SYNOD SPOTKANIE W PARAFII 2022 17 STYCZEN PONIEDZIAŁEK GODZ 18.00

Trwają przygotowania do Światowego Spotkania Rodzin, które odbędzie się od 22 do 26 czerwca

zarówno w Rzymie, jak i na szczeblu lokalnym w diecezjach na świecie. Swoistym przewodnikiem w drodze ma być wydana ostatnio książka bp. Lorenza Leuzziego pt. „Miłość małżeńska i rodzina na przełomie epok”.

Przypomina ona główne elementy papieskiego nauczania o rodzinie od Humanae vitae Pawła VI po Amoris laetitia Papieża Franciszka.

Rozmawiając z Radiem Watykańskim, bp Leuzzi zauważa, że aktualna zmiana epoki to również czas ponownego odkrywania rodziny. Przypomina on, że przez kilkadziesiąt lat społeczeństwo nie interesowało się tą kwestią. W ostatnich latach coś zaczyna się zmieniać i Kościół ma w tym odegrania ważną rolę.

„Wydaje mi się, że naszym zadaniem jest ukazywanie roli miłości małżeńskiej i rodziny zarówno w społeczeństwie, jak i w życiu Kościoła, jako szczególnego powołania. Życie małżeńskie pozornie wydaje się czym obcym dla naszego społeczeństwa – mówi papieskiej rozgłośni bp Leuzzi. – Wiadomo jednak, że jeśli zależy nam budowaniu braterstwa, to musimy też ponownie docenić rolę małżeństwa i rodziny. To jest bowiem fundament godności człowieka. To tam doświadcza on miłości i przekonuje się, że każdy z nas ma wartość sam w sobie, a nie ze względu na coś innego. Tego uczą rodziny. Kościół musi o tym przypominać. Takie jest jego zadanie względem społeczeństwa, które ma dziś wiele trudności z promowaniem prawdziwego braterstwa

. JEŚLI W CZASIE SYNODU NAUCZYMY SIĘ ROZMAWIAĆ, TO BĘDZIE JUŻ BARDZO DUŻO – PROF. ALEKSANDER BAŃKA

Synod to już rzeczywistość Kościoła. Uroczyście zaczął się w Watykanie 2 tygodnie temu, w ostatnią niedzielę rozpoczął się na poziomie Kościołów synodalnych. To nasze „tu i teraz”. Co zrobić, by ten proces (rozciągnięty na dwa lat) był owocny, by przyniósł faktyczne ożywienie dialogu wszystkich, którzy tworzą wspólnotę Kościoła i by Kościół wszedł w twórczy dialog z tak zwanym światem zewnętrznym?

O to – podczas rozpoczęcia synodu w archidiecezji katowickiej – pytaliśmy prof. Aleksandra Bańkę, który 9 i 10 października był delegatem na otwarciu procesu synodalnego w Watykanie. Z jakimi przeżyciami i przemyśleniami stamtąd wraca? Co może być największym wyzwaniem procesu synodalnego w Polsce? I czym chce uspokoić tych, którzy w synodzie widzą raczej zagrożenie? – Są tacy, którzy już się do tego palą, chcą synodalność wprowadzać w życie, a są wierni, którzy są do tego zdystansowani, a nawet są przestraszeni tym procesem. Po stronie prezbiteratu to też się różnie rozkłada – mówi prof. Aleksander Bańka w rozmowie z Maciejem Kluczką. I dodaje: „W synodzie nie chodzi o wprowadzenie jakichś nowych metod, nowinek, czy rewolucji. Synodalność jako taka była od początku istnienia Kościoła, była pewnym stylem rozmowy. Wracamy więc do korzeni”. I przekonuje, że najważniejszym zadaniem dla wiernych – w czasie synodu – jest wypracowanie umiejętności prowadzenia dialogu.

Wywiad pierwotnie ukazał się na stronie Misyjnie.pl.

Treść wywiadu #

Maciej Kluczka: Czy synodalność wejdzie nam w Kościele w krew?

Prof. Aleksander Bańka (delegat Kościoła w Polsce na otwarcie procesu synodalnego, filozof, politolog, Uniwersytet Śląski): – To trudne pytanie, bo na odpowiedź składa się kilka czynników. Po pierwsze, musi być wola ze strony hierarchów kościelnych. Ona zasadniczo jest, mam pozytywne odczucie w tej sprawie. Biskupi – przynajmniej ci, z którymi miałem okazję rozmawiać – chcą dialogu i leży im na sercu to, by proces synodalny jak najpełniej się zrealizował. Ale drugim ważnym czynnikiem jest nasza odpowiedź – wiernych świeckich – na wezwanie do uczestnictwa w synodzie. Jeśli chodzi o środowisko wiernych świeckich, ta odpowiedź jest zróżnicowana. Są tacy, którzy już się do tego palą, chcą synodalność wprowadzać w życie, a są wierni, którzy są do tego zdystansowani, a nawet są przestraszeni tym procesem. Po stronie prezbiteratu to też się różnie rozkłada. Do tego wszystkiego dochodzi kwestia mechanizmów, narzędzi, które miałyby to umożliwić. Są diecezje, w których te mechanizmy służące rozmowie już zaczynają działać, są przetestowane pewne kanały komunikacji – na przykład w diecezjach, które przeszły niedawno swoje synody lokalne.

Na przykład diecezje ełcka, katowicka, tarnowska czy łódzka.

– Tam te mechanizmy mogą być szybciej i łatwiej uruchomione. Są jednak diecezje, w których te mechanizmy są uśpione, w których proces synodalny może być zdecydowani trudniejszy do przeprowadzenia. Trudno więc jednoznacznie powiedzieć i przewidzieć, jak to będzie działać, ale mimo wszystko jestem ostrożnym optymistą. Zakładam, że coś z tej wizji papieża Franciszka uda się do Kościoła w Polsce przenieść.

 

A tym, którzy obawiają się procesu synodalnego, można na uspokojenie powiedzieć, że synod to nie rewolucja. Można im wytłumaczyć, że w gruncie rzeczy to powrót do korzeni, do czegoś, co w Kościele było od jego początku.

– Mam dokładnie takie doświadczenie. Czas mojego pobytu w Rzymie pokazał mi, że tu nie chodzi o wprowadzenie jakichś nowych metod, nowinek, czy rewolucji. Synodalność jako taka była od początku istnienia Kościoła, była pewnym stylem rozmowy

Mam dokładnie takie doświadczenie. Czas mojego pobytu w Rzymie pokazał mi, że tu nie chodzi o wprowadzenie jakichś nowych metod, nowinek, czy rewolucji. Synodalność jako taka była od początku istnienia Kościoła, była pewnym stylem rozmowy.

Kościół wraca do korzeni.

– Tak i do pewnej tradycji. Jezuici mają pewną bliską duchowi synodalnemu praktykę wspólnotowego rozeznawania, dzielenia się wiarą, a papież Franciszek jest przecież jezuitą, więc w sposób naturalny zaproponował całemu Kościołowi coś, co dobrze zna. W Watykanie zobaczyłem to w mikroskali, ale też w perspektywie dużej różnorodności i powszechności Kościoła. Synod o Synodalności to przecież w dużej mierze synod o sposobie prowadzenia dialogu. Jeśli tego się także w Polsce nauczymy, to będzie już bardzo duże osiągnięcie. Liczę na to. To ważne szczególnie dlatego, że jako społeczeństwo polskie jesteśmy bardzo podzieleni, pozamykani w naszych wewnętrznych światach i bańkach informacyjnych.

Także w Kościele.

– Tak, ten podział wewnątrzkościelny jest bardzo widoczny, są różne frakcje.

 

A w synodzie – o co prosi Franciszek – chodzi o posłuchanie siebie, w Kościele, ale także „świata zewnętrznego”, ludzi, którzy do Kościoła nie należą albo należeli kiedyś, ale teraz są poza nim.

– Świat zewnętrzny może być dla nas – wspólnoty Kościoła – swoistym lustrem, w którym będziemy mogli się przejrzeć. Nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie… Dialog ze światem może nam wiele o nas samych powiedzieć. Ważne jest, by Kościół w swym dialogu ze światem potrafił czytać problemy, które mu świat sygnalizuje. Wielu obawia się, że dialog ze światem doprowadzi do rozmycia doktryny, ustępstw na rzecz różnych ideologii i trendów. Ja takich obaw nie mam. Widzę, że papież poszukuje duszpasterskich sposobów docierania do świata, natomiast nie zależy mu na tym, by wprowadzać rewolucyjne zmiany doktrynalne. Możemy być spokojni.

I tematem tego synodu – co może być kolejnym powodem do uspokojenia – jest synodalność, czyli rozmowa o rozmowie, o sposobie dialogu, o wewnętrznej komunikacji. Będziemy przez te dwa lata rozmawiać o tym, czy potrafimy ze sobą rozmawiać, a nie o konkretnych zmianach. One może się pojawią, ale nie będą tematem wiodącym. Synod ma przede wszystkim zdiagnozować obecny stan Kościoła.

– Zgadza się. W tym dialogu odsłonią się pewne obszary, które są dla nas wrażliwe. Jeśli rozmowa prowadzona będzie w duchu wzajemnego słuchania i dzielenia się swoimi intuicjami czy przemyśleniami, to mam nadzieję, że coś dobrego z tego wyniknie. Wtedy dialog może nas doprowadzić do pewnych kluczowych problemów. One zostaną w Watykanie pokazane, opracowane, a biskupi na ostatnim etapie synodu (jesienią 2023 r.) przyjrzą się tym problemom dokładnie i spróbują odpowiedzieć na głos płynący z Kościołów lokalnych. Natomiast teraz naszą rolą jest umiejętne prowadzenie dialogu – tak, by nie komunikować złości, agresji, ale żeby zobaczyć, że możemy być w tym samym Kościele, różnić się, trochę inaczej patrzeć na świat, ale to nie znaczy, że trzeba się wzajemnie wyrzucać poza społeczność Kościoła.

Ze wszystkimi ograniczeniami i zastrzeżeniami, ale można chyba proces synodalny porównać do szkolenia wewnątrzkorporacyjnego. Kościół oczywiście nie jest korporacją, a wspólnotą wiary, ale żeby ta wspólnota dobrze funkcjonowała, to potrzebuje dobrych standardów wewnętrznej komunikacji. A naszym przewodnikiem w tej sprawie będzie sam Duch Święty.

– Korporacyjnych odniesień jednak bym unikał, ale zgodzę się z tym, że synod to przede wszystkim słuchanie Ducha Świętego. Synod to słuchanie siebie wzajemnie w jednoczesnym rozeznawaniu głosu Ducha Świętego. To nie tylko wypracowanie dobrej i skutecznej międzyludzkiej komunikacji, ale też nauka wrażliwości na to, co nam – w tym dialogu – chce powiedzieć Duch Święty.

Synod to więc przede wszystkim proces duchowy

św. Mateusza czytamy: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”. Powinniśmy więc przypomnieć sobie, że w duchowym dialogu między dwojgiem czy trojgiem – dialogu prowadzonym w imię Jezusa – w pewien sposób uobecnia się Kościół. To jest moment eklezjalny. W czasie synodu nie rozmawiamy po prostu przy kawie czy herbacie, ale w tym procesie dokonuje się coś więcej, bo to jest doświadczenie inspirowane przez Ducha Świętego. W czasie otwarcia synodu w Watykanie bardzo mocno to akcentowano.

Mówi się, że problemem procesu synodalnego w Polsce może być to, że trudno znaleźć w Europie drugi tak bardzo sklerykalizowany Kościół. Czy rzeczywiście to może utrudnić proces rozmowy i słuchania? Czy jest szansa na to, by wierni zobaczyli, że są większością w Kościele i że oczywiście przywilej przewodzenia zostaje domeną duchownych, ale głos wiernych powinien być mocniej słyszalny?

– To jest wyzwanie, bo klerykalizm to też swego rodzaju przyzwyczajenie, a z przyzwyczajeniami bardzo trudno się walczy. To się powoli zmienia, ale klerykalizm nie jest tylko problem duchownych, lecz nas wszystkich. Klerykalne myślenie jest niejednokrotnie tak mocno w nas zakorzenione, że pozwala nam zwalniać sie z odpowiedzialności za Kościół. Nie będzie łatwo to przełamać, ale to jest koniecznie. Franciszek prosi o odejście od niewłaściwego rozumienia relacji świeckich z duchowieństwem. Niewłaściwego, bo opartego na nie-biblijnej i nie-eklezjalnej perspektywie. Ojciec Święty bardzo prosi, byśmy odwoływali się do naszego wspólnego fundamentu, do fundamentu chrztu. Oczywiście nie chcemy niczego ujmować hierarchii, ani negować roli, jaką mają do wypełnienia prezbiterzy, ale musimy jako świeccy zobaczyć, że mamy w Kościele określoną podmiotowość. I powinniśmy w Kościele naszą tożsamość odkrywać. Wierzę, że styl prowadzenia dialogu w Kościele może nam w tym pomóc i wprowadzić na drogę odnowy. Nie do końca jeszcze wiemy, jak się ten dialog potoczy, ale ja jestem spokojny, bo ponad 2 tysiące lat historii Kościoła pokazuje, że to jest proces, który prowadzi Duch Święty. Są na tej drodze momenty trudniejsze, kryzysy, ale Pan Bóg konsekwentnie troszczy się o swój Kościół. Chodzi o to, byśmy Mu w tym pomagali, a nie przeszkadzali.

I ci, którzy będą chcieli pomóc, już niedługo na stronie internetowej Episkopatu oraz poszczególnych diecezji znajdą informacje o spotkaniach synodalnych, w których będą mogli wziąć udział. Tego jeszcze w wielu diecezjach nie ma, ale za chwilę to się zmieni, prawda?

– Prosiłbym jeszcze o trochę czasu. To wynika też z tego, że czas przygotowania do synodu nie był długi, biskupi dopiero niedawno otrzymali przedsynodalne dokumenty. Jestem przekonany, że w najbliższym czasie będziemy mieli już na poziomie poszczególnych diecezji zaproponowane rozwiązania, z których każdy chętny będzie mógł skorzystać.

Jaki klimat Pan poczuł w Watykanie? Co usłyszał Pan od delegatów z innych krajów?

– To było bardzo dobre doświadczenie, było wiele rozmów. Dominowało w nich doświadczenie pozytywnego duchowego poruszenia, radości i nadziei.

Delegatami są głównie świeccy?

– To byli świeccy, biskupi, kardynałowie, prezbiterzy, osoby zakonne. W rozmowach z nimi doświadczyłem jedności, przekonania, że Ojciec Święty ma dobrą synodalną intuicję, za którą warto podążać. Oczywiście osoby z różnych państw i regionów miały różne wrażliwości, czasami zwracały uwagę na nieco odmienne tematy, zgodne ze specyfiką ich lokalnego Kościoła. Jednak samo rozumienie tego, czym jest synodalność i tego, do czego zaprasza nas papież, było takie samo.

Czy polscy biskupi nadal będą korzystać z Pana doświadczenia i wiedzy? Był Pan delegatem na otwarcie synodu, teraz jest w zespole synodalnym w archidiecezji katowickiej, co będzie dalej?

– Włączam się w proces synodalny na terenie mojej diecezji. Jest też wiele miejsc, gdzie o synodzie mówię, starając się pozytywnie ukazywać jego ideę. Mój kalendarz jest więc mocno wypełniony i wiem, że pracy na rzecz wizji, do której nas zaprasza Franciszek, nie zabraknie. A co będzie dalej? Zobaczymy

O TYM JAK MÓWIĆ, BY SPOTKAĆ – ARCHIDIECEZJA POZNAŃSKA

Spis treści:

O tym jak mówić, by spotkać - Wstęp

Treść artykułu

O tym jak mówić, by spotkać

O tym jak mówić, by spotkać - Wstęp #

Ważnym elementem obok słuchania jest w czasie synodu również mówienie. Nie chodzi jednak o mówienie z pozycji wyższości lub z przekonania o własnej nieomylności. Nie jest to moment katechizacji, ewangelizacji, czy intelektualnych dysput. Chodzi o otwarcie serca na drugiego człowieka i przyjęcie go. Z takiego otwarcia rodzi się prawdziwe spotkanie. Z każdego zaś ludzkiego spotkania może zrodzić się pragnienie spotkania Boga.

Artykuł ten pojawił się pierwotnie na stronie synodu Archidiecezji Poznańskiej.

Treść artykułu #

Kiedy Jezus mówił do tłumów słuchano Go z zapartym tchem. Miał taki sposób wyrażania się, doboru słów, odwoływania się do rzeczywistości, w której żyli ówcześni ludzie, że to co mówił było dla nich jednocześnie fascynujące i bliskie zarazem. Nawet strażnicy, których arcykapłani i faryzeusze posłali, by Go pojmać, na pytanie dlaczego tego nie zrobili, odpowiedzieli: „Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek” (J 7, 46). Musiało być więc w Jezusie coś co pociągało ale i potrafiło zatrzymać uwagę słuchaczy na dłużej. Na kartach Ewangelii widzimy Jezusa, który przede wszystkim jest autentyczny, który jest świadkiem miłości i który każde spotkanie z człowiekiem traktuje jak niepowtarzalną szansę by podarować mu nowe życie. Czy takiego właśnie Jezusa spotkaliśmy w życiu i czy pozwoliliśmy by dotknęła nas Jego przemieniająca miłość? Tylko takie spotkanie jest gwarantem szacunku dla historii każdego napotkanego człowieka. Tylko nasze własne doświadczenie spotkania może stworzyć przestrzeń spotkania drugiego.

Tym czego pragnie i za czym tęskni dzisiejszy człowiek jest potrzeba głębokich relacji. Mimo ogromu możliwości jakie daje internet, gromadzenia się w wirtualne społeczności, tworzenia wszelkich grup, posiadania mnóstwa znajomych na znanych portalach społecznościowych okazuje się, że jakość więzi między ludźmi tak naprawdę jest słaba, często są one płytkie albo zupełnie ich brak. Człowiek zaś jest istotą społeczną i tak został stworzony, że wzrasta, dojrzewa i czuje szczęście w relacjach. I tu zdaje się jest niezwykła szansa dla działania Kościoła, który powinien być – jak jego Głowa, czyli Chrystus – mistrzem budowania więzi i dialogu. Czy nam to umiejętnie wychodzi? Niech odpowiedź na to pytanie będzie rachunkiem sumienia dla każdego z nas.

W tym miejscu warto powrócić do Dziejów Apostolskich, w których opisywane są losy młodej wspólnoty Kościoła, a konkretnie chodzi o następujący fragment: „Wiele znaków i cudów działo się wśród ludu przez ręce Apostołów. Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet przyjmujących wiarę w Pana” (Dz 5, 12-14). Tekst ten jest dość zadziwiający. Ludzie, którzy przyglądali się chrześcijanom mieli poczucie, że wewnątrz tej wspólnoty jest coś niezwykłego, tajemniczego, pociągającego ale jednocześnie bali się do nich dołączyć. Mimo tego strachu jednak liczba wyznawców Jezusa rosła. W jaki sposób Pan Bóg przełamywał ten strach? Otóż zdaje się, że odpowiedź znajduje się w słowach „trzymali się wszyscy razem”, za którą kryje się znacznie głębsza rzeczywistość duchowa oznaczająca jedną myśl, jedno tchnienie, jednego Ducha. Czy możemy jako wspólnota powiedzieć tak o sobie? Czy jako Kościół rzeczywiście podążamy razem szlakiem, który Duch Święty właśnie wyznacza nam przez usta Papieża Franciszka? Czy potrafimy odczytać to wezwanie?

Warto mieć świadomość, że w dzisiejszym świecie przepełnionym nadmiarem informacji właściwie nie konkurujemy już „z”. Dzisiaj konkurujemy „o” a konkretnie – o uwagę i czas danego człowieka. Według sławnych badań pewnej znanej informatycznej firmy współczesny człowiek – przy ilości komunikatów, które odbiera z otaczającego świata – jest w stanie skupić uwagę zaledwie na 8 sekund. Złota rybka pozostaje skupiona przez.. 9 sekund. Jak zatem w tym szumie informacyjnym trafić z Dobrą Nowiną? Jak przyciągnąć i zatrzymać uwagę człowieka na dłużej? Czy Jezus wykorzystałby dziś wszystkie możliwości jakie daje nowoczesna technologia by dotrzeć do ludzi? Niewątpliwie! Wystarczy dostrzec Jego przenikliwość i spryt w korzystaniu z dostępnych wówczas możliwości komunikowania. Wdrapywał się na górę by być dobrze widocznym i słyszanym, odpływał łódką nieco od brzegu i przemawiał z jeziora, ponieważ wiedział, że w ten sposób głos doskonale niesie się po wodzie. Wszystkie Jego działania były jednak nastawione na najważniejszy cel jakim było spotkanie a dzięki niemu możliwość stworzenia głębokich więzi. To dlatego Duch Święty pragnie i woła dziś do Kościoła byśmy szli razem, wzajemnie się słuchali i ze sobą rozmawiali. Słowo RAZEM jest tu kluczowe. Nie chodzi o to by przekazywać własne przemyślenia, subiektywne odczucia, czy idee. Bez wspólnego podążania, słuchania i rozmowy prawdziwe spotkanie nigdy nie będzie możliwe. Bez spotkania nie ma zaś relacji i więzi. Do tego jednak potrzebne jest otwarte serce, odwaga zanurzenia w otaczającej rzeczywistości i chęć bycia blisko drugiego człowieka – bez oceny, osądu i chęci ucieczki przed nim. Tak czynił Jezus i chyba tyle wystarczy byśmy mogli być tajemniczą, pociągającą, inspirującą wspólnotą dla innych.

Paulina Ignaszak OV

 

O tym jak mówić, by spotkać

Zajrzyj również na nasze forum wymiany doświadczeń

Jeżeli nadal szukasz informacji i nie znalazłaś/eś jej w naszej bazie dokumentów zajrzyj również do naszego forum - możesz tam zadać pytanie tym, którzy mają większe doświadczenie w organizacji spotkań synodalnych.

Jak przydatny był ten dokument

Pliki do pobrania

Kościól Sw Krzyża Warszawa .MISIONARZY BĘDZIEMY GOŚCIĆ W NASZEJ PARAFII W NAJBLIŻSZA NIEDZIELE-16 STYCZNIA NA KAŻDEJ MSZY SW

Monumentalna, barokowa świątynia Zgromadzenia Księży Misjonarzy, górująca dwiema wysokimi wieżami nad Krakowskim Przedmieściem. Choć kościół Świętego Krzyża nie jest katedrą, działy się w nim i dzieją wydarzenia przerastające swoją doniosłością niejedną katedrę. Bóg i Ojczyzna, hasło rozbrzmiewające w jego murach od wieków, zdaje się witać każdego wchodzącego.

Kościół brał udział w niejednej burzy dziejowej i był świadkiem wielkich wydarzeń historycznych w życiu stolicy i kraju. W tym kościele spoczywają prochy nie tylko zasłużonych misjonarzy, takich jak: Lambert aux Couteaux, Bartłomiej Tarło czy Gabriel Baudouin. Leżą tu między innymi Adam Kazimierz Czartoryski i Stanisław Małachowski. Przez trzy lata w dolnym kościele stała trumna ze zwłokami księcia Józefa Poniatowskiego, zanim została przewieziona do Krakowa i złożona na Wawelu. Znajdują się też tutaj serca Fryderyka Chopina i Władysława Reymonta. Stąd żegnano przed ostatnią drogą Stanisława Kostkę Potockiego, Edwarda Odyńca, Stanisława Moniuszkę, Karola Szymanowskiego, Pawła Jasienicę i wielu innych. W kościele Świętego Krzyża modlili się królowie, prezydenci, kardynałowie i dowódcy, nuncjusz apostolski Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI, a w 1987 roku sam Ojciec Święty Jan Paweł II. Od czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego kościół ten stał się świątynią o charakterze ogólnopolskim ze względu na odbywające się w nim uroczyste nabożeństwa i manifestacje patriotyczne, zarówno za czasów rosyjskiej, carskiej niewoli, jak i podczas pięćdziesięciolecia po II wojnie światowej. Był też oazą patriotyzmu i oparciem dla wielu prześladowanych w okresie powstań narodowych i tworzenia się ruchu solidarnościowego.

HISTORIA ZGROMADZENIA KS MISJONARZY

Św Wincenty a Paulo założył Zgromadzenie Księży Misjonarzy w 1625 r. w celu ewangelizacji ubogich i formacji kleru. Obecnie Zgromadzenie określa swój cel następująco: “Celem Zgromadzenia Misji jest naśladowanie Chrystusa głoszącego Ewangelię ubogim. Cel ten urzeczywistnia się, gdy członkowie i wspólnoty, wierni św. Wincentemu:

dokładają wszystkich sił, by się przyoblec w ducha samego Chrystusa, celem zdobycia doskonałości odpowiadającej naszemu powołaniu;

oddają się głoszeniu Ewangelii ubogim, zwłaszcza bardziej opuszczonym;

wspomagają duchownych i świeckich w zdobywaniu właściwej im formacji i prowadzą ich do pełniejszego uczestnictwa w głoszeniu Ewangelii ubogim”.

Duch Zgromadzenia

Duch Zgromadzenia obejmuje najgłębsze usposobienie duchowe Chrystusa, które Założyciel od samego początku zalecał członkom Zgromadzenia: miłość i cześć wobec Boga Ojca, współczującą i czynną miłość wobec ubogich, otwartość na działanie Bożej opatrzności. Zgromadzenie stara się wyrazić swego ducha także przez praktykę pięciu cnót, również zaczerpniętych ze szczególnego zapatrzenia się w Chrystusa, mianowicie: prostoty, pokory, łagodności, umartwienia i gorliwości o zbawienie dusz. O cnotach tych św. Wincenty powiedział: Zgromadzenie będzie się przykładać z jeszcze większą starannością do ich umiłowania i praktykowania tak, aby te cnoty stanowiły jakby władze duszy całego Zgromadzenia i aby zawsze ożywiały wszystkie czynności każdego z nas.

Cechy charakterystyczne dzieł Zgromadzenia:

W dziele ewangelizacji, które Zgromadzenie podejmuje należy mieć przed oczyma następujące zasady:

Jasne i wyraźne stawianie na pierwszym miejscu apostolstwo wśród ubogich.

Skupienie uwagi na faktycznym stanie społeczności ludzkiej, zwłaszcza na przyczynach nierównego podziału dóbr w świecie, abyśmy mogli lepiej pełnić prorockie posłannictwo głoszenia Ewangelii.

Uczestniczenie w warunkach życia ludzi ubogich, tak abyśmy nie tylko dążyli do głoszenia im Ewangelii, ale także, aby i oni nam ją głosili.

Prawdziwie wspólnotowy charakter apostolskiej pracy, tak abyśmy wzajemnie umacniali się w naszym wspólnym powołaniu.

Gotowość pójścia na cały świat, na wzór pierwszych misjonarzy Zgromadzenia.

Zgromadzenie Misji jest Stowarzyszeniem Życia Apostolskiego złożonych z księży i braci. Składamy śluby, lecz nie jesteśmy zakonnikami, zgodnie z zamierzeniem św. Wincentego, który pragnął nam zapewnić pewną elastyczność i ruchliwość stowarzyszenia apostolskiego, które żyje i pracuje w ścisłej więzi ze środowiskiem

Papież FRANCISZEK przestrzega przed postępującą kolonizacją ideologiczną

"Wypracowuje się jednomyślność, która każe negować historię lub, co gorsza, pisać ją na nowo w oparciu o współczesne kategorie" - powiedział Franciszek podczas dorocznego spotkania z ambasadorami akredytowanymi przy Stolicy Apostolskiej. Mówiąc o wyzwaniach związanych z pandemią, migracją i troską o wspólny dom, przypomniał też o niezmiennych wartościach, takich jak prawo do życia, oraz o wolności religijnej. Papież przestrzegł przed postępującą kolonizacją ideologiczną. Wskazał, że na świecie podejmowanych jest coraz więcej działań zaprzeczających naturalnym podstawom człowieczeństwa i korzeniom kulturowym, stanowiącym o tożsamości narodów.

Papieskie przemówienie do Korpusu Dyplomatycznego należy do najważniejszych wystąpień adresowanych, za ich pośrednictwem, do całej wspólnoty międzynarodowej. To nie tylko okazja, jak powiedział Franciszek, do wymiany noworocznych życzeń, ale wspólne spojrzenie na światła i cienie naszych czasów. Nie zabrakło odniesień do pandemii i kolejnego apelu o jak najszersze przystąpienie do szczepień. Papież podkreślił, że „szczepionki nie są magicznymi narzędziami leczenia, lecz z pewnością stanowią, oprócz terapii najrozsądniejsze rozwiązanie w zakresie zapobiegania choroby”.

Ważne jest, aby można było kontynuować wysiłki na rzecz jak najszerszego uodpornienia ludności. Wymaga to wielopłaszczyznowego zaangażowania na poziomie osobistym, politycznym i wspólnoty międzynarodowej. Wszyscy mamy obowiązek dbać o siebie i swoje zdrowie, co przekłada się również na szacunek dla zdrowia osób nam bliskich. Troska o zdrowie jest obowiązkiem moralnym. Potrzebne jest kompleksowe zaangażowanie wspólnoty międzynarodowej, by zapewnić wszystkim mieszkańcom świata równy dostęp do podstawowej opieki medycznej i szczepionek. Niestety, trzeba z bólem stwierdzić, że w znacznej części świata powszechny dostęp do opieki zdrowotnej nadal jest mrzonką. Wzywam państwa, które pracują nad ustanowieniem międzynarodowego instrumentu gotowości i reagowania na pandemie pod auspicjami Światowej Organizacji Zdrowia, do przyjęcia polityki bezinteresownego dzielenia się jako kluczowej zasady w zapewnianiu powszechnego dostępu do narzędzi diagnostycznych, szczepionek i leków.

– podkreślił papież.

Mówiąc o swych ubiegłorocznych pielgrzymkach, na wznowienie których pozwoliło złagodzenie nałożonych wcześniej ograniczeń sanitarnych, Franciszek przypomniał poruszające spotkanie z uchodźcami na Lesbos. Wyznał, że w ich oczach widać zmęczenie podróżą, strach przed niepewną przyszłością, ból za pozostawionymi bliskimi i nostalgię za ojczyzną, którą zmuszeni byli opuścić. Bez bezpośredniego nawiązywania do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej Ojciec Święty wskazał, że trzeba zauważyć, iż „migranci często stają się narzędziem szantażu politycznego, swego rodzaju «kartą przetargową», która pozbawia osoby godności”.

Wobec tych twarzy nie możemy pozostać obojętni, nie możemy okopać się za murami i drutami kolczastymi pod pretekstem obrony bezpieczeństwa czy stylu życia. Dlatego dziękuję poszczególnym osobom i rządom, które pracują nad zapewnieniem przyjęcia i ochrony migrantów, dbając jednocześnie o ich promocję ludzką i integrację w krajach, które ich przyjęły. Zdaję sobie sprawę z trudności, jakie niektóre państwa napotykają w obliczu dużego napływu osób. Nikogo nie można prosić o zrobienie tego, czego nie jest w stanie uczynić, ale istnieje wyraźna różnica między przyjęciem, choć w ograniczonym zakresie, a całkowitym odrzuceniem. Musimy przezwyciężyć obojętność i odrzucić pogląd, że migranci to problem innych. Skutek takiego podejścia widzimy w dehumanizacji migrantów skupionych w punktach identyfikacji i rejestracji, gdzie stają się łatwym łupem dla przestępców i handlarzy ludźmi lub podejmują desperackie próby ucieczki, które czasami kończą się śmiercią. Niestety, należy również zauważyć, że sami migranci często stają się narzędziem szantażu politycznego, swego rodzaju «kartą przetargową», która pozbawia osoby godności. Jednocześnie uważam, że fundamentalne znaczenie ma to, aby Unia Europejska znalazła swoją wewnętrzną spójność w zarządzaniu migracją, tak jak znalazła ją w radzeniu sobie z konsekwencjami pandemii.

– mówił Franciszek.

Przemawiając do Korpusu Dyplomatycznego papież zauważył, że wielkie wyzwania naszych czasów, jak pandemia, migracja i zmiany klimatyczne, mają charakter globalny. Wskazał, że niepokojące jest to, że podczas gdy problemy stają się coraz bardziej wzajemnie powiązane, rozwiązania stają się coraz bardziej fragmentaryczne. W swej diagnozie świata papież podkreślił, że nierzadko obserwuje się brak woli do otwarcia okien dialogu i szczelin braterstwa. Prowadzi to do dalszych napięć i podziałów, a także do ogólnego poczucia niepewności i niestabilności. „Zamiast tego musimy odzyskać poczucie naszej wspólnej tożsamości jako jednej rodziny ludzkiej” – apelował papież. Wskazując na odpowiedzialność spoczywającą na międzynarodowej dyplomacji, mówił też o nieskuteczności działań wielu organizacji międzynarodowych, które sprzeniewierzają się postawionym im celom.

Nierzadko punkt ciężkości zainteresowania przenosi się na kwestie ze swej natury dzielące, nie związane ściśle z celem organizacji, co powoduje, że plan działań jest coraz częściej dyktowany ideą zaprzeczającą naturalnym podstawom człowieczeństwa i korzeniom kulturowym, stanowiącym o tożsamości wielu narodów. Uważam, że jest to forma kolonizacji ideologicznej, która nie pozostawia miejsca na swobodę wypowiedzi i która dziś coraz częściej przybiera formę tej cancel culture, która wdziera się w wiele obszarów i instytucji publicznych. W imię ochrony różnorodności, dochodzi do przekreślania sensu jakiejkolwiek tożsamości, co grozi tłumieniem stanowisk broniących naznaczonej szacunkiem i zrównoważonej idei różnych wrażliwości. Wypracowuje się jednomyślność, która każe negować historię lub, co gorsza, pisać ją na nowo w oparciu o współczesne kategorie, podczas gdy każda sytuacja historyczna musi być interpretowana zgodnie z hermeneutyką danej epoki. Dlatego też dyplomacja wielostronna powinna być prawdziwie inkluzywna, nie poprzez eliminowanie, lecz poprzez docenianie historycznych różnic i wrażliwości, które odróżniają poszczególne narody. W ten sposób odzyska ona wiarygodność i skuteczność, by sprostać przyszłym wyzwaniom, które wymagają od ludzkości zjednoczenia się jako jedna wielka rodzina, która, wychodząc z różnych punktów widzenia, musi być zdolna do znalezienia wspólnych rozwiązań dla dobra wszystkich.

– wskazał Ojciec Święty.

Zwracając się do ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej Franciszek podkreślił, że dialog i braterstwo to dwie zasadnicze postawy, które pozwolą przezwyciężyć obecne kryzysy. Mówiąc o dramatycznych skutkach trwających wojen i nasilających się kryzysów przypomniał, że mimo wielu wysiłków zmierzających do konstruktywnego dialogu między narodami, nasila się ogłuszający zgiełk wojen i konfliktów. Przypomniał też, że wszystkie konflikty ułatwia obfitość dostępnej broni i brak skrupułów tych, którzy ją rozprzestrzeniają. Kolejny raz Papież zdecydowanie opowiedział się przeciwko stosowaniu broni jądrowej.

Papież przypomniał, że w krzewieniu kultury pokoju, dialogu i braterstwa szczególne miejsce zajmuje edukacja dzieci. Nawiązał tu do misji edukacyjnej Kościoła i dramatu wykorzystywania dzieci, do którego dochodziło w parafiach i szkołach.

Są to przestępstwa, odnośnie do których musi istnieć zdecydowana wola wyjaśnienia, zbadania poszczególnych przypadków w celu ustalenia odpowiedzialności, oddania sprawiedliwości ofiarom i zapobieżenia powtórzeniu się podobnych okrucieństw w przyszłości.

– podkreślił Franciszek.

Wskazał, że mimo powagi takich czynów, żadne społeczeństwo nie może nigdy zrzec się odpowiedzialności za edukację. Z przykrością zauważył, że w budżetach państw na edukację przeznacza się niewiele środków.

Edukacja jest postrzegana głównie jako koszt, podczas gdy jest to najlepsza możliwa inwestycja.

– mówił Ojciec Święty.

Papież podjął też temat negatywnego wpływu pandemii na gospodarkę, co negatywnie odbiło się na rodzinach i pracownikach. Podkreślił, że pandemia uwypukliła jeszcze bardziej utrzymujące się nierówności w różnych obszarach społeczno-ekonomicznych. Wskazał, że obejmują one dostęp do czystej wody, żywności, edukacji i opieki medycznej. Liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie gwałtownie wzrasta.

Za zakończenie przemówienia do Korpusu Dyplomatycznego Ojciec Święty podkreślił, że nie możemy się lękać uczynienia miejsca dla pokoju w naszym życiu, dbając o dialog i braterstwo między sobą. „Pokój jest dobrem «zaraźliwym», które rozprzestrzenia się z serc tych, którzy go pragną i starają się nim żyć, docierając do całego świata” – mówił Franciszek, błogosławiąc wszystkim narodom świata reprezentowanym przez obecnych na tej 

DZIS KOŚCIELE ŻYJĄCEGO BOGA WSTAŃ

Dziś Kościele, Żyjącego Boga wstań – piosenka roku OŻK 2021/22

Marcin Łęczycki

cze 7, 2021, Aktualności, Piosenka roku, Prawda Krzyż Wyzwolenie, Temat roku, Tematy pracy rocznej

Share on Facebook

 Tweet on Twitter

Prezentujemy nuty i nagranie piosenki roku formacyjnego 2021/22.

Nuty:

https://cdmuz.pl/images/PDF/Dzis_Kosciele_PR_2021.pdf

Tekst:

1. Jesteśmy ludem nabytym cenną Krwią,
w radości Bogu oddajemy cześć.
Gdy głosimy Bożą wielkość, majestat Jego i moc,
to niszczymy moc szatana na ziemi tej.
Uwielbiajmy Jego chwałę, dzień po dniu,
w radości Bogu oddawajmy cześć.
Gdy głosimy Jego wielkość i miłosierdzia dar,
to niszczymy moc szatana na ziemi tej.

Ref. Dziś Kościele żyjącego Boga wstań!
Bóg Królem całej ziemi jest.
Żadne moce i zwierzchności
nie wzruszą nas nigdy już,
gdy stajemy w jedności,
nikt nas już nie rozdzieli,
bo stajemy razem, gdzie nasz Bóg.

2. Ogłaszamy mocom zła na świecie tym:
Wasz czas już kończy się.
Nasz Bóg dał nam zwycięstwo i my, Jego Kościół dziś
niszczymy moc szatana na ziemi tej.
Zatem cały ludu Pana teraz wstań!
Uwierz mocy słowa, które daje Bóg.
Bo szatan jest pokonany i zastępy jego też,
kiedy Kościół przyjmuje Bożą moc

CHRZEST I CO DALEJ 2022 R TYGODNIK IDZIEMY Ks Henryk Zieliński i POZNAJ ZNACZENIE CHRZTU!

Chrzest i co dalej?

Z chrztami zaczynamy mieć problem. Coraz więcej rodziców rezygnuje z tego sakramentu dla swoich dzieci. Wśród tych, którzy decydują się na chrzest dziecka, przybywa takich, którzy nie dają gwarancji wychowania go w wierze Kościoła.

Powodów jest wiele. Najłatwiej wskazać na te, które są poza nami. Jest to w pierwszym rzędzie postępująca laicyzacja. Szybko bogacący się i coraz bardziej samowystarczalni ludzie ulegają przekonaniu, że Bóg jest im zbędny. Pogoń za dobrami doczesnymi i niepohamowana konsumpcja sprawiają, że człowiek ma coraz mniej czasu i ochoty na zajmowanie się Bogiem. A jeśli owa konsumpcja towarów, usług i osób odbywa się z naruszeniem ewangelicznych zasad moralnych, to Bóg staje się wręcz niewygodny.

Do tego dochodzi zniszczenie więzi rodzinnych i międzypokoleniowych, które były pasem transmisyjnym w przekazywaniu wiary, moda na apostazję oraz opisywana przez Benedykta XVI dyktatura relatywizmu. Szeroko nagłaśniane skandale z udziałem osób duchownych oraz wielorakie – punktowane również przez papieża Franciszka – przejawy klerykalizmu stanowią uzasadnienie jeśli nie wrogości, to co najmniej ambiwalentnej postawy wobec Kościoła.

Trudno się spodziewać, żeby rodzice, którzy żyją w związku niesakramentalnym i nie widzą w tym problemu, podjęli się religijnego wychowania dzieci. Często w ogóle nie decydują się na ich chrzest. Dlatego kolejni papieże, począwszy od św. Jana Pawła II aż po Franciszka, podejmują inicjatywy mające pomóc małżeństwom niesakramentalnym – na ile to możliwe – w uregulowaniu ich sytuacji kanonicznej i powrocie do sakramentów. Bez tego nie tylko oni sami, ale także ich dzieci będą pokoleniem straconym dla Kościoła. 

Duszpasterze coraz częściej sygnalizują problemy z chrzestnymi. Ich rola została w praktyce zredukowana do udziału w obrzędzie liturgicznym, a potem do ufundowania prezentu na Pierwszą Komunię i ewentualnie ślub. Deklaracja o „wspieraniu rodziców dziecka” w wypełnianiu ich obowiązków (w tym w wychowaniu dziecka w wierze) staje się pusta. Rodzice nierzadko nie życzą sobie jakichkolwiek ingerencji w wychowanie nawet ze strony tych, których formalnie o to poprosili wobec Kościoła. Niektórzy chrzestni przeżywają z tego powodu frustrację. Z drugiej strony wielu rodzicom trudno jest znaleźć wśród bliskich i znajomych właściwych kandydatów na chrzestnych.

Co w takim razie można zrobić, jeśli ani rodzice, ani chrzestni nie dają przesłanek, że dziecko będzie wychowane w wierze Kościoła? Wiara jest konieczna do chrztu! Praktyka chrztu dzieci, które nie mogą jeszcze same wyznać wiary ani decydować o sobie, opiera się przecież na wierze i decyzji ich rodziców. Każda skrajna decyzja w tej sprawie byłaby jednak błędem: zarówno odprawienie proszących z niczym, jak i ochrzczenie dziecka bez względu na braki religijne ze strony rodziców i chrzestnych.

Kościołowi w Polsce grozi dzisiaj to, co zaciążyło na kondycji Kościoła w Argentynie i innych krajach Ameryki Łacińskiej. Mówił o tym niedawno u nas w wywiadzie znający tamte realia bp Jan Piotrowski. Problemem tamtejszego Kościoła jest nie tylko klerykalizm i zurzędniczenie części duchowieństwa, ale także „przesadna sakramentalizacja”. Podczas chrystianizacji tamtejszej ludności skupiono się bowiem na tym, aby jak najszybciej wszystkich ochrzcić, bez przyłożenia się do ich formacji. Przyniosło to „nie najlepsze owoce”.

Dlatego, nie rezygnując z chrztu dzieci, nie stawiajmy na pierwszym miejscu statystyk. Za każdym razem prośbę o chrzest dziecka trzeba wykorzystać do formacji w wierze jego rodziców i chrzestnych. W ostatnim ćwierćwieczu wobec pozornego braku adwersarza po upadku komunizmu mocno zaniedbaliśmy intelektualną formację wiernych, skupiając się na sentymentalnym przeżywaniu religijności. Coraz częstsza rezygnacja z konwersatoriów nawet w duszpasterstwach akademickich, spadek czytelnictwa katolickiej prasy i książek wydają cierpkie owoce. Już nawet katolickie elity stają się niezdolne do konfrontowania się z innymi poglądami i wyzwaniami, które niesie współczesność.

Trzeba wsłuchać się na nowo w wołanie św. Jana Pawła II o „wiarę i rozum”. Konieczne jest działanie sakramentów, ale potrzebna jest także solidna formacja – zwłaszcza osób dorosłych, czyli parafrazując papieża, owe „dwa skrzydła”, aby wzbijać się w górę.

///////////////÷________

Poznaj znaczenie sakramentu Chrztu Świętego

Chrzest to w chrześcijaństwie symbol nawrócenia i oczyszczenia z grzechów. Jest to też pierwszy z sakramentów, przyjmowany przez nowego członka Kościoła. Dlaczego ceremonia Chrztu Świętego ma tak duże znaczenie w Kościele katolickim? Jaka jest istota tego sakramentu i jak my, jako rodzice oraz rodzice chrzestni możemy przygotować się to tego podniosłego wydarzenia?

Chrzest jest początkiem nowego życia

W religii katolickiej ochrzczony zostaje obmyty z grzechu pierworodnego, przez co może odrodzić się duchowo i stać się częścią wspólnoty. Na znak zapoczątkowania nowego życia w wierze, chrześniak otrzymuje imię. Nie jest ono przypadkowe. Powinno zostać dobrane w taki sposób, by młody katechumen mógł liczyć na opiekę świętego patrona.

Chrzest święty wprowadza nas do społeczności Kościoła. Od tego momentu, jesteśmy zobowiązani do życia zgodnie z wyznacznikami wiary. W tej kwestii pomagają nam nie tylko rodzice, ale i specjalnie wybrani dla nas rodzice chrzestni.

Przed latami, chrzest odbywał się w chrzcielnicy, poprzez potrójne zanurzenie w wodzie, co stanowiło nawiązanie do trzech Osób Trójcy Świętej oraz jako wspomnienie trzech dni, przez które Chrystus pozostawał w grobie. Dzisiaj sakrament chrztu wygląda nieco inaczej, ale jego znaczenie dla małego chrześcijanina pozostaje niezmienione.        Jak przygotować się do Chrztu świętego naszej pociechy?

Chrzest dziecka jest bardzo podniosłym i ważnym momentem, zarówno w jego, jak i w naszym życiu. Wiąże się także z dużą odpowiedzialnością. Warto więc uświadomić sobie nasze obowiązki wobec nowego członka Kościoła jeszcze przed ceremonią.

Rodzice ochrzczonego maluszka, są zobowiązani do wychowania go w wierze. Co to oznacza? Nie tylko wspólną naukę katechizmu, ale i budowanie jego więzi z Panem Jezusem. Uświadomienie naszemu dziecku, jak wspaniałe jest życie w przyjaźni z Bogiem -, to najtrudniejsze zadanie rodzicielstwa. Tutaj z pomocą przychodzą nam rodzice chrzestni. Właśnie z tego powodu, ich odpowiedni wybór jest tak ważny.

Rodzice chrzestni, powinni być głęboko wierzący, aby mogli służyć pomocą nowo ochrzczonemu w każdym momencie. Odpowiednie wskazówki, co do wyboru chrzestnych, znajdują się zarówno w Katechizmie, jak i w Kodeksie Prawa Kanonicznego. W razie wątpliwości możemy poprosić o poradę naszego kapłana prowadzącego. Pamiętajmy jednak, że rola rodziców chrzestnych, mimo, że istotna, nigdy nie może polegać na wyręczaniu rodziców naturalnych.

Jak dopełnić wszystkie kwestie formalne? Przyjmuje się, że zgłoszenie dziecka do chrztu należy zadeklarować nie później niż na dwa tygodnie przed planowanym terminem. Na spotkanie z duszpasterzem powinni wybrać się oboje rodzice. Dokumenty niezbędne podczas rozmowy z księdzem to akt urodzenia dziecka, świadectwo ślubu kościelnego rodziców (jeśli odbył się w innej parafii) oraz zaświadczenia z parafii rodziców chrzestnych, o tym, iż są praktykującymi katolikami.

Znaczenie białej szatki i świecy.

Biała szatka i świeca są symbolami Chrztu Świętego. Co oznaczają?

Biała szatka to znak czystości i niewinności. Dziecko, które zostaje przyobleczone w białą szatkę, staje się Dzieckiem Bożym. Nakładana jest podczas namaszczenia olejem z Krzyżma Świętego. Nałożenia szatki dokonuje matka chrzestna. W ten sposób zobowiązuje się do czuwania nad tym, by jej chrześniak zachował się czystością duszy i żył w zgodzie z Ewangelią.

SWJECA CHRZCIELNA, a raczej jej płomień, jest symbolem światła i nowego życia w wierze. Świece przygotowuje ojciec chrzestny i w odpowiednim momencie zapala ją od Paschału. Paschał znajduje się przy chrzcielnjcy i oznacza obecność Pana Jezusa w świątyni.

Przebieg ceremonii Chrztu Świętego

Sakrament Chrztu Świętego jest zwykle częścią Mszy świętej. Na początku, ksiądz prowadzący liturgię podchodzi do rodziców i chrzestnych, by zadać im kilka pytań („Jakie imię wybraliście dla swojego dziecka?”, „O co prosicie Kościół Święty?”, „Czy jesteście świadomi obowiązków…”). Po takim wstępie następuje rozpoczęcie Mszy Świętej.

Dalsza część ceremonii Chrztu następuje po kazaniu. Rodzice wraz z chrzestnymi podchodzą do ołtarza lub do chrzcielnicy. Ksiądz święci wodę i odmawia modlitwę dziękczynną. To moment, w którym matka chrzestna powinna przygotować białą szatkę, ojciec chrzestny natomiast świece. Po zadaniu rodzicom i chrzestnym szeregu pytań, kapłan przystępuje do polania główki dziecka wodą święconą, jednocześnie wypowiadając takie słowa: „[Imię dziecka], ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Ksiądz namaszcza czółko dziecka Krzyżmem Świętym. W tym momencie matka chrzestna kładzie mu białą szatkę. Kiedy kapłan wypowiada słowa „Przyjmijcie światło Chrystusa”, ojciec chrzestny  zapala gromnicę od Paschału.

Po zakończeniu obrzędu Chrztu rodzice wraz z chrzestnymi wracają z dzieckiem na miejsce. Dalsza część liturgii przebiega bez zmian. Rodzice i chrzestni zobowiązani są do aktywnego uczestnictwa we Mszy Świętej oraz do przyjęcia sakramentu Komunii Świętej.

Wraz z końcem nabożeństwa, rodzice i chrzestni udają się do zakrystii, gdzie składają podpisy pod zaświadczeniem o udziale w sakramencie Chrztu Świętego.

Przygotowując się do ceremonii Chrztu Świętego naszego dziecka, nie zapominajmy o tym, co jest najważniejsze – oto Kościół Święty powiększa się o kolejnego wiernego. Już teraz pomyślmy o tym, jak możemy przyczynić się do tego, by życie naszej pociechy było świadectwem wiary i miłości, zarówno do Boga, jak i do bliźnich.

BIerzmowani temat : piąty / 23.01_ZOBACZ PLIK.

Bierzmowanie[a], chryzmacja[b] – jeden z trzech sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego w Kościele katolickim, prawosławnym i anglikańskim. Zgodnie z tradycją chrześcijańską bierzmowanie uważane jest za drugi po chrzcie sakrament inicjacji chrześcijańskiej[6]. Przez Katechizm Kościoła Katolickiego[1] jest zaliczany do pierwszej z trzech grup siedmiu sakramentów – „sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego”[7]. Jego istotą jest przekazanie wiernym „Znamienia daru Ducha Świętego”[c] i umocnienie ich wiary. Jednoczy ściślej z Jezusem Chrystusem[8][5]. W Kościele rzymskokatolickim bierzmowanie jest udzielane kandydatom w wieku między 14. a 18. rokiem życia, a więc już po przyjęciu Pierwszej komunii świętej[9]. Cerkiew prawosławna i Katolickie Kościoły wschodnie udzielają chryzmacji wkrótce po chrzcie (czyli niemowlętom)[8][5][4]. Sakrament bierzmowania przyjmuje się tylko jeden raz w życiu[10][5].

Biskup udzielający bierzmowania. Rogier van der Weyden, Siedem sakramentów, XV wiek.

Bierzmowanie, Ilustracja Petrusa Canisiusa: Katechizm, 1679

Pliki do pobrania

LIST PAPIEŻA FRANCISZKA DO MAŁŻONKÓW . 2021r

List papieża do małżonków: Tak bycie razem nie będzie pokutą, ale schronieniem pośród burz

„Nie pozwólcie, aby grymas smutku odmieniał wasze twarze. Twój małżonek czy twoja małżonka potrzebuje twojego uśmiechu. Wasze dzieci potrzebują waszych spojrzeń, które dodawałyby im otuchy” – pisze Franciszek.„Bóg wam towarzyszy, miłuje was bezwarunkowo. Nie jesteście sami!” – napisał papież Franciszek w liście do małżonków z okazji trwającego w Kościele Roku „Rodzina Amoris Laetitia”. Zapewnił, że Chrystus „przebywa” w ich małżeństwie i czeka, aż otworzą swoje serca na Niego, aby mógł podtrzymywać ich mocą swojej miłości. Dał też małżonkom kilka rad, co zrobić, by bycie razem nie było pokutą, ale „schronieniem pośród burz”.

LIST OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA DO MAŁŻONKÓW Z OKAZJI ROKU „RODZINA AMORIS LAETITIA”

Drodzy małżonkowie całego świata!

Z okazji Roku „Rodzina Amoris Laetitia” zwracam się do was, aby, w tym szczególnym okresie, który przeżywamy, wyrazić wobec was całą moją miłość i bliskość. W moich modlitwach zawsze pamiętałem o rodzinach, tym bardziej w okresie pandemii, która wystawiła na ciężką próbę wszystkich, a zwłaszcza tych najbardziej bezbronnych. Czas, przez który przechodzimy, skłania mnie do tego, aby z pokorą, czułością i radością podejść do każdej osoby, każdego małżeństwa i każdej rodziny w sytuacjach, jakich doświadczacie.

Te szczególne okoliczności zapraszają nas do przeżywania słów, którymi Pan powołuje Abrahama do opuszczenia swojej ziemi ojczystej i domu swego ojca, by udał się ku ziemi nieznanej, którą On sam mu ukaże (por. Rdz 12,1). My także, bardziej niż kiedykolwiek, doświadczyliśmy niepewności, samotności, straty osób bliskich i zostaliśmy popchnięci do wyjścia z naszych stref bezpieczeństwa, z naszych przestrzeni „pod kontrolą”, z naszych sposobów załatwiania spraw, z naszych ambicji – po to, aby troszczyć się nie tylko o dobro naszej rodziny, ale także o dobro społeczeństwa, które zależy również od naszych osobistych zachowań.

Relacja z Bogiem nas kształtuje, towarzyszy nam i porusza nas jako osoby, a w końcu pomaga nam „wyjść z naszej ziemi”, w wielu przypadkach z pewnym strachem, a nawet lękiem przed nieznanym. Jednak, dzięki naszej wierze chrześcijańskiej wiemy, że nie jesteśmy sami, ponieważ Bóg jest w nas, z nami i pośród nas: w rodzinie, w sąsiedztwie, w miejscu pracy lub nauki, w mieście, w którym mieszkamy.

Podobnie jak Abraham, każdy z małżonków opuszcza swoją ziemię w chwili, gdy odczuwając powołanie do miłości małżeńskiej, bezwarunkowo daje siebie drugiej osobie. Tak więc już zaręczyny oznaczają opuszczenie własnej ziemi, ponieważ wymagają od nas wspólnej wędrówki drogą, która prowadzi do małżeństwa. Różne sytuacje życiowe: mijający czas, pojawienie się dzieci, praca, choroba, są okolicznościami, w których zobowiązanie podjęte wobec siebie nawzajem oznacza, że każda osoba musi porzucić swą bierność, swoje pewniki, przestrzenie spokoju i wyjść ku ziemi, którą obiecuje Bóg: być dwojgiem w Chrystusie, dwojgiem w jednym. Jednym życiem, jednym „my” w komunii miłości z Jezusem, który żyje i jest obecny w każdej chwili waszego życia. Bóg wam towarzyszy, miłuje was bezwarunkowo. Nie jesteście sami!

Drodzy małżonkowie, wiedzcie, że wasze dzieci – a szczególnie te młodsze – uważnie was obserwują i szukają w was świadectwa silnej i niezawodnej miłości. „Jak ważne jest, aby ludzie młodzi mogli na własne oczy zobaczyć miłość Chrystusa żywą i obecną w miłości małżonków, którzy swoim konkretnym życiem świadczą, że miłość na zawsze jest możliwa!” [1]. Dzieci zawsze są darem, zmieniają historię każdej rodziny. Są spragnione miłości, wdzięczności, szacunku i zaufania. Ojcostwo i macierzyństwo wzywa was do bycia twórczymi i płodnymi, aby dać waszym dzieciom radość odkrycia, że są dziećmi Boga, dziećmi Ojca, który od pierwszej chwili czule je kocha i codziennie bierze je za rękę. To odkrycie może dać waszym dzieciom wiarę i zdolność do ufania Bogu.

Oczywiście, wychowanie dzieci nie jest w żadnym wypadku łatwe. Nie zapominajmy jednak, że również dzieci nas kształcą. Pierwszym środowiskiem wychowawczym zawsze pozostaje rodzina, poprzez drobne gesty, które są bardziej wymowne niż słowa. Wychowywać to przede wszystkim towarzyszyć procesom rozwoju, być obecnym na wiele sposobów, aby dzieci mogły zawsze liczyć na swoich rodziców. Wychowawca jest osobą, która „rodzi” w sensie duchowym, a przede wszystkim „angażuje siebie” poprzez bycie w relacji. Ważne, aby jako ojciec i matka odnosić się do dzieci z autorytetem zdobywanym dzień po dniu. Potrzebują one bezpieczeństwa, które pomoże im doświadczyć zaufania do was, w pięknie ich życia, w pewności, że nigdy nie są sami, cokolwiek by się nie wydarzyło.

Z drugiej strony, jak już wspomniałem, wzrosła świadomość tożsamości i misji świeckich w Kościele i w społeczeństwie. Waszą misją jest przekształcanie społeczeństwa poprzez obecność w świecie pracy i zapewnienie, aby potrzeby rodzin były brane pod uwagę.

Również we wspólnocie parafialnej i diecezjalnej małżonkowie powinni podejmować inicjatywę [2] ze swoimi propozycjami i kreatywnością, dążąc do komplementarności charyzmatów i powołań jako wyrazu komunii kościelnej. W szczególności tej komunii „małżonków obok duszpasterzy, aby szli z innymi rodzinami, aby pomagali słabszym, aby głosili, że także w trudnościach Chrystus staje się obecny” [3].

Dlatego zachęcam was, drodzy małżonkowie, do uczestnictwa w Kościele, zwłaszcza w duszpasterstwie rodzin. Ponieważ „współodpowiedzialność za misję wzywa […] małżonków i szafarzy święceń, zwłaszcza biskupów, do owocnej współpracy w trosce i opiece nad Kościołami domowymi” [4]. Pamiętajmy, że rodzina jest „podstawową komórką społeczeństwa” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, 66). Małżeństwo jest rzeczywiście projektem budowania „kultury spotkania” (Enc. Fratelli tutti, 216). Dlatego właśnie zadaniem rodzin jest budowanie mostów między pokoleniami, aby przekazywać wartości, które budują człowieczeństwo. Potrzeba nowej kreatywności, aby pośród dzisiejszych wyzwań wyrażać wartości, które czynią z nas lud w naszych społeczeństwach i w Kościele, będącym Ludem Bożym.

Powołanie do małżeństwa jest wezwaniem do kierowania łodzią niestabilną, choć bezpieczną, ze względu na rzeczywistość sakramentu, na niejednokrotnie wzburzonym morzu. Ileż razy, podobnie jak apostołowie, macie ochotę powiedzieć, a raczej zawołać: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (Mk 4,38). Nie zapominajmy, że poprzez sakrament małżeństwa Jezus jest obecny w tej łodzi. On troszczy się o was, jest z wami w każdej chwili, we wzlotach i upadkach łodzi miotanej wodami. W innym fragmencie Ewangelii, pośród trudności, uczniowie widzą Jezusa zbliżającego się pośród burzy i przyjmują Go do łodzi. Podobnie i wy, gdy szaleje burza, pozwólcie Jezusowi wejść do łodzi, bo gdy „wszedł do nich do łodzi, wiatr się uciszył” (por. Mk 6,51). Ważne, abyście razem wpatrywali się w Jezusa. Tylko w ten sposób możecie osiągnąć spokój, przezwyciężyć konflikty i znaleźć rozwiązanie wielu waszych problemów. Nie dlatego, że znikną, lecz dlatego, że będziecie mogli zobaczyć je z innej perspektywy.

Jedynie powierzając się w ręce Pana, będziecie mogli żyć tym, co wydaje się niemożliwe. Drogą do tego jest uznanie własnej słabości i bezsilności, której doświadczamy w obliczu wielu sytuacji wokół nas, ale jednocześnie pewność, że dzięki temu siła Chrystusa objawia się w naszej słabości (por. 2 Kor 12,9). To właśnie w czasie burzy apostołowie doszli do poznania godności królewskiej i boskości Jezusa, i nauczyli się w Nim pokładać nadzieję.

W świetle tych biblijnych odniesień chciałbym skorzystać z okazji, aby zastanowić się nad niektórymi trudnościami i szansami, jakich doświadczyły rodziny w czasie pandemii. Zwiększyła się na przykład ilość czasu spędzanego razem, co stanowiło wyjątkową okazję do pielęgnowania dialogu w rodzinie. Oczywiście wymaga to szczególnego ćwiczenia się w cierpliwości. Niełatwo być razem przez cały dzień, kiedy trzeba pracować, uczyć się, odpoczywać i spędzać czas w tym samym domu. Niech nie pokona was zmęczenie; niech moc miłości uczyni was zdolnymi do patrzenia bardziej na drugiego człowieka – na współmałżonka, na dzieci – niż na własne zmęczenie. Przypominam wam to, co napisałem w Amoris laetitia (por. nn. 90-119), podejmując Pawłowy Hymn o miłości (por. 1 Kor 13,1-13). Proście z uporem Świętą Rodzinę o ten dar; odczytujcie na nowo pochwałę miłości, aby inspirowała wasze decyzje i wasze działania (por. Rz 8,15; Ga 4,6).

Czytaj także:Jak interpretować „Amoris laetitia”? Franciszek daje wskazówki

W ten sposób bycie razem nie będzie pokutą, ale schronieniem pośród burz. Niech rodzina będzie miejscem akceptacji i zrozumienia. Zachowajcie w waszych sercach radę, której udzieliłem małżeństwom w trzech słowach: „proszę, dziękuję i przepraszam” [5]. A kiedy pojawia się jakiś konflikt, „niech nigdy dzień rodziny nie kończy się bez pogodzenia się” [6]. Nie wstydźcie się uklęknąć razem przed Jezusem obecnym w Eucharystii, aby znaleźć chwile pokoju i wzajemnego spojrzenia pełnego czułości i dobroci. Albo wziąć drugą osobę za rękę, gdy jest trochę rozgniewana, i sprawić, by odwzajemniła wasz uśmiech. A może wieczorem przed snem odmówić razem na głos krótką modlitwę, wspólnie z Jezusem obecnym pośród was.

Jednak dla niektórych małżeństw przebywanie razem, do którego zostały zmuszone w czasie kwarantanny, było szczególnie trudne. Problemy, które już istniały, pogłębiały się, rodząc konflikty, które niejednokrotnie stawały się wręcz nie do zniesienia. Wielu doświadczyło nawet rozpadu związku trwającego w kryzysie, którego nie byli w stanie lub nie chcieli przezwyciężyć. Chciałbym również tym osobom okazać moją bliskość i miłość.

Rozpad relacji małżeńskiej jest źródłem wielu cierpień z powodu niesprostania wielu aspiracjom. Brak zrozumienia powoduje kłótnie i rany, które niełatwo naprawić. Także dzieciom nie można oszczędzić bólu, gdy widzą, że ich rodzice nie są już razem. Mimo to nie przestawajcie szukać pomocy, aby konflikty mogły być w jakiś sposób przezwyciężone i nie powodowały jeszcze większego cierpienia między wami, a waszymi dziećmi. Pan Jezus, w swoim nieskończonym miłosierdziu podsunie wam sposób, jak iść naprzód pośród tak wielu trudności i smutków. Nie pomijajcie wzywania Go i szukania w Nim schronienia, światła na drogę, a we wspólnocie „ojcowskiego domu, gdzie jest miejsce dla każdego z jego niełatwym życiem” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, 47).

Nie zapominajcie, że przebaczenie leczy każdą ranę. Przebaczenie sobie nawzajem jest owocem wewnętrznej decyzji, która dojrzewa na modlitwie, w relacji z Bogiem, jako dar płynący z łaski, którą Chrystus napełnia małżonków, gdy ci pozwalają Mu działać, gdy zwracają się do Niego. Chrystus „przebywa” w waszym małżeństwie i czeka, aż otworzycie swoje serca na Niego, aby mógł podtrzymywać was mocą swojej miłości, tak jak uczniów w łodzi. Nasza ludzka miłość jest słaba, potrzebuje siły wiernej miłości Jezusa. Z Nim rzeczywiście będziecie mogli zbudować „dom na skale” (Mt 7,24).

W związku z tym pozwólcie, że skieruję słowo do młodych, przygotowujących się do małżeństwa. Jeśli przed pandemią trudno było narzeczonym planować przyszłość, ponieważ trudno było znaleźć stałą pracę, to teraz jeszcze bardziej wzrasta niepewność związana z zatrudnieniem. Zachęcam więc narzeczonych, aby się nie zniechęcali, aby mieli „twórczą odwagę”, jaką miał święty Józef, którego pamięć chciałem uczcić w tym roku jemu poświęconym. Podobnie i wy, gdy chodzi o podejmowanie drogi małżeństwa, nawet jeśli macie niewiele środków, zawsze ufajcie Opatrzności, ponieważ „czasami to właśnie trudności wydobywają z każdego z nas możliwości, o posiadaniu których nawet nie mieliśmy pojęcia” (List apost. Patris corde, 5). Nie wahajcie się polegać na waszych rodzinach i waszych przyjaźniach, na wspólnocie kościelnej, na parafii, aby w przyszłości żyć życiem małżeńskim i rodzinnym, ucząc się od tych, którzy już przeszli drogę, jaką wy rozpoczynacie.

Zanim zakończę, chciałbym przekazać specjalne pozdrowienia dla dziadków i babć, którzy w czasie izolacji nie mogli zobaczyć swoich wnuków i być z nimi, dla osób starszych, które jeszcze bardziej cierpiały z powodu samotności. Rodzina nie może się obejść bez dziadków, są oni żywą pamięcią ludzkości, „ta pamięć może pomóc nam w tworzeniu świata bardziej ludzkiego, bardziej otwartego na przyjęcie” [7].

Niech św. Józef wzbudzi we wszystkich rodzinach twórczą odwagę, która jest tak potrzebna w tej zmieniającej się epoce, w której żyjemy, a Matka Boża niech wspiera w waszym małżeńskim życiu dzieło tworzenia kultury spotkania, tak pilnie potrzebnej dla przezwyciężenia przeciwności i konfliktów, które kładą cień na nasze czasy. Liczne wyzwania nie mogą pozbawić radości tych, którzy wiedzą, że idą z Panem. Przeżywajcie intensywnie wasze powołanie. Nie pozwólcie, aby grymas smutku odmieniał wasze twarze. Twój małżonek czy twoja małżonka potrzebuje twojego uśmiechu. Wasze dzieci potrzebują waszych spojrzeń, które dodawałyby im otuchy. Duszpasterze i inne rodziny potrzebują waszej obecności i waszej radości: radości, która pochodzi od Pana!

Serdecznie was pozdrawiam, zachęcając was, abyście podążali naprzód, przeżywając misję, którą powierzył nam Jezus, wytrwale trwając na modlitwie i „na łamaniu chleba” (Dz 2,42).

I proszę, pamiętajcie o mnie w modlitwie. Ja to czynię każdego dnia, modląc się za was.

Wasz brat
Franciszek

PRZYPISY:
1. Przesłanie wideo do uczestników Forum zorganizowanego przez Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia w ramach Roku „Rodzina Amoris laetitia” (9 czerwca 2021): „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, n. 7 (434)/2021, s. 8.
2. Por. Adhort. apost. Evangelii gaudium, 24.
3. Tamże.
4. Tamże.
5. Rozważanie podczas spotkania modlitewnego z rodzinami z okazji Roku Wiary (26 października 2013): AAS 105 (2013), 980; „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, n. 12 (357)/2013, s. 11; por. Posynodalna adhort. apost. Amoris laetitia, 133.
6. Audiencja Generalna (13 maja 2015): „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, n. 6 (373)/2015, s. 44; por. Posynodalna adhort. apost. Amoris laetitia, 104.
7. Orędzie na I Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych, „Ja jestem z tobą przez wszystkie dni” (31 maja 2021).
tł. o. Stanisław Tasiemski OP

KRZYŻ NIGDY NIE UMIERA "Posłuchaj piosenki "BIAŁY KRZYŻ^ na jotubie " CZERWONE GITARY"

 Strefa administratora

Krzyż nigdy nie umiera”

Za oddawanie hołdu zastrzelonym górnikom przez całe lata 80. groziły represje.

SEBASTIAN REŃCA

Krzyż nigdy nie umiera. Siedem stacji krzyża kopalni Wujek” – tak ksiądz Henryk Bolczyk, który od 1980 r. był proboszczem parafii pw. św. Michała Archanioła w Katowicach, zatytułował swoje wspomnienia. Kapłan ten odprawiał we wrześniu 1981 r. rekolekcje ewangelizacyjne dla górników z kopalni Wujek. Wtedy na scenie zakładowego domu kultury pojawił się po raz pierwszy krzyż, który wpisał się w historię nie tylko Śląska, ale też Polski. Ten sam krzyż towarzyszył górnikom z Wujka 29 września 1981 r., w czasie poświęcenia sztandaru zakładowej Solidarności, czy w dniu św. Barbary, tuż przed stanem wojennym.

Gdy w kopalni wybuchł strajk w obronie przewodniczącego związku Jana Ludwiczaka i do górników przychodził ks. Henryk Bolczyk, który dwukrotnie odprawił Mszę św., a we wtorek 15 grudnia odmawiał ze strajkującymi Różaniec, w łaźni łańcuszkowej również stał krzyż. W końcu, w środę 16 grudnia 1981 r., ten sam krzyż stanął w wyłomie, przez który na teren kopalni wkroczyli zomowcy. Jeszcze tego samego dnia zawisło na nim sześć górniczych lampek, a z czasem dziewięć.
Po krzyżach w Poznaniu i Gdańsku, gdzie komunistyczna władza strzelała do robotników w 1956 i 1970 roku, na mapie Polski pojawił się katowicki krzyż, który bardzo szybko zaczął przeszkadzać władzy. Komunistom nie podobało się, że ludzie przychodzą pod krzyż, modlą się przy nim, zapalają znicze, składają kwiaty i w ten sposób pamiętają o tamtej zbrodni z czwartego dnia stanu wojennego. Dlatego w nocy 27 stycznia 1982 r. nieznani sprawcy wyłamali krzyż i wywieźli go w nieznane miejsce. Co się z nim stało? Tego nie wiadomo do dzisiaj.

Krzyż jednak wrócił na swoje miejsce, choć nie ten sam. O tym, że ktoś sprofanował i skradł krzyż, pierwsi dowiedzieli się ci, którzy skończyli nocną szychtę. Na rannej zmianie podjęto decyzję, że jeżeli krzyż nie stanie na swoim miejscu, to załoga Wujka zastrajkuje. Władza ugięła się i zezwoliła górnikom na wykonanie nowego krzyża. Ten drugi krzyż był o wiele grubszy, bo powstał z dębowych prowadnic szybowych, wzdłuż których porusza się górnicza winda, czyli „szola”. Gdy 3 lutego 1982 r. ruszył proces pracowników kopalni Wujek przed sądem wojskowym, partyjna „Trybuna Robotnicza” drukowała serię tekstów zatytułowanych „Kopalnia »Wujek«: wydarzenia, które poruszyły wszystkich”. W jednym z tekstów padła propozycja, by krzyż przeniesiono na teren kopalni, ponieważ dzięki temu „obcy nie będą mieli do niego dostępu” i „nie będą żerować na tragedii”. Tak się nie stało.

Przez prawie całą dekadę lat 80. co roku organizowano w rocznicę pacyfikacji nielegalne uroczystości, które do dzisiaj, gdy mija 40 lat od tamtej największej tragedii stanu wojennego, wyglądają tak samo. Zawsze zaczynają się Mszą św., a następnie uczestnicy obchodów przechodzą pod krzyż pomnik. Dziś nie wymaga to od nich żadnej odwagi, wówczas za oddanie hołdu zastrzelonym górnikom groziły np. grzywna, internowanie, pobicie, zwolnienie z pracy, areszt. Represje nie wystraszyły jednak ludzi, którzy pojawiali się pod wujkowym krzyżem nie tylko przy okazji rocznic pacyfikacji strajku.

Papież Jan Paweł II również pamiętał o zastrzelonych górnikach i krzyżu. Podczas Mszy św. w 15. rocznicę pacyfikacji kopalni Wujek ks. Henryk Bolczyk wspominał w homilii: „Kiedy wiosną 1984 r. stanąłem z młodzieżą polską na placu Damazego w Watykanie i pozdrowiłem Ojca Świętego od górników kopalni Wujek, byłem zaskoczony natychmiastową i zwięzłą odpowiedzią papieża: »Proszę pozdrowić ode mnie górników i proszę się za mnie pod tym krzyżem pomodlić«”.
W 1991 r. w miejsce tamtego niewielkiego krzyża stanął ponadtrzydziestometrowy krzyż pomnik. W jego ramionach umieszczono tamten niewielki historyczny krzyż.

więcej

SYNODALNOŚĆ_ SPOTKANIE. "OD PODZIAŁÓW DO KOMUNII"LITANIA NARODU POLSKIEGO W czasie epidemii odmawiajmy Litanię Narodu Polskiego

Bieżące informacje z Warszawy i okolic: rekolekcje z o. Augustynem, ks. Skrzypczakiem, ks. Chmielewskim, adwent w Radiu Warszawa, spektakl „Pan Przemówił” w praskim seminarium, Misyjny Wieczór Modlitwy, Betlejemskie Światło Pokoju, spotkanie w Domu Arcybiskupów Warszawskich w ramach konsultacji synodalnych, rekolekcje u jezuitów i franciszkanów.

Fot. Michał Ziółkowski, Monika Odrobińska, Bożena Sztajner, Wyższe Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej

Od podziałów do komunii. W sali konferencyjnej Domu Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej 17/19 w Warszawie odbędzie się 14 grudnia o godz. 18.00, drugie spotkanie w ramach konsultacji synodalnych na poziomie diecezjalnym na temat „Synodalność. Od podziałów do komunii”.

Klerycy na scenie. Klerycy praskiego seminarium zapraszają na spektakl „Pan Przemówił”, który jest wystawiany w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego DW-P przy ul. Mehoffera 2 w Warszawie w terminach: 11 grudnia (sobota) o godz. 15.00 i 18.30, 12 grudnia (niedziela) o godz. 18.30, 15 grudnia (środa) o godz. 18.30, 18 grudnia (sobota) o godz. 15.00 i 18.30, 19 grudnia (niedziela) o godz. 15.00 i 18.30. Więcej na stronie: www.sztuka2021.pl. Patronat medialny nad wydarzeniem objął tygodnik „Idziemy”.

Zobacz: DW-P: Sztuka seminaryjna - Pan Przemówił

Misyjny Wieczór Modlitwy. Fundacja Dzieło na Misji zaprasza na Misyjny Wieczór Modlitwy, który odbędzie się 11 grudnia w Bazylice św. Krzyża w Warszawie, ul. Krakowskie Przedmieście 3, po Mszy św. odprawianej o godz. 18.00. Tematem spotkania jest misyjne serce Ojca. W programie Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec misyjny oraz konferencja, którą wygłoszą siostry Servidores (Słudzy Ewangelii Miłosierdzia Bożego).

Betlejemskie światło. W bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie, 12 grudnia o godz. 16.00, podczas Eucharystii, harcerze przekażą metropolicie warszawskiemu oraz mieszkańcom Warszawy - Betlejemskie Światło Pokoju.

Relikwie św. Papczyńskiego. Parafia św. Wawrzyńca w Gliniance 5 grudnia wprowadziła relikwie św. Stanisława Papczyńskiego. Instalacji relikwiarza dokonał ks. Klaudiusz Rokicki, marianin, pochodzący z parafii św. Wawrzyńca.

Lektorzy i akolici. W Archidiecezjalnym Seminarium Misyjnym „Redemptoris Mater” przy ul. Heroldów 12 w Warszawie, 15 grudnia o godz. 17.00 klerycy przyjmą posługi lektoratu i akolitatu. Eucharystii będzie przewodniczył kard. Kazimierz Nycz.

Rekolekcje z o. Augustynem. W par. Wszystkich Świętych na pl. Grzybowskim 3/5 w Warszawie, odbędą się w dniach 12-14 grudnia rekolekcje adwentowe „Miłość i szczęście. W codziennej bliskości z Jezusem”, poprowadzi ceniony rekolekcjonista o. prof. Józef Augustyn SJ. Nauki rekolekcyjne na Mszach świętych o 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30, 18.30 a w poniedziałek i wtorek  o 9.00 oraz 17.00 i 18.30.

Rekolekcje z ks. Skrzypczakiem. W kościele akademickim św. Anny w Warszawie, w dniach 12-15 grudnia rekolekcje adwentowe „Ogień w Kościele”, poprowadzi ks. prof. Robert Skrzypczak. Nauki rekolekcyjne w niedziele, podczas Mszy świętych o godz. 10.00, 12.00, 15.00, 19.00, 21.00. Od poniedziałku do środy o godz. 18.30 Eucharystia z homilią, godz. 19.30 nauka główna.

Adwent w Radiu Warszawa. Ks. Janusz Stańczuk poprowadzi radiowe rekolekcje w Radiu Warszawa „Adwentowy dom” – od 13 do 17 grudnia o godz. 13.10, 19.30 i 23.30 oraz na stronie www.radiowarszawa.com.pl. Na antenie Radia od poniedziałku do piątku o godz. 6.30 trwa transmisja Mszy św. roratnich. Od pon. do pt.  rozgłośnia zachęca do audycji „Droga do Betlejem. Radiowe Roraty” o 19.45. Jest to wieczorna pozycja dla młodszych i starszych, dzięki której z pełnym zaangażowaniem można kroczyć adwentowymi ścieżkami do Boga.

Więcej informacji: Adwent z Radiem Warszawa

Rekolekcje akademickie. Duszpasterstwo Akademickie ARKA wraz z ks. dr. Pawłem Cieślikiem, zaprasza na rekolekcje adwentowe, które odbędą się 12, 13 i 14 grudnia o godz. 19.30 w parafii Nawrócenia św. Pawła, przy ul. Kobielskiej 10 w Warszawie. Nauki rekolekcyjne poprowadzi ks. Dominik Chmielewski – salezjanin, znany i ceniony kaznodzieja internetowy, założyciel formacji Wojowników Maryi.

Rekolekcje u jezuitów. Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej 61 w Warszawie, zaprasza na rekolekcje adwentowe z o. Pawłem Sawiakiem SJ „To jest Ciało moje”. Nauki rekolekcyjne w dniach w dniach 11-15 grudnia. 11 grudnia  podczas Mszy św. o godz. 19.00 (niedzielnej), 12 grudnia: 10.00, 13.00, 17.00, 21.00; 13-15 grudnia: 9.00, 12.00, 17.00, 19.00.

Rekolekcje u franciszkanów. Od 15 do 17 grudnia ks. Dominik Chmielewski SDB wygłosi rekolekcje adwentowe w parafii św. Antoniego z Padwy przy ul. Senatorskiej 31 w Warszawie. Plan rekolekcji: codziennie o godz. 18.00 Eucharystia z homilią, a o godz. 19.00 – konferencja.

O Odnowie w Duchu Świętym. W sali konferencyjnej Domu Arcybiskupów Warszawskich, ul. Miodowa 17, odbędzie się 13 grudnia o godz. 12.00, prezentacja II tomu książki Marka i Małgorzaty Nowickich „Upili się młodym winem”. Publikacja to cenny przyczynek do historii Odnowy w Duchu Świętym w Polsce w latach 1979-1988. W spotkaniu udział wezmą: bp Krzysztof Włodarczyk, prof. Jan Żaryn, pastor Wiesław Ziemba, Jacek Ręka. Wstęp wolny