Wspomnienie liturgiczne sw Jana Pawła II

HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ

Patronem dnia jest św. Jan Paweł II

Co o nim wiemy?

Karol Józef Wojtyła urodził się 18 maja 1920 roku. w Wadowicach, jako drugi syn Emilii i Karola Wojtyłów. Gdy Karol miał niespełna 9 lat zmarła jego matka, a trzy lata później, w 1932 r., w wieku 26 lat, zmarł na szkarlatynę brat Edmund. 

Po ukończeniu gimnazjum Karol Wojtyła wybrał studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego i wraz ojcem przeniósł się do Krakowa. W czasie wojny, w 1941 roku, zmarł jego ojciec, a Karol Wojtyła podjął pracę w zakładach chemicznych Solvay. 

W 1942 roku wstąpił do tajnego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 1 listopada 1946 roku, po czym udał się na studia do Rzymu. Po ich ukończeniu pracował w parafii Niegowić, a następnie w parafii św. Floriana w Krakowie. Od roku 1956 Karol Wojtyła wykładał etykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W dwa lata później został mianowany biskupem pomocniczym Krakowa, zaś 30 grudnia 1963 roku arcybiskupem metropolitą krakowskim. 

W czasie konklawe po śmierci Jana Pawła I-go 16 października 1978 roku został wybrany papieżem, przyjmując imię Jan Paweł II. 

Mówi o. Stanisław Tasiemski, dominikanin

Kard. Nycz: ks. Popiełuszko uczy odwagi mówienia i bronienia prawdy

Ks. Jerzy Popiełuszko uczy odwagi, która jest potrzebna, żeby człowiek nie zamilknął wtedy, kiedy trzeba mówić prawdę i kiedy trzeba prawdy bronić - powiedział w piątek metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podczas mszy św. dla uczczenia 34. rocznicy śmierci ks. Jerzego Popiełuszki.

W piątek przypada 34. rocznica śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowanego 19 października 1984 r. przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. W uroczystej mszy św. w Sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, której przewodniczył kard. Nycz, wzięli udział przedstawiciele rządu m.in. szef MON Mariusz Błaszczak i minister spraw zagranicznych RP Jacek Czaputowicz, przedstawiciele samorządów, Solidarności oraz licznych środowisk.

Jak podkreślił kard. Nycz, ks. Jerzy Popiełuszko potrafił podczas odprawiania mszy św. swoim słowem i swoją modlitwą gromadzić ludzi różnych przekonań i poglądów. Troszczył się o to, żeby "ta jedność przy ołtarzu Eucharystii przekładała się potem na ich działalność".

"To trzeba także dzisiaj przypominać, że Kościół pełni misję i posługę jednania. Kościół musi być dla wszystkich. Nie może być z jednej strony ani Kościołem państwowym - tak uczył papież Jan Paweł II - ale nie może być także Kościołem związanym z jakąś jedną stroną politycznej czy społecznej sceny" - ocenił.

Zdaniem kard. Nycza, Kościół musi mieć prawo działania w przestrzeni publicznej i głosić naukę społeczną według Ewangelii. "Bo nauka społeczna Kościoła to jest pewna synteza Ewangelii w kierunku życia społecznego, w kierunku zadań katolika, niezależnie od tego, kim jest w jego powołaniu życiowym, społecznym - także w jego powołaniu politycznym" - wyjaśnił.

Jak podkreślił kardynał, właśnie o wolność Kościoła w przestrzeni publicznej walczył Kościół pod przewodnictwem prymasa Wyszyńskiego, papieża Jana Pawła II w "okrutnym systemie komunizmu, który chciał Kościół zamknąć do zakrystii". "Kościół jest dla zbawienia wszystkich i Kościół musi być dla wszystkich, jeżeli chce spełnić swoją misję" - stwierdził hierarcha.

Zaznaczył, że uczestnicy mszy św. przyszli do grobu bł. ks. Jerzego Popiełuszki, aby się modlić za ojczyznę. "Aby się modlić za jej dziś - także za te dni, które teraz przeżywamy i będziemy przeżywać jutro i pojutrze, żeby Polska wyszła ze wszystkiego mocna" - podkreślił kard. Nycz.

Hierarcha przypomniał, że ks. Popiełuszko był kapłanem krótko - zaledwie 12 lat - ale jego dorobek jest bardzo bogaty. "Zwłaszcza w ostatnich jego 4 latach, kiedy przeżywaliśmy w Polsce na przemian radosne chwile Solidarności, kiedy przeżywaliśmy ciągle jeszcze radość wyboru papieża Polaka, ale przeżywaliśmy też chwile dramatycznie trudne, kiedy trzeba było być z ludźmi, przy ludziach - kiedy przeżywaliśmy chwile stanu wojennego" - powiedział.

Jak zaznaczył kard. Nycz, ks. Jerzy Popiełuszko był duszpasterzem robotników "nie z wyznaczenia, ale jakby ze swojej natury". "Dzisiaj, po 34 latach, patrzymy na to wszystko jakby z innej perspektywy. Od 6 czerwca 2010 r. wiemy, że to, co zrobili wrogowie, było męczeństwem za wiarę, za prawdę, za godność człowieka i jego wolność" - podkreślił metropolita warszawski.

Przypomniał, że do grobu ks. Popiełuszki przychodzili "wielcy tego świata". Zdaniem hierarchy, od ks. Popiełuszki można nauczyć się przede wszystkim głębokiej wiary. "Męczennicy uczą nas, że ojczyzna nasza jest w niebie" - stwierdził.

Zdaniem kard. Nycza, przykład ks. Jerzego Popiełuszki uczy także "odwagi, która jest potrzebna, żeby człowiek nie zamilknął wtedy, kiedy trzeba mówić prawdę i kiedy trzeba prawdy bronić". "Człowiek może zamilknąć i może przestać czynić z prawdy najważniejszy punkt odniesienia dla swoich działań albo wtedy, gdy chce się komuś przypodobać albo wtedy, kiedy jest mu trudno z braku odwagi prawdy bronić" - zaznaczył metropolita warszawski.

Dodał, że w Ewangelii Jezus posyła swoich uczniów "jak owce między wilki". "Te wilki zawsze były, wtedy kiedy Pan Jezus żył na ziemi, kiedy byli apostołowie w pierwszych wiekach, te wilki są i dzisiaj. Ale równocześnie, one zawsze będą - bo Kościół jest znakiem (...) sprzeciwu, któremu sprzeciwiać się będą zawsze" - podkreślił kard. Nycz.

Kard. Nycz podkreślił, że punktem odniesienia chrześcijanina zawsze musi być prawda, a "nie to, co ludzie by chcieli". "Nie to, co większość by nawet chciała, bo większość czasem - a mamy tego przykłady w różnych krajach Europy - potrafi 4. przykazanie zmienić, czasem nawet i 5., potrafi inaczej zdefiniować małżeństwo - ale co z tego, że większość tego chce? To nie większość jest punktem odniesienia" - stwierdził. Jego zdaniem, punktem odniesienia są wartości. "Bo demokracja bez wartości wiadomo do czego prowadzi" - ocenił.

Metropolita warszawski podkreślił, że ta msza św. jest dziękczynieniem za to, że Sejm ustanowił 19 września Narodowym Dniem Pamięci Duchownych Niezłomnych. "Wielu było kapłanów, wielu było biskupów w dawniejszej historii, w czasie rozbiorów, którzy mieli ogromny wkład (...) w odzyskanie wolności i przetrwanie wolności podczas rozbiorów. Mamy takiego męczennika, którym jest Zygmunt Szczęsny Feliński, wygnaniec, i wielu współczesnych - towarzyszy ks. Jerzego w tym samym czasie, kiedy żył. To jest ten obraz społeczności duchownych, księży, biskupów, który czasem ma się nijak do tego, co się o duchownych próbuje mówić, pisać i pokazywać" - ocenił.

Po zakończeniu liturgii złożono wieńce przy grobie ks. Popiełuszki.

Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 roku w Okopach na Białostocczyźnie. Po maturze wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową w specjalnej jednostce kleryckiej w Bartoszycach, gdzie wobec komunistycznej indoktrynacji dał się poznać jako obrońca wiary i wartości.

W ostatnich latach życia pracował w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, gdzie związał się z Solidarnością oraz celebrował comiesięczne msze święte za ojczyznę, gromadzące wokół świątyni wielotysięczne tłumy. Nawoływał w nich, aby "zło dobrem zwyciężać" oraz podkreślał, że "w pojednaniu musi być jeden wspólny cel, dobro ojczyzny i poszanowanie godności ludzkiej".

W czasie stanu wojennego ks. Jerzy występował w obronie internowanych, wskutek czego stał się obiektem nękania i prowokacji ze strony służb komunistycznego reżimu. Swoją ostatnią duszpasterską podróż odbył 19 października 1984 roku do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników do Bydgoszczy. Gdy wracał do warszawy został zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, jego ciało wrzucono do Wisły na wysokości tamy we Włocławku. Pogrzeb księdza Jerzego, który odbył się 3 listopada 1984 roku, zgromadził blisko milionową rzeszę ludzi. Od 1984 roku grób męczennika odwiedziły blisko 23 miliony wiernych, w tym liczni kardynałowie, biskupi, prezydenci i przedstawiciele świata kultury. Papież Benedykt XVI beatyfikował go 6 czerwca 2010 roku.

To już jutro....Niedziela. Sny o potędze...

Jutro Niedziela – XXIX zwykła B

Uczniowie marzą o panowaniu. Tymczasem Jezus żyje logiką służby.

KS. PRZEMYSŁAW
ŚLIWIŃSKI

KS. MARCIN
KOWALSKI

Wybrać Jezusa i iść za Nim – to dopiero pierwszy krok. Potem trzeba się Nim przenikać. A to może potrwać. Jakub i Jan, bracia, którzy wyjawili Jezusowi swoje marzenia, sny o potędze. Przezabawne, że nawet apostołom udało się “ochrzcić” zwykłą ludzką żądzę władzy i sprowadzić do wymiaru Nieba. Będąc nawet wśród Jego najbliższych, można nadal kierować się logiką władzy.

Ale Jakub i Jan wcale nie są postaciami negatywnymi. Mało kogo stać na ujawnienie swego serca, przyznanie się do najgłębszych mechanizmów w nim drzemiących. Dzięki temu, że wypowiedzieli pragnienia, mogli doświadczyć uzdrowienia swej postawy.

Bo postawa Jezusa – zarysowana już w Pieśniach Sługi (I CZYTANIE) to postawa sługi, nie władcy. Król, który służy, Pan, którego zwycięstwem będzie przegrać

KSIĘGA PROROCKA • Księga Izajasza jestpierwszą i najważniejszą z ksiąg prorockich. Składa się z 66 rozdziałów. Chociaż cechuje ją jedność teologiczna, zwykle dzieli się ją na trzy oddzielne części, którym przypisuje się różne autorstwo i czas powstania. Adresatami każdej z nich są Izraelici w różnej sytuacji swojego narodu • Pierwsza część dotyczy Izraela przed wygnaniem, bliskiego upadku z powodu niewierności – autorem jest sam Izajasz (rozdziały 1-39) • Druga skierowana jest do Izraelitów na wygnaniu (Deutero-Izajasz, rozdziały 40-55) • Trzecia powstała już po powrocie z wygnania (Trito-Izajasz, rozdziały 56-66).

PIEŚNI SŁUGI JAHWE • Druga część, zwana Księgą Pocieszenia, zawiera cztery Pieśni Sługi Jahwe. Ukazują one tajemniczą osobę – zbawiciela, który swoim cierpieniem gładzi grzechy ludu • Bóg ustanawia go przymierzem dla ludów i światłością narodów (Pierwsza pieśń: Iz 42,1-9); tym, który • ma zanieść jego zbawienie aż po krańce ziemi (Druga pieśń: Iz 49,1-7) • Trzecia (Iz 50,4-9)i Czwarta pieśń (Iz 52,13 – 53,12)opisują ogrom cierpień, jakie wybrany musi znieść, aby spełnił się plan Boży • Żydzi widzieli w jego losie historię Jeremiasza lub swego narodu, a chrześcijanie dostrzegli zapowiedź Chrystusa • Niezwykle wymowne są Trzecia i Czwarta pieśń Sługi Jahwe, zawierające niektóre szczegóły dotyczące męki Jezusa.

WYDAĆ ŻYCIE • Usłyszymy krótki fragment czwartej Pieśni Sługi Jahwe, utworu szczegółowo zapowiadającego mękę Chrystusa. Kluczowe dla Liturgii Słowa jest ukazanie Mesjasza, którego misja nie jest władzą, lecz służbą• W opisie doświadczenia cierpienia, której zostaje poddany Sługa Jahwe, zwróćmy uwagę na • ideę ofiary życia za grzech oraz • zapowiedź zmartwychwstania. Te dwie nowości były dotąd nieznane w tradycji żydowskiej (PATRZ JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU).

 

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU

W postaci sługi Bóg odsłania przed oczyma Izraelitów kilka nowości, nieznanych dotąd w tradycji żydowskiej

Pierwsza nowość • Jeśli wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży

• Tradycja żydowska nie znała do tej pory ofiary z życia, która gładziłaby jakiekolwiek grzechy. Tymczasem Sługa gładzi grzechy narodu, staje się podobny do ofiary przebłagalnej przepisanej w Księdze Kapłańskiej: • Aaron położy obie ręce na głowę żywego kozła, wyzna nad nim wszystkie winy Izraelitów, wszystkie ich przestępstwa dotyczące wszelkich ich grzechów, włoży je na głowę kozła i każe człowiekowi do tego przeznaczonemu wypędzić go na pustynię(Kpł 16,21)

• Złamane życie Sługi staje się ofiarą wynagradzającą za grzechy jego ludu (hebr. aszam) • Proroctwo to wypełniło się w ofierze krzyża Jezusa Chrystusa

Druga nowość • Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci
Obiecane życie w obfitości nie jest już zwykłym ziemskim życiem • Obfitość światła oznacza uwielbienie, życie wieczne (PATRZ Dn 12,3). Sługa uczestniczy w życiu samego Boga. To zapowiedź zmartwychwstania. Niezwykłe, bo idea zmartwychwstania nie jest wówczas jeszcze znana w biblijnym Izraelu

 

CZY WIESZ, ŻE…

Sługa to tajemnicza postać, która prezentuje rys nieznany dotychczas literaturze biblijnej. Jego cierpienie przynosi zbawienie i jest ofiarą przebłagalną za grzechy Izraela i całej ludzkości. Nic dziwnego zatem, że Jezus odniesie do siebie obraz cierpiącego Sługi z Deutero-Izajasza:

• Jego śmierć między złoczyńcami przypomina śmierć Sługi (Łk 22,37 – Iz 53,12)
• Cierpią te same obelgi i oplucie (Łk 24,26-27 – Iz 50,6)
• Cechuje ich ta sama łagodność i pokora (Mt 12,18 – Iz 42,2-4)
• Obaj są światłością pogan (Łk 2,32 – Iz 49,6)

Nadzwyczajny rys uniwersalnego zbawcy, który swym cierpieniem gładzi grzech świata, pozwala dopatrywać się w Jezusie wypełnienia proroctwa o Słudze.

Sam tytuł “sługa” łączy tę postać z tradycjami patriarchów (Rdz 26,24), Mojżeszem (Wj 14,31), Jozuem (24,29), Dawidem  (2 Sm 3,18), kapłanami, prorokami, Mesjaszem (Ez 34,23), Zorobabelem (Ag 2,23) oraz z narodem izraelskim (Iz 41,8; 42,19; 43,10). Sługa skupia w sobie wielkie tradycje duchowe Izraela: od Abrahama przez Mojżesza, Jeremiasza aż po Hioba. Identyfikowano go z Ozjaszem, Sedecjaszem, Cyrusem, Deutero-Izajaszem, Zorobabelem i Jojakinem. Tradycja żydowska widziała w nim zapowiedź Mesjasza.

(Ps 33,4-5.18-20.22)

REFREN: Okaż swą łaskę ufającym Tobie

Bo słowo Pana jest prawe, a każde Jego dzieło godne zaufania. On miłuje prawo i sprawiedliwość, ziemia jest pełna Jego łaski.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, na tych, którzy czekają na Jego łaskę, aby ocalił ich życie od śmierci i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana, On jest naszą pomocą i tarczą. Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska według nadziei, którą pokładamy w Tobie.

 

‘] [/margincarouselwidget]

 

PSALM

Pieśń bogobojnych • Ps 33,1-2.4-5.18-19

Logikę i postawę służby opisuje przymiotnik: bogobojny. Psalm 33 mówi, że oczy Pan są zawsze zwrócone na bogobojnych

PSALM 33 • AUTOR: lewita • CZAS POWSTANIA:po wygnaniu w Babilonii, czyli po 538 r. przed Chr.

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ • Psalm 33 zrobił niezwykłą karierę w polskiej polityce. Zdarzyło się, że był śpiewany w dniu wyborów do parlamentu. Słowa On miłuje prawo i sprawiedliwośćnasuwały przypuszczenie, że księża świadomie wybierali ten akurat psalm, mimo ciszy wyborczej

WYCHWALAĆ PANA  • Tymczasem to jeden z trzydziestu psalmów wyrażających cześć i podziw dla Boga, to hymn, pieśń chwały, hebr. tehilla. To typowy rodzaj modlitwy zanoszony w świątyni przed niewolą. W swej strukturze zawiera wezwanie do wielbienia Boga, po czym następuje wyliczenie przyczyn modlitwy uwielbienia. Są nimi: chwała, dobroć Boga, jego działanie w stworzonym świecie i w historii. Teologia Słowa, przez które Bóg stwarza świat, oraz obrazy związane ze stworzeniem sugerują późne, raczej powygnaniowe pochodzenie psalmu. W niepewnym czasie po powrocie z wygnania wspólnota Izraela odśpiewuje go jako pieśń ufności i dziękczynienia za nieustanną opiekę Jahwe.

BOGOBOJNI • Usłyszymy fragmenty psalmu 33. Strofa druga wyjaśnia, dlaczego ten psalm został włączony do dzisiejszej Liturgii Słowa: chodzi o postawę bogobojnych, którzy mogą zawsze liczyć na łaskę Pana • Psalm to hymn na cześć Boga Ojca, który nie tylko stworzył ludzki świat, ale nie przestaje troszczyć się o swoje dzieci, patrzy na nie z czułością i odpowiada na ich potrzeby.

 

CYTATY

Psalm o doświadczeniu wierzących: On jest naszą pomocą i tarczą

Prośba z psalmu 33: Niech nas ogarnie Twoja łaska według nadziei, którą pokładamy w Tobie

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Hebrajczyków

(Hbr 4,14-16)

Mając arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.

Oto Słowo Boże

 

DRUGIE CZYTANIE 

Podobny we wszystkim •Hbr 4,14-16

…Oprócz grzechu – tak autor Listu do Hebrajczyków tłumaczy, dlaczego Chrystus jest doskonalszym kapłanem niż jakikolwiek kapłan Starego Prawa

List do Hebrajczyków • AUTOR: anonimowy •CZAS POWSTANIA: 70-95 r. • SKĄD: nie wiemy •DO KOGO: chrześcijanie w Azji Mniejszej

JEZUS – OSOBA I DZIEŁO • Przez kilka kolejnych niedziel będziemy czytali List do Hebrajczyków. List przez wieki przypisywany był Pawłowi. Różnice w stylu i tematach teologicznych wskazują jednak na  innego, nieznanego bliżej autora. Podejrzewano, że mogli nim być: Łukasz, Apollos, Barnaba, Klemens Rzymski bądź inny uczeń Pawła. Autor to prawdopodobnie Żyd ze środowiska aleksandryjskiego, należący do drugiego pokolenia uczniów Jezusa. Swoje pismo kieruje do chrześcijan pochodzenia żydowskiego i pogańskiego w Azji Mniejszej • Głównym tematem listu jest osoba i dzieło Jezusa, Arcykapłana i Ofiary Nowego Przymierza, które wypełnia i przewyższa Przymierze Mojżeszowe.

ARCYKAPŁAN • Dzisiejsze czytanie należy do drugiej części Listu do Hebrajczyków, opisującej Chrystusa Arcykapłana (4,14-7,28). Jest naszym bratem, ale równocześnie Synem Bożym (4,14-5,10). Następnie autor wzywa tych, którzy uwierzyli w Syna, aby nie porzucali swej wiary, ale trwali mocno zakotwiczeni w nadziei zbawienia (5,11-6,20). Dalej rozpoczyna się wizja Chrystusa Arcykapłana na wzór Melchizedeka, który wszedł poza zasłonę, którą próbuje przeniknąć chrześcijańska wiara i nadzieja (7,1-28).

OPRÓCZ GRZECHU • Usłyszymy początek drugiej części Listu do Hebrajczyków. Autor zachęca, aby mając w Chrystusie arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, trwać mocno w wyznawanej wierze. Ten Arcykapłan rozumie nas i jest do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu. Jego wstawiennictwo pozwala nam bez lęku zbliżać się do tronu Boga i prosić o potrzebne łaski.

 

TRANSLATOR

Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Dosłownie w tekście greckim “trzymajmy mocno”, “strzeżmy” naszego wyznania wiary (gr. homologia)

Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom. Chrystus współodczuwa gr.sympateo) z nami nasze słabości, jako prawdziwy człowiek zna ich smak.

 

CYTATY

Autor Listu do Hebrajczyków stanowczo: Trwajmy mocno w wyznawaniu wiary

Nie tylko tron władzy: Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski

Słowa Ewangelii wg św. Marka

(Mk 10,35-45)

Jakub i Jan synowie Zebedeusza zbliżyli się do Jezusa i rzekli: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam uczynił? Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Jezus im odparł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? Odpowiedzieli Mu: Możemy. Lecz Jezus rzekł do nich: Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale (dostanie się ono) tym, dla których zostało przygotowane. Gdy dziesięciu (pozostałych) to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Oto Słowo Pańskie

 

EWANGELIA

Władza i służba • Mk 10,35-45

Jan i Jakub lobbowali u Jezusa o pierwszeństwo w Królestwie Niebieskim. “Kto chce byś pierwszy, niech będzie niewolnikiem” – odpowiada Jezus

EWANGELISTA: Marek • CZAS POWSTANIA: ok. 60-70 r.

KATEGORIA: dialog • CZAS AKCJI: ok. 30-33 r. •MIEJSCE AKCJI: Judea, Zajordanie •BOHATEROWIE: Jezus, Jakub, Jan, pozostali uczniowie • WERSJE: Mt 20,20-28

CIERPIENIE, WYRZECZENIA • W drugiej części Ewangelii św. Marka Jezus nie czyni cudów. To droga do Jerozolimy – gdzie czeka go cierpienie, krzyż i męka. Podczas tej drogi Jezus wyjaśnia uczniom swoją misję. Pokazuje, że droga Syna Bożego jest drogą w ludzkiej naturze, a przez to drogą cierpienia.

DZIESIĄTY ROZDZIAŁ • Dziesiąty rozdział Ewangelii Marka, podróż Jezusa do Jerozolimy, ukazuje, że także droga uczniów Jezusa jest drogą wyrzeczeń. Wyrazem tego są • radykalny zakaz rozwodów, który usłyszeliśmy dwa tygodnie temu (PATRZ: 26 niedziela zwykła) • ostrzeżenie przed bogactwem oraz (PATRZ: 27 niedziela zwykła) • oraz ostrzeżenie przed logiką władzy • Ten radykalizm w postaci zakazów kryje w sobie jednak nagrodę za wybranie drogi Jezusa.

SYNOWIE ZEBEDEUSZA • Księża będą mieli do wyboru dwie wersje Ewangelii. W wersji dłuższej usłyszymy rozmowę z Jakubem oraz Janem, natomiast w obu wersjach – ostrzeżenie Jezusa przed logiką władzy • Dialog Jezusa z Jakubem i Janem to ciąg dalszy apostolskiego sporu o pierwszeństwo (PATRZ 9,33-37). Odsłania ciągle ludzki sposób patrzenia uczniów na Jezusa.

JESZCZE O EWANGELII

• Sny o potędze • Kiedy uczniowie z dzisiejszej Ewangelii przychodzą do Jezusa i proszą o pierwsze miejsca w Jego królestwie, wyobrażają Go sobie jako zwycięskiego Mesjasza. Papiasz, według tradycji uczeń św. Jana, przekazuje,  że wszyscy oni oczekiwali nastania za ich życia mesjańskiego królestwa, w którym będą pełnić rolę ziemskich władców. Uczniom śni się potęga.

• Oczyszczenie • Jezus jednak dostrzega w ich niedojrzałym pragnieniu ziarno miłości i prawdy. Jakub i Jan musieli mieć dobre intencje. Cóż piękniejszego niż zasiadać blisko Jezusa w Jego królestwie? Cóż z tego, że królestwo to wyobrażało im się jako rodzaj superpaństwa na ziemi, w którym będzie rządził Chrystus i oni? Pragnienie jest dobre, lecz trzeba je oczyścić.

• Dojrzewanie • Pić kielich, który On ma pić i przyjąć Jego chrzest – znaczy włączyć się w Jego misję, śmierć i zmartwychwstanie. Jakub i Jan na pewno niewiele rozumieli wówczas ze słów Jezusa, ale z ufnością odpowiedzieli: Panie, chcemy iść za Tobą i być do Ciebie podobni. Chcemy uczestniczyć w Twojej misji. Jezus wiedział, że ich odpowiedź była niedojrzała i bardzo emocjonalna, ale przyjął ją z radością. Cierpliwie będzie ich uczył, co znaczy iść za Nim, co znaczy być sługą innych, oddawać za nich swoje życie.

 

WERSJE

• W relacji Mateusza to matka Jakuba i Jana podchodzi do Jezusa i prosi Go, by jej synowie zasiedli po prawej i lewej stronie.

 

CYTATY

Jezus o logice służby: Kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym

Jeszcze raz o o logice służby: Kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich

Władza i służba po raz trzeci: Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć

 

 

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA NA ŚWIATOWY DZIEŃ MISYJNY 21 PAŹDZIERNIKA 2018 ROKU WRAZ Z MŁODYMI NIEŚMY WSZYSTKIM EWANGELIĘ

Drodzy młodzi!
Pragnę zastanowić się wraz z wami nad misją, którą powierzył nam Jezus. Zwracając się do was, zamierzam zwrócić się do wszystkich chrześcijan, którzy przeżywają w Kościele przygodę swego życia jako dzieci Boże. Tym, co pobudza mnie, by nawiązując dialog z wami mówić do wszystkich, jest pewność, że wiara chrześcijańska pozostaje zawsze młoda, jeśli otwiera się na misję, którą przekazuje nam Chrystus. „Misje odnawiają Kościół” (Redemptoris missio, 2) napisał św. Jan Paweł II, papież, który tak bardzo kochał młodych i bardzo się im poświęcił.
Okoliczność Synodu, który będziemy obchodzić w Rzymie w październiku, miesiącu misyjnym, daje nam możliwość lepszego zrozumienia w świetle wiary tego, co Pan Jezus chce powiedzieć wam, młodym ludziom, a przez was wspólnotom chrześcijańskim.
ŻYCIE JEST MISJĄ
Każdy mężczyzna i każda kobieta jest misją i to jest powodem, dla którego żyje na ziemi. Być pociągniętym i być posyłanym to dwa poruszenia, które nasze serce – szczególnie, gdy jest młode wiekiem – odczuwa jako wewnętrzne siły miłości, obiecujące przyszłość i popychające nasze istnienie naprzód. Nikt tak jak młodzi nie odczuwa, jak bardzo życie wdziera się i pociąga. Wielkim wyzwaniem jest przeżywanie z radością swej odpowiedzialności za świat. Dobrze znam blaski i cienie bycia młodym, a jeśli myślę o mojej młodości i mojej rodzinie, to przypominam sobie siłę nadziei na lepszą przyszłość. Fakt, że jesteśmy na tym świecie nie wskutek naszej decyzji, pozwala nam domyślać się, że istnieje inicjatywa, która nas uprzedza i sprawia, że istniejemy. Każdy z nas jest powołany do refleksji nad tą rzeczywistością: „Ja jestem misją na tym świecie i dlatego jestem w tym świecie” (Evangelii gaudium, 273).
GŁOSIMY WAM JEZUSA CHRYSTUSA
2
Kościół głosząc to, co darmo otrzymał (por. Mt 10, 8; Dz 3, 6), może dzielić się z wami, młodymi, drogą i prawdą, które prowadzą do sensu życia na tej ziemi. Jezus Chrystus, który dla nas umarł i zmartwychwstał, oddaje się naszej wolności i pobudza ją do poszukiwania, odkrywania i głoszenia tego prawdziwego i pełnego sensu. Drodzy młodzi, nie lękajcie się Chrystusa i Jego Kościoła! W nich jest skarb, który napełnia życie radością. Mówię to wam z doświadczenia: dzięki wierze znalazłem fundament moich marzeń i siłę, by je zrealizować. Widziałem wiele cierpień, wiele ubóstwa oszpecającego twarze wielu braci i sióstr. A jednak dla tych, którzy są z Jezusem, zło jest wyzwaniem, aby kochać coraz bardziej. Wielu mężczyzn i wiele kobiet, wielu ludzi młodych w imię Ewangelii wielkodusznie poświęcało się, czasami aż do męczeństwa, służbie swoim braciom. Z krzyża Jezusa uczymy się Bożej logiki ofiarowania siebie (por. 1 Kor 1, 17-25) jako przesłanie Ewangelii dla życia świata (por. J 3, 16). Płomień miłości Chrystusa pochłania tych, którzy nim płoną i powoduje rozwój, oświeca i rozpala tych, których kochamy (por. 2 Kor 5, 14). Za przykładem świętych, którzy pokazują nam szerokie horyzonty Boga, zachęcam was do stawiania sobie w każdych okolicznościach pytania: „Co Chrystus zrobiłby na moim miejscu?”.
PRZEKAZYWAĆ WIARĘ AŻ PO KRAŃCE ZIEMI
Również wy, ludzie młodzi, przez chrzest jesteście żywymi członkami Kościoła i wspólnie mamy misję niesienia Ewangelii wszystkim. Wchodzicie w życie. Wzrastanie w łasce wiary przekazywanej nam przez sakramenty Kościoła włącza nas w nurt pokoleń świadków, gdzie mądrość tych, którzy mają doświadczenie, staje się świadectwem i zachętą dla tych, którzy otwierają się na przyszłość. A świeże spojrzenie młodych staje się z kolei wsparciem i nadzieją dla osób będących blisko celu swej podróży. Dzięki współistnieniu różnych grup wiekowych, Kościół w swojej misji buduje mosty międzypokoleniowe, poprzez które wiara w Boga i miłość bliźniego stają się czynnikami głębokiej jedności.
To przekazywanie wiary, będące istotą misji Kościoła, odbywa się zatem przez „zarażanie” miłością, przez co radość i entuzjazm wyrażają nowo odnaleziony sens i pełnię życia. Upowszechnianie wiary przez przyciąganie wymaga serc otwartych, poszerzonych miłością. Miłości nie można stawiać granic: jak śmierć potężna jest miłość (por. Pnp 8, 6). A taka otwartość rodzi spotkanie, świadectwo, głoszenie; rodzi wzajemne dzielenie się w miłości z tymi wszystkimi, którzy są dalecy od wiary, okazują się na nią obojętni, niekiedy niechętni i przeciwni jej. Środowiska ludzkie, kulturowe i religijne wciąż jeszcze nieznające Ewangelii Jezusa i sakramentalnej obecności Kościoła, stanowią najbardziej odległe „krańce ziemi”, do których, od czasu Paschy Jezusa, posyłani są Jego uczniowie i misjonarze, z pewnością, że
3
zawsze jest z nimi ich Pan (por. Mt 22, 20; Dz 1, 8). Na tym polega to, co nazywamy misjami ad gentes. Najbardziej przygnębiającymi peryferiami człowieczeństwa potrzebującego Chrystusa jest obojętność wobec wiary, czy wręcz nienawiść wobec boskiej pełni życia. Każde ubóstwo materialne i duchowe, wszelka dyskryminacja braci i sióstr jest zawsze konsekwencją odrzucenia Boga i Jego miłości.
Najodleglejsze krańce ziemi są dla was dzisiaj, drodzy młodzi, bardzo aktualne i zawsze łatwe do „nawigacji”. Świat cyfrowy, sieci społecznościowe, które nas przenikają i osaczają, zacierają granice, niwelują skrajności i odległości, zmniejszają różnice. Wszystko wydaje się w zasięgu ręki, wszystko tak bliskie i bezpośrednie. A jednak bez daru, jakim jest zaangażowanie naszego życia, możemy mieć mnóstwo kontaktów, ale nigdy nie będziemy zanurzeni w prawdziwej komunii życia. Misja aż po najdalsze krańce ziemi wymaga daru z siebie samego, w powołaniu danym nam przez Tego, który nas umieścił na tej ziemi (por. Łk 9, 23-25). Śmiem powiedzieć, że dla człowieka młodego, który chce podążać za Chrystusem, niezbędne jest poszukiwanie i akceptacja własnego powołania.
ŚWIADCZYĆ O MIŁOŚCI
Dziękuję wszystkim strukturom kościelnym, które pozwalają wam osobiście spotkać Chrystusa żyjącego w swoim Kościele: parafiom, stowarzyszeniom, ruchom, wspólnotom zakonnym i różnym dziełom służącym misjom. Wielu młodych znalazło w wolontariacie misyjnym formę służenia „maluczkim” (por. Mt 25, 40), promując ludzką godność i świadcząc o radości kochania i bycia chrześcijanami. Te doświadczenia kościelne sprawiają, że formacja każdego jest nie tylko przygotowaniem do odniesienia sukcesu zawodowego, ale rozwija i otacza troską Boży dar, żeby lepiej służyć innym. Te zasługujące na pochwałę formy czasowej posługi misyjnej są owocnym początkiem i przy rozeznawaniu powołania mogą wam pomóc w podjęciu decyzji o pełnym ofiarowaniu siebie w misyjnej służbie.
Z młodych serc zrodziły się Papieskie Dzieła Misyjne, by wspierać głoszenie Ewangelii wszystkim narodom, przyczyniając się do rozwoju ludzkiego i kulturowego wielu ludzi spragnionych Prawdy. Modlitwy i pomoc materialna, które są hojnie ofiarowywane i przekazywane za pośrednictwem Papieskich Dzieł Misyjnych, pomagają Stolicy Apostolskiej w zapewnieniu, aby ci, którzy otrzymują dla zaspokojenia własnych potrzeb, mogli z kolei świadczyć w swoim środowisku. Nikt nie jest tak biedny, by nie mógł dać tego, co ma, ale wcześniej jeszcze tego, kim jest. Chciałbym powtórzyć zachętę, jaką skierowałem do młodych Chilijczyków: „Nigdy nie myśl, że nie masz nic do dania lub że nikogo nie potrzebujesz. Wielu
4
ludzi ciebie potrzebuje, pomyśl o tym. Niech każdy z was pomyśli w swym sercu: wielu ludzi mnie potrzebuje” (Spotkanie z młodymi, Sanktuarium Maipu, 17 stycznia 2018).
Drodzy młodzi, tegoroczny październik – miesiąc misyjny, podczas którego odbędzie się poświęcony wam Synod – będzie kolejną okazją, aby stać się uczniami-misjonarzami, coraz bardziej rozmiłowanymi w Jezusie i Jego misji, aż po najdalsze krańce ziemi. Maryję Królową Apostołów, świętych Franciszka Ksawerego i Teresę od Dzieciątka Jezus, błogosławionego Pawła Mannę, proszę o wstawiennictwo dla nas wszystkich oraz by nam zawsze towarzyszyli.
Papież Franciszek
Watykan, 20 maja 2018 r.,
w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
(tłumaczenie: Libreria Editrice Vaticana)

Papież Franciszek . Wróćmy jak nowi święci do spotkania z Jezusem

Franciszek: Jak nowi święci wróćmy do spotkania z Jezusem

„Jezus zachęca nas dzisiaj, abyśmy powrócili do źródła radości, którym jest spotkanie z Nim, odważna decyzja, aby podjąć ryzyko pójścia za Nim, smak pozostawienia czegoś, aby podjąć Jego drogę” – powiedział papież podczas Eucharystii na placu św. Piotra. Wskazał, że tą drogą poszło siedmioro kanonizowanych dzisiaj świętych Paweł VI, abp Oskar Romero, Franciszek Spinelli, Wincenty Romano, Maria Katarzyna Kasper, Nazaria Ignacja od św. Teresy od Jezusa i Nuncjusz Sulprizio.

KAI

DODANE 14.10.2018 11:55

W swojej homilii Ojciec Święty skoncentrował się na czytanym dziś fragmencie Ewangelii (Mk 10, 17-30) przedstawiającym spotkanie Pana Jezusa z bogatym młodzieńcem. Zauważył, że ten człowiek, z którym możemy się utożsamić, pojmował życie wieczne jako dobro, które można uzyskać o własnych siłach. Myślał w kategoriach popytu i podaży, a Pan Jezus zaproponował jemu historię miłości. Prosi, aby przeszedł od przestrzegania prawa do daru z siebie, od czynienia dla siebie do przebywania z Nim. Również nam mówi „przyjdź i chodź za Mną!”. Nie zadowalaj się przestrzeganiem przykazań, daniem trochę na jałmużnę i odmówieniem kilku modlitw: spotkaj w Nim Boga, który zawsze ciebie kocha, sens twojego życia, siłę, by dać siebie.

Następnie Franciszek zwrócił uwagę na konieczność pozostawienia wszystkiego, co obciąża serce, ogołocenia się z dóbr, żeby uczynić miejsce dla Boga, jedynego dobra. „Nasze zbytnie posiadanie, chcenie nazbyt wiele dławi nasze serce i czyni nas niezdolnymi do miłości” – podkreślił papież i dodał, że „gdzie pieniądze są stawiane w centrum, nie ma miejsca dla Boga i nie ma też miejsca dla człowieka”.

Ojciec Święty podkreślił radykalizm wymagań Jezusa, który daje wszystko i wymaga wszystkiego. Nie chce jedynie okruchów: Wszystko albo nic. Dlatego musimy wybrać miłość Boga lub bogactwa tego świata. „Jezus pyta każdego z nas i nas wszystkich jako Kościół pielgrzymujący: czy jesteśmy Kościołem, który głosi jedynie dobre wskazania czy też Kościołem-Oblubienicą, który dla swego Pana rzuca się w miłość? Czy podążamy za Nim naprawdę, czy też powracamy na drogi świata, jak ów człowiek? Krótko mówiąc, czy wystarcza nam Jezus, czy też szukamy wielu zabezpieczeń świata?” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył że bogaty młodzieniec odszedł zasmucony. Wskazał, że smutek jest dowodem niespełnionej miłości. To znak serca letniego. Natomiast serce nieobciążone dobrami, które swobodne miłuje Pana, zawsze szerzy radość, tę radość, której dzisiaj bardzo potrzeba. „Jezus zachęca nas dzisiaj, abyśmy powrócili do źródła radości, którym jest spotkanie z Nim, odważna decyzja, aby podjąć ryzyko pójścia za Nim, smak pozostawienia czegoś, aby podjąć Jego drogę” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że tą drogą poszli święci. Mówiąc o św. Pawle VI podkreślił jego zaangażowanie w głoszenie Ewangelii. Był „prorokiem Kościoła wychodzącego, patrzącego na dalekich i troszczącego się o ubogich. Paweł VI, także w trudzie i pośród niezrozumienia, świadczył z zapałem o pięknie i radości całkowitego naśladowania Jezusa. Dzisiaj nadal nas zachęca, wraz z Soborem, którego był mądrym sternikiem, abyśmy żyli naszym wspólnym powołaniem: powszechnym powołaniem do świętości” – stwierdził papież. Podobnie Arcybiskup Romero porzucił swoje własne bezpieczeństwo, „aby oddać swoje życie według Ewangelii, będąc blisko ubogich i swego ludu, z sercem zwróconym ku Jezusowi i braciom. To samo można powiedzieć o Franciszku Spinellim, Wincentym Romano, Marii Katarzynie Kasper, Nazarii Ignacji od św. Teresy od Jezusa i Nuncjuszu Sulprizio. "Wszyscy ci święci, w różnych okolicznościach, przekładali na swoje życie dzisiejsze Słowo, bez letniości, bez kalkulacji, z żarliwością, by ryzykować i porzucić. Niech Pan pomoże nam naśladować ich wzorce” – powiedział Ojciec Święty kończąc swoją homilię.

Św Teresa z Avila Wielka , założyła 32 klasztory, jest doktorem kościoła (, MUSISZ TO KOŃIECZNIE PRZECZYTAĆ)

(SĄ TACY WSPANIALI ŚWIĘCI KTÓRYCH POWINNI POZNAĆ NIE TYLKO WIERZĄCY ALE I NIEWIERZĄCY)

Z dzieł św. Teresy od Jezusa, dziewicy
Pamiętajmy zawsze o miłości Chrystusa / ten tekst jest z dzisiejszego Brewiarz/

Dla kogo Chrystus jest przyjacielem i wielkodusznym przewodnikiem, ten wszystko potrafi znieść. Jezus sam przychodzi z pomocą, dodaje sił, nie opuszcza nikogo, jest prawdziwym i szczerym przyjacielem. Widzę wyraźnie, iż jest wolą Boga, abyśmy jeśli chcemy podobać się Bogu i otrzymywać odeń wielkie łaski, otrzymywali je za pośrednictwem Najświętszego Człowieczeństwa Chrystusa, w którym nieskończony Bóg, jak sam powiada, znajduje upodobanie.

Bardzo często sama tego doświadczałam: Pan mi to powiedział. Widziałam niejako naocznie, że jeśli chcemy, aby niezmierzony Bóg ukazał nam swe tajemnice, powinniśmy wchodzić przez tę właśnie bramę. Nie należy szukać innej drogi, nawet jeśli kto osiągnął szczyty kontemplacji. Tą drogą idzie się pewnie i bezpiecznie. Od Pana i przez Pana otrzymujemy wszelkie dobra. On naszym Nauczycielem. Poza Nim nie znajdziemy pełniejszego i doskonalszego wzoru do naśladowania.

Czegóż więcej moglibyśmy pragnąć, niż mieć u boku tak wiernego przyjaciela, który nie opuści nas w trudnościach i utrapieniach, jak to zwykli czynić ziemscy przyjaciele. Szczęśliwy ten, kto miłuje prawdziwie i szczerze oraz kto jest z Nim zawsze. Popatrzmy na sławnego apostoła Pawła, który na ustach zawsze zdawał się mieć imię Jezusa, bo miał je również wyryte i odciśnięte na sercu. Kiedy to zrozumiałam, pilnie się zastanawiałam, i stwierdziłam, że niektórzy święci, wyróżniający się życiem kontemplacyjnym, jak Franciszek, Antoni Padewski, Bernard, Katarzyna Sieneńska, podążali tą właśnie drogą. Należy przeto iść tą drogą w pełnej wolności, zdając się całkowicie na Boga. Jeśli zechce zaliczyć nas do grona swych najściślejszych przyjaciół, chętnie przyjmijmy tę łaskę.

Ilekroć myślimy o Chrystusie, pamiętajmy zawsze o Jego miłości, dzięki której udzielił nam tak wielu łask i dobrodziejstw, oraz o miłości, jaką nam okazał Ojciec, gdy ofiarował nam tak niezwykłą rękojmię swej miłości ku nam. Miłość bowiem domaga się miłości. Toteż starajmy się mieć zawsze przed oczyma tę prawdę i w ten sposób zachęcajmy się do miłości. Jeśli bowiem Pan da nam tę łaskę i wzbudzi w sercu naszym taką miłość, wszystko stanie się łatwe i w krótkim czasie, bez trudu, dokonamy bardzo wiele.

RESPONSORIUM Ps 73, 27-28; 1 Kor 6, 17

W. Zginą ci, którzy odstępują od Ciebie, Panie, *Dla mnie jest szczęściem przebywać blisko Boga, /w Panu wybrałem sobie ucieczkę.

K. Ten, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. W. Dla mnie jest szczęściem przebywać blisko Boga, / w Panu wybrałem sobie ucieczkę.
 

Módlmy się. Boże, Ty przez swojego Ducha natchnąłeś świętą Teresę od Jezusa, aby wskazywała Kościołowi drogę wiodącą do doskonałości, † spraw, abyśmy się karmili jej duchową nauką * i zapalili się pragnieniem prawdziwej świętości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

OREMUS

O wspominanej dziś w liturgii św. Teresie od Jezusa (1515-1582) można powiedzieć, że niebo opanowało jej serce, ale ona nigdy nie przestała twardo stąpać po ziemi. Tych, którzy zagłębiają się w jej pisma, Teresa zachęca do odważnych, trudnych wspinaczek na wyżyny modlitwy, ale jednocześnie uczy, jak żyć chrześcijaństwem na co dzień, w relacjach z innymi. Od 1560 roku do swojej śmierci założyła w Hiszpanii 17 odnowionych klasztorów karmelitańskich. Dzięki swym praktycznym dziełom o modlitwie została ogłoszona doktorem Kościoła.

Małgorzata Konarska, "Oremus" październik 2007, s. 65

 

MIŁOŚĆ CHRYSTUSA PRZYNAGLA NAS

Twoja miłość, o Chryste, niech mnie przynagla myślą, że Ty umarłeś za wszystkich (2 Kor 5, 14)

Żarliwość o zbawienie braci rodzi się z miłości, z kontemplacji Chrystusa ukrzyżowanego: Jego rany, Jego krew, rozdzierające cierpienia Jego konania świadczą, jak wiele znaczą ludzie w obliczu Boga i jak Bóg ich miłuje. Lecz na miłość tę ludzie nie odpowiadają i wydaje się, jakoby — niewdzięczni — chcieli coraz bardziej uciekać przed Jego działaniem. Jest to smutny obraz wszystkich czasów, a jawi się również dzisiaj, gdy ludzie zdają się szydzić z Jezusa i niejako ponawiają Jego mękę. „Oto świat płonie pożarem, oto chcieliby na nowo zasądzić na śmierć Chrystusa i tysiące fałszywych świadków przeciw Niemu stawiając chcieliby obalić Kościół Jego”. Jeśli Teresa od Jezusa (D.d. 1, 5) mogła tak powiedzieć o swoim wieku utrapionym przez ruchy protestanckie, o ileż bardziej zasadnie można to powiedzieć o naszym, w którym walka przeciw Bogu i Kościołowi wzrosła niepomiernie i szerzy się na całym świecie. Błogosławieni chrześcijanie, którzy mogą powtórzyć za Świętą: „Serce mi się kraje na widok tylu dusz, idących na zgubę... Zdawało mi się, że tysiąc razy gotowa bym życie moje oddać w ofierze, dla uratowania choćby jednej z tych dusz” (tamże 4. 2). Lecz nie chodzi tylko o pragnienia: należy działać, modlić się i cierpieć. Sobór Watykański II twierdzi: „Przykazanie miłości, które jest największym poleceniem Pana, przynagla wszystkich wiernych do zabiegania o chwałę Boga przez przyjęcie Jego królestwa i o Życie wieczne dla wszystkich ludzi” (DA 3). Apatia, obojętność o zbawienie braci jest znakiem miłości bardzo słabej, podobnej do knota ledwo tlejącego, który wnet zagaśnie. Oddać się życiu wewnętrznemu to nie znaczy troszczyć się tylko o własne zbawienie zapominając o zbawieniu innych; lecz znaczy to żyć w ścisłej łączności z Bogiem, by przyjąć Jego miłość, rosnąć w niej, odwzajemniać ją i szerzyć wokół siebie. Jeśli łączność z Bogiem jest prawdziwa, prawdziwa jest także miłość, z której ona wypływa, a to zawsze oznacza troskę i staranie o chwałę Boga, tak jak Jezus starał się o nią, miłując i zbawiając ludzi. Gorliwość apostolska jest życiowym wymaganiem miłości, jest płomieniem wydobywającym się z ogniska miłości Boga.

O potęgo miłości Bożej! Jakże różne są twoje skutki od tych, jakie sprawia miłość światowa! Miłość światowa ucieka od towarzystwa innych, lękając się, by jej nie pozbawiono tego, co posiada, miłość zaś Twoja, Boże mój, przeciwnie, tym jest większa, im więcej przybywa Twoich miłośników; rozkosz jej to tylko zasępia, gdy widzi, że nie wszyscy cieszą się tym dobrem najwyższym. Stąd to, o Dobro moje, pochodzi, że duszę wśród najwyższych pociech, jakich przy Tobie używa, żal ogarnia na wspomnienie tych, którzy tymi pociechami gardzą, którzy je mają utracić na wieki. Tym żalem ściśniona, dusza szuka towarzyszy i ochotnie opuszcza swoje pociechy, gdy się jej zdaje, że zdoła w czym przyczynić się do tego, by inni zapragnęli i o nie starać się zechcieli.
O, jakże inna jest miłość tych, którzy prawdziwie Cię miłują, Panie, i znają Cię! Jakżeby mogli używać odpoczynku, gdy widzą, że choć w małej cząstce mogą się przyczynić do postępu jakiej duszy, aby wzrosła w Twojej miłości, albo wesprzeć ją dobrą radą, albo obronić ją od grożącego niebezpieczeństwa? Jakże nieznośnie, wobec takiej potrzeby bliźniego, męczyłoby ich własne odpoczywanie! Serce z żalu się kraje na widok tylu dusz idących na zgubę; i kiedy nie może ratować ich czynem, modlitwą nieustanną błaga Cię za nimi, Panie. Tak tracą rozkosz swoją i cieszą się z tej utraty, bo nie zważają na własne zadowolenie, tylko na to, by najlepiej spełniały wolę Twoją (św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 2, 1; Księga fundacji 5, 5).

Kanonizacja papieża Pawła VI 14.10.2018 r

Watykan: kanonizacja Pawła VI i abp Romero 14 października

Paweł VI, w święto Przemienienia Pańskiego, zmarł w wieku 81 lat. Wiadomość o jego śmierci była zaskoczeniem i wstrząsem dla całego Kościoła i świata, gdyż w odróżnieniu od swych poprzedników Piusa XII i Jana XXIII, papież Montini do końca życia zachował aktywność.

Jeszcze w środę 2 sierpnia spotkał się z wiernymi na dziedzińcu Pałacu Apostolskiego w Castel Gandolfo na cotygodniowej audiencji, nazajutrz przyjął nowego prezydenta Włoch Sandro Pertiniego, przygotowywał rozważania przed niedzielną modlitwą Anioł Pański.
W sobotę 5 sierpnia stan zdrowia Ojca Świętego gwałtownie się pogorszył. W niedzielę po południu pojawiły się problemy z krążeniem, o godz. 18.00 Papież leżąc wysłuchał Mszy św., którą odprawił jego sekretarz osobisty prał. Pasquale Macchi, i przyjął Komunię św., po czym sekretarz stanu kard. Jean Villot udzielił mu sakramentu chorych. O godz. 19.40 Paweł VI odszedł do Domu Ojca.

Przełomowy pontyfikat

Tak zakończył się 15-letni pontyfikat, który przypadł na jeden z najtrudniejszych okresów w dziejach Kościoła XX wieku. Papież rozpoczynał go po I sesji Soboru Watykańskiego II, wznowił jego obrady, przewodniczył jego pracom, podpisał wszystkie dokumenty soborowe i podjął niezwykle trudne i delikatne zadanie wcielania w życie jego postanowień.
W czasie jego pontyfikatu toczyła się wojna w Wietnamie, której nasilanie się budziło wielki ból w Papieżu, w trakcie „gorącego lata” 1968 r. doszło do interwencji zbrojnej państw Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, wybuchały liczne wojny i konflikty w Afryce i Ameryce Łacińskiej.

Opublikowano zapis rozmowy Pawła VI z abp Lefebvre’m

W Kościele zaś dochodziło do napięć między „postępowcami”, którzy radykalizm niektórych uchwał soborowych pogłębiali własną kontestacją, a „tradycjonalistami”, którzy wszędzie wietrzyli zagrożenie jedności i nauki Kościoła.
Sam Paweł VI był człowiekiem o szczególnym charakterze – wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim „człowiek nieskończonej uprzejmości”), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem. Jako pierwszy Biskup Rzymu zaczął jeździć po świecie, odwiedzając wszystkie kontynenty. Pozostawił po sobie wiele ważnych dokumentów, np. aktualną do dziś encyklikę Humanae vitae z 1968 r.

Kapłan, dyplomata, arcybiskup, kardynał, papież

Giovanni Battista Montini urodził się 26 września 1897 r. w lombardzkim miasteczku Concesio koło Brescii. Jego ojciec Giorgio był dziennikarzem i propagował społeczną naukę Kościoła, działał we Włoskiej Akcji Katolickiej, był parlamentarzystą.
Święcenia kapłańskie Giovanni Battista Montini przyjął 28 maja 1920 r. w Brescii, po czym kontynuował naukę i studia w Mediolanie i Rzymie, m.in. w Papieskiej Akademii Kościelnej, kształcącej dyplomatów watykańskich.
W maju 1923 r. rozpoczął pracę w nuncjaturze apostolskiej w Warszawie, jako sekretarz nuncjusza abp. Lorenzo Lauriego. W Polsce spędził niespełna pół roku, poznawał kraj (był m.in. na Jasnej Górze), uczył się języka, ale częste przeziębienia spowodowane surowym klimatem sprawiły, że musiał wrócić do Włoch.
Po powrocie do Rzymu ks. Montini rozpoczął pracę w Sekretariacie Stanu, będąc jednocześnie m.in. asystentem kościelnym sekcji akademickiej Włoskiej Akcji Katolickiej (1925-33) i krajowym moderatorem (kapelanem) Federacji Studentów Włoskich Uniwersytetów Katolickich (FUCI). W 1937 r. został substytutem do spraw zwyczajnych w Sekretariacie Stanu, którym kierował wówczas kard. Eugenio Pacelli (późniejszy papież Pius XII). Na stanowisku substytuta prał. Montini pozostał także po wyborze kardynała na papieża w marcu 1939 r. W latach II wojny światowej był odpowiedzialny za pomoc i opiekę nad uchodźcami.
Po wojnie Pius XII chciał na konsystorzu w styczniu 1953 r. mianować go kardynałem, ale ks. prałat Montini nie przyjął wyróżnienia. Papież powołał go więc w 1954 r. na arcybiskupa Mediolanu. Na stanowisku tym objawiły się jego talenty duszpasterskie i organizacyjne. W ciągu ponad ośmiu lat pracy odnowił życie duchowe archidiecezji, ogłosił liczne listy i orędzia duszpasterskie, odwiedzał zakłady pracy i przyczynił się do powrotu do Kościoła wielu zeświecczonych środowisk robotniczych i intelektualnych, wspierał rozwój prasy katolickiej.
Następca Piusa XII, Jan XXIII już na pierwszym konsystorzu 15 grudnia 1958 r. mianował 61-letniego arcybiskupa Mediolanu kardynałem.
A gdy ku zaskoczeniu wszystkich papież Roncalli ogłosił 25 stycznia 1959 r., decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II, nowy kardynał znalazł się w Głównej Komisji Przygotowawczej i w Komisji Techniczno-Organizacyjnej przyszłego Soboru.
Po śmierci Jana XXIII kard. Montini już po dwóch dniach konklawe, 21 czerwca 1963 r. został jego następcą, przyjmując imię Pawła VI. Nowy papież mógł wznowić obrady Soboru albo zakończyć je po pierwszej sesji. Już nazajutrz po wyborze Paweł VI zapowiedział, że zamierza kontynuować dzieło Jana XXIII. „Właśnie temu dziełu głównie poświęcimy wszystkie nasze siły” – podkreślił.

Papież Soboru

Wielką zasługą Pawła VI było takie pokierowanie pracami Soboru, że stworzono warunki pełnej wolności wypowiedzi jego uczestników, przeprowadzono głębokie reformy w Kościele, zachowując nienaruszony depozyt wiary Chrystusowej.
Po Vaticanum II Paweł VI zaangażował cały swój autorytet we wprowadzanie w życie postanowień soborowych, co nie było łatwe ani proste. Z jednej strony istniał opór, głównie ze strony starszych hierarchów i katolików świeckich, obawiających się, że zbyt szybkie wprowadzanie zmian, np. języków narodowych w liturgii, czy otwieranie się Kościoła na inne wyznania, może doprowadzić do zamętu wśród wiernych i osłabi wiarę. Z drugiej strony Papież musiał hamować największych zapaleńców, którzy zmiany soborowe chcieli wprowadzać od razu, bez odpowiedniego przygotowania duchowieństwa i wiernych.
To właśnie na fali podważania uchwał soborowych zrodził się ruch abp. Marcela Lefebvre’a. Pojawiały się inne niebezpieczne tendencje, np. próby wspólnej Eucharystii z niekatolikami, gwałtowny spadek powołań czy kwestionowanie celibatu przez księży – na pontyfikat Pawła VI przypada największa liczba wystąpień ze stanu kapłańskiego i zakonnego.

Reformator

Idąc za wnioskami ojców soborowych w sprawie reformy Kurii Rzymskiej, Paweł VI podjął się trudnego dzieła gruntownych zmian tej instytucji, będącej jakby „rządem” Kościoła.
W dniu zakończenia Soboru 7 grudnia 1965 r. gruntownie zreformował Kongregację Świętego Oficjum, czyli spadkobierczynię Świętej Inkwizycji, powołując na jej miejsce Kongregację Nauki Wiary. Zmieniała się nie tylko nazwa, ale struktura i zadania tego urzędu, który odtąd miał być miejscem nie tylko troski o czystość wiary, ale również dyskusji z teologami. Ale najważniejszym posunięciem była ogólna reforma Kurii, przeprowadzona na mocy konstytucji apostolskiej Regimini Ecclesiae Universae z 15 sierpnia 1967 r. Papież zmieniał, likwidował jedne, tworzył inne urzędy centralne, aby centralny „rząd” Kościoła działał jak najsprawniej.
W 1969 r. przeprowadzono reformę Kalendarza Rzymskiego, co pociągnęło za sobą m.in. nowe daty wspomnień niektórych świętych i błogosławionych. Po wiekach przywrócono instytucję Synodu Biskupów (1965).
To Paweł VI zarządził, aby wszyscy biskupi po osiągnięciu 75. roku życia składali dymisję na ręce Papieża, a w 1970 r. wydał rozporządzenie, aby kardynałowie po skończeniu 80 lat nie uczestniczyli w konklawe i nie pełnili stanowisk w Kurii Rzymskiej. W 1973 r. Papież ustalił, że kardynałów wybierających nowego Biskupa Rzymu nie może być więcej niż 120.

Mąż stanu

Idąc śladami swojego wielkiego poprzednika Jana XXIII Paweł VI wypracował politykę wschodnią Stolicy Apostolską – otwarcie się na ówczesne kraje komunistyczne, szczególnie w Europie.
Jako pierwszy papież przyjął w 1967 r. przywódcę sowieckiego (była to wizyta nieoficjalna), przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR Nikołaja Podgornego; 6-krotnie spotykał się z ministrem spraw zagranicznych tego kraju Andriejem Gromyką. Przyjmował też w Watykanie szefów innych krajów bloku sowieckiego, m.in. prezydenta Jugosławii Josipa Broz Titę, przywódców Rumunii – Nicolae Ceauºescu i Węgier – Jánosa Kádára.
Wizyty te nie zawsze przekładały się np. na możliwość mianowania nowych biskupów, jednak Papież lepiej zapoznawał się z sytuacją w krajach komunistycznych, a propaganda łagodziła ton wypowiedzi antykościelnych, co nieraz prowadziło do poprawy sytuacji ludzi wierzących.

Polityka wschodnia miała też swoich krytyków w kołach kościelnych, zarzucano jej małą skuteczność. Zwykle dyplomaci watykańscy rozmawiali niemal wyłącznie z rządami komunistycznymi, niejako ponad głowami miejscowych biskupów. W Polsce, dzięki stanowczej postawie kard. Stefana Wyszyńskiego udało się tego uniknąć i episkopat był jednym z partnerów rozmów.

Niezależnie od trudności Papież chciał maksymalnie wykorzystać wszelkie możliwości prawne, aby ułatwić lub wręcz umożliwić normalne funkcjonowanie Kościoła w niektórych krajach, np. w Czechosłowacji.
Owocem takich założeń i „polityki małych kroków” było porozumienie z Węgrami (15 września 1964 r.) w sprawie obsady stolic biskupich i układ z Jugosławią (25 czerwca 1966 r.), po którym nastąpiło 14 sierpnia 1970 r. nawiązanie stosunków dyplomatycznych jako pierwszym, rządzonym przez komunistów krajem.
Paweł VI był też pierwszym Biskupem Rzymu, który odwiedził w 1965 r. nowojorską siedzibę ONZ i wygłosił tam przemówienie nt. pokoju, sprawiedliwości i bezpieczeństwa na świecie. Ważną międzynarodową inicjatywą pokojową Pawła VI było ustanowienie w 1967 r. Światowego Dnia Pokoju, obchodzonego od 1968 r. w dniu 1 stycznia.

Papież pielgrzym

Wielką nowością pontyfikatu Pawła VI były jego pielgrzymki. Niektórzy jego poprzednicy odbywali podróże po Państwie Kościelnym, Półwyspie Apenińskim lub Francji. Dopiero Paweł VI rozpoczął „podbój świata”, odbywając w latach 1964-70 9 podróży do ok. 20 państw.

Pierwszą wizytę złożył w dniach 4-6 stycznia 1964 r. w Ziemi Świętej: w Izraelu i Jordanii. Podróż ta miała charakter ekumeniczny ze względu na spotkania ze zwierzchnikami Kościołów wschodnich, m.in. z patriarchą ekumenicznym Konstantynopola Atenagorasem i patriarchą jerozolimskim Benedyktem.

Następne podróże odbył do Indii, USA, Portugalii (nawiedził Fatimę), Turcji, Kolumbii, Szwajcarii (w Genewie odwiedził Światową Radę Kościołów i Międzynarodowe Biuro Pracy), Ugandę (w Kampali kanonizował św. Karola Lwangę i jego towarzyszy). Był na Filipinach, w Australii, Indonezji, Hongkongu i Cejlonie (dziś Sri Lance).
W latach 1964-77 odbył też 14 podróży do 20 miejscowości i regionów Włoch.

Ekumenizm, encykliki, kanonizacje

Działalność na rzecz jedności chrześcijan to kolejny ważny aspekt tego pontyfikatu. Na zakończenie Vaticanum II, 7 grudnia 1965 r., Paweł VI i patriarcha Atenagoras jednocześnie w Watykanie i Konstantynopolu znieśli ekskomuniki rzucone przez przedstawicieli Kościołów Wschodu i Zachodu w 1054 r. W 10. rocznicę tego wydarzenia na zakończenie nabożeństwa w kaplicy Sykstyńskiej Biskup Rzymu upadł do stóp przewodniczącego delegacji greckiej metropolity Melitona, prosząc go o wybaczenie grzechów przeciw jedności ze strony Kościoła katolickiego.
Za pontyfikatu tego Papieża rozpoczęły się oficjalne dialogi m.in. z anglikanami i luteranami oraz ożywione kontakty z Patriarchatem Moskiewskim. Paweł VI przyjął też wielu zwierzchników innych Kościołów, np. anglikańskiego arcybiskupa Canterbury Michaela Ramseya (1966) i jego następcę Donalda Coggana (1977), kilkakrotnie spotykał się z patriarchą Atenagorasem, w 1973 r. przyjął przywódcę buddystów tybetańskich Dalajlamę itp.
Paweł VI jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny).
Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.

Paweł VI a Polska

Zawsze pamiętał o Polsce. Gdy w 1966 r. trwały obchody milenijne, wyrażał chęć odwiedzin naszego kraju, choćby na jeden dzień, aby na Boże Narodzenie odprawić milenijną Mszę św. na Jasnej Górze. Jednak ówczesne władze stanowczo się temu sprzeciwiły.
28 czerwca 1972 r. Paweł VI wydał bullę Episcoporum Poloniae coetus, która ustanawiała diecezje na ziemiach zachodnich i północnych: we Wrocławiu, w Opolu, Gorzowie, Szczecinie-Kamieniu Pomorskim, Koszalinie-Kołobrzegu i Olsztynie.
Ojciec Święty powierzał ważne zadania Polakom. Bp Władysław Rubin był pierwszym sekretarzem generalnym Synodu Biskupów, bp Andrzej Deskur stanął w 1973 r. na czele Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu, a kard. Karol Wojtyła głosił w 1976 r. rekolekcje wielkopostne dla Papieża i Kurii Rzymskiej.
W 1971 r. rozpoczęły się pierwsze po II wojnie światowej oficjalne rozmowy polsko-watykańskie, które doprowadziły do ustanowienia w lipcu 1974 r. zespołu ds. stałych kontaktów roboczych między rządem PRL a Stolicą Apostolską – jedynej takiej formy stosunków w polityce międzynarodowej Stolicy Świętej.
Trzeba też pamiętać, że to Paweł VI beatyfikował w 1971 r. o. Maksymiliana Kolbego, a w 1975 r. s. Marię Teresę Ledóchowską.

 

5 rad dla duszy od św. Teresy z Avila

Gdy była nastolatką uwielbiała modnie się ubierać. Gdy dorosła wybrała bardzo surową drogę życiową, została zakonnicą i zreformowała zakon karmelitański. Święta Teresa z Avila - mistrzyni życia codziennego i duchowego. Przeczytajcie 5 skutecznych rad dla duszy!

#1Jest takie królestwo, którego Pan nie chce poddanych zaprzęgać do pracy wokół swoich spraw. Jedyną jego sprawą jest bowiem troska o ich szczęście. To królestwo jest w każdym z nas

#2 Taka jest dusza ludzka: silna i odważna, lecz zarazem słaba i bezbronna, gotowa mężnie stanąć do walki z najbardziej zaciekłym wrogiem, lecz często potykająca się o najmniejszy leżący na drodze kamień

#3 Mury duszy swoją solidną konstrukcją zdają się skrywać tajemnice wnętrza, lecz gdy przyjrzeć się im z bliska, są przezroczyste, miękkie i przenikliwe

#4 Bogactwa ludzkiej duszy, jej cnót i darów, nie da się przecenić, widać je w całej krasie, gdy rozświetla je światło promieniujące z wnętrza. Tak niewiele jednak potrzeba, żeby owe bogactwa przykryło grube czarne sukno ludzkich grzechów i ułomności, a wtedy światło – choć nadal z wnętrza duszy wypływa – już ich nie rozświetla; wtedy niszczeją i nie sprawiają radości ani mieszkańcom zamku, ani tym, którzy patrzą na niego z zewnątrz

#5 Najbliżej Boga, a więc i siebie samego, jest nie ten, kto ma wiele przeżyć zewnętrznych, lecz ten, kto oddala wszystko, co zewnętrzne, aby dać się przeniknąć światłu, które promieniuje z wnętrza jego własnego serca. Ten zaś, kto doświadczył pierwszych promieni tego światła, wie, że nie bije ono bezlitośnie po oczach, lecz rozprzestrzenia się cicho i delikatnie, jak poranna mgła, która kładzie się miękkim płaszczem na zaspanej ziemi, by obudzić ją swoją cudowną świeżością.

Fragment książki: Gdzie Mieszka Bóg? Wędrówka po zamku duszy ze św. Teresą od Jezusa, Dorota Krawczyk, Flos Carmeli 2017, Poznań

Poznaj życie św. Teresy z Avila i jej wskazówki, jak odnaleźć Boga w sobie?

"Pełni Ducha i posłani” TYDZIEŃ MISYJNY OD 21.10.2018 R

"Przekazywanie wiary, będące istotą misji Kościoła, odbywa się przez "zarażanie" miłością, przez co radość i entuzjazm wyrażają nowo odnaleziony sens i pełnię życia. Upowszechnianie wiary przez przyciąganie wymaga serc otwartych, poszerzonych miłością. (...) A taka otwartość rodzi spotkanie, świadectwo, głoszenie; rodzi wzajemne dzielenie się w miłości z tymi wszystkimi, którzy są dalecy od wiary, okazują się na nią obojętni, niekiedy niechętni i przeciwni jej. (...) Na tym polega to, co nazywamy missio ad gentes. Najbardziej przygnębiającymi peryferiami człowieczeństwa potrzebującego Chrystusa jest obojętność wobec wiary, czy wręcz nienawiść wobec boskiej pełni życia. Każde ubóstwo materialne i duchowe, wszelka dyskryminacja braci i sióstr jest zawsze konsekwencją odrzucenia Boga i Jego miłości."Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 2018 P. FRANCISZEK

Aktualności „Pełni Ducha i posłani” – materiały liturgiczne na Tydzień Misyjny 2018

     Na Niedzielę Misyjną przypadającą w tym roku 21 października i następujący po niej Tydzień Misyjny, Papieskie Dzieła Misyjne oraz Wydawnictwo Missio-Polonia, we współpracy z dyrektorami diecezjalnymi, animatorami i przyjaciółmi PDM, przygotowały Misyjne Materiały Liturgiczne. W tym roku Tydzień Misyjny będzie przebiegał pod hasłem: „Pełni Ducha i posłani”.
     „Szczególnym czasem, aby ożywić w sobie świadomość, iż Duch Święty napełnia nas i posyła, włączając nas w misję Kościoła, jest Tydzień Misyjny. Z tej okazji przygotowaliśmy jak co roku materiały liturgiczne, które możecie wykorzystać zarówno podczas liturgii, katechezy, jak i spotkań animacyjnych. Ufamy, że pomogą one odkrywać działanie Ducha Świętego, który ożywia, pociesza, jednoczy, inspiruje i posyła. Niech odkrycie to pomoże nam i naszym wspólnotom owocnie przeżyć ten bardzo ważny czas i z nowym zapałem i radością włączyć się w dzieło misyjne Kościoła” – napisał we wstępie ks. dr Tomasz Atłas, dyrektor PDM.
     Tydzień Misyjny to czas większego zaangażowania dla wszystkich, którzy biorą sobie do serca misyjny nakaz Jezusa. To również czas okazywania naszej wdzięczności za dar wiary i szczególnej pamięci o misjonarzach.
     W głębokim przeżyciu Tygodnia Misyjnego mogą pomóc Misyjne Materiały Liturgiczne. Zawierają one homilie dla dorosłych, młodzieży i dzieci na Niedzielę Misyjną oraz liturgię Mszy św. na każdy z dni Tygodnia Misyjnego.
     W ten misyjny czas wprowadza nas Orędzie papieża Franciszka na Światowy Dzień Misyjny, które w tym roku skierowane jest szczególnie do młodych.
     W październiku, który jest czasem modlitwy różańcowej, pomocne mogą okazać się rozważania różańcowe oraz czytanki różańcowe.
     Materiały zawierają także dodatek dla dzieci, statystykę Kościoła katolickiego na świecie oraz najnowsze dane dotyczące polskich misjonarzy.
     Do każdego egzemplarza dołączone są folderki z papieskimi intencjami ewangelizacyjnymi i ogólnymi na 2019 rok oraz plakat w formacie A2.
     Misyjne Materiały Liturgiczne na Tydzień Misyjny 2018 „Pełni Ducha i posłani” to pomoc dla duszpasterzy, animatorów i katechetów.
     Można je nabyć w cenie 12 zł w siedzibie Papieskich Dzieł Misyjnych w Warszawie lub w sklepie internetowym Missio-Polonia.

40 rocznica wyboru Jana Pawla II na stolicę piotrową

Z abp. Markiem Jędraszewskim, metropolitą krakowskim, zastępcą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia ks. Henryk Zieliński Jak Ksiądz Arcybiskup wspomina 16 października 1978 r.?

W Rzymie była wtedy piękna, słoneczna pogoda. Po południu tego dnia miała miejsce inauguracja roku akademickiego na Uniwersytecie Gregoriańskim. Zaczynało się Mszą Świętą w kościele św. Ignacego Loyoli. Ksiądz rektor zrezygnował z głoszenia homilii, bo uznał, że być może tego wieczoru zostanie wybrany papież.

Tak też się stało; kiedy wychodziliśmy z kościoła, ze wszystkich stron miasta słyszeliśmy dźwięk dzwonów. Równocześnie jakby ludzkie potoki zmierzały na plac św. Piotra. Włączyliśmy się w ten pochód.

Nie wiedząc jeszcze, kogo będziecie witać jako nowego papieża?

Trudno to było przewidzieć, chociaż jakieś mgliste nadzieje mogliśmy mieć. Kiedy doszliśmy do Watykanu, na placu było już tylu ludzi, że udało nam się dotrzeć tylko do miejsca, gdzie plac styka się z via Concilliazione. Było już ciemno, tylko reflektory oświetlały komin nad Kaplicą Sykstyńską, z której wydobywał się biały dym, świadczący, że konklawe wybrało nowego papieża. Trwało radosne oczekiwanie. Po jakimś czasie zaczęły się rozsuwać kotary na balkonie Bazyliki św. Piotra. Atmosfera wśród oczekujących robiła się coraz bardziej gorąca. Aż wreszcie na balkonie pojawił się kard. Pericle Felici i wygłosił znaną formulę: Habemus papam. Gdy wypowiedział imię: Carolum – już wiedziałem, kto to jest.

Kiedy po kolejnych słowach formuły padło nazwisko „Wojtyła”, ludzi zgromadzonych na placu ogarnęła konsternacja. Brzmiało ono tak, jakby chodziło o kogoś z Afryki. Zapanowała cisza, przerywana tylko pojedynczymi gwizdami. Dla mnie i paru innych obecnych tam Polaków było to dość przykre.

Czyli pierwszą reakcją zebranych nie był entuzjazm?

Nie. Pierwszą reakcją była raczej niepewność. W pewnym momencie z ust do ust zaczęło być przekazywane po całym placu słowo Polacco – Polak. To słowo budziło nadzieję, tym bardziej że kard. Felici ogłosił, że nowy papież wybrał sobie imię Jana Pawła II. Potem drzwi balkonu zamknięto i zaczęło się kolejne oczekiwanie, trwające około pół godziny. Kiedy w końcu papież pojawił się na balkonie, rozległy się oklaski. Ale kiedy zaczął mówić, że przybywa z dalekiego kraju, a jednocześnie bliskiego, widać było, jak sobie zjednuje rzymian. Każde słowo było przerywane coraz bardziej burzliwymi oklaskami. A już chyba największa radość i poczucie bliskości z nowym papieżem pojawiły się wtedy, kiedy powiedział on: „Jeśli się pomylę w waszym – naszym – języku włoskim (i tu właśnie popełnił błąd), to mnie poprawcie”.