WYCHOWAWCA.Zachowaj porządek, a porządek zachowa ciebie Wychowawca | 1 września 2022 RODZICE DZIECI I MŁODZIEŻY 2022/2023

Temat numeru  Zachowaj porządek, a porządek zachowa ciebie

Wychowawca | 1 września 2022

To stare, mądre powiedzenie jest i będzie aktualne zawsze. Tak zwyczajna, ale czasem trudna do osiągnięcia rzeczywistość, jak porządek, może nas w wielu wypadkach zachować przed zagubieniem, ogromnym stresem, przed niewłaściwymi wyborami, a nawet przed przegraniem życia, zarówno doczesnego, jak i wiecznego. Umiejętność wprowadzenia i zachowania porządku we wszystkich wymiarach życia to wielka sztuka i cnota jednocześnie. Jak wiemy, cnota jest stałym nawykiem czynienia tego, co dobre. Jeśli więc mamy mówić o cnocie porządku, musimy mieć świadomość, że życie uporządkowane nie przyjdzie do nas samo. Porządek jest wyborem, poprzedzonym właściwym rozeznaniem i pracą nad sobą, podjętą w sposób trwały, wierny i codzienny.

Czym jest porządek?

Szukając odpowiedzi na pytanie, czym jest porządek, zerknęłam do Słownika Języka Polskiego PWN. Znalazłam w nim zapis: „Porządek: regularny układ, plan czegoś; też: należyty ład, stan czegoś; następowanie czegoś po sobie według ustalonej kolejności, hierarchii lub zasady; też: następstwo, układ czegoś; stan, w którym przestrzegane jest prawo i jest zachowany spokój; określony system, w jaki zorganizowana jest jakaś społeczność…”. Natomiast synonimy słowa porządek to, między innymi: ład, układ, chronologia, plan, następstwo, czystość, schludność itp.

Na początku był porządek

Chociaż w biblijnym opisie stworzenia świata nie znajdujemy słowa „porządek”, jednak czytając ten poetycki sposób widzimy, że na samym początku, gdy Bóg czynił dzieło stworzenia, robił to w sposób uporządkowany. Pełen harmonii i ładu. W naturę świata i człowieka wpisał Bóg porządek istnienia i działania. Po stworzeniu ludzi, powierzając im świat, Bóg zaprasza ich, aby ten świat czynili sobie poddanym, zgodnie z prawami natury, które w tym świecie istnieją i prawami Boga, które On objawił, dając ludziom nakaz, aby nie wyciągnęli ręki po owoce z drzewa poznania dobra i zła, albowiem na świat wkroczy wielki nieporządek: śmierć! Niestety, jak wiemy, ludzie nie posłuchali tej prośby Boga i widzimy, że po grzechu pierworodnym porządek świata i relacji zostaje zniszczony. Ludzie tracą żywy kontakt z Bogiem i żyją w lęku przed Bogiem. Lęk sprawia, że umiera porządek miłości między ludźmi i wkracza na świat bałagan egoizmu, który oskarża zamiast bronić i zagarnia do siebie. W świat przyrody również wkrada się brak ładu i harmonii, dlatego siły przyrody potrafią niszczyć, objawiać się jako anomalia i kataklizmy, a to, co dzikie i wielkie w przyrodzie, staje się zagrożeniem dla człowieka. Niestety, człowiek żyjąc w bałaganie grzechu, staje się również zagrożeniem dla przyrody. Porządek świata jest mocno naruszony przez grzech, dlatego życie w sposób uporządkowany staje się cnotą, którą trzeba z pomocą łaski Bożej, za cenę wysiłku, wypracować.

Od czego zacząć, żeby zacząć w porządku?

Najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: jaką hierarchię wartości wyznaję? Jaki jest sens mojego życia? Jaki jest cel ostateczny mojego istnienia? Co chcę w życiu osiągnąć? Pytania, które wymieniam, to najbardziej podstawowe i egzystencjalne pytania. Odpowiedzi na nie, szczególnie na pytanie: jak sens mojego życia i cel życia, porządkują to, co najistotniejsze w życiu; nasze pragnienia i priorytety wyborów i działania.

Konieczność rozeznania

Wiedząc co jest dla mnie w życiu najważniejsze i jaki jest mój cel ostateczny, trzeba podjąć trud rozeznania jakich środków i w jaki sposób użyć, aby osiągnąć zamierzony cel. Jeśli ktoś dochodzi do wniosku, że celem jego życia jest zdobycie dyplomu lekarza kardiologa, musi w tym celu podjąć odpowiednie środki i działania. Nie powinien więc w zdobywaniu wiedzy skupiać się przede wszystkim na wiedzy humanistycznej, ale ważne będzie to, co związane jest z biologią lub chemią. Dla kogo wartością będzie troska o dobre zdrowie i kondycję fizyczną, nie może objadać się słodyczami i prowadzić „kanapowego” stylu życia. Ten, kto uzna, że dla niego ważny jest Bóg i życie wieczne, nie może wybierać w życiu wartości z tym rozeznaniem sprzecznych i żyć tak, jakby nie istniało dziesięć przykazań Bożych. Konkretne rozeznanie musi pociągać za sobą odpowiednie wybory. Tego wymaga porządek wewnętrzny.

A co z porządkiem zewnętrznym?

Jest równie ważny jak porządek wewnętrzny i pomaga go zachować. Zachowanie porządku w mieszkaniu, we własnych ubraniach, w narzędziach pracy i codziennych działaniach, ułatwia życie. W prostych, banalnych sytuacjach może zaoszczędzić wielu stresów. Ktoś, kto ma porządek np. w dokumentach, nie będzie przeżywał stresowych chwil, gdy nagle okaże się, że szybko potrzebne są dokumenty sprzed roku. Po prostu sięgnie po nie do odpowiedniej teczki. Zaoszczędzi czas i nerwy. W bałaganie (również tym zewnętrznym) mieszka niepokój, złość, oskarżanie siebie i innych, czasem kłamstwo i oszustwo.

Gdy przytłacza nadmiar zajęć i nie ma czasu na porządek

Im więcej mamy pracy, tym bardziej potrzebna jest nam cnota porządku. W wielości i natłoku łatwo zgubić to, co pierwsze i najcenniejsze, a poświęcić się temu, co drugorzędne i co sprawi, że ilość zajęć będzie wzrastać. Dobrą praktyką jest plan dnia (czasem nazywany porządkiem dnia). Jasne wyznaczenie sobie godzin pracy, posiłku, zajęcia się domem, chwili odpoczynku, czy chwili modlitwy. Warto jednak pamiętać, że samo spisanie planu dnia nie pomoże, trzeba wdrażać ten plan w czyn. To na początku, może być trudne, ale („Powtórka czyni mistrza”) z czasem będzie łatwiej. Przy planowaniu dnia i pracy warto też rozeznawać, które zajęcia są pilne, a które istotne. Istotnych nie wolno zaniedbać, a pilne czasem (lub z czasem) okazują się mniej pilne.

Jak uczyć porządku dzieci?

Najpierw przez własny przykład. To rodzic, czy nauczyciel, jest dorosły i określa zasady postępowania. Jeśli sam żyje w sposób uporządkowany, automatycznie będzie tego uczył dziecko. Cnota to pewien stały nawyk. Jeśli od najmłodszych lat dziecko będzie uczone zachowywać porządek w swoich zabawkach czy na swoim biurku, będzie samo się o to troszczyć, gdy dorośnie. Stara, ludowa mądrość mówi, że „Przyzwyczajenie jest drugą naturą”. Jeśli ktoś od dziecka przyzwyczai się do porządku w życiu, w nauce, w zabawie, w przeżywaniu dnia i tygodnia, w planowaniu zajęć, w dążeniu do osiągnięcia celów, będzie zachowywał porządek w życiu dorosłym. Innej drogi nie ma.

A gdy ktoś ma w naturze nieporządek?

Każdy z nas ma w naturze nieporządek. Skąd to wiemy? Z doświadczenia. Łatwiej jest bałaganić, nie sprzątać! Jednak nie wszystko, co mamy w naturze, jest dla nas dobre. I to też wiemy. Mamy też w sobie, w naszych głębokich pragnieniach, ukryte pragnienie wolności. A wolność, ta prawdziwa, wiąże się z panowaniem nad sobą, nad tym, co nam przeszkadza żyć szczęśliwie i pięknie. Każdy tak może, ale nie każdy zgadza się na to, że w życie wpisany jest trud, który ma smak zwycięstwa. Zwycięstwem nad sobą jest życie uporządkowane! Zwyciężajmy!

s. M. Urszula Kłusek SAC

– pallotynka, wieloletnia katechetka. Autorka artykułów i książek dla dzieci, rodziców, katechetów i nauczycieli. Prowadzi spotkania dotyczące współczesnych zagrożeń w wychowaniu i rozwoju dzieci

Biuletyn Krajowego Duszpasterstwa Nauczycieli

O rodzinie, niebie i nadziei

Wychowawca | 1 września 2022

Pod koniec czerwca odbyło się w Rzymie X Światowe Spotkanie Rodzin. To jest inicjatywa św. Jana Pawła II, który chciał, aby rodziny, na podobieństwo Światowych Dni Młodzieży, spotykały się i wzajemnie umacniały swoim świadectwem życia. Hasłem tegorocznego Spotkania Rodzin były słowa: „Miłość rodzinna: powołanie i droga do świętości”. Pięknym hymnem tych dni była piosenka: „Wierzymy w miłość”. Tekst hymnu mówi, że w Chrystusie rodzina jest znakiem miłości i drogą do świętości, a w rodzinie jest radość i światło oraz nadzieja dla świata. To w rodzinie zjednoczonej przez Boga Duch Święty animuje miłość. Uczestnicy spotkania mogli usłyszeć świadectwa rodzin z całego świata i zobaczyć jak dużo jest szczęśliwych małżonków, budujących swoje życie na Chrystusie, i jak wielką radością są dzieci przyjęte i kochane.

Piękne świadectwo o swoich dziadkach dał Franciszek Beltrame Quattrocchi. Maria i Luigi są pierwszymi małżonkami razem wyniesionymi przez Jana Pawła II do chwały ołtarzy, 21 października 2001 roku. Franciszek mówił, że dziadkowie mieli w swoim życiu małżeńskim i rodzinnym cel oraz podporządkowaną mu strategię. Chcieli tak wychować dzieci, aby spotkać się z nimi w wieczności, w niebie.

Niezwykłe świadectwo dali rodzice Sługi Bożej Klary Corbelli Petrillo, która zmarła w opinii świętości 3 czerwca 2012 roku w Rzymie. Wielkim bólem wypełniła ich choroba nowotworowa córki, która rozpoczęła się w czasie, gdy nosiła pod sercem syna, Franciszka. Zresztą towarzyszyli jej i jej mężowi w cierpieniu, gdy stracili poprzednie dzieci, które urodziły się z wadami i z szybko zmarły. Klara była cudowną matką, nie zgodziła się nigdy na dokonanie aborcji, a w przypadku trzeciego dziecka złożyła siebie w ofierze, aby ono mogło żyć. Rodzice Klary w czasie pogrzebu – w którym uczestniczyły tysiące osób – i przez lata po jej śmierci zrozumieli, że Klara jaśnieje blaskiem heroizmu i świętości oraz inspiruje chrześcijańskie matki. Dziś inaczej patrzą na cierpienie swojej córki, gdyż zdają sobie sprawę jak wielkim skarbem stała się ona dla Kościoła. W tym świetle widzą, jak zadziwiające są wyroki Bożej Opatrzności – i uwielbiają Boga za wszystko.

Wielkim poruszeniem było świadectwo małżonków z Australii. Danny i Leila pochodzą z Libanu i należą do Kościoła katolickiego obrządku maronickiego. Wychowują swoje dzieci w miłości do Boga i bliźniego. Uczą je czytać Biblię i pomagać innym. W 2015 roku, w wyniku tragicznego wydarzenia, stracili trójkę dzieci. Pijany kierowca wjechał z wielką prędkością w grupkę dzieci, które szły na lody. Rodzice nosili w sercu niewyobrażalny ból. Kilka dni po tragicznej śmierci, w czasie modlitwy na miejscu wypadku, Leila zapytana o odczucia, mówiąc o kierowcy, powiedziała: „W moim sercu nie ma nienawiści. Przebaczam”. Wszystkie media w Australii były pod wrażeniem tego wyznania. Większym poruszeniem dla opinii publicznej stał się fakt przebaczenia, niż sama tragiczna śmierć dzieci. Poruszenie było tak wielkie, że w Australii data wydarzenia stała się Narodowym Dniem Przebaczenia, celebrowanym każdego roku. Leila wyznała, że przebaczenie przyniosło im „uzdrowienie i pokój” i choć ma złamane serce. to wie, że jej dzieci są w niebie. Po tym świadectwie trudno było powstrzymać łzy, a brawa na stojąco przez długi czas świadczyły o poruszonych sercach słuchających.

W świecie wyblakłych wartości i zatartych granic między dobrem i złem okazuje się, że są miliony szlachetnych ludzi, wielkich sercem małżonków i konsekwentnych chrześcijan, którzy z Boga czerpią siłę do dobrego życia i wierności ideałom. Warto i trzeba o nich pamiętać – i mówić. W wakacyjnym czasie odbywało się wiele rekolekcji dla małżeństw i rodzin. Osobiście uczestniczyłem w 15-dniowych rekolekcjach Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie w Wilnie. To jest nadzieja dla świata i Kościoła. Takie rodziny są solą ziemi i światłem świata.

bp Piotr Turzyński

– adiunkt na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Instytucie Historii Kościoła i Patrologii, Biskup Pomocniczy Radomski, Delegat do Krajowego Duszpasterstwa Nauczycieli przy Konferencji Episkopatu Polski

Wychowanie personalistyczne a podejście indywidualne

Wychowawca  2020

Wśród praktyków i teoretyków wychowania istnieją skrajne podejścia do personalizmu. Wywołuje on fascynację, przyciągając integralną wizją człowieka, ale też negację, najczęściej w wyniku nadania mu charakteru konfesyjnego i powiązania z klasycznym modelem wychowania. Niezależnie od nastawienia, często występuje błędne rozumienie istoty personalizmu, np. przypisywanie mu cech charakterystycznych dla indywidualizmu.

Filozofia personalistyczna powstała w pierwszej połowie XX wieku jako odpowiedź na określony problem społeczny i kulturowy, będąc reakcją przeciwko indywidualizmowi i jego antytezie – kolektywizmowi. Wielość myśli, u podłoża których leży personalistyczna wizja człowieka, była efektem tworzenia w podobnym czasie równoległych koncepcji.

Mylenie personalizmu z indywidualizmem wynika z powierzchownego ujęcia jego istoty. U podstaw refleksji personalistycznej znajduje się dostępne każdemu człowiekowi doświadczenie fenomenu osoby1. Osoba jest bytem samoświadomym, wolnym i obdarzonym godnością. Konsekwencją indywidualizmu jest redukcjonizm antropologiczny, czyli skupienie się na jakimś aspekcie ludzkiego życia. Personalizm realistyczny jest teorią uniwersalną i neutralną (nie uwikłany w żadną ideologię)2, dzięki czemu unika „błędu antropologicznego”3.

Zarówno personalizm jak i indywidualizm za punkt centralny swoich rozważań i działań stawia człowieka. Odmienne jest natomiast rozumienie jego istoty. Perspektywa personalistyczna podkreśla, że człowiek rozwija swój potencjał w relacji z innymi, nierzadko rezygnując z własnych upodobań dla dobra wspólnego. Koncepcje oparte na indywidualizmie upatrują szczęścia człowieka w realizacji osobistych zamierzeń. Współczesny świat stwarza przestrzeń, w której człowiek skierowany ku sobie podejmuje takie działania, które przyniosą mu określone korzyści.

Pojmowanie dobra

W dużej mierze odpowiedzialność za nadmierną koncentrację na osobistych korzyściach ponosi subiektywne pojęcie dobra. Rozstrzygnięcie, czy coś jest dobre dla osoby wymaga zdefiniowania, kim jest osoba i jaki jest cel jej rozwoju. Kapryszenie dziecka przy posiłkach, okazywanie niechęci do wybranych potraw może być przejawem egoizmu, skutkiem określonych przyzwyczajeń, wynikających z nadmiernej koncentracji na własnej osobie. Nierzadko taka postawa obejmuje pozostałe aktywności dziecka ‒ prędzej czy później skłoni ono dorosłego do uległości wobec jego kaprysów. Wychowawca staje wobec takich sytuacji wielokrotnie w ciągu dnia, a decyzje, jakie podejmuje, mogą mieć charakter przypadkowy. W danej chwili wydaje się, że szczęście dziecka zależy od zmiany zawartości talerza, a sama sytuacja nie ma większego znaczenia dla jego wychowania. Należy jednak zadać pytanie perspektywiczne: jakie cechy charakteru pomogą dziecku stać się dobrym człowiekiem oraz co powinno być podstawą jego wyborów? Odpowiedzi na te pytania są konsekwencją przyjętej antropologii, w tym refleksji nad pojęciem dobra. Subiektywizm poznawczy, charakterystyczny dla indywidualizmu, przeceniając wagę podmiotu w procesie poznania „zatraca pojęcie prawdy jako poznania tego, co niezależne od osoby, otwierając drogę do relatywizmu”4 . Tendencje postmodernistyczne, sprzyjające idei indywidualizmu, podkreślają pragmatyzm, tak więc kryterium dobra i prawdy staje się użyteczność.

Pojmowanie wolności

Podstawą założeń personalistycznych jest godność człowieka, niezależna od jego wolności zewnętrznej5. Wychowawca tworzy relacje wychowawcze szanując godność wychowanka, pomagając mu ją zrozumieć i doświadczyć. Traktuje każdego człowieka z troską i powagą, zachęcając do dobrego korzystania z danej mu wolności. Kluczem do rozumienia wolności (nieodłącznie związanej z odpowiedzialnością) jest pojmowanie godności i holistyczne ujęcie człowieczeństwa. Wolność pozwala człowiekowi panować nad samym sobą i decydować kim chce być. Wolność w rozumieniu personalistycznym jest skierowana „ku” i stanowi wolność wyboru. Ze względu na swoją godność i realizację pełni człowieczeństwa, wolność wyboru jest zorientowana na dobro. Krytycy tej koncepcji upatrują w powyższym założeniu podstaw determinizmu, a więc negację wolności. Nie da się zrozumieć istoty wolności bez przyjęcia personalnej koncepcji człowieczeństwa, nierozerwalnie związanej z dobrem. Osoba (dziecko lub dorosły) staje się szczęśliwa i spełniona, kiedy w wolności wybiera dobro. Proces wychowania polega na przygotowaniu do odróżnienia dobra od zła (w szczególności do odróżnienia „dobra” subiektywnego od dobra uniwersalnego) oraz usposobieniu woli do wyboru dobra. Odbywa się to przez uwrażliwianie człowieka na wartości oraz na pragnienie uczestnictwa w nich. Kryteria oceny rzeczywistości muszą być oparte na prawdzie, a nie na subiektywnej i indywidualistycznej interpretacji. Odmienną perspektywę ukazuje indywidualizm, traktujący godność człowieka jako konsekwencję jego wolności. Należy zaznaczyć, że wolność ma tu odwrotny kierunek niż w personalizmie ‒ jest to wolność „od”. Taka postawa jest zarazem niebezpieczna i nierealna. Zagrożenia przyjęcia powyższej koncepcji znane są w historii wychowania chociażby na podstawie skutków permisywizmu pedagogicznego. Brak określonych zasad w okresie dorastania może skutkować postawą egoistyczną ale także biernością (wycofaniem) w przypadku pojawiających się trudności. Charakter utopijny takiego założenia polega na braku możliwości całkowitej wolności „od” (ludzi, materii, idei, pokus). Może to być jedynie wolność od tego, co w danej chwili wydaje się być trudne, nieprzyjemne czy niechciane, jednak wówczas staje się efektem zniewolenia przez własne słabości. Całkowita wolność „od” rzeczy i ludzi oraz wynikające z niej szczęście jest zatem nierealne. Oczywiście jest możliwe a nawet wskazane, żeby wychowanek sam tworzył sobie granice i zasady postępowania. Potrzebuje jednak zachęty, najlepiej w postaci wzoru rodzicielskiego. Człowiek doświadcza swojej wolności, przeżywając osobiste decyzje: chcę/nie chcę; mogę/nie mogę itd. Zatem ze względu na osobistą wolność człowieka bardzo ważne jest usprawnienie jego woli, by nie ulegała słabościom ciała i kuszeniu umysłu, oddalając od wyboru dobra. W tym również przejawia się związek wolności i godności ludzkiej, bowiem granicą własnej wolności jest wolność drugiej osoby do wyboru dobra. Kryterium wolności drugiej osoby jest podnoszone również w koncepcjach indywidualistycznych, gdzie różnica w stosunku do nurtu personalistycznego dotyczy pojmowania dobra (odnoszącego się do każdej osoby). Personalizm koncentruje się na kształtowaniu dojrzałego przeżywania swojej wolności, będącej ontyczną cechą człowieka i nakierowującą go na prawdę. Poza problemem rozpoznania dobra pozostaje jeszcze kwestia obowiązku samokształtowania, by poznane dobro wybierać i realizować. Wymaga to samozaparcia, przezwyciężenia samego siebie, które stanowi podstawę rozwoju Człowiek obawia się wysiłku i konieczności walki ze sobą, dlatego czasem woli nie decydować ale być prowadzonym przez innych. Jednak ten wysiłek jest konieczny, by człowiek mógł oprzeć się działaniom przeciwnym jego dobru. Dlatego tak ważne jest jego wychowanie, rozumiane jako przygotowanie do wolnego wyboru. „Bez wykształconego rozumu i ukształtowanej woli nie ma trafnych (słusznych) decyzji, życie ludzkie skazane jest na przypadek, a tam gdzie króluje przypadek (chaos), tam nie ma ani celu działania, ani wolności!”6.

Pojmowanie kreatywności

Indywidualizm jest ciągle atrakcyjną i kuszącą perspektywą, bowiem postuluje niezależność i kreatywność jednostek. Zarówno w indywidualizmie jak i personalizmie kreatywność jest cecha pozytywną, pozwalającą na skuteczniejsze działanie. Podobnie jak w pozostałych kwestiach, różnica dotyczy przyjętej antropologii. Z perspektywy personalistycznej kreatywność wiąże się z panowaniem nad sobą, a nie tylko nad materią zewnętrzną. „Umysły prawdziwie oryginalne są te, które o tym nie myślą, które szukają prawdy, a nie oryginalności, tzn. samego siebie”7. Człowiek niejako tworzy samego siebie dzięki temu, że może sobą rozporządzać. Nie jest zajęty, czy wręcz przytłoczony samym sobą. Przeciwnie, wychodzi poza siebie, jest gotów poświecić się sprawie, która go przewyższa, a którą jednocześnie czyni swoją8 . Personalizm zakłada, że każda jednostka jest indywidualna w tym znaczeniu, że jest niepowtarzalna. Relacja wychowawcza jest oparta na godności każdej osoby. Jednocześnie nie ma potrzeby podkreślania czy afirmowania odrębności jednostki, rozumianej jako przejaw oryginalności. Człowiek nie powinien opierać swojej wartości na robieniu rzeczy nietypowych, szokowaniu czy na braku konwencji w zachowaniu. Oryginalność może być pociągająca, pozwala człowiekowi być w centrum uwagi, jednak nie zawsze jest to dla niego dobre. Uwolnienie od chęci wyróżnienia się nie jest łatwe, szczególnie że człowiek często jest porównywany z innymi ludźmi. Jednak dla jednostki skoncentrowanej na sobie bycie oryginalnym często staje się celem samym w sobie. Czym innym jest oryginalność jako odpowiedź na pojawiające się potrzeby, czym innym zaś chęć odróżniania się, traktowana jako podstawa własnej wartości.

Pojmowanie relacyjności

Odejście od skupienia się na jednostce nie oznacza natomiast podporządkowania człowieka kolektywowi. Ograniczenie się do opozycji indywidualizm-kolektywizm upraszcza pojmowanie rzeczywistego sensu życia człowieka, pomijając podłoże antropologiczne. Człowiek jest podmiotem samodzielnym, choć jego bytowanie zależy od kontekstu przyrodniczego i społecznego. Jest zatem „ważniejszy” niż społeczność i jednocześnie potrzebuje społeczności dla rozwoju osobowego. „Równocześnie jednak człowiek żyjący w społeczeństwie i korzystający z pracy ‘drugiego’ sam też nie rozwinie się, jeśli nie ukształtuje swego życia poprzez działanie dla drugiego człowieka”9. Kolektywizm oznacza prymat ogółu nad jednostką, co jest niezgodne z założeniami personalistycznymi. W rozumieniu personalistycznym każda z osób jest całością a nie częścią całości. Mylenie obu pojęć może wynikać z błędnego rozumienia „dobra wspólnego”: w przypadku kolektywizmu akcentowana jest wspólnotowość, zaś personalizm podkreśla sens dobra10. Zgodnie z założeniami personalistycznymi, wspólne dobro jest możliwe przez pragnienie osoby, by ona sama jak i inne osoby były dobre.

Współcześnie coraz częściej troszczymy się o wartości, których realizacja nie jest zbieżna z celowością bytu ludzkiego. Człowiek żyjący w globalnym społeczeństwie, o wyraźnych tendencjach konsumpcyjnych, jest nieustannie zachęcany do podejmowania decyzji sterowanych odgórnie (przez zasady ekonomii, mody, reklamy), a jednocześnie przekonywany, że działa w pełni autonomicznie. Ludzie nauczyli się zadowalać doraźnymi sukcesami i za nimi podążać, nie zważając na dobro własne i drugiego człowieka. Proces indywidualizacji może się również jawić jako proces cywilizacji, rodzący w jednostce poczucie odrębności i istnienia bez relacji z innymi ludźmi.

Pomijanie pytania: „kim jest człowiek?” skutkuje relatywizmem aksjologicznym, u podłoża którego leży redukcjonizm antropologiczny (np. materializm, sceptycyzm, utylitaryzm). Nabywanie nowych kompetencji, określanych raczej przez rynek ekonomiczny niż wychowawców, pozwala reagować na zmiany gospodarcze, coraz bardziej jednak oddala człowieka od siebie samego.

dr Monika Jakubowska – adiunkt w Katedrze Polityki Oświaty i Społecznych Badań nad Edukacją na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego, od kilkunastu lat zajmuje się teorią i praktyką wychowania.

1 J.M. Burgos, Personalizm, Warszawa 2010, s. 10.

2 H. Kiereś, Personalizm [w:] Encyklopedia „Białych plam”, t. XX. Suplement, Radom 2006, s. 109-112.

3 Pojęcie stosowane przez Jana Pawła 11 w encyklice „Centesimus annus” dotyczy błędnego rozumienia człowieka, które stało się podstawą fałszywej ideologii.

4 J.M. Burgos, op. cit., s. 165.

5 Więcej na ten temat pisze Victor Frankl, twórca logoterapii, pozwalającej zapełnić egzystencjalną pustkę, skłaniając pacjenta do poszukiwania sensu życia. Wolność człowieka, w okolicznościach zniewolenia zewnętrznego opisał Frankl w książce Człowiek w poszukiwaniu sensu.

6 B. Kiereś, O personalizm w pedagogice: studia i szkice z teorii wychowania, Lublin 2009, s. 74.

7 J. Woroniecki, Katolicka etyka wychowawcza, t. 1, Lublin 1986, s. 56

8 G. Marcel, Homo viator. Wstęp do metafizyki nadziei, Warszawa 1984, s. 24.

9 M.A. Krąpiec, Człowiek w kulturze, Warszawa 1996, s. 80.

10 Ibidem, s. 82.

ŚW HIERONIM Jak można być szczęśliwym czytając czy studiując Pismo Święte?

Św. Hieronim ze Strydonu (ok. 345 – 419/420) jest świętym Kościoła katolickiego, doktorem Kościoła, apologetą chrześcijaństwa oraz świętym Kościoła prawosławnego i koptyjskiego. Dokonał tłumaczenia Pisma świętego z języków oryginalnych na łacinę. Przekład ten znany jako Wulgata należy do znaczących tekstów biblijnych Kościoła rzymskokatolickiego i jest jego oficjalnym tłumaczeniem

Źródło: https://zyciorysy.info/sw-hieronim/ | Zyciorysy.info

Życiorys i biografia św. Hieronima 

Św. Hieronim przyszedł na świat pomiędzy 331 z 347 r. w Strydonie, zmarł 30 września 419 lub 420 r. w Betlejem. Jest świętym kościoła katolickiego, prawosławnego i koptyjskiego. Doktor Kościoła. Swoje życie poświęcił tłumaczeniu Pisma Świętego na łacinę. Przekład ten nazywany jest Wulgatą. 

2. Patron

Św. Hieronim jest patronem tłumaczy, bibliotekarzy i encyklopedystów. Patronuje również zakonom i bractwom, które działają pod jego wezwaniem. Modlą się do niego również archeolodzy, bibliści, księgarze, uczniowie i studenci.

3. Fakty z życia

Urodził się w zamożnej, wierzącej, chrześcijańskiej rodzinie. Chrzest przyjął około 360 r., prawdopodobnie z rąk papieża Liberiusza. Odbył podróż do Rzymu, gdzie razem ze swoim przyjacielem Bonozem zgłębiali filozofię i retorykę. W tym czasie św. Hieronim uczył się również greki. W Rzymie spędzili kilka lat, następnie udali się do Galii. Ostatecznie Hieronim postanowił pozostać w Trewirze, gdzie miał zostać urzędnikiem – tego chcieli jego rodzice. On podjął jednak studia teologiczne. Podróżował również z Rufinem do Akwilei. W 373 r. wybrał się w długą podróż na Wschód. Tam chciał się rozwijać naukowo i rozpocząć ascetyczne życie. W jej trakcie miał wizję, która skłonił go do poświęcenia życia Bogu. Postanowił wieść ubogie życie ascety. Dlatego też pewien czas spędził na pustyni Chalcydyckiej. Tam najprawdopodobniej poznał język hebrajski. 

Święcenie kapłańskie otrzymał w Antiochii, gdzie zatrzymał się zmęczony podróżą. Już jako kapłan dwa lata spędził w Konstantynopolu. Tam zgłębiał Pismo Święte. W latach 382-385 miał przebywać w Rzymie i służyć swoją mądrością papieżowi Damazymowi. Szybko też zjednał sobie chrześcijan i zdobył sympatię nawet wśród zamożnych rodzin. 

W tym czasie rozpoczął dzieło swojego życia, w więc tłumaczenie z greki Nowego Testamentu i z hebrajskiego Starego Testamentu. Jego tłumaczenie na łacinę nazywane jest Wulgatą. 

Kiedy zmarł papież Damazy, Hieronim utracił swoje stanowisko. Został nawet oskarżony o nieodpowiednie relacje z wdową Paulą. W związku z tym w sierpniu 385 r. zdecydował się przenieść do Antiochii. W późniejszych latach mieszkał także w Nitrii. W 388 r. zdecydował, że resztę swojego życia spędzi na pustelni nieopodal Betlejem. Dużym wsparciem w czasie pustelniczego życia była dla niego wdowa Paula, która zaopatrywała go w książki i inne niezbędne do życia produkty.

W tym czasie powstały też jego największe dzieła: ostateczna wersja tłumaczenia Starego Testamentu, wiele komentarzy do Ksiąg Pisma Świętego, dialog przeciwko pelagianom, traktaty przeciwko biskupowi Janowi Jerozolimskiemu. Jego pisma wywołały wiele kontrowersji.

Św. Hieronim zmarł 30 września 419 lub 420 r. w Betlejem. Był wybitnym uczonym, cechowała go pewność siebie, ogromna wiedza, pracowitość i umiłowanie Biblii. 

4. Kult

Wulgata, została przyjęta przez Sobór Trydencki jako tekst urzędowy.

Św. Hieronim uznawany za jednego z najwybitniejszych uczonych kościoła. Był czczony zaraz po swojej śmierci. Głównym ośrodkiem kultu była grota w Betlejem (podziemie kościoła św. Katarzyny), która sąsiadowała z Grotą Narodzenia Pana Jezusa. Tytuł Doktora Kościoła przyznano mu w VIII wieku (był jednym z czterech Doktorów). Jednak beatyfikował go dopiero papież Benedykt XIV w 1747 r., a kanonizował papież Klemens XIII w 1767 r. 

W kościele katolickim wspomina się go 30 września, a w prawosławnym 28 czerwca według kalendarza gregoriańskiego. 

Św. Hieronim ma wiele wizerunków. Najczęściej przedstawiany jest jako kardynał, uczony, pokutnik lub pustelnik. Do jego atrybutów zalicza się przede wszystkim krzyż, czaszka i Pismo Święte oraz lew i gołębica. W kościele prawosławnym przedstawia się go najczęściej jako starca w habicie. 

Źródła

Zdjęcie pochodzi z portalu commons.wikimedia.org. Zdjęcie zostało wykorzystane na podstawie domeny publicznej. Autor i tytuł obrazu: Anonim (Niemcy), St. Jerome in his study.

BREWIARZ PIĄTEK 30.09

Z Prologu do komentarza Księgi Izajasza proroka

św. Hieronima, kapłana (nr 1. 2)


Nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa

Posłuszny nakazom Chrystusa: "Badajcie Pisma" oraz "Szukajcie, a znajdziecie" wypełniam swą powinność, bym przypadkiem nie usłyszał razem z Żydami: "Jesteście w błędzie nie znając Pisma ani mocy Bożej". Jeśli bowiem, jak mówi apostoł Paweł, Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą, to ten, kto nie zna Pisma, nie zna mocy Boga ani Jego miłości: nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa.

Dlatego będę naśladował ojca rodziny, który ze swego skarbca wyjmuje rzeczy stare i nowe, a także oblubienicę, która w Pieśni nad Pieśniami mówi: "Owoce nowe i stare, miły mój, zachowałam dla ciebie". Zamierzam objaśniać Izajasza w ten sposób, aby ukazać go nie tylko jako proroka, ale jako ewangelistę i apostoła. On sam zresztą mówi o sobie i innych ewangelistach: "Jakże piękne są stopy zwiastunów radosnej nowiny, którzy ogłaszają pokój". Do niego też, jakby do apostoła, mówi Bóg: "Kogo poślę i kto pójdzie do ludu tego". On zaś odpowiada: "Oto ja, poślij mnie".

Niech jednak nikt nie sądzi, że w niewielu słowach zamierzam zamknąć całą treść księgi, gdyż obejmuje ona całość Bożych tajemnic. Zapowiada Emmanuela narodzonego z Dziewicy, Dokonawcę przedziwnych znaków i cudów, który umarł i został pogrzebany, który zmartwychwstał i który jest Zbawicielem wszystkich narodów. A cóż powiedzieć o zagadnieniach dotyczących przyrody, etyki, logiki? Wszystko, co się odnosi do Pism świętych, wszystko, co język ludzki może wypowiedzieć, umysł zaś pojąć, wszystko to zawiera się w tej księdze. O jej tajemnicach zaświadcza sam autor: "Każde widzenie będzie dla was jakby słowami zapieczętowanej księgi. Jeśli da się ją temu, kto umie czytać, mówiąc: Czytaj księgę, wówczas odpowie: Nie mogę, bo jest zapieczętowana. Kiedy zaś da się ją takiemu, kto nie umie czytać, mówiąc: Czytaj, odpowie: Nie umiem czytać".

Jeśli zaś wydaje się to komuś mało ważne, niechaj posłucha słów apostoła Pawła: "Prorocy niech przemawiają po dwóch albo po trzech, a inni niech to roztrząsają. Gdy zaś komuś innemu z siedzących dane będzie objawienie, pierwszy niechaj zamilknie". Jakże jednak mogą zamilknąć, skoro mówienie lub milczenie należy do Ducha Świętego, który przemawia przez proroków? Jeśli więc rozumieli to, co mówili, ich wypowiedzi pełne są mądrości i rozumu. Do ich uszu dochodziły nie tylko dźwięki uderzanego głosem powietrza, ale sam Bóg przemawiał do serca proroków według słów jednego z nich: "Anioł mówił do mnie" oraz: "Wołając w naszych sercach, Abba, Ojcze", a także: "Będę słuchał tego, co mówi do mnie Pan Bóg".
 

RESPONSORIUM

por. 2 Tm 3, 16-17. 14-15

W. Wszelkie Pismo od Boga natchnione † jest pożyteczne do kształcenia w sprawiedliwości, * Aby człowiek Boży był doskonały, / przysposobiony do każdego dobrego czynu.

K. Pismo święte może nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu. W. Aby człowiek Boży był doskonały, / przysposobiony do każdego dobrego czynu.

MODLITWA
 

Módlmy się. Boże, Ty dałeś świętemu Hieronimowi żywe i głębokie umiłowanie Pisma świętego, † spraw, aby Twój lud obficie karmił się Twoim słowem * i znajdował w nim źródło życia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Poświęcić się dla ubogich.....p. Franciszek

Papież: marzymy o Kościele, który umie poświęcać się dla ubogich i cierpiących

Papież Franciszek powiedział w niedzielę podczas mszy we włoskim mieście Matera, że marzy o Kościele, który potrafi poświęcać się dla ubogich i cierpiących. Apelował o nawrócenie "z obojętności na współczucie, z marnotrawstwa na dzielenia się z innymi, z egoizmu na miłość, z indywidualizmu na braterstwo".

Whomilii w czasie mszy z okazji zakończenia krajowego Kongresu Eucharystycznego Franciszek oświadczył: "Marzymy o Kościele eucharystycznym, stworzonym przez kobiety i mężczyzn, którzy łamią się jak chleb dla tych, którzy przeżuwają samotność i ubóstwo, którzy są zgłodniali czułości i współczucia, dla tych, których życie kruszy się, bo zabrakło dobrego zaczynu nadziei".

Podczas Mszy na stadionie w Materze z udziałem 12 tys. osób papież podkreślił w homilii, że marzy o Kościele, który "potrafi schylić się ze współczuciem i czułością przed ranami cierpiących, stając się chlebem nadziei i radości dla wszystkich".

Wróćmy do smaku chleba, bo podczas gdy na świecie dochodzi do niesprawiedliwości i dyskryminacji wobec ubogich, Jezus ofiarowuje nam chleb do dzielenia się i posyła nas codziennie jako apostołów braterstwa, sprawiedliwości i pokoju

- wzywał Franciszek.

Nawiązując do biblijnej przypowieści o bogaczu i Łazarzu dodał, że "bolesne jest to, iż jest ona wciąż historią naszych czasów; niesprawiedliwości, nierówności, zasoby ziemi rozdzielane niesprawiedliwie, nadużycia możnych wobec słabych, obojętność na wołanie ubogich, otchłań, którą kopiemy każdego dnia rodząc marginalizację nie mogą pozostawić nas obojętnymi.

"Wstydźmy się tego, że taka walka ma też miejsce między nami, we wspólnocie" - mówił.

Franciszek ostrzegł: "Jeżeli teraz wznosimy mury przeciwko naszym braciom, to pozostajemy uwięzieni w samotności i śmierci również później".

Apelował o nawrócenie "z obojętności na współczucie, z marnotrawstwa na dzielenia się z innymi, z egoizmu na miłość, z indywidualizmu na braterstwo".

Papież Franciszek zaapelował też o skuteczne inicjatywy, by zakończyć wojnę na Ukrainie. Potrzebna jest "wola" przywódców państw - dodał na zakończenie mszy w Materze.

Przed modlitwą Anioł Pański papież powiedział: "Niech Maryja, Królowa Pokoju pocieszy umęczony naród ukraiński i wyjedna dla przywódców państw siłę woli do natychmiastowego znalezienia skutecznych inicjatyw, które doprowadzą do zakończenia wojny". Jego słowa wierni nagrodzili oklaskami.

Orędzie papieskie na 108. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy

ks. Tomasz Jaklewicz

Łazarz psuje zabawę

Ta przypowieść jest wezwaniem adresowanym do tych, którzy bardziej kochają rzeczy niż ludzi. Pieniądze, zwłaszcza duże, mogą sprawić, że człowiek zamknie się w doczesnym pałacu, goniąc za przyjemnościami.

KS. TOMASZ JAKLEWICZ

Łk 16, 19-31

Jezus powiedział do faryzeuszów:

«Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody.

Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”.

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.

Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».

1. Pieniądze mają ciężar, który ciągnie człowieka na dno piekła. Zło nie leży w fakcie posiadania. Nauka społeczna Kościoła głosi dwie zasady: poszanowania własności prywatnej oraz powszechnego przeznaczenia dóbr. Człowiek ma prawo posiadać, ma prawo się bogacić, ale nie może zapomnieć, że „Bóg dał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu, aby utrzymywała wszystkich jego członków, nie wykluczając ani nie wyróżniając nikogo” (Jan Paweł II). Bogacz z przypowieści zapomniał o tej zasadzie. Pan Bóg zesłał mu Łazarza jako szansę, by obudzić jego sumienie, ale on zmarnował ten znak, tę łaskę.

2. Pod drzwiami naszych kościołów, domów zakonnych, plebanii czy na ulicach spotykamy ludzi bezdomnych, żebraków. Każdy z nich jest jak Łazarz. Ma swoje imię, swoją historię. Nieraz budzą u eleganckich przechodniów pragnienie odwrócenia głowy i przyspieszania kroku. To prawda, że danie im paru złotych nie jest najlepszą formą pomocy. Może wydadzą je na alkohol… Takie niebezpieczeństwo jest realne. Czy jednak takie obiekcje nie służą nam jako wymówka, usprawiedliwienie naszej obojętności? Czasem ktoś wzrusza ramionami: „Przecież nie pomogę wszystkim”. To prawda, ale gdyby każdy pomógł choć jednemu człowiekowi, to na świecie działoby się lepiej. Więc nawet jeśli nie daję pieniędzy, to ważne, by w ubogim zauważyć człowieka. Jego obecność może być dla mnie sygnałem z nieba.

3. Przypowieść nie jest tylko apelem o miłosierdzie. W tle jest wymiar wieczny naszego życia. Istnieje ostateczna sprawiedliwość. Kto budował sobie raj na ziemi, nie dbając o innych, ten kiedyś za to odpowie. Kto cierpiał niesprawiedliwość, ten kiedyś doświadczy wyrównania krzywdy. Karą dla bogacza jest życie takie, jakie sam wybrał, czyli w izolacji od innych na wieki. Nie dowiadujemy się, dlaczego Łazarz poszedł do nieba, w oczy rzuca się jednak jego pokora. Jego los jest ciężki. Gdy bogacz odmawia mu wsparcia, przyjmuje pomoc psów liżących jego rany. Pokora to pierwszy stopień do nieba.

4. Pointa przypowieści przynosi jeszcze jedno przesłanie. Można je ująć słowami z listu św. Pawła: „Wystarczy ci mojej łaski”. Każdy z nas dzięki słowu Bożemu i nauczaniu Kościoła ma wystarczającą ilość światła, aby odnaleźć drogę do nieba, do nawrócenia. Dzisiejszy Kościół ma coś z Łazarza. Leży jak żebrak, na którego nikt nie zwraca uwagi, przy bramie bogatego, sytego świata. Jest pokryty wrzodami zgorszeń i słabości swoich członków. Taki ubogi, poraniony Kościół wciąż psuje zabawę bogatemu światu, np. dopominając się o życie nienarodzonych i o godność małżeństwa. Być po stronie Łazarza to trudny wybór

 

W SZKOLE MARYI za przykładem ZALESIA RÓŻANIEC PRZED KAŻDĄ KATECHEZĄ I W SZKOLE , W DOMU I KOŚCIELE i przy kapliczkach. INTENCJA " WYCHOWANIE RELIGIJNE W SZKOLE".PRAWA DZIECKA W SZKOLE

W naszych rękach RÓŻANIEC Wystarczy, aby na piętnaście węgielków jeden był rozżarzony, to wnet powstanie żar ze wszystkich. To słowa Pauliny Jaricot. Nie znacie jej? Przyznam szczerze, że też o niej niewiele wiedziałam, aż do chwili, kiedy papież ogłosił, że Paulina będzie błogosławiona, co stało się w maju tego roku.

Dobrze, że zawsze można się poprawić i braki nadrobić, co też szybko zrobiłam. Wy możecie o niej przeczytać w tym numerze na stronach 8–10. Chociaż o Paulinie wiedziałam niewiele, sporo słyszałam o tym, co jej zawdzięczamy. I to od dawien dawna. Niemal w każdej parafii istnieje Żywy Różaniec. To grupy osób, które codziennie odmawiają jedną dziesiątkę Różańca (szczegóły na s. 10). Są grupy różańcowe, do których należą mamy, babcie, ciocie. W innych modlą się tatusiowie, dziadkowie i wujkowie. Działają też czasem w parafiach albo w szkołach Podwórkowe Grupy Różańcowe, które 25 lat temu założyła 9-letnia wtedy Magda Buczek. A niedawno pojawiły się jeszcze grupy rodziców, którzy modlitwę różańcową ofiarują za swoje dzieci. Ludzie odmawiają Różaniec od setek lat. Niezmiennie. Ta modlitwa pasuje do każdego. Skąd się wzięła? Kto ją wymyślił? Po prostu człowiek, który szukał sposobu, by mieć stały kontakt z Panem Bogiem, z Maryją, ze świętymi. A Maryi chyba ta modlitwa się spodobała, bo często w objawieniach do niej zachęcała. Według legendy różaniec od samej Matki Bożej otrzymał św. Dominik, ale tak naprawdę ta modlitwa powstawała przez wieki. Ostatecznie Alan de la Rupe, dominikanin, w XV w. wymyślił trzy części Różańca (radosną, bolesną i chwalebną) i 15 tajemnic, na które składało się 150 zdrowasiek. I tak było aż do roku 2002, kiedy to papież Jan Paweł II wprowadził czwartą część z tajemnicami światła. Paulina Jaricot wymyśliła – można tak chyba powiedzieć – systemowe odmawianie Różańca. Wiedziała, że ludzie tłumaczą się brakiem czasu, a „przecież wystarczy zaledwie kilka minut z całego dnia, by odmówić jedną dziesiątkę” – mówiła. Dlatego wymyśliła grupy, w których ludzie modląc się, odmówią w ciągu dnia cały Różaniec. „W każdej grupie znajdzie się ktoś dobry, średni i taki, który ma tylko dobrą wolę. Wystarczy, aby na piętnaście węgielków jeden był rozżarzony, to wnet powstanie żar ze wszystkich” – mówiła Paulina, która siebie nazywała „pierwszą zapałką, którą Pan Bóg się posłużył, by rozpalić wielki ogień”. I miała rację, bo kiedy umierała, w samej tylko Francji istniało 150 tysięcy piętnastek Żywego Różańca, co oznacza, że ponad 2 miliony ludzi odmawiało codziennie modlitwę. Mamy dla Was w tym numerze bransoletkę z dziesiątką różańca. Pewnie każdy z Was jakiś różaniec ma, czy to tradycyjny, czy obrączkę noszoną na palcu, czy może bransoletkę noszoną na ręku. Nieważne, jaki jest. Ważne, żeby nie leżał ukryty w kieszeni, szufladzie czy w torbie. Ważne, żeby był często w naszych, Waszych rękach.

Jakie uczeń ma prawa w szkole

Uczeń oprócz obowiązków ma również prawa.

 

Uczeń ma w szkole poza obowiązkami również swoje prawa, o których powinien wiedzieć by móc je egzekwować. Są one spisane w statucie szkoły, do której uczeń uczęszcza, a samorząd szkolny jest pierwszym przedstawicielem i obrońcą praw ucznia.

 

Prawa ucznia w szkole

 Podstawowymi prawami ucznia, wynikającymi z podstawowych praw człowieka zapisanych Konstytucji RP są:

 prawo do nauki,

 prawo do wychowania w rodzinie,

 prawo do wychowania bez przemocy,

 prawo do informacji,

 prawo do swobody myśli, sumienia religii,

 prawo do swobody wypowiedzi.

Natomiast prawami ściśle wynikającymi  z obowiązku szkolnego i z nim związanymi są prawo do:

a)    zapoznania się z programem nauczania poszczególnych przedmiotów,

b)    zapoznania się z wewnątrzszkolnym systemem oceniania i oceny zgodnie z jego założeniami,

c)    właściwie zorganizowanego procesu kształcenia,

d)    opieki wychowawczej i zapewnienia warunków bezpieczeństwa,

e)    życzliwego podmiotowego traktowania w procesie kształcenia i wychowania, 

f)    rozwijania swoich zainteresowań, zdolności i talentów na zajęciach lekcyjnych, pozalekcyjnych oraz

g)    powiadamiania go o terminie i zakresie pisemnych sprawdzianów wiadomości,

h)    odpoczynku w czasie przerw świątecznych i ferii,

i)     uzyskania pomocy w przypadku trudności w nauce

j)     korzystania z opieki zdrowotnej oraz poradnictwa i terapii pedagogicznej i psychologicznej,

k)    korzystania z pomieszczeń szkolnych, sprzętu środków dydaktycznych, księgozbioru biblioteki i świetlicy  tak podczas zajęć lekcyjnych jak i pozalekcyjnych,

l)     uczestnictwa i udziału w organizowaniu imprez kulturalnych, sportowych i rozrywkowych na terenie szkoły.  

Zadaj pytanie: Forum

Zobacz serwis: Dziecko i prawo

JAK ZOSTAJE SIĘ KSIĘDZEM ?

Święty Jan Paweł II, dzieląc się swoim osobistym doświadczeniem, wyznał, że ojciec nauczył go modlitwy do Ducha Świętego. Powiedział: „Nie modlisz się dosyć do Ducha Świętego. Powinieneś się modlić do Niego”. I wtedy przekazał mu następującą modlitwę:

"Duchu Święty, proszę Cię o dar mądrości do lepszego poznawania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych, o dar rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej, o dar umiejętności, abym w życiu kierował się zasadami tejże wiary,
o dar rady, abym we wszystkim u Ciebie szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował, o dar męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać, o dar pobożności, abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością, o dar bojaźni Bożej, abym lękał się grzechu, który Ciebie, o Boże, obraża."

Podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny św. Jan Paweł II polecał tę właśnie modlitwę na spotkaniu z młodzieżą przy kościele św. Anny w Warszawie. Powiedział wtedy: „Przyjmijcie ode mnie tę modlitwę, której nauczył mnie mój ojciec i pozostańcie jej wierni”. (ks. Paweł Rytel-Andrianik)

Ks. Rafał z siostrami kapucynkami na SMAL w Garbowie.
Powołanie przychodzi czasem w zaskakujący sposób, ale warto się mu przyjrzeć.ARCHIWUM SMAL

Jak się zostaje księdzem?

Miał plany na życie, chciał mieć troje dzieci. Studiował, rodzice kupili mu mieszkanie w Warszawie, chodził na imprezy, był w kilku związkach. O tym, że zostanie księdzem, nawet mu się nie śniło.

AGNIESZKA GIEROBA

Od spotkania młodych w Garbowie mijają kolejne tygodnie, ale doświadczenie wiary, które wówczas stało się udziałem wielu uczestników, wciąż pozostaje żywe. To także dzięki świadectwu ks. Rafała Główczyńskiego, który o swoim doświadczeniu poznania Boga mówił młodym ludziom.

Ks. Rafał Główczyński znany poprzez swój kanał na YouTube jako „Ksiądz z Osiedla” mówił młodym, którzy przyjechali do Garbowa na Spotkanie Młodych Archidiecezji Lubelskiej o swoim odkrywaniu powołania i o Kościele, którego częścią jest każdy ochrzczony.

Ks. Rafał mówił wprost, że Pan Bóg się o niego upomniał. Gdy pracował w Anglii jako akwizytor, wszedł do polskiego kościoła, gdzie trwało kazanie na temat powołania. To poruszyło w nim coś, czego nie mógł się pozbyć. Postanowił sprawdzić, a raczej upewnić się, że powołanie to nie jest jego droga. Pomyślał, że wstąpi do seminarium salwatorianów, z którymi chodził na pielgrzymki do Częstochowy, żeby przekonać się, że to nie jego miejsce, potem wystąpi i będzie miał spokój.

– Tak zrobiłem i wiecie co? Znalazłem się w całkiem innym świecie. Seminarium w Bagnie stało się moim domem, gdzie musiałem sam po sobie sprzątać, wykonywać przydzielone obowiązki, modlić się codziennie. Początkowo byłem w szoku, że bałagan, jaki zostawiam wieczorem nie znika, gdy budzę się rano. Nie ma mamy, która pozbiera moje skarpetki i one uparcie leżą w tym samym miejscu. Zacząłem odkrywać, że moje życie zależy ode mnie w 100 procentach – mówi ks. Rafał.

Jego znajomi imprezowali w Warszawie, a on chodził na wieczorne modlitwy i czuł się z tym znakomicie.

– Raz miałem kryzys powołania, ale pewien żul z parku w Trzebnicy przemówił mi do rozumu. Trochę zrezygnowany włożyłem habit, wziąłem do ręki różaniec i poszedłem do parku pomodlić się. Była mgła. W pewnym momencie usłyszałem: „O, księżulo!”. Podszedłem bliżej i zobaczyłem trzech mężczyzn „pod wpływem”. Byli mocno poobijani. Zapytałem, co się stało. Okazało się, że się pobili, krew się polała, ale sytuacja już opanowana. Chcieli żebym kupił im piwo, albo choć dał wino mszalne. Powiedziałem, że z tym nie da rady, ale kanapki mogę zorganizować. Myśleli, że ściemniam, ale jak wróciłem po jakimś czasie z kanapkami, jeden mi powiedział „Ty to jesteś w porządku ksiądz”. Ja na to, że dopiero przygotowuję się do bycia księdzem. A on: „Gościu, nieważne. Mówię ci, będziesz zarąbistym księdzem”. Uwierzyłem mu – śmieje się ks. Rafał.

Po święceniach trafił do parafii w Elblągu, gdzie uczył w technikum katechezy. Wtedy przez swoją uczennicę został zaproszony na facebooku do grupy o nazwie „Jaka to wóda?”. Pomyślał, że skoro to miejsce spotkania młodych ludzi, to warto z nimi być i zaproszenie zaakceptował. Okazało się, że to bardzo specyficzna grupa, na której młodzi ludzie publikują np. zdjęcie wymiocin i pytają „zgadnijcie po czym to?”. Inni wymieniają nazwy alkoholi i próbują postawić diagnozę. Ewentualnie trwa tam dyskusja o tym, jak się napić, by w domu nie było afery.

– Cóż ja mogłem wiedzieć na ten temat, ale skoro się tam znalazłem postanowiłem się jakoś przywitać. Napisałem post mniej więcej o treści: „Szczęść Boże, nie jestem specjalistą od alkoholu, ale jeśli ktoś z was chciałby żeby się za niego pomodlić, albo ma jakieś pytanie, to jestem do dyspozycji, pozdrawiam ks. Rafał”. Opublikowałem i poszedłem zająć się swoimi sprawami. W ciągu pół godziny mój telefon oszalał. Co chwilę dostawałem powiadomienia, że ktoś polubił mój post. Kiedy wieczorem miałem chwilę, by zajrzeć na grupę, okazało się, że mam pół tysiąca polubień i komentarzy, typu super że z nimi jestem. Jakiś admin napisał, że jeśli ktoś cokolwiek złośliwego napisze pod moim adresem to ma bana do końca roku. Ludzie zaczęli się do mnie odzywać i pytać o różne rzeczy – opowiadał ks. Rafał Główczyński w Garbowie

Orędzie na 108. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy (25 września 2022 r.)

Orędzie na 108. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy (25 września 2022 r.)

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na 108. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy - 25 września 2022 r. (wyd. 9.05.2022).

Barbara Zandoval / Unsplash

Orędzie na 108. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy (25 września 2022 r.)

Budować przyszłość z migrantami i uchodźcami

„Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść” (Hbr 13, 14).

Drodzy bracia i siostry!

Ostatecznym sensem naszej „wędrówki” na tym świecie jest poszukiwanie prawdziwej ojczyzny, królestwa Bożego zainagurowanego przez Jezusa Chrystusa, które znajdzie swoje pełne urzeczywistnienie, gdy On powróci w chwale. Jego królestwo nie jest jeszcze spełnione, ale jest już obecne w tych, którzy przyjęli zbawienie. „Królestwo Boże jest w nas. Choć jest jeszcze eschatologiczne, jest przyszłością świata, ludzkości, to jednocześnie jest w nas” [1].

Przyszłe miasto jest „zbudowane na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg” (Hbr 11, 10). Jego projekt przewiduje intensywne dzieło budowania, w którym wszyscy musimy czuć się zaangażowani osobiście. Jest to skrupulatna praca nad osobistym nawróceniem i przemianą rzeczywistości tak, aby coraz bardziej odpowiadała Bożemu zamysłowi. Dramaty historii przypominają nam, jak jest jeszcze odległe osiągnięcie naszej mety - Nowego Jeruzalem, „przybytku Boga z ludźmi” (Ap 21, 3). Nie powinniśmy jednak tracić ducha z tego powodu. W świetle tego, czego nauczyliśmy się w okresie niedawnych trudności, jesteśmy wezwani do odnowienia naszego zaangażowania w budowanie przyszłości bardziej zgodnej z planem Bożym, świata, w którym wszyscy mogli by żyć w pokoju i godności.

„Oczekujemy jednak nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2 P 3, 13). Sprawiedliwość jest jednym z elementów konstytutywnych królestwa Boga. W codziennym poszukiwaniu Jego woli należy ją budować z cierpliwością, ofiarnością i determinacją, aby wszyscy, którzy łakną i pragną, mogli być nasyceni (por. Mt 5, 6). Sprawiedliwość królestwa należy rozumieć jako realizację Bożego ładu, Jego harmonijnego zamysłu, gdzie w Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał całe stworzenie jest znowu „czymś dobrym”, a ludzkość „czymś bardzo dobrym” (por. Rdz 1, 1-31). Aby jednak mogła zapanować ta cudowna harmonia, musimy przyjąć zbawienie Chrystusa, Jego Ewangelię miłości, aby zostały wyeliminowane nierówności i dyskryminacje w obecnym świecie.

Nikt nie może być wykluczony. Jego zamysł jest zasadniczo inkluzyjny i stawia w centrum mieszkańców peryferii egzystencjalnych. Jest wśród nich wielu migrantów i uchodźców, osób przesiedlonych i ofiar handlu ludźmi. Budowanie królestwa Bożego odbywa się z nimi, ponieważ bez nich nie byłoby to królestwo, którego pragnie Bóg. Włączenie osób najsłabszych to warunek konieczny, by uzyskać w nim pełnego obywatelstwa. Pan bowiem mówi: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 34-36).

Budować przyszłość z migrantami i uchodźcami oznacza także uznać i docenić to, co każdy z nich może wnieść do procesu budowania. Podoba mi się podejście do zjawiska migracji, które jest zawarte w proroczej wizji Izajasza, gdzie cudzoziemcy nie są przedstawieni jako najeźdźcy i niszczyciele, lecz jako ochotni robotnicy odbudowujący mury nowego Jeruzalem, Jeruzalem otwartego dla wszystkich narodów (por. Iz 60, 10-11).

W tym samym proroctwie przybycie cudzoziemców jest przedstawione jako źródło ubogacenia: „do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie” (60, 5). Historia uczy nas, że wkład migrantów i uchodźców miał fundamentalne znaczenie dla rozwoju społecznego i gospodarczego naszych społeczeństw. I tak jest po dziś dzień. Ich praca, zdolność do poświęceń, młodość i entuzjazm ubogacają wspólnoty, które ich przyjmują. Jednak wkład ten mógłby być o wiele większy, gdyby był dowartościowany i wspierany przez ukierunkowane programy. Idzie o ogromny potencjał, gotowy do wyrażenia się, jeśli tylko da się jemu szansę.

Mieszkańcy nowego Jeruzalem - prorokuje ponownie Izajasz - zawsze będą mieli szeroko otwarte bramy miasta, aby obcy mogli wejść ze swoimi darami: „Twe bramy zawsze stać będą otworem, nie zamkną się we dnie ni w nocy, by wpuszczać do środka bogactwo narodów” (60, 11). Obecność migrantów i uchodźców stanowi wielkie wyzwanie, ale także okazję do rozwoju kulturowego i duchowego wszystkich. Dzięki nim mamy możliwość lepszego poznania świata i piękna jego różnorodności. Możemy dojrzewać w człowieczeństwie i budować razem większe „my”. We wzajemnej otwartości powstają przestrzenie do owocnego zestawienia różnych wizji i tradycji, które otwierają umysł na nowe perspektywy. Odkrywamy też bogactwo zawarte w nieznanych nam religiach i duchowościach, a to pobudza nas do pogłębiania własnych przekonań.

W Jerozolimie narodów świątynia Pańska staje się piękniejsza dzięki ofiarom, które docierają z obcych krajów: „Wszystkie stada Kedaru zbiorą się przy tobie, barany Nebajotu staną na twe usługi: podążą, by je przyjęto na moim ołtarzu, tak iż uświetnię dom mojej chwały” (60,7). W tej perspektywie przybycie katolickich migrantów i uchodźców daje nową energię życiu kościelnemu wspólnot, które ich przyjmują. Często wnoszą oni ożywczą dynamikę i animują tętniące życiem celebracje. Dzielenie się różnymi sposobami wyrażania wiary i pobożności stanowi uprzywilejowaną okazję do pełniejszego przeżywania katolickości Ludu Bożego.

Drodzy bracia i siostry, a zwłaszcza wy, młodzi! Jeśli chcemy współpracować z naszym Ojcem Niebieskim w budowaniu przyszłości, czyńmy to razem z naszymi braćmi i siostrami migrantami i uchodźcami. Budujmy ją już dziś! Ponieważ przyszłość zaczyna się dzisiaj i zaczyna się od każdego z nas. Nie możemy pozostawić przyszłym pokoleniom odpowiedzialności za decyzje, które trzeba podjąć już teraz, aby zrealizował się Boży plan dla świata i nastało Jego królestwo sprawiedliwości, braterstwa i pokoju.

Modlitwa

Panie, spraw byśmy nieśli nadzieję,
aby tam, gdzie panuje ciemność, zapanowało Twoje światło,
a tam, gdzie jest rezygnacja, niech odrodzi się zaufanie w przyszłość.

Panie, uczyń nas narzędziami Twojej sprawiedliwości,
aby tam, gdzie panuje wykluczenie, rozkwitało braterstwo,
a tam, gdzie jest chciwość, rozkwitało dzielenie się z innymi.

Panie, uczyń nas budowniczymi Twojego królestwa
Razem z migrantami i uchodźcami
i ze wszystkimi mieszkańcami peryferii.

Panie, spraw, abyśmy wszyscy nauczyli się
jak pięknie jest żyć, jako bracia i siostry. Amen.

W Rzymie, u św. Jana na Lateranie, 9 maja 2022 r.

Papież FRANCISZEK

 

[1]ŚW. JAN PAWEŁ II, Discorso nella visita alla Parrocchia romana dei SS. Francesco d'Assisi e Caterina da Siena Patroni d'Italia, 26 novembre 1989.

Copyright © Libreria Editrice Vaticana

Najnowsze publikacje List Desiderio Desideravi w świetle formacji w Ruchu Światło-Życie Autor: admin 12 lipca, 2022 0 Komentarzy

Najnowszy list apostolski papieża Franciszka Desiderio Desideravi stanowi bardzo ważne potwierdzenie darów jakie zostały złożne w formacji liturgicznej jakiej służy Ruch Światło-Życie. W chwili kiedy piszę te słowa nie istnieje jeszcze oficjalne polskie tłumaczenie na język polski, choć muszę przyznać z dumą że członkowie Ruchu stanęli na wysokości zadania i nieoficjalne tłumaczenie już jest na stronach ruchu diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, brawa za inicjatywę!

Papieski list jest z jednej strony piękną medytacją o znaczeniu liturgii i formacji liturgicznej a z drugiej strony tym, co konsekwentnie papież Franciszek powtarza (i rzeczywiście nie zgadza się z wizją papieża Benedykta XVI , nie ukrywajmy tego faktu). Nie ma odwrotu, po Soborze Watykańskim II powinien być tylko jeden wyraz sprawowania liturgii w rzymskim obrządku. Było to dzieło Ducha Świętego, które podjęli ludzie i papieskim autorytetem św. Pawła VI oraz św. Jana Pawła II zostało promulgowane jako obowiązujące.

Wiele treści listu będzie bardzo bliskie dla osób żyjących źródłem charyzmatu Światło-Życie a nasze źródło nie ma innego miejsca jak… ołtarz, co kiedyś pięknie ukazał w porównawczej analizie rzeczywistości grup i ruchów ks. Stanisław Szczepaniec. To samo zresztą powie w swoim wykładzie-testamencie ks. Franciszek Balchnicki

„Nie jest to przypadek, że początki naszego ruchu wiążą się z szukaniem metod formacji służby liturgicznej.”

Papież zwraca uwagę na wiele potrzeb i odpowiedzi na te potrzeby są już od dziesięcioleci wypracowane w Ruchu, np. konieczność powrotu do rozumienia rzeczywistości symbolicznej, którą współczesny człowiek stracił. To jest podstawowe zadanie wypraw otwartych oczu na oazie, sztuka uczenia się myślenia i postrzegania w kategoriach symbolu, bez którego liturgia jest teatrem bądź niezrozumiałym galimatiasem form.

Papież pokazuje w swoim stylu też choroby celebracji liturgicznej, ale nie tylko to co ludzie wrażliwi widzą najczęściej czyli nieograniczoną spontaniczność. Pokazuje też np. przesadny rygoryzm rubrycystyczny jak i „mistyczny spirytualizm”. Dużo też mówi o liturgii kształtującej prezbitera jeśli pozwoli prowadzić się Maryi, to Ona nauczy go ars celebrandi.

W pewnym sensie ten list to lektura obowiązkowa dla odpowiedzialnych Ruchu. Wciąż aktualne jest bowiem wezwanie ze wspomnianego wykładu ks. Franciszka:

„(…)Świat znaków liturgicznych, zwłaszcza sakramentalnych, to jest właśnie misterium zbawienia. W nie musi człowiek jako osoba wejść poprzez rozum i poprzez wolną akceptację, przez posłuszeństwo. Dlatego w pracy ruchu, od Oazy Dzieci Bożych poczynając przez wszystkie stopnie formacji służby liturgicznej, przez wszystkie stopnie oaz, stopnie formacji deuterokatechumenalnej, wszędzie jest mistagogia – wprowadzanie w rzeczywistość zbawczą uobecnioną w Kościele, w liturgii. Cały proces wychowawczy jest oparty o wiarę, ale także o prawa osoby ludzkiej, czyli musi to być proces rozumny, który dopiero umożliwi wolne zaangażowanie.

Jest to wielkie zadanie całego ruchu. W nim musi się wyrazić strzeżenie charyzmatu naszego ruchu. Coraz bardziej świadomie powinniśmy strzec tego daru, jaki został nam dany: zrozumienie sensu soborowej odnowy liturgii i gotowości przyjęcia jej w posłuszeństwie. Musimy o tym pamiętać, że ten dar nas zobowiązuje, że w nim zawiera się pewna misja i wobec Kościoła w Polsce, może nie tylko w Polsce(…)” – „Liturgia w świetle tajemnicy Chrystusa Sługi” – referat na XII Krajową Kongregację Odpowiedzialnych w lutym 1987

Komunikat Kongregacji ds. Kultu Bożego nt. listu apostolskiego „Desiderio desideravi”

Rok: 2022
Autor: Kongregacja ds. Kultu Bożego

W uroczystość Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca 2022 r.) papież Franciszek opublikował list apostolski „Desiderio desideriavi” [„Gorąco pragnąłem” – przyp. KAI] o formacji liturgicznej Ludu Bożego. Jest to tekst skierowany do biskupów, prezbiterów i diakonów, osób konsekrowanych i wiernych świeckich.

Dokument ten zbiera i opracowuje na nowo w oryginalny sposób „Propozycje” będące owocem Zgromadzenia Plenarnego Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów (z dn. 12-15 lutego 2019 r.) poświęconego temu samemu tematowi.

Niniejszy list jest kontynuacją listu skierowanego jedynie do biskupów z okazji opublikowania Motu Proprio „Traditionis custodes”, którego głównym celem jest kontynuowanie „stałego poszukiwania komunii kościelnej” wokół jedynego wyrażenia lex orandi rytu rzymskiego, ukazanego w księgach reformy liturgicznej, której pragnął Sobór Watykański II.

Dokument ten nie ma charakteru instrukcji ani dyrektorium: jest to raczej tekst medytacyjny, z żywym akcentem biblijnym, patrystycznym i liturgicznym, który dostarcza wielu bodźców do zrozumienia piękna płynącego z prawdy o celebracji liturgicznej. Z niej rodzi się i umacnia komunia przeżywana w miłości braterskiej, która jest pierwszym i najskuteczniejszym świadectwem Ewangelii. Papież Franciszek pisze (nr 37): „Celebracja, która nie ewangelizuje, nie jest autentyczna, tak jak nie jest autentyczne głoszenie, które nie prowadzi do spotkania w celebracji ze Zmartwychwstałym: oba więc, bez świadectwa miłości, są jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący (por. 1 Kor 13,1)”.

Ojciec Święty kilkakrotnie zaznacza, że nie rości sobie prawa do wyczerpującego potraktowania poruszanych zagadnień: niemniej jednak, zaproponowanych zostaje wiele spostrzeżeń na temat teologicznego znaczenia liturgii, dotyczących potrzeby poważnej i żywej formacji liturgicznej całego ludu Bożego oraz znaczenia tworzenia ars celebrandi, dotyczącej nie tylko tych, którzy przewodniczą [celebracji – przyp. KAI]. Tekst ostrzega przed pułapkami indywidualizmu i subiektywizmu (które ponownie przywołują na myśl pelagianizm i gnostycyzm), jak również abstrakcyjnego spirytualizmu: jesteśmy bowiem wezwani do odzyskania – fundamentalnej dla liturgii – zdolności działania i rozumienia symboli. Wobec gorącego pragnienia Jezusa (Desiderio desideravi i Łk 22, 15), aby uczynić nas współuczestnikami Jego Ciała i Krwi, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przyjąć zaproszenie, które Ojciec Święty kieruje do całego ludu Bożego: „Porzućmy polemiki, aby wspólnie słuchać tego, co Duch mówi do Kościoła, strzeżmy komunii, wciąż zachwycajmy się pięknem liturgii. Została nam dana Pascha, zatem pozwólmy, aby strzegło nas nieustanne pragnienie Pana, by móc spożywać ją 

Darczyńcy KAI

Copyright © 2021 Katolicka Agencja Informacyjna

KAI zastrzega wszelkie prawa do serwisu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.ekai.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego serwisu lub jej sprzedaż (także framing i in. podobne metody), są bez uprzedniej pisemnej zgody KAI zabronione i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji - będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych. Zapraszamy do prenumeraty serwisu prasowego KAI: tel. 22 635 77 18 e-mail: marketing@ekai.pl

TYDZIEŃ WYCHOWANIA 2022 R

"JA JESTEM DROGĄ PRAWDĄ I ŻYCIEM" hasło tego tygodnia od 11.09. Dziecko Gdy ktoś zapyta: Gdzie jest twoje dziecko?– odpowiesz: Jest u siebie w pokoju. Taka odpowiedź mogła być przyjmowana ze spokojem jeszcze 20 lat temu. Dziś informacja, że dziecko jest w swoim pokoju, jeszcze niczego nie mówi. Nie wiemy, czy nie spotyka się w tym czasie z liczną grupą znajomych w  mediach społecznościowych albo czy nie uczestniczy w  jakimś niebezpiecznym czacie… Ziarno w dzisiejszej ewangelii pada między innymi na drogę, gdzie wydziobująje ptaki czy pomiędzy ciernie, które zagłuszają wzrost rośliny. Rodzice, wychowawcy i duszpasterze mają dziś świadomość, że takimi ptakami czy cierniami przygłuszającymi to, co w sercu dziecka – używając ewangelicznego obrazu - starają się zasiać rodzice, wychowawcy i duszpasterze, jest oddziaływanie mediów społecznościowych i w ogóle rzeczywistości wirtualnej. Jaką postawę wobec takiej konkurencji powinni przyjąć wychowawcy? Z całą pewnością nie mogą obrażać się na te media, chociażby dlatego, że one same w sobie są neutralne, są tylko środkiem, dzięki któremu mamy dostęp do różnych treści. Nie trzeba tu wyjaśniać, ile dobra może stać się naszym udziałem dzięki internetowi. Jednym z niebezpiecznych zjawisk związanych z korzystaniem z sieci jest syndrom „FOMO” (Fear of Missing Out) – lęk przed odłączeniem od internetu. Osoby dotknięte tym syndromem poza siecią czują się niepewnie,nie potrafią nawiązywać prawdziwych relacji. Spotkania, spacery, rozmowy przeżywają jako sytuacje, od których trzeba jak najszybciej uciec, by znów znaleźć się w bezpiecznym środowisku, czyli w przestrzeni wirtualnej.
Nieraz wyprowadza nas z  równowagi reakcja dziecka, gdy próbujemy wymóc, by odeszło od komputera, zostawiło tablet czy smartfona. I chyba nie tędy droga.Wyobraźmy sobie, że oglądamy jakiś ciekawy film
albo odcinek ulubionego serialu. Pierwszą reakcją byłby prawdopodobnie bunt – Tylko nie w tej chwili! Warto więc wcześniej w rozmowie z dzieckiem ustalić pewne limity i czas,
w którym będzie mogło korzystać z internetu czy z komórki. Będzie się mogło wówczas przygotować psychicznie i zaakceptować, że czas, jaki ma do dyspozycji, będzie racjonalnie dzielony pomiędzy różne aktywności i dzięki temu dobrze wykorzystany. Często, kiedy proponujemy dziecku odejście od mediów, słyszymy odpowiedź: „Zaraz”. Należałoby w takiej sytuacji zapytać:
Ile czasu jeszcze potrzebujesz? Wtedy wychowanek będzie mógł podać konkretny odstęp czasu, na przykład: pół godziny i łatwiej będzie mu odejść od przyjemnej czynności. Taka praca z dzieckiem jest dobrym treningiem przygotowującym je do dobrego dysponowania czasem, gdy będzie już całkiem samodzielnie podejmować decyzje. Konieczne jest też przygotowanie dzieci
do krytycznego odbioru treści medialnych. Na pewno nie jesteśmy w stanie w czasie krótkiego rozważania wskazać w wyczerpujący sposób, jak poradzić sobie z problemami wychowawczymi, związanymi z  oddziaływaniem mediów społecznościowych. Warto szukać w tym względzie specjalistycznej pomocy. Jedna z porad nasuwa się od razu – bądźmy z  dzieckiem i  próbujmy w  sposób wartościowy spędzać razem czas, budując relacje. Oczywiście starajmy się, żebyśmy sami w tym czasie  nie ulegli pokusie odejścia w wirtualny świat."Miłość ojca i matki ma znaczenie nie tylko w dzieciństwie. Jest ochroną
i wsparciem przez całe życie – od dzieciństwa aż do śmierci.

Ewangelia zainspirowała ks. Janusza Pasierba, autora wiersza „Przypowieść o ojcu”:
Kiedy się starasz zapomnieć / pamięta
kiedy nie możesz zasnąć / czeka aż się obudzisz
kiedy nie myślisz wracać / wygląda ciebie
kiedy nie widzisz wyjścia / każe otwierać wrota
kiedy umierasz z głodu / poleca nakrywać stoły
kiedy się kulisz w łachmanie / wybiera dla ciebie szatę
gdy mówisz wstanę i pójdę / rusza naprzeciw
gdy trzesz oczy jak suche kamienie / płacze nad tobą
kiedy nie śmiesz wyciągnąć rękę / oplatują cię jego ramiona
gdy twój brat wypomni żeś odszedł / odpowie , że właśnie wróciłeś "

Modlitwa wiernych

Siewca wyszedł siać… Prośmy Pana, aby ziarno Jego słowa trafiało na
podatny grunt ludzkich serc.
1. Módlmy się za Kościół Święty, aby siewcy słowa Bożego mogli cieszyć
się owocami swej działalności ewangelizacyjnej i katechetycznej
Ciebie prosimy…
2. Módlmy się, aby wszystkie narody ziemi żyły w prawdziwym pokoju
i zgodzie.
3. Módlmy się za młodzież, aby odkrywała codziennie na nowo sens
rozwijania relacji z  Jezusem Chrystusem - jedynym Odkupicielem
człowieka.
4. Módlmy się za osoby korzystające z internetu i mediów społecznościowych,
by czyniły to z roztropnością i odpowiedzialnością.
5. Módlmy się za zmarłych rodziców, opiekunów, wychowawców i nauczycieli,
aby mogli cieszyć się oglądaniem Boga twarzą w twarz.
6. Módlmy się za nas, uczestniczących w tej Eucharystii o pomnożenie
jej owoców w naszych sercach.
W Tobie pokładam nadzieję, nie będę się lękał. Tobie, Boże cześć,
chwała i uwielbienie przez wszystkie wieki wieków.

/////////////

"Miłość ojca i matki ma znaczenie nie tylko w dzieciństwie. Jest ochroną
i wsparciem przez całe życie – od dzieciństwa aż do śmierci. Dzisiejsza
ewangelia zainspirowała ks. Janusza Pasierba, autora wiersza „Przypowieść
o ojcu”:
Kiedy się starasz zapomnieć / pamięta
kiedy nie możesz zasnąć / czeka aż się obudzisz
kiedy nie myślisz wracać / wygląda ciebie
kiedy nie widzisz wyjścia / każe otwierać wrota
kiedy umierasz z głodu / poleca nakrywać stoły
kiedy się kulisz w łachmanie / wybiera dla ciebie szatę
gdy mówisz wstanę i pójdę / rusza naprzeciw
gdy trzesz oczy jak suche kamienie / płacze nad tobą
kiedy nie śmiesz wyciągnąć rękę / oplatują cię jego ramiona
gdy twój brat wypomni żeś odszedł / odpowie , że właśnie wróciłeś "

Pliki do pobrania

więcej