dawanie świadectwa w historii.

W poranek wielkanocny, przypominając etapy przeżyte podczas Triduum, śpiew zwany Sekwencją, czyli hymn lub coś w rodzaju psalmu, uroczyście obwieści zmartwychwstanie; jego słowa mówią: «Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja, a miejscem spotkania będzie Galilea». To jest wielkie przesłanie: Chrystus zmartwychwstał. I w wielu krajach świata, przede wszystkim we wschodniej Europie, ludzie witają się w tych dniach wielkanocnych nie słowami «dzień dobry», «dobry wieczór», ale «Chrystus zmartwychwstał», aby potwierdzić wielkie przesłanie paschalne. «Chrystus zmartwychwstał». W tych słowach, pełnych wzruszenia i uniesienia — «Chrystus zmartwychwstał» — wyraża się kulminacyjny moment Triduum. Zawierają one nie tylko przesłanie radości i nadziei, lecz także wezwanie do odpowiedzialności i do misji. I nie kończy się wszystko na cieście, jajkach, świętowaniu — choć jest to piękne, bo są to święta rodzinne — lecz na tym nie koniec. Od tego zaczyna się droga do misji, do głoszenia: Chrystus zmartwychwstał. I to przesłanie, do którego prowadzi nas Triduum, przygotowując nas do jego przyjęcia, jest istotą naszej wiary i naszej nadziei, jest sednem, jest przesłaniem, jest — to trudne słowo, ale mówi wszystko — jest kerygmatem, który nieustannie ewangelizuje Kościół, a ten z kolei jest posłany do ewangelizowania.

Św. Paweł podsumowuje wydarzenie paschalne tymi słowami: «Chrystus (...) został złożony w ofierze jako nasza Pascha» (1 Kor 5, 7), jako baranek. Został złożony w ofierze. Dlatego — mówi dalej — «to, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe» (2 Kor 5, 17). Stało się nowe. Dlatego w dniu Wielkanocy od początku udzielano chrztu. Również w tę sobotnią noc udzielę chrztu tutaj, w Bazylice św. Piotra, ośmiu dorosłym osobom, które rozpoczynają życie chrześcijańskie. I wszystko się zaczyna, bo urodzą się na nowo. W innym syntetycznym wyrażeniu św. Paweł wyjaśnia, że Chrystus «został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia» (Rz 4, 25). Jedynym, jedynym, który nas usprawiedliwia, jedynym, który umożliwia nam narodzenie się na nowo, jest Jezus Chrystus. Nikt inny. I za to nic nie trzeba płacić, bo usprawiedliwienie — stanie się na nowo sprawiedliwymi — jest darmowe. I to jest wielkość miłości Jezusa: daje życie za darmo, by nas uczynić świętymi, by nas odnowić, by nam przebaczyć. I to jest właśnie sedno tego Triduum Paschalnego. W Triduum Paschalnym pamięć o tym fundamentalnym wydarzeniu staje się pełną wdzięczności celebracją i, jednocześnie, odnawia w ochrzczonych świadomość ich nowej kondycji, którą znów św. Paweł tak wyraża: «Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, (...) nie (...) tego, co na ziemi» (Kol 3, 1-2). Patrzenie w górę, patrzenie na horyzont, rozszerzanie horyzontów: to jest nasza wiara, to jest nasze usprawiedliwienie, to jest stan łaski! Przez chrzest zmartwychwstaliśmy bowiem z Jezusem i umarliśmy dla rzeczy i dla logiki świata; urodziliśmy się na nowo jako nowe stworzenia — ta rzeczywistość chce stać się codzienną konkretną egzystencją.

Chrześcijanin, jeśli naprawdę pozwala, by go obmył Chrystus, jeśli naprawdę pozwala, by On ogołocił go ze starego człowieka, by wejść w nowe życie, choć pozostaje grzesznikiem — bo wszyscy jesteśmy grzesznikami — nie może już ulec zepsuciu, usprawiedliwienie przez Jezusa ratuje nas od zepsucia, jesteśmy grzesznikami, ale nie jesteśmy zepsuci; nie może już dłużej żyć ze śmiercią w duszy, nie może też powodować śmierci. I tu muszę powiedzieć rzecz smutną i bolesną... Istnieją fałszywi chrześcijanie: tacy, którzy mówią «Chrystus zmartwychwstał», «zostałem usprawiedliwiony przez Jezusa», mam nowe życie, lecz prowadzę życie zepsute. I ci fałszywi chrześcijanie źle skończą. Chrześcijanin, powtarzam, jest grzesznikiem — wszyscy jesteśmy grzesznikami, ja jestem grzesznikiem — lecz mamy pewność, że kiedy prosimy o przebaczenie, Pan nam przebacza. Osoba zepsuta udaje, że jest szlachetna, lecz na koniec ma w sercu zgniliznę. Nowe życie daje nam Jezus. Chrześcijanin nie może żyć ze śmiercią w duszy ani też powodować śmierci. Pomyślmy — żeby daleko nie sięgać — pomyślmy o własnym podwórku, pomyślmy o tzw. «chrześcijanach mafiosach». Przecież w nich nie ma nic chrześcijańskiego: mówią, że są chrześcijanami, lecz mają w duszach i innym zadają śmierć. Módlmy się za nich, aby Pan poruszył ich duszę. Bliźni, zwłaszcza najmniejszy i najbardziej cierpiący, staje się konkretną twarzą, której trzeba dać miłość, którą Jezus dał nam. Iświat staje się przestrzenią naszego nowego życia jako zmartwychwstałych. Zmartwychwstaliśmy z Jezusem: stoimy z podniesionym czołem i możemy dzielić upokorzenie tych, którzy jeszcze dziś, jak Jezus, cierpią, są nadzy, w potrzebie, w samotności, w śmierci, by stać się, dzięki Niemu i z Nim, narzędziami odkupienia i nadziei, znakami życia i zmartwychwstania. W wielu krajach — tutaj we Włoszech i również w mojej ojczyźnie — jest taki zwyczaj, że kiedy w Wielkanoc słychać, kiedy rozbrzmiewają dzwony, mamy, babcie prowadzą dzieci, by obmyły oczy wodą, wodą życia, na znak, że będą mogły zobaczyć rzeczy Jezusa, rzeczy nowe. W tę Wielkanoc pozwólmy obmyć sobie duszę, obmyć oczy duszy, by zobaczyć rzeczy piękne i by czynić rzeczy piękne. To jest wspaniałe! To jest właśnie zmartwychwstanie Jezusa po Jego śmierci, która była ceną zbawienia nas wszystkich.

Drodzy bracia i siostry, przygotujmy się do dobrego przeżycia tego świętego Triduum, bardzo już bliskiego — zaczyna się jutro — byśmy byli coraz głębiej włączeni w tajemnicę Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla nas. Niech nam towarzyszy na tej duchowej drodze Najświętsza Dziewica, która szła za Jezusem podczas Jego męki — Ona tam była, patrzyła, cierpiała... — była obecna i zjednoczona z Nim pod krzyżem, a nie wstydziła się swego Syna. Matka nigdy się nie wstydzi swego syna! Była tam i w swoim sercu Matki przyjęła ogromną radość zmartwychwstania. Niech Ona wyjedna nam tę łaskę, byśmy wewnętrznie uczestniczyli w liturgiach najbliższych dni, ażeby nasze serce i nasze życie zostały przez nie rzeczywiście przemienione.

I przekazując wam te myśli, składam wam wszystkim serdeczne życzenia radosnej i świętej Wielkanocy razem z waszymi wspólnotami i bliskimi.

I dam wam radę: w poranek wielkanocny pójdźcie z dziećmi obmyć oczy. Będzie to znak, jak zobaczyć zmartwychwstałego Jezusa.

Do Polaków:

Pozdrawiam polskich pielgrzymów. Drodzy bracia i siostry, przygotujmy się do wejścia w tajemnice męki, śmierci i zmartwychwstania Pana, które na nowo będziemy przeżywali podczas Triduum Paschalnego. Niech nam w tej duchowej podróży towarzyszy Najświętsza Maryja Panna. Niech wyjedna nam łaskę wewnętrznego zaangażowania w celebracje nadchodzących dni, aby nasze serce i nasze życie były nimi prawdziwie przemienione. Życzę wam radosnej i świętej Wielkanocy i z serca wam błogosławię!

"Droga pokuty łączy pontyfikaty Franciszka i Benedykta XVI"

Franciszek i Benedykt XVI PAP/EPA/HOLY SEE PRESS OFFICE HANDOUT

Franciszek odwiedził wczoraj w klasztorze „Mater Ecclesiae” Papieża emeryta, aby złożyć mu najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych oraz z okazji 92. rocznicy urodzin, przypadającej w dniu dzisiejszym. Informację tę przekazał dyrektor ad interim Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Natomiast dyrektor wydawniczy mediów watykańskich Andrea Tornielli w artykule z okazji rocznicy urodzin Benedykta XVI zwraca uwagę na wielką zgodność obu Papieży w rozwiązaniu kryzysu nadużyć w Kościele. Obaj podkreślają rolę pokuty i modlitwy.

Andrea Tornielli zwraca uwagę, że odpowiedź zarówno Franciszka, jak i Benedykta XVI na problem skandali nadużyć jest mało nośna, nie jest spektakularna i nie da się sprowadzić do prostego sloganu. Nie opiera się ona na strukturach, choć potrzebnych, na nowych przepisach i prawie, choć i one są konieczne, ani na nowych protokołach, coraz bardziej szczegółowych, choć i bez niech nie można się obejść. Jest to odpowiedź głęboko chrześcijańska i opiera się na pokucie, modlitwie, adoracji Najświętszego Sakramentu oraz sakramencie spowiedzi.

"Jest rzeczą interesującą, że powrót do korzeni chrześcijaństwa, do Boga, który Papież emeryt wskazuje jako drogę uzdrowienia Kościoła znajdujemy także w dwóch listach, które Papież Franciszek napisał do Ludu Bożego, najpierw w Chile, a potem na całym świecie – stwierdził Andrea Tornielli. - Także patrząc na listy w sprawie pedofilii Benedykta XVI, kiedy był jeszcze Papieżem, widzimy wielką zgodność z Franciszkiem w tym, co dotyczy ukazania drogi pokuty i modlitwy, jako narzędzi danych Kościołowi do wyjścia z kryzysu nadużyć. Tę zgodność znajdujemy również w ukazaniu przez Benedykata XVI Kościoła, który nie buduje się sam przez siebie, nie jest ludzkim wytworem, ale patrzy dalej i jest stworzony przez Kogoś innego. Tak więc podczas składania najserdeczniejszych życzeń Papieżowi emerytowi z okazji urodzin możemy zauważyć, że ten ważny temat nadużyć w Kościele jest ujmowany w tym samym kluczu, jak czyni to Jego Następca."

Zdaniem dyrektora wydawniczego mediów watykańskch wystarczy przeczytać listy, które obaj Papieże skierowali do Ludu Bożego poruszając temat nadużyć. Dotyczy to przede wszystkim listu Benedykata XVI do Kościoła w Irlandii oraz listów Fanciszka do Kościoła w Chile i Ludu Bożego na całym świecie.

"JESTEŚMY - PRAWIE WSZYSCY Z JEDNEJ PARAFII "

SWIADECTWO Z INNEJ PARAFII

Przyznać się do parafii

Hubert Kubica

Jagna mieszka na stałe i pracuje we Wrocławiu. Nigdy nie była jednak w swojej parafii, ponieważ regularnie uczęszcza do kościoła oo. Dominikanów. Kiedy poszła do proboszcza po zaświadczenie o tym, że jest praktykującą katoliczką bo ma zostać niedługo matką chrzestną proboszcz odmówił wydania dokumentu, twierdząc, że nie jest jego parafianką. Takie przykłady...

Takie przykłady można by mnożyć. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że parafie mają charakter terytorialny. Obowiązuje zasada: tam, gdzie mieszkam, jest moja parafia, tam powinienem założyć swoją kartotekę i stamtąd przyjmować kolędę.

Jednak sporo osób z różnych powodów nie chodzi na niedzielną Mszę św. do swojej parafii. Jedni lubią kościół mały i przytulny, a tymczasem ich jest wielki. Inni wybierają zabytkowe i piękne świątynie. Jeszcze inni są spragnieni duchowości dominikańskiej. Wszyscy oni zapominają jednak o swojej parafii, za którą są przecież odpowiedzialni w sensie wspólnotowym i materialnym.

Podtrzymać więź z parafią
Pani Teresa przynależy do kościoła Świętej Trójcy w Warszawie przy ulicy Górnośląskiej. Jednak tę świątynię odwiedza bardzo rzadko. – Mieszkam na obrzeżach i do kościoła mam daleko. Poza tym jest on duży i nie czuję się w nim dobrze – mówi. Dosłownie obok jej domu zaczyna się parafia św. Aleksandra, z którą pani Teresa czuje się związana jak z własną. Tam uczęszcza na niedzielną Mszę św. – Znam proboszcza, który jest serdeczny i ciepły, kościół ma swój klimat i atmosferę, a poza tym jest blisko – tłumaczy.

Pani Teresa nie przyjmuje także kolędy, ponieważ nie chodząc do kościoła Świętej Trójcy, nie wie o jej terminach. – Kiedyś poprosiłam o kolędę z parafii św. Aleksandra, ale dowiedziałam się, że muszę mieć pozwolenie z macierzystej parafii – opowiada.

Ten przykład pokazuje całkowity brak świadomości i odpowiedniego podejścia do sprawy przynależności parafialnej. Wszyscy, również ci, którzy nie chodzą do swojego kościoła, powinni czuć się jej członkami. Warto, aby wiedzieli, czym parafia żyje, jakie ma problemy, kto jest jej proboszczem.

Babcia
potwierdzi
Jola pochodzi spod Gniezna. Obecnie mieszka u babci w Bydgoszczy. W swojej parafii nie dała się poznać, bo nawet nie założyła kartoteki, regularnie chodzi jednak z babcią do kościoła. – Proboszcz nie chce mi wydać zaświadczenia, że jestem praktykującą katoliczką, ponieważ nie jestem oficjalnie jego parafianką – mówi Jola. Ratunkiem w tej sytuacji... była znana księdzu proboszczowi babcia, która poświadczyła, że Jola rzeczywiście praktykuje. Czy jednak proboszcz może odmówić wydania dokumentu?

Ksiądz nie może poświadczać dokumentu stanu, którego nie jest pewny. Tym bardziej jeśli nie znajduje żadnych znaków, które by za tym stanem rzeczy przemawiały. Jest on pierwszym odpowiedzialnym za życie sakramentalne osób, które zamieszkują na terenie jego parafii. Jeśli ktoś przypomina sobie o niej dopiero, gdy potrzebuje zaświadczenie o tym, że jest praktykującym katolikiem, proboszcz staje przed bardzo trudnym zadaniem. Z jednej strony, tylko on jest upoważniony, aby je wystawić. Z drugiej, nie może tego zrobić na tzw. ładne oczy.

Pochować po katolicku
Dotyczy to także osób zmarłych. Ksiądz posługujący na cmentarzu komunalnym powinien otrzymać zaświadczenie od proboszcza, że zmarły był osobą wierzącą.

Pan Zdzisław mieszkał i umarł w samotności. – Choć rodzina deklaruje, że był osobą wierzącą, to ja nie mam jego kartoteki. Nigdy nie przyjął kolędy ani nigdy nie był w swojej parafii. – Na jakiej podstawie mam wystawić zaświadczenie, że może mieć katolicki pogrzeb, skoro ja nie mam pewności, że był on osobą wierzącą? – opowiada jeden z proboszczów parafii na poznańskim osiedlu. Jeżeli mieszkał sam, to może przychodziła do niego opiekunka albo pielęgniarka, która mogła mnie poinformować o jego chorobie i wtedy przyszedłbym podczas odwiedzin chorych – dodaje z żalem ksiądz.

Brak zainteresowania, wiedzy, nieświadomość, choć częste – to jednak nie jedyne przyczyny niewiedzy o terytorialnej przynależności do parafii. W wielu przypadkach pojawia się problem braku poczucia odpowiedzialności za swoje życie sakramentalne.
 

Po zaświadczenie do swojej parafii


Z księdzem dr. Janem Glapiakiem, przewodniczącym Referatu Prawnego, Dyscypliny Sakramentów i Sakramentaliów Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, rozmawia Hubert Kubica

Jak Kościół podchodzi do sytuacji, gdy ktoś praktykuje w innej parafii niż ta, do której przynależy?
– Kościół mu tego nie zabrania, jednak przypomina, że każdy musi mieć kontakt ze swoją parafią. Parafia zaś jest jednostką terytorialną, to znaczy, że miejsce naszego zamieszkania określa naszą parafialną przynależność. Podkreślam – miejsce faktycznego zamieszkania, a nie zameldowania. Na czele parafii stoi proboszcz i on odpowiada przed Bogiem za powierzonych mu wiernych, zwłaszcza za ich przygotowanie do sakramentów. To właśnie w swojej parafii jesteśmy przygotowywani do sakramentów. Tutaj też zasadniczo te sakramenty przyjmujemy. 

Kto wystawia dokument świadczący o tym, że dana osoba jest praktykującym katolikiem? Taki dokument jest potrzebny chociażby w sytuacji, gdy ktoś ma być ojcem lub matką chrzestną.
– Wierny powinien udać się do swego proboszcza. On jest kompetentny do wystawienia takiego zaświadczenia. Podobnie będzie w innych sytuacjach, np. dokument pozwalający na pogrzeb katolicki na cmentarzu komunalnym wystawia proboszcz zmarłej osoby. Jest taka zasada: kto się przyznaje do parafii, do tego przyznaje się parafia.

Czy zatem może się zdarzyć, że proboszcz powie: nie znam pana/pani i nie mogę wystawić zaświadczenia?
– Oczywiście, że może się tak zdarzyć. Jeżeli ktoś nie praktykuje w swoim kościele, tzn. w kościele parafialnym, i po kolędzie księdza nie przyjmuje, nawet nigdy nie zgłosił swojej obecności w biurze parafialnym, to skąd proboszcz ma go znać? Proboszcz, który kieruje wspólnotą widzialną, ocenia według faktów, które są możliwe do sprawdzenia. Tu nie jest tak, jak na spowiedzi, gdzie wystarczy wyznać swoje grzechy, żałować i obiecać poprawę. Spowiednik ocenia sytuację tylko według tego, co usłyszy. Ufa temu słowu i rozgrzesza. 

A jeżeli taka osoba pójdzie do parafii, do której nie należy, ale w której regularnie praktykuje?
– Ta parafia nie jest uprawniona do wystawiania dokumentów, o których mówimy. Jeżeli jednak duszpasterz zna tę osobę jako praktykującą w jego kościele, może ten fakt poświadczyć. Prościej jednak będzie powiedzieć swemu proboszczowi, chociażby przy okazji kolędy, że z takich a takich względów chodzę do innego kościoła parafialnego czy zakonnego, a wtedy proboszcz wiedząc o tej sprawie, w razie potrzeby wydania zaświadczenia, wyda

//////////// Jubileuszowe refleksje i życzenia  ŚWIADECTWO

– Jubileusz parafii to wielkie święto każdego, kto czuje się członkiem wspólnoty, kto z niej wyrósł, kto w niej uczył się Pana Boga, kto dzisiaj się w niej uświęca – powiedział bp Andrzej Przybylski w homilii podczas Mszy św. z okazji 100. rocznicy erygowania parafii 1 lipca 2018. Przypomniał, że my, chrześcijanie, mamy nie tylko chodzić do kościoła, budowć kościoły i dbać o nie, ale mamy sami być Kościołem. Nasze odniesienie do Kościoła jest zawsze termometrem naszego odniesienia do Boga. – Jeśli Jezus jest dla Ciebie Bogiem, to będziesz chodził do kościoła. Jeżeli Jezus przestaje być przez nas traktowany, jako nasz Pan i Zbawiciel, zaczynamy mieć kłopoty z Kościołem – kontynuował ksiądz biskup. Zaapelował, abyśmy nie pozwolili sobie wmówić, że trzeba wierzyć w Boga, a w Kościół już nie, że można wierzyć w Boga, ale do kościoła nie trzeba chodzić. – To Bóg zdecydował, że to jest Jego dom, że mieszka w kościele, a nie gdzie indziej, a więc nie można powiedzieć: „Wierzę w Boga”, a nie przyjść do domu Boga, do miejsca, gdzie On jest i daje siebie w sakramentach, bo to byłaby fałszywa wiara – podkreślił kaznodzieja i dodał, że najprostszą drogą, by odjeść od Boga, jest odejście od Kościoła.

Złochowicka świątynia, wybudowana staraniem pierwszego proboszcza, służy parafii do dziś, jest ładna i odnowiona. – Ale pomyślmy też, spójrzmy na siebie z zewnątrz, czy my jako Kościół jesteśmy piękni – zachęcił bp Przybylski. – Pan Jezus zaryzykował i na nas zbudował Kościół, dlatego, jeżeli mówimy, że Kościół jest brzydki, to znaczy, że my jesteśmy brzydcy; jeżeli mówimy, że jest piękny, to znaczy, że my jesteśmy piękni, bo my wszyscy jesteśmy Kościołem. Ksiądz Biskup życzył parafialnej wspólnocie, aby Kościół w Złochowicach był ciągle młody i ciągle piękny świętością tych, którzy go tworzą.

Pliki do pobrania

Jezus zniszczył .....

Jezus zniszczył triumfalizm swoją męką"

niedziela, 14 kwietnia 2019,

"Triumfalizm próbuje przybliżyć cel za pomocą skrótów, fałszywych kompromisów, żyje gestami i słowami, które nie przeszły jednak przez tygiel krzyża; karmi się konfrontacją z innymi, uznając ich zawsze za gorszych, błądzących, upadłych". To przesłanie, płynące z triumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, przypomniał Franciszek podczas Mszy na Placu św. Piotra w Watykanie.

Fot. PAP / EPA / CLAUDIO PERI

Po procesjonalnym wejściu na Plac papieża, kardynałów i biskupów Franciszek pobłogosławił i pokropił wodą święconą palmy przyniesione przez wiernych, po czym diakon odczytał fragment Ewangelii św. Łukasza, mówiący o triumfalnym wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy. Następnie odśpiewano po łacinie Antyfonę na wejście i Hymn do Chrystusa Króla, a potem rozpoczęła się Msza św.

Pierwsze dwa fragmenty biblijne - z Księgi Izajasza i z z Listu św. Pawła do Filipian - odczytali świeccy odpowiednio po hiszpańsku i angielsku, po czym trzej diakoni odczytali, z towarzyszeniem chóru, opis Męki Pańskiej, zawarty w Ewangelii św. Łukasza.

Następnie kazanie wygłosił Ojciec Święty. Na wstępie zwrócił uwagę, że Niedziela Palmowa przebiega pod znakiem dwóch sprzecznych rzeczywistości: opisów triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy a później Jego Męki. "Dajmy się wciągnąć w tę akcję ożywioną przez Ducha Świętego, aby otrzymać to, o co prosiliśmy w modlitwie: towarzyszyć z wiarą naszemu Zbawicielowi na Jego drodze i zawsze pamiętać o wspaniałej nauce Jego męki jako wzoru życia i zwycięstwa nad złym duchem" - powiedział kaznodzieja.

Podkreślił, że Jezus stale pokazuje nam, jak stawić czoła chwilom trudnym i najbardziej podstępnym pokusom, zachowując w sercu pokój, który nie jest obojętnością ani czymś nadludzkim, ale ufnym powierzeniem się Ojcu i Jego woli zbawienia, życia, miłosierdzia. Także dzisiaj, gdy wkracza do Jerozolimy, pokazuje nam drogę a Jego odpowiedzią na przetargową kartę złego, czyli triumfalizm, jest dochowanie wierności swojej drodze, drodze pokory - zauważył papież.

Wskazał, że "triumfalizm próbuje przybliżyć cel za pomocą skrótów, fałszywych kompromisów, dąży do wskoczenia na rydwan zwycięzcy, (...) żyje gestami i słowami, które nie przeszły jednak przez tygiel krzyża; karmi się konfrontacją z innymi, uznając ich zawsze za gorszych, błądzących, nieudaczników". Jezus zniszczył triumfalizm swoją męką - podkreślił mówca.

Przypomniał, że Pan naprawdę cieszył się z ludźmi, z młodymi, wykrzykującymi Jego imię i obwołującymi Go Królem i Mesjaszem. A jednocześnie Jego serce jest na innej drodze - świętej, którą znają tylko On i Ojciec: prowadzącej od „natury Boga” do „natury sługi”, na drodze upokorzenia w posłuszeństwie „aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8). Jezus wie, że aby osiągnąć prawdziwy triumf, musi uczynić miejsce dla Boga a jest to możliwe jedynie przez ogołocenie się, milczenie, modlitwę, uniżenie się. "Swym upokorzeniem Jezus chciał otworzyć nam drogę wiary i nas na niej poprzedzić" - zaznaczył Franciszek.

Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa według sw Łukasza 2019

Jezus przed Piłatem

E. Starsi ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie powstali i poprowadzili Jezusa przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: T.Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla. E. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział mu: + Tak, Ja nim jestem. E.Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: I. Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. E. Lecz oni nastawali i mówili: T.Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. E. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Jezus przed Herodem

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni.

Jezus ponownie przed Piłatem

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: I. Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod, bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.