"Odważnie głosić Ewangelię Boga" hasło Tygodnia Biblijnego

19-25 kwietnia: XVIII Ogólnopolski Tydzień Biblijny

Pod hasłem „Odważnie głosić Ewangelię Boga”, od 19 do 25 kwietnia, w Kościele katolickim w Polsce już po raz 18. obchodzony będzie Ogólnopolski Tydzień Biblijny. Rozpoczyna go Narodowe Czytanie Pisma Świętego. Przedmiotem wspólnotowej lektury będą tym razem Pierwszy i Drugi List św. Pawła do Tesaloniczan, Pierwszy i Drugi List św. Pawła do Tymoteusza oraz List św. Pawła do Tytusa.

dodane 15.04.2026 08:10

„Wsłuchując się w duchowy program Piotra naszych czasów, w kontekście trudnych zmagań o przyszłość Polski, Europy i świata, otwórzmy nasze umysły i serca na słowa Pisma” – zachęca ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk, przewodniczący Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II i inicjator Tygodnia Biblijnego, zapraszając do czytania Pisma Świętego i refleksji nad Biblią. Początek Tygodnia Biblijnego przypada dwa tygodnie po Wielkanocy, w Niedzielę Biblijną, podczas której odbywa się Narodowe Czytanie Pisma Świętego. Inicjatywa, jak wyjaśnia ks. prof. Witczyk, „ma być ważnym impulsem do modlitewnej, osobistej lektury Słowa Bożego.”.

Główne obchody rozpoczynającego Tydzień Biblijny Narodowego Czytania Pisma Świętego odbędą się w niedzielę 19 kwietnia w Krakowie-Łagiewnikach, w Warszawie, w Rzeszowie oraz na Jasnej Górze. Tego dnia liturgii Narodowego Czytania Pisma Świętego w Krakowie-Łagiewnikach o godz. 7.00, transmitowanej na żywo przez TVP1, będzie przewodniczył metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś. Mszy św. z Narodowym Czytaniem w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, o godz. 9.00, transmitowanej przez TV Polsat, będzie przewodniczył ks. dr hab. Marcin Kowalski, prof. KUL, członek Papieskiej Komisji Biblijnej. W Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze o godz. 9.30, podczas Mszy Świętej transmitowanej na żywo przez TV Trwam, będzie miała miejsce uroczysta proklamacja Słowa Bożego w relacji do rocznicy Chrztu Polski, której będzie przewodniczył ks. dr Tomasz Siuda, moderator Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II w archidiecezji poznańskiej, dyrektor Księgarni Świętego Wojciecha. Tego samego dnia w Rzeszowie, w kościele pw. św. Judy Tadeusza o godz. 11.00, uroczystej celebracji będzie przewodniczył ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk w koncelebrze z ks. dr. Markiem Dzikiem, moderatorem Dzieła Biblijnego diecezji rzeszowskiej.

Jak poinformował ks. prof. Witczyk, każda parafia za pośrednictwem wydziałów duszpasterskich poszczególnych kurii diecezjalnych otrzymała specjalne materiały liturgiczne, katechetyczne i pastoralne pomocne w przeprowadzeniu Narodowego Czytania Pisma Świętego i inspirujące do działań promujących czytanie Słowa Bożego. W niedzielę, 19 kwietnia, w wielu kościołach – po błogosławieństwie i rozesłaniu – rozdawane będą kartki, tzw. sigla, z wypisanymi fragmentami z Pisma Świętego, które mogą stanowić dla wierzących Boże przesłanie na cały rok.

W czasie Tygodnia Biblijnego odbywają się liczne inicjatywy ogólnopolskie i diecezjalne, jak sympozja, rekolekcje czy modlitewne spotkania członków diecezjalnego „Dzieła Biblijnego”. Wiele parafii przygotowuje też tzw. „Drogę Światła”. W większości Seminariów Duchownych w tym czasie organizowany jest też ogólnopolski konkursu biblijny dla alumnów. Narodowe Czytanie Pisma Świętego i Tydzień Biblijny zostały objęte patronatem honorowym Konferencji Episkopatu Polski.

CZYTANIA » czytania na każdy dzień

19 kwietnia 2026 Niedziela Trzecia Niedziela Wielkanocna

Czytania: (Dz 2, 14. 22b-32); (Ps 16 (15), 1b-2a i 5. 7-8. 9-10. 11); (1 P 1, 17-21); (Łk 24, 32); (Łk 24, 13-35);

Rozważania: ks. Wenancjusz Zmuda , Bractwo Słowa Bożego

Książka na dziś: Oddanie33 dla dzieci

Czytania

(Dz 2, 14. 22b-32)
W dniu Pięćdziesiątnicy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił donośnym głosem: "Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jeruzalem, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów! Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Boga został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówi o Nim: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec rozkładowi. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”. Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Więc jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi. Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami".

(Ps 16 (15), 1b-2a i 5. 7-8. 9-10. 11)
REFREN: Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia

Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się do Ciebie,
mówię do Pana: "Ty jesteś Panem moim".
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
to On mój los zabezpiecza.

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek,
bo serce napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje,
a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie,
bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie.

Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
pełnię radości przy Tobie
i wieczne szczęście
po Twojej prawicy.

(1 P 1, 17-21)
Bracia: Jeżeli Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi każdego według uczynków, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. Wiecie bowiem, że z odziedziczonego po przodkach waszego złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach objawił się ze względu na was. Wy przez Niego uwierzyliście w Boga, który wskrzesił Go z martwych i udzielił Mu chwały, tak że wiara wasza i nadzieja są skierowane ku Bogu.

(Łk 24, 32)
Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

(Łk 24, 13-35)
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: "Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?" Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: "Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało". Zapytał ich: "Cóż takiego?" Odpowiedzieli Mu: "To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli". Na to On rzekł do nich: "O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?" I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: "Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił". Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: "Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?" W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi". Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Rozważania do czytań

ks. Wenancjusz Zmuda

Niedziela biblijna, Niedziela Słowa, kiedy Pan przyszedł do apostoła Tomasza, kiedy Tomasz wyznał: «Pan mój i Bóg mój».
To jest też to doświadczenie, że Jezus szuka uczniów, znajduje i towarzyszy im. O tym opowiada historia drogi do Emaus. To jest piękny tekst na Niedzielę Biblijną. On się kończy finalnie w Wieczerniku, kiedy Jezus daje uczniom łaskę rozumienia Pisma, ale nim to nastąpi, dołącza do Kleofasa i do jego bezimiennego towarzysza. Pod bezimiennym każdy z nas może odnaleźć siebie samego.
Idziemy do Emaus. Co ciekawe, ciągle trwa dyskusja, gdzie to Emaus biblijne się znajduje – czy to jest 60 stadiów, jak jest w tekście, czy też 160 stadiów? Czy to jest około 11 kilometrów, czy to będzie koło 30?
Jest kilka lokalizacji, ale można powiedzieć, że Emaus to jest także coś na mapie naszego serca, gdzie mamy szansę spotkać Jezusa, który nam towarzyszy. Euzebiusz z Cezarei mówił, że Emaus to była rodzinna miejscowość Kleofasa. Kleofas jest bardzo dobrze poinformowany, wiele wie. Wie o Jezusie ukrzyżowanym, wie o pustym grobie, wie o niewiastach, wie o tym, że Zmartwychwstały się ukazuje, a mimo to ucieka z Jerozolimy. Ewakuuje się, bo nie zrealizowały się jego plany mesjańskie.
Myśmy się spodziewali, a Pan Bóg poprowadził zupełnie inny plan. I można powiedzieć, że ta historia drogi do Emaus, to jest historia podróży nie tylko tej mierzonej ilością pokonanych kilometrów, ale to jest także wędrówka przez Pisma, żeby doświadczyć Jezusa – zapowiadanego Mesjasza, Jezusa zapowiadanego proroka, Jezusa, który w Pismach się objawia. Żeby także mieć łaskę i dar rozpoznać Go po łamaniu chleba.
On zniknął z oczu uczniów, co nie znaczy, że przestał być obecny. I przeżywając każdą Eucharystię, uczymy się tej wędrówki przez Pisma, uczymy się rozpoznawać Pana po łamaniu chleba.
To On do nas dołącza, często utrudzonych życiem, utrudzonych doświadczeniami ostatnich dni. Przychodzi, żeby umocnić w nas nadzieję, umocnić wiarę, umocnić naszą zdolność kochania.
ks. Wenancjusz Zmuda

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Kościół czyta nam dzisiaj fragment z Dziejów Apostolskich opisujący scenę, która miała miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy. Piotr, w asyście pozostałych Jedenastu, przemawia do wielu Żydów. Tych samych Żydów, przed którymi siedem tygodni wcześniej apostołowie zamykali się ze strachu. Teraz, po otrzymaniu Ducha Świętego, staje przed nimi i odważnie mówi do nich o trudnych wydarzeniach, które miały miejsce niedawno w tym środowisku. Niczego nie usprawiedliwia, nie umniejsza win, mówi, jak było: „Jezusa Nazarejczyka… przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście”. Nie zostawia jednak słuchaczy z poczuciem winy. Słowa te stanowią jedynie punkt wyjścia do przedstawienia wydarzeń zbawczych – śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Swój wywód opiera na tekstach zawartych w psalmach (Ps 16,8-11) i słowach proroka Natana skierowanych do Dawida (2 Sm 7,12), zapowiadających Mesjasza. Te starotestamentalne teksty znane były słuchaczom, więc jednoznacznie wskazywały, że to Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem. Jednak Jego śmierć nie była końcem historii, bo właśnie Ten zabity Jezus zmartwychwstał i cały wywód Piotra prowadzi do ogłoszenia słuchaczom tego faktu, który stanowi nadzieję dla słuchaczy zarówno ówczesnych jak i dla nas dzisiaj.

Komentarz do psalmu

Psalmista pokłada wielką ufność w Bogu, którego nazywa swoim Panem. Pan jest przed jego oczami nie tylko w dzień, ale też w nocy. Ta ufność przekracza nawet granice ziemskiego życia. Dla nas, żyjących po zmartwychwstaniu Jezusa i znających Jego obietnicę naszego powstania z martwych, taka ufność jest łatwiejsza, ale psalmista mógł wyrazić taką myśl tylko pod natchnieniem Bożym. Wołajmy więc razem z autorem natchnionym: „Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię radości przy Tobie”. Przedsmak tej wiecznej radości możemy mieć już teraz, ale tylko wtedy, gdy swoją ufność złożymy wyłącznie w Bogu, gdy On zawsze będzie na pierwszym miejscu każdego dnia i nocy nie tylko w myślach, ale i czynach.

Komentarz do drugiego czytania

Pierwszy List św. Piotra skierowany jest do chrześcijan żyjących w rozproszeniu w kilku prowincjach. Większość z nich była nawrócona z pogaństwa. Celem, jaki autor Listu chciał osiągnąć, było podtrzymanie ich wiary w sytuacji doświadczanych przez nich trudności, które były związane ze zmianą stylu ich życia po nawróceniu. Z pewnością wielu z nas identyfikuje się z ówczesnymi adresatami listu. Podejmując decyzję o życiu zgodnym z Ewangelią, nieuchronnie narażamy się na większe lub mniejsze przeciwności ze strony tych, którzy decyzji z tym związanych nie rozumieją. Przyjmijmy więc słowa św. Piotra do siebie, aby uświadomić sobie, jak bardzo cenni jesteśmy w oczach Boga, który przywrócił nam pierwotne piękno za cenę krwi swojego Syna, Jezusa. Jego zmartwychwstanie jest nadzieją dla nas, podstawą wiary, że nasze życie i życie naszych bliskich w chwili śmierci zmieni się, ale się nie skończy.

Komentarz do Ewangelii

Czy zmartwychwstały Pan Jezus nie wiedział, o czym rozmawiali dwaj uciekający z Jerozolimy uczniowie? Zapytał ich o to, aby się dowiedzieć? Będąc Bogiem zapewne nie pytał o to ze względu na Siebie. Wiedział jednak, jak bardzo im potrzebne jest to opowiedzenie komuś potrafiącemu słuchać o tym, co dzieje się w ich sercach. Jezus słuchał z uwagą, dopytywał o szczegóły, dopiero na końcu szczerze zdziwił się, że znając Pisma proroków nie potrafią uwierzyć w treści tam zawarte, które dotyczą Mesjasza. Nie zostawił ich jednak z tym niezrozumieniem, ale „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”. Pomimo tych wyjaśnień uczniowie nadal nie rozpoznali, że towarzyszem ich podróży był Jezus. Postawa: „A my spodziewaliśmy się…”, nie dopuszczała do ich świadomości tego, co było faktem. Patrząc, nie mogli zobaczyć. Tłumili pojawiające się uczucia, dopiero później przypomnieli sobie, że serca ich pałały, gdy Pisma im wyjaśniał. Jednak scena łamania chleba gwałtownie zmieniła uczniów. Ich oczy otworzyły się, a serca przestały być bojaźliwe. Nie bacząc na niebezpieczeństwa nocnej podróży, postanowili natychmiast wrócić do Jerozolimy, do braci, do tych, którym mogli opowiedzieć to, czego sami doświadczyli.
Takie spotkanie z Jezusem zmartwychwstałym przeżywamy na każdej Eucharystii. On w Liturgii Słowa „wyjaśnia nam Pisma”, a na ołtarzu rękami kapłana łamie dla nas chleb i daje każdemu, kto szczerze pragnie Go przyjąć. Wychodzimy z tego spotkania odważni, pragnący swoim życiem opowiadać o Jego wielkiej miłości do każdego, bez wyjątku, człowieka.

Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez Teresę Kołodziej

 

Książka na dziś

Oddanie33 dla dzieci

„Oddanie33 dla dzieci” to wyjątkowa, 33-dniowa duchowa podróż, która wprowadza najmłodszych w piękno wiary, modlitwy i bliskości z Matką Bożą. Każdy dzień to opowieść, rozważanie, modlitwa i proste zadanie, dzięki którym dziecko krok po kroku odkrywa, że z Bogiem można iść przez życie z ufnością i spokojem.

 

Papież LEON XIV z Afrukj -przedłanie
Leon XIV w Kamerunie: Jezus przychodzi pośród burz i mroków Kościół wielokrotnie doświadczał burz i „przeciwnych wiatrów”. I dziś wszystko może wydawać się mroczne, a my słabi. Ale tak nie jest – Jezus jest silniejszy od wszelkiej mocy zła – mówił w ostatniej homilii wygłoszonej na kameruńskiej ziemi Leon XIV. Wskazał, że czasami, aby zmienić trudną rzeczywistość, potrzeba zmiany nawyków i struktur, jak to uczynili Apostołowie w Kościele pierwotnym. /Watykan //W pożegnalnej Mszy św. Leona XIV w Kamerunie, sprawowanej na lotnisku w Jaunde, zgromadziło się około 20 tys. wiernych. Uroczystej procesji z ewangeliarzem towarzyszyli szefowie miejscowych ludów. To stara tradycja, kiedy szefowie witali przybywającego króla. Na ewangeliarzu znajdują się obrazy //o. Engelberta Mvenga, //kameruńskiego jezuity, który stworzył specjalny styl wyrażania obrazów ewangelicznych, używając kolorów czerwonego, czarnego, białego.  Jezus rozprasza największe ciemności i burze Papież w homilii przypomniał czytanie z Ewangelii o tym, jak Jezus pośrodku nocy uciszył burzę na Jeziorze Tyberiadzkim. Zarówno noc, jak i otchłanie wody symbolizowały niebezpieczeństwo i mroczne siły zła.Ojciec Święty zauważył, że przez płynąc przez wieki, Kościół wielokrotnie doświadczał burz i „przeciwnych wiatrów”, a współczesna ludzkość może również doświadczać lęku i zwątpienia, jakie odczuwali uczniowie podczas przeprawy przez Jezioro Tyberiadzkie. Leon XIV przybył na Mszę św. w papamobile .Tego doświadczamy w chwilach, gdy wydaje nam się, że toniemy, przytłoczeni wrogimi siłami, gdy wszystko jawi się mroczne, a my czujemy się samotni i słabi. Ale tak nie jest. Jezus jest z nami – zawsze, silniejszy od wszelkiej mocy zła; w każdej burzy do nas dołącza i powtarza: ‘Jestem tu z tobą: nie lękaj się’” – wskazał Leon XIV, podkreślając, że to dzięki Jezusowi podnosimy się po każdym upadku i idąc z ufnością nie pozwalamy, by zatrzymała nas burza. Nikt nie może być pozostawiony sam Papież wskazał, że Jezus przybliża się i nie uspokaja od razu burz, „ale dołącza do nas pośród niebezpieczeństw i zaprasza również nas, w radościach i smutkach, byśmy byli razem, solidarni, jak uczniowie, na tej samej łodzi; byśmy nie patrzyli z daleka na cierpiących, ale stawali się bliscy, trzymali się razem.” Nikt nie powinien być pozostawiony sam sobie w obliczu przeciwności życia – mówił Ojciec Święty. Każda wspólnota ma zadanie tworzenia i wspierania struktur solidarności i wzajemnej pomocy, w których w obliczu kryzysów – czy to społecznych, politycznych, zdrowotnych czy ekonomicznych – wszyscy mogą dawać i otrzymywać pomoc, zależnie od swoich możliwości i potrzeb.Wierni w oczekiwaniu na Mszę św. pod przewodnictwem Leona XIV W społeczeństwie opartym na poszanowaniu godności osoby wkład każdego jest ważny i ma wyjątkową wartość, niezależnie od statusu czy pozycji, jaką zajmuje w oczach świata” – podkreślił Ojciec Święty. Zachęcił, aby również na poziomie społecznym i politycznym wspólnie stawiać czoła problemom i wyzwaniom – zwłaszcza tym związanym z ubóstwem i niesprawiedliwością. „Wiara nie oddziela sfery duchowej od społecznej, a wręcz przeciwnie, daje chrześcijaninowi siłę, by angażować się w świat, aby odpowiadać na potrzeby innych, zwłaszcza najsłabszych” – mówił Leon XIV. Dodał, że instytucje powinny kierować się wymiarem duchowym i etycznym Ewangelii działając na rzecz dobra wspólnego, zamiast toczyć jałowe spory. W duchu nauki Jezusa pokonać problemy Papież wskazał przy tym na opisaną w Dziejach Apostolskich sytuację Kościoła pierwotnego i wyzwaniom praktykowania dobroczynności, spowodowanym gwałtownym wzrostem uczniów, czemu sami Apostołowie nie mogli sprostać.Apostołowie po modlitwie i dyskusji w świetle nauk Jezusa przezwyciężyli przeszkody, które na pierwszy rzut oka wydawały się nie do pokonania. Wybrali mężczyzn „cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości” i przeznaczyli ich przez nałożenie rąk do praktycznej służby, która była jednocześnie misją duchową. Potrzeba odwagi zmiany „Słuchając głosu Ducha Świętego i będąc wrażliwymi na wołanie cierpiących, nie tylko uniknęli wewnętrznego rozłamu we wspólnocie, ale dzięki Bożemu natchnieniu wyposażyli ją w nowe i odpowiednie narzędzia do jej rozwoju, przekształcając moment kryzysu w szansę ubogacenia i rozwoju dla wszystkich” – zaznaczył Papież. „Niekiedy życie rodziny i społeczeństwa wymaga właśnie tego: odwagi do zmiany nawyków i struktur, aby godność osoby zawsze pozostawała w centrum i aby przezwyciężać nierówności i marginalizację” – podkreślił Ojciec Święty.











Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

© 1996–2018 mateusz.pl

BP KEP

Ks. prof. Henryk Witczyk na Niedzielę Biblijną: Otwórzmy nasze umysły i serca na słowa Pisma

Plakat - Tydzień Biblijny

Plakat - Narodowe Czytanie Pisma Świętego

Sigla

Przegląd Biblijn

 

Pliki do pobrania

O najcenniejszy darze KRZYŻA brewiarz 17.04.2026 sw Teodor Studyty

Jesteś tutaj:ArchWwa/Aktualności/Komunikat

Komunikat

Komunikat Wydziału Dyscypliny Sakramentów i Sakramentaliów Kurii Metropolitalnej Warszawskiej

Komunikat

W związku z pojawiającą się praktyką nawiedzania miejsca rzekomego przetrzymywania Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki w Kazuniu, Kuria Archidiecezji Warszawskiej przypomina, że właściwym miejscem kultu Błogosławionego na terenie Archidiecezji Warszawskiej jest kościół św. Stanisława Kostki w Warszawie, na Żoliborzu. Dekretem podpisanym w dniu 19 października 2010 r. nr 4467/A/2010, przez ówczesnego Arcybiskupa Metropolitę Warszawskiego Księdza Kazimierza Kardynała Nycza, kościół św. Stanisława Kostki w Warszawie erygowano jako sanktuarium diecezjalne Błogosławionego Księdza Jerzego (zgodnie z kan. 1230 KPK). Pielgrzymujący do grobu Błogosławionego Księdza Jerzego mogą uzyskać w tym miejscu szczególne łaski przez wstawiennictwo kapłana – męczennika, z którymi także związane jest uzyskanie odpustów (w dniach: 23 kwietnia, 6 czerwca i 19 października). Pozostałe miejsca na terenie Archidiecezji Warszawskiej, powiązane z życiem lub męczeństwem księdza Popiełuszki (faktyczne lub domniemane), nie są rozpoznane przez Kościół jako miejsca święte.

Wszystkich czcicieli Błogosławionego Kapłana zapraszamy do nawiedzania jego grobu, znajdującego się przy kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie – Diecezjalnego Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki.

Ks. dr Bartłomiej Pergoł
Dyrektor Wydziału Dyscypliny Sakramentów i Sakramentaliów Kurii Metropolitalnej Warszawskie

//////////////////

Kazanie św. Teodora Studyt(Kazanie na cześć krzyża św.)


Drogocenny i życiodajny krzyż Chrystusowy

 

O najcenniejszy darze krzyża! Podziwiajmy jego wspaniałość! Nie jest on jak drzewo rajskie, w którym zmieszane było dobro i zło, ale cały jest przepiękny i miły dla oczu i smaku.

Bo drzewo krzyża przynosi nie śmierć, lecz życie; nie mrok, ale światłość; nie wyrzuca z raju, lecz do niego wprowadza. Chrystus wstąpił na to drzewo jak na rydwan królewski, obalił diabła i jego moc śmiercionośną i wyzwolił ludzkość z okrutnej niewoli.

Na tym drzewie Pan się ukazał jako najznakomitszy wojownik; Jego ręce, nogi i bok zostały zranione w boju, lecz przez nie uleczył rany grzechów, zadane naszej naturze przez przewrotnego węża.

Niegdyś drzewo przyniosło nam śmierć, teraz dzięki drzewu odzyskaliśmy życie; niegdyś przez drzewo zostaliśmy zwiedzeni, teraz na drzewie odtrąciliśmy starodawnego węża. Zaiste, nowa to i niesłychana zamiana: życie dane w miejsce śmierci, nieskazitelność zamiast skazitelności, chwała przyznana zamiast hańby.

Jakże słusznie woła święty Apostoł: "Co do mnie, nie daj, Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża naszego Pana Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata". Bo owa najwyższa mądrość, która niby kwiat rozkwitła na krzyżu, ujawniła próżne przechwałki mądrości tego świata i głupią pychę. A różnorakie dobra, biorące swój początek z krzyża, zniszczyły zarodki zła i przewrotności.

Od początku świata tylko obrazy i zapowiedzi tego drzewa krzyża oznaczały i wskazywały na przyszłe wielkie cuda. Niech więc patrzy każdy, którego ogarnia pragnienie wiedzy! Czyż nie za sprawą Bożą uniknął Noe zagłady w wodach potopu, gdy schronił się w arce z kruchego drzewa razem ze swoimi synami, z żoną i żonami swoich synów oraz ze zwierzętami wszystkich gatunków?

A cóż powiemy o lasce Mojżesza? Czyż i ona nie była obrazem krzyża? Na jej skinienie wody zamieniły się w krew; owa laska pożarła węże wróżbitów egipskich; to znowu uderzeniem jej rozdzielił morze, a następnie zwrócił fale na swoje miejsce i zatopiły wrogów, ocalając lud wybrany.

Także laska Aarona była obrazem krzyża; w jeden dzień zakwitła i wskazała prawowitego kapłana. Również Abraham wskazywał na drzewo krzyża, gdy swojego związanego syna położył na stosie drzewa. Na krzyżu śmierć została zniweczona, Adam zaś przywrócony życiu. Krzyżem się chlubi każdy Apostoł, krzyż przynosi wieniec chwały każdemu męczennikowi, krzyżem jest uświęcony każdy sprawiedliwy. Dzięki krzyżowi przyoblekamy się w Chrystusa i porzucamy starego człowieka. Przez krzyż zostaliśmy zgromadzeni w jedną owczarnię jako owce Chrystusa i przeznaczeni do niebiańskiej owczarni.


 

RESPONSORIUM

 

W. Oto drzewo najszlachetniejsze † zasadzone w środku raju, * Na nim Zbawiciel śmiercią własną pokonał śmierć naszą. / Alleluja.

K. Krzyż się wznosi ponad wszystkie drzewa. W. Na nim Zbawiciel śmiercią własną pokonał śmierć naszą. / Alleluja.


 

MODLITWA

LG tom II: Piątek II OW, str. 537; LG skrócone: Piątek II OW, str. 504
 

Módlmy się. Boże, Ty chciałeś, aby Twój Syn przez śmierć na drzewie krzyża uwolnił nas spod władzy szatana, † spraw, abyśmy wiernie Tobie służyli * i dostąpili łaski zmartwychwstania. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

1060. rocznica Chrztu Polski. Od decyzji Mieszka I do bogatej historii Połańca (966-2026) - Wydział Katechetyczny Kurii ...Oświadczenie Komisji Wychowania Katolickiego – nauczanie religii Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji

Kamerun, Bamenda – Spotkanie na rzecz pokoju

 RamówkaPodcast

Papież przybył do Bamendy z mocnym przesłaniem pokoju i pojednania  (@Vatican Media)

Papież

Papież Leon XIV

podróż apostolska

Kamerun

Witamy posłańca pokoju. Leon XIV przybył do Bamendy

Tłumy ludzi wokół lotniska, a także przy katedrze w Bamendzie w Kamerunie od rana czekały na przybycie Leona XIV. Samolot papieski wylądował w tym dotkniętym dramatem konfliktów mieście w czwartek 16 kwietnia o godz. 10.40 czasu lokalnego (11.40 czasu polskiego). Papież przybył z przesłaniem pokoju.

Wojciech Rogacin – Watykan

„Twoja obecność jest lekarstwem i nadzieją dla chorych”. „Witamy posłańca pokoju” – takie transparenty przynieśli ludzie pod katedrę św. Józefa w Bamendzie, gdzie o godzinie 11.30 czasu lokalnego (12.30 czasu polskiego) zaplanowano rozpoczęcie spotkania na rzecz pokoju. papież spotyka się z mieszkańcami różnych wyznań, aby wesprzeć ich pokojowe inicjatywy i przekazać przesłanie na rzecz zaprzestania konfliktów.

Powitanie na lotnisku   (@Vatican Media)

Ogromne oczekiwania rzesz wiernych

Po przywitaniu na lotnisku Papież udał się do katedry św. Józefa, na której fasadzie widnieją wizerunki papieży: św. Pawła VI i św. Jana Pawła II. Ten pierwszy erygował diecezję w Bamendzie, a Papież Polak podniósł ją do rangi archidiecezji.

Mieszkańcy z nadzieją wyczekiwali wizyty Ojca Świętego   (@Vatican Media)

Wzdłuż trasy przejazdu Papieża ustawiły się ogromne rzesze ludzi, którzy pomimo wielogodzinnego oczekiwania i zmęczenia radośnie śpiewają, tańczą. W tym naznaczonym krwawym konfliktem domowym regionie przyjazd Ojca Świętego z wezwaniem do pojednania i pokoju stanowi nadzieję na odwrócenie mrocznej i krwawej karty.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

Twój wkład w wielką misję: wspomóż nas w niesieniu słowa Papieża do każdego domu

Tematy

 

 

 

 

 

Oświadczenie Komisji Wychowania Katolickiego – nauczanie religii

Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski podczas swojego posiedzenia w dniu 13 lutego 2024 roku wyraziła głębokie zaniepokojenie i sprzeciw wobec informacji płynących ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej zapowiadających zmianę w organizacji lekcji religii. Obawy są poparte głosem Rady Szkół Katolickich przy Konferencji Episkopatu Polski i dyrektorów wydziałów katechetycznych w diecezjach. W związku z powyższym Komisja Wychowania Katolickiego oświadcza, co następuje:

Organizowanie w szkołach publicznych nauczania religii wynika z przestrzegania praw człowieka i podmiotowego traktowania rodziny. Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce z 20 VI 2001 r. stwierdza, że szkoła publiczna służy rodzinie i społeczeństwu, wypełniając zadania wynikające z zasady pomocniczości. Nauczanie religii na terenie szkoły publicznej wynika z podstawowych praw człowieka, zwłaszcza z prawa do wolności religijnej, z prawa do wykształcenia (obejmującego nauczanie i wychowanie) oraz z prawa rodziców do nauczania i wychowania zgodnie z ich przekonaniami religijnymi (n. 83).

Wszelkie zmiany odnośnie do organizacji lekcji religii w szkole publicznej winny dokonywać się zgodnie z obowiązującym prawem i w porozumieniu z Kościołami i związkami wyznaniowymi, których nauczanie religii odbywa się w szkole. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach mówi, że do redukcji wymiaru godzin może dojść jedynie za zgodą biskupa diecezjalnego Kościoła Katolickiego albo władz zwierzchnich pozostałych kościołów i innych związków wyznaniowych (§8). Przy jakiejkolwiek zmianie tego Rozporządzenia trzeba pamiętać, że zostało ono wydane na podstawie delegacji ustawowej z art. 12 Ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty. Tam zaś postanowiono, że rozporządzenie określające warunki i sposób organizowania nauki religii ma być wydane przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych. Obowiązuje też zasada dwustronnej regulacji stosunków między państwem a Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi, która wynika z art. 25 ust. 4-5 Konstytucji RP. Komisja Wychowania Katolickiego wyraża nadzieję, że wszelkie zmiany w organizacji lekcji religii odbędą się w porozumieniu pomiędzy stroną rządową a Kościołami i związkami wyznaniowymi. Jakiekolwiek zmiany wymagają dialogu, szerokich konsultacji i czasu.

Wobec ostatniego projektu Rozporządzenia zmieniającego Rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i znajdującego się w nim zapisu o wyłączeniu oceny z religii/etyki ze średniej ocen oświadcza się, że jest to działanie niesprawiedliwe. Uczeń powinien być wynagrodzony za swoją pracę, a tą nagrodą i docenieniem wysiłku ucznia jest właśnie ocena, która spełnia także funkcję motywacyjną.

Wobec zapowiedzi redukcji tygodniowego wymiaru godzin mocno podkreślamy, że wraz z wartością religijną nauczanie religii w szkole ma ogromne znaczenie wychowawcze i mocno wspiera wychowawczą rolę szkoły. Dzięki obecności lekcji religii w szkole może być realizowane integralne wychowanie człowieka włączające jego jakże ważną sferę duchową. Podczas zajęć lekcji religii uczeń otrzymuje cenne wsparcie dla swoich różnorodnych problemów. Jest to szczególnie ważne w obliczu sygnalizowanych dzisiaj licznych kryzysów psychiczno-duchowych uczniów. Dokonuje się też kształtowanie sumień, charakterów i postaw społecznych młodych ludzi. Szkolna lekcja religii wychowuje do takich wartości jak miłość bliźniego, międzyludzka solidarność i potrzeba sprawiedliwości, otwartość na drugiego człowieka i tolerancja, empatia, współpraca i zgoda. Wszystkie te wartości zapisane są w dokumentach programowych dotyczących lekcji religii.

Lekcja religii w szkole posiada również wielką wartość kulturową. Pomaga zrozumieć naszą kulturę, która ma korzenie chrześcijańskie. Daje narzędzia poznawcze dla zrozumienia literatury i sztuki. Podstawa programowa i programy nakazują konieczność korelacji lekcji religii z innymi przedmiotami szkolnymi, z językiem polskim, historią, filozofią, etyką, muzyką, plastyką, wiedzą o kulturze, wychowaniem do życia w rodzinie, geografią, biologią w zakresie edukacji zdrowotnej i ekologicznej.

Nauczenie religii w szkołach publicznych ma miejsce w 23 krajach Europy i jego obecność jest traktowana jako standard systemów edukacyjnych. W naszym kraju nauczanie religii katolickiej i innych wyznań w momencie wyboru przez ucznia staje się przedmiotem obowiązkowym. Podlega ono nie tylko wszystkim wymaganiom ze strony szkoły, ale przysługują mu również wszystkie prawa tak jak innym przedmiotom. Posiada dobrze przygotowaną podstawę programową, programy, podręczniki i pomoce dydaktyczne. Dlatego krzywdzący i dyskryminujący jest zamiar umieszczania zajęć lekcji religii na pierwszej i ostatniej godzinie, wyłączenia oceny z religii ze średniej ocen i nie umieszczania rocznej oceny z religii/etyki na świadectwie szkolnym.

Komisja Wychowania Katolickiego wyraża głęboką obawę o tysiące nauczycieli religii, którzy przy redukcji tygodniowego wymiaru zajęć o połowę mogą stracić pracę i utrzymanie. To wpłynie bardzo negatywnie na ich osobiste życie i losy ich rodzin. Są oni dobrze przygotowani do swojej pracy, posiadają odpowiednie wykształcenie zgodne ze standardami wyznaczonymi przez ministerstwo, a także doskonalą swoje kompetencje na drodze permanentnej formacji. Ich wiedza i doświadczenie są wielokrotnie weryfikowane chociażby podczas procedury awansu zawodowego. Koniecznie trzeba zauważyć wszystkie ich lęki i obawy.

Komisja Wychowania Katolickiego wspiera rodziców, którzy pragną, aby ich dzieci mogły mieć nauczanie lekcji religii w szkole, do której uczęszczają. Zarówno rodzice jak i uczniowie widzą dużą wartość formacyjną tych zajęć i organizacyjnie jest dla nich łatwiej, aby te zajęcia odbywały się w szkole.

Wyrażamy wielką wdzięczność wszystkim osobom zaangażowanym w dzieło lekcji religii w szkole. Dziękujemy władzom oświatowym i dyrekcjom szkoły za troskę, aby nauczanie religii odbywało się w szkole. Dziękujemy nauczycielom religii, którzy ucząc o Bogu, kształtują ważne i potrzebne postawy moralne. Dziękujemy rodzicom, którzy kierując się wiarą oraz posłuszni swojemu sumieniu, posyłają własne dzieci na lekcje religii w szkole.

W imieniu Komisji Wychowania Katolickiego KEP
+ Wojciech Osial   przewodniczący, Warszawa, dnia 13 lutego 2024 r. (źródło: https://katecheza.episkopat.pl/)

/////////////////////////////////////////

Jak informuje Ministerstwo Edukacji Narodowej: https://www.gov.pl/web/edukacja, do konsultacji społecznych oddano nowelizację rozporządzenia MEN w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, których jednym z celów jest zaprzestanie wliczania oceny z religii do średniej ocen.

Swoje stanowisko w sprawie szkolnej lekcji religii można przesłać drogą mailową: kancelaria@men.gov.pl lub pocztą tradycyjną na adres: Ministerstwo Edukacji Narodowej al. Jana Chrystiana Szucha 25, 00-918 Warszawa.

Petycja w obronie szkolnej lekcji religii zorganizowana przez środowisko świeckich katechetów, znajduje się pod poniższym linkiem:

1060. rocznica Chrztu Polski. Od decyzji Mieszka I do bogatej historii Połańca (966-2026)

14 kwietnia to ważna data w polskim kalendarzu państwowym. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił ten dzień Narodowym Świętem Chrztu Polski. Odpowiednia ustawa została przyjęta 22 lutego 2019 roku (Dz.U. 2019 poz. 656). Inicjatywa miała na celu upamiętnienie wydarzenia o ogromnym znaczeniu dla państwa i narodu. Chrzest Polski odbył się najprawdopodobniej 14 kwietnia 966 roku. Wypadała wtedy Wielka Sobota. Taki wybór dnia nie był przypadkowy. W dawnych wiekach ważne chrzty odbywały się właśnie w okresie Świąt Wielkanocnych. Decyzja księcia Mieszka I jest powszechnie uznawana za historyczny początek Państwa Polskiego.

Święto ma przypominać współczesnym o cywilizacyjnej wadze tamtych dni. Chrzest miał absolutnie istotne znaczenie dla rozwoju państwa i społeczeństwa. Zwraca uwagę na chrześcijańskie korzenie naszej kultury i tożsamości. Historycy są zgodni co do wielkiej roli tego wydarzenia. Przed 966 rokiem plemiona zamieszkujące dzisiejszą Polskę wyznawały dawne, pogańskie wierzenia. Oddawano cześć siłom przyrody oraz wielu bogom. Decyzja Mieszka I była aktem o wymiarze religijnym, ale przede wszystkim strategicznym i politycznym.

Narodowe Święto Chrztu Polski i jego znaczenie

Wprowadzenie chrześcijaństwa nie było procesem szybkim ani jednorazowym. Wymagało czasu, cierpliwości i pracy misjonarzy. Książę Mieszko I (ur. 922–945, zm. 992) przyjął chrzest prawdopodobnie na Ostrowie Lednickim. Znaleziono tam relikty potężnych kamiennych budowli. Odkryto między innymi baseny chrzcielne, zwane baptysteriami. Chrzest oznaczał wejście 
państwa Polan do grona chrześcijańskich monarchii Zachodu. Dzięki temu młode państwo zyskało nowych, potężnych sojuszników w Europie. Mieszko I ożenił się w 965 roku z czeską księżniczką Dobrawą (930-977). Strategiczny sojusz umocnił jego władzę w regionie tym samym oddalając także bezpośrednie zagrożenie ze strony potężnego Cesarstwa Niemieckiego.

Mieszko I doskonale wiedział, co robi. Nowa wiara miała zjednoczyć różne plemiona pod jego władzą. Jeden Bóg zastąpił wiele dawnych, lokalnych kultów. Zwiększyło to powagę władcy i całego kraju w Europie. W ten sposób Polska zyskała uznanie Papieża Jana XIII (zm. 972) oraz cesarza Ottona I Wielkiego (912-973). Chrześcijaństwo chroniło nas przed pretekstem przymusowego nawracania przez zachodniego sąsiada. Co więcej, Kościół dawał wielkie wsparcie w rządzeniu państwem. Duchowni znali się na administracji i pomagali w dyplomacji.

Razem z nową wiarą nadeszła do nas zupełnie nowa kultura. Z czasem znaki chrześcijaństwa zastąpiły pogańskie zwyczaje. Nie zawsze szło to jednak łatwo. Misjonarze budowali świątynie i zakładali szkoły. Język łaciński otworzył drzwi do wielkiego świata nauki. Pojawiły się nowe, zachodnie style w budownictwie. Był to styl romański, a później gotycki. Klasztory uczyły rolników nowoczesnych sposobów uprawy ziemi i rzemiosła. Polska na zawsze weszła do kręgu kultury zachodniej Europy.

Połaniec nie brał bezpośredniego udziału w wielkich ceremoniach na dworze Mieszka I. Jednak i tutaj dotarły silne echa chrystianizacji. Misjonarze wyruszali z Gniezna i Poznania w najdalsze zakątki kraju. Zmiany obejmowały powoli całą Małopolskę. Bliski Sandomierz bardzo szybko zyskał na politycznym znaczeniu. Sam Mieszko I miał tam ufundować dwa pierwsze kościoły. Były to świątynie pod wezwaniem świętego Mikołaja i świętego Jana. Wpływy Kościoła docierały też prosto do Połańca. Najwcześniejszym śladem tych przemian był kościół świętej Katarzyny. Powstawały nowe struktury i parafie. Życie mieszkańców zmieniało się nie do poznania. Porzucano dawne wierzenia na rzecz nowych zasad i wartości. Chrzest z 966 roku był przełomem, który krok po kroku odmienił codzienność każdego mieszkańca.

Przemiany kulturowe i powolne kroki nowej wiary

Przyjęcie nowej religii całkowicie zmieniło życie mieszkańców polskich ziem. Księża i zakonnicy uczyli pisać i czytać. Wprowadzali nowe, zachodnie techniki rolnicze oraz rzemieślnicze. Proces trwał jednak bardzo długo i napotykał opór. Dawne wierzenia były silnie zakorzenione w świadomości prostego ludu.

Na terenach dzisiejszej Sandomierszczyzny chrystianizacja postępowała wyjątkowo powoli. Z pierwszych stu lat po chrzcie Mieszka I zachowało się niewiele śladów nowej wiary w tym regionie. W grobach z XI i XII wieku archeolodzy wciąż znajdują liczne przedmioty związane z dawną magią. Są tam skorupki jajek czy kamienne pisanki. W samym Sandomierzu na cmentarzysku na Wzgórzu Staromiejskim odkryto srebrną katorgę. Znaleziono tam również półksiężycowatą zawieszkę zwaną lunulą. Są to bezsporne dowody na silne przywiązanie miejscowej ludności do pogańskich tradycji. Najstarszym chrześcijańskim zabytkiem z okolic Opatowa jest dopiero zawieszka w kształcie krzyża jerozolimskiego z XII lub XIII wieku. Czytelników bardziej zainteresowanych tym okresem odsyłamy do pracy dr. Marka Florka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie pt. „Recepcja chrześcijaństwa w okolicach Opatowa i Sandomierza w świetle źródeł archeologicznych” (czytaj).

Mimo początkowych trudności nowa wiara docierała do najdalszych zakątków państwa Piastów. Z czasem w ważnych ośrodkach administracyjnych i handlowych powstawały pierwsze drewniane świątynie. Takim właśnie miejscem był nasz Połaniec, którego historia jest nierozerwalnie związana z procesem budowy państwa polskiego i szerzeniem się chrześcijaństwa na południu kraju.

Połaniec u zarania państwowości

Historia Połańca i jego okolic sięga czasów dalekiej przeszłości. Tereny te w epoce przedpiastowskiej zamieszkiwało potężne plemię Wiślan. Ludność zawsze szukała bezpiecznych i dogodnych miejsc do życia. Osady najczęściej powstawały w pobliżu rzek. Pierwotny Połaniec usytuowany był w zakolu rzeki Czarnej. Znajdował się blisko jej ujścia do wielkiej rzeki Wisły. Miejsce to miało formę kępy wznoszącej się ponad podmokły teren zalewowy obu rzek.

Archeolodzy z Krakowa uważają, że najstarszy, przedhistoryczny gród połaniecki znajdował się tuż nad brzegiem Wisły. Rzeka ta miała jednak niszczącą i potężną siłę. Fale Wisły stale podmywały wysokie zbocze. W najdawniejszych dziejach pierwszy gród po prostu runął do rwącej rzeki. Z tego powodu kolejne pokolenia budowały swoje osady nieco dalej od niebezpiecznego nurtu. Osiedla miejskie we wczesnym średniowieczu powstawały powoli. Nie tworzono ich w jednym, szybkim akcie osiedleniowym. Był to zawsze długi proces historyczny. Wokół głównego grodu stopniowo wyrastało tzw. podgrodzie. Mieszkali tam rzemieślnicy oraz kupcy. Teren podgrodzia w starym Połańcu był jednak bardzo mały. Zajmował zaledwie około 9 arów powierzchni (900 m²). Brakowało tam miejsca na swobodną rozbudowę domostw. Dlatego też nowe chaty stawiano na południe od grodu. Były one oddzielone od lądu głęboką fosą. Nad fosą znajdował się zwodzony most, który zapewniał mieszkańcom bezpieczeństwo.

Domy wczesnośredniowiecznego Połańca były bardzo proste i skromne. Ludzie mieszkali w małych półziemiankach. Ich wymiary wynosiły zazwyczaj zaledwie 4 na 4 metry. Budowano też kurne chaty i drewniane klecie (drewniane szopy lub komórki) kryte słomą lub trzciną. Domy stały nieregularnie obok siebie. Pomiędzy nimi wiły się bardzo wąskie uliczki. Drogi te wykładano drewnem lub wiązkami faszyny. Pełniły one jednocześnie funkcję rynsztoków odprowadzających brudną wodę i nieczystości.

Gród kasztelański nad rzeką Czarną

W połowie XI wieku w Połańcu wzniesiono nowy, potężny gród obronny. Funkcjonował on nieprzerwanie aż do połowy XIII wieku. Obiekt miał kształt wydłużonego owalu. Został zorientowany z północnego zachodu na południowy wschód. Jego wymiary wewnętrzne wynosiły 105 na 70 metrów. Otaczał go wał ochronny o szerokości aż 10 metrów. Gród pełnił ważne funkcje obronne, administracyjne i sądowe. Był to oficjalny ośrodek kasztelański. Władca państwa polskiego często podróżował po swoim rozległym terytorium. Zatrzymywał się w grodach, aby sprawować bezpośrednią władzę i sądzić poddanych. Połaniec był bardzo ważnym punktem na jego trasie. Kasztelania dbała o porządek na podległym terenie. Zbrojne ramię kasztelana zapewniało tzw. mir targowy. Chroniło ono kupców i surowo karało wszystkich, którzy zakłócali spokój podczas handlu.

W grodzie systematycznie zbierano daniny od lokalnej ludności. Prawa te wynikały bezpośrednio z prawa książęcego, zwanego po łacinie ius ducale. Początkowo opłaty uiszczano w produktach rolnych, miodzie i skórach. Zbiory konsumowała miejscowa załoga rycerska oraz książę i jego liczny dwór podczas wizyt. Z czasem wprowadzono również opłaty targowe uiszczane w pieniądzu. Zyski trafiały bezpośrednio do skarbca księcia na mocy prawa ius forense. Handlujący cieszyli się natomiast przywilejem rynku, czyli privilegium fori.

Połaniec rozwijał się błyskawicznie dzięki doskonałemu położeniu geograficznemu. Leżał na skrzyżowaniu naturalnych szlaków wodnych Wisły, Wisłoki i Czarnej. Tędy przebiegała również stara droga lądowa. Łączyła państwa Europy Zachodniej, południowe Niemcy i Pragę z Krakowem i Sandomierzem. Dalej szlak prowadził na wschód do Kijowa i Włodzimierza Wołyńskiego na Rusi. Mieszkańcy grodu i podgrodzia uczestniczyli w wielkim handlu. Rolnicy chętnie wymieniali tu żywność na cenne produkty leśne. Handlowano skórami zwierząt, ciepłymi futrami, woskiem i słodkim miodem. W najdawniejszych czasach skóry pełniły nawet funkcję pieniądza zastępczego. Stopniowo jednak handel oparty na wymianie towar za towar ustępował miejsca transakcjom za pomocą srebrnych monet.

O szerokich kontaktach z dalekim światem świadczą liczne znaleziska archeologiczne. W Połańcu wykopano przedmioty pochodzące z Rusi Kijowskiej i Wołynia. Były to gliniane przęśliki owruckie, osełki oraz ozdobne sprzączki lirowate. Niezwykłym odkryciem, dokonanym w 9 listopada 1968 roku, był skarb monet rzymskich. Dwóch mieszkańców Połańca, Mieczysław Marczewski i Władysław Kłosiński, przy pracach nad umocnieniem wału ochronnego przy rzece Wschodniej, odkryło skarb zawierający 148 denarów rzymskich. Monety pochodziły jeszcze z czasów późnej Republiki i cesarza Augusta Oktawiana, czyli z V wieku po Chrystusie. Dowodzi to bardzo wczesnego gromadzenia kruszców i handlu na tym nadwiślańskim terenie.

Kościół św. Katarzyny na Winnej Górze

Wraz z rozwojem grodu i postępującą chrystianizacją państwa polskiego, w Połańcu powstała pierwsza świątynia. Wczesne osady często rosły w miejscach pełniących ważną rolę religijną. Najdawniejszym miejscem kultu chrześcijańskiego w miasteczku był drewniany kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, Panny i Męczenniczki. Został wybudowany na szczycie wzniesienia zwanego Winną Górą. Lokalna tradycja historyczna łączy powstanie tego kościoła z osobą pierwszego króla Polski, Bolesława Chrobrego (967-1025). Świątynia miała powstać około 1000 roku. Był to czas wielkiego zjazdu gnieźnieńskiego i umacniania struktur kościelnych w Polsce. Nie ma jednak na to twardych dowodów pisanych z tamtego okresu. Pierwsza w pełni udokumentowana wzmianka o istnieniu kościoła św. Katarzyny pochodzi dopiero z 1191 roku.

W 1191 roku książę krakowsko-sandomierski Kazimierz Sprawiedliwy (1138-1194) włączył kaplicę połaniecką do uposażenia nowej kolegiaty w Sandomierzu. Przekazał kościółek pod opiekę i nadzór sandomierskich duchownych. Głównym patronem parafii połanieckiej został proboszcz z Sandomierza. Pierwotna parafia była bardzo bogata. Posiadała własne ziemie nadane przez władcę. Należała do niej na przykład cała wieś Zaduszniki, leżąca na prawym brzegu Wisły.

Kościół św. Katarzyny służył mieszkańcom przez wiele stuleci. Ludność przyjeżdżająca na połaniecki targ mogła tam słuchać kazań i stopniowo poznawać nową wiarę. Zrozumienie zasad religii chrześcijańskiej było początkowo trudne dla prostych ludzi. Obce pochodzenie wielu pierwszych misjonarzy stanowiło barierę językową. Z biegiem czasu chrześcijaństwo jednak na stałe zakorzeniło się w sercach mieszkańców. Święta Katarzyna Aleksandryjska stała się patronką lokalnych filozofów, rzemieślników i młynarzy.

Świątynia na Winnej Górze straciła swoje główne znaczenie parafialne w połowie XIV wieku. W 1350 roku król Kazimierz Wielki (1310-1370) przeniósł miasto w zupełnie nowe miejsce. W dolinie rzeki Czarnej stanął nowy kościół pod wezwaniem św. Marcina Biskupa. Dawny kościół świętej Katarzyny stał się jedynie kaplicą cmentarną. Funkcjonował jeszcze długo, służąc wiernym z prawego brzegu Wisły. Z czasem budynek zaczął chylić się ku upadkowi. W 1786 roku był już w stanie całkowitej ruiny i został ostatecznie rozebrany. Dziś na historycznej Winnej Górze stoi pamiątkowy krzyż z kamieniem i tablicą, a jedna z ulic Połańca nosi imię świętej Katarzyny.

Trudny wiek XIII i najazdy tatarskie

Wiek XIII przyniósł Połańcowi i okolicznym ziemiom wiele cierpień. Polska, rozbita na małe dzielnice po testamencie Bolesława Krzywoustego (1086-1138), była słaba politycznie i militarnie. Wykorzystali to Mongołowie, zwani w Europie potocznie Tatarami. W 1241 roku miał miejsce pierwszy, potężny najazd tatarski na polskie ziemie. Był wielkim dramatem dla całego kraju. Atak miał charakter wojskowego uderzenia pomocniczego. Głównym celem wielkiej armii Mongołów były Węgry. Chodziło im o to, aby polski książę Bolesław Wstydliwy (1226-1279) nie mógł zbrojnie pomóc swojemu teściowi, królowi węgierskiemu Beli IV (1206-1270).

Mongołowie po zdobyciu Kijowa ruszyli na zachód. Zimą 1241 roku wkroczyli na ziemię sandomierską. Szlak ich brutalnej grabieży prowadził prosto przez Połaniec. Po spaleniu Sandomierza, oddziały tatarskie dotarły do wsi Tursko Wielkie. Miejscowość leży bardzo blisko Połańca. Tatarzy rozłożyli tam swój obóz i odpoczywali z zagrabionymi łupami. 13 lutego 1241 roku doszło do słynnej w historii bitwy pod Turskiem. Wypadała wtedy Środa Popielcowa, rozpoczynająca Wielki Post. Wojewoda krakowski Włodzimierz zebrał wokół siebie część polskiego rycerstwa. Zaatakował niespodziewanie odpoczywających Mongołów. Początkowo Polacy odnieśli wspaniały sukces. Zaskoczeni Tatarzy ponieśli duże straty. Polskie rycerstwo zdobyło nawet wrogi obóz i uwolniło część jeńców.

Niestety, polscy rycerze zgubili czujność. Rzucili się natychmiast do dzielenia bogatych łupów w obozie. Wtedy Tatarzy uporządkowali swoje szyki i uderzyli ponownie ze zdwojoną siłą. Zastosowali swoją ulubioną, wschodnią taktykę pozorowanego odwrotu. Udali paniczną ucieczkę, a potem zawrócili, okrążyli przeciwnika i zasypali go gradem strzał. Polskie rycerstwo, walczące w ciężkich zbrojach i zwartych szykach, zupełnie nie znało takich metod walki. Bitwa szybko zamieniła się w rzeź i zakończyła wielką klęską Polaków.

Mimo ostatecznego zwycięstwa, Mongołowie przestraszyli się oporu polskich sił. Nie podjęli pościgu. Zaczęli uciekać w stronę Zawichostu i Sieciechowa. Zostawiali po drodze swoich rannych i umierających towarzyszy. Ukryli się w lasach zwanych Strzemech. Gród w Połańcu prawdopodobnie uniknął wtedy całkowitej zagłady i oblężenia. Badania archeologiczne pokazują jednak, że gród płonął w swojej historii dwukrotnie. Ostateczny jego koniec nastąpił w połowie XIII wieku. Mogło to mieć bezpośredni związek z kolejnym, jeszcze straszniejszym najazdem tatarskim z lat 1259-1260, który doszczętnie zniszczył całą Małopolskę.

Królewskie przywileje fundamentem rozwoju miasta
Po wielkich zniszczeniach tatarskich należało szybko odbudować wyludniony kraj. Książę krakowsko-sandomierski Bolesław Wstydliwy aktywnie wspierał rozwój osad. Wydawał liczne dokumenty lokacyjne i korzystne przywileje. W 1264 roku Połaniec otrzymał bardzo ważny dokument prawny. Nie był to akt tworzący nowe miasto na tak zwanym “surowym korzeniu”, a prawne usankcjonowanie i rozszerzenie dotychczasowych wolności miejskich. Połaniec był już wtedy prężną osadą o charakterze miejskim.

Dokument został wystawiony 18 lipca 1264 roku. Książę przebywał wtedy na zamku myśliwskim w Osieku, gdzie odpoczywał po polowaniach. Akt uroczyście spisano w języku łacińskim. Rozpoczynał się on od wzniosłych słów “W Imię Pańskie”. Odbiorcą tego przywileju był wójt Mikołaj, syn rycerza Bartłomieja. Książę nadał mu bardzo liczne prawa. Wójt otrzymał wyłączną wolność budowy młynów na rzece Czarnej. Zyskał też prawo łowienia ryb i budowy zapór na rzece Wiśle.

Z kolei mieszczanie połanieccy otrzymali wolny dostęp do rozległych lasów książęcych w lesie szczeckim. Mogli tam bez przeszkód wypasać bydło i nierogaciznę. Mogli zbierać grzyby, owoce leśne oraz wycinać drewno na budowę domów i opał. Natomiast kupcy z Połańca otrzymali niesamowicie cenny przywilej handlowy. Całkowicie zwolniono ich z opłacania ceł lądowych i wodnych na terytorium całego księstwa krakowsko-sandomierskiego. Mogli swobodnie podróżować ze swoimi towarami. Dokument wprost wspominał o kupieckich wyprawach na odległą Ruś z polskim suknem.

Kolejny ważny dokument dla Połańca wydał król Władysław Łokietek (1261-1333). Miało to miejsce 16 stycznia 1321 roku w Sandomierzu. Odbiorcą był wierny królowi rycerz i wójt połaniecki Maciej syn lub wnuk Mikołaja. Król szczodrze nagrodził go za oddane usługi i lojalność w walce z buntem wójta Alberta w Krakowie. Wójt otrzymał prawo lokowania i zakładania nowych wsi na prawie niemieckim na swoich rozległych terytoriach. Dokument pozwalał na dynamiczny rozwój osadnictwa wokół Połańca. Dziedziczni wójtowie lokowali wtedy między innymi potężną wieś Rudniki oraz leśną osadę Szczekę.

Nowy Połaniec króla Kazimierza Wielkiego

W połowie XIV wieku nastąpiła wielka zmiana w układzie urbanistycznym miasta. Król Kazimierz Wielki zdecydował o całkowitym przeniesieniu Połańca. Miasto zostało przesunięte z wysokiego, niebezpiecznego brzegu Wisły w cichą i spokojną dolinę rzeki Czarnej. Zmiana nastąpiła prawdopodobnie około 1350 roku. Stare miejsce było stale narażone na obsunięcia ziemi i niszczące działanie wiślanych powodzi. Połaniec nad Wisłą zamienił się z czasem w przedmieście zwane Winnicą. W nowym centrum lokacyjnym wytyczono piękny, duży rynek. Miał on formę nieregularnego prostokąta. Jego wymiary wynosiły 185 metrów długości na 82,5 metra szerokości. Ten lekko pochyły kształt był wynikiem niekorzystnej budowy geologicznej terenu. Z płytkich warstw ziemi wypływała woda zaskórna, która omywała rynek strumieniem. Od rynku promieniście rozchodziły się nowe ulice. Zabudowa miasta wciąż była całkowicie drewniana, co w przyszłości stanie się przyczyną wielu tragedii. 

Miasto leżało na najważniejszej trasie dyplomatycznej z Krakowa do Sandomierza tzw. drodze królewskiej. Tędy bardzo często podróżowali polscy królowie i książęta. Władcy zatrzymywali się w Połańcu na odpoczynek i posiłki. W sierpniu 1374 roku przebywała tu królowa Elżbieta, matka Ludwika Węgierskiego (1326-1382). Jesienią, dokładnie 25 października 1389 roku, nocowała w miasteczku słynna królowa Jadwiga Andegaweńska (1373-1399). Przejeżdżał tędy także król Władysław Jagiełło (1362-1434) w drodze do Nowego Korczyna. Połaniec był więc świadkiem wielkich, historycznych wydarzeń.

Wraz z przeniesieniem miasta, król Kazimierz Wielki ufundował nową świątynię. W dolinie rzeki Czarnej, niedaleko drewnianego mostu, stanął kościół pw. św. Marcina Biskupa. Nowa świątynia stała się głównym miejscem kultu religijnego w Połańcu. Posiadała obszerną plebanię, dom organisty oraz szkołę parafialną. Zbudowanie nowego kościoła było dowodem troski króla o rozwój miast królewskich. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana po licznych pożarach. W 1562 roku ogień doszczętnie zniszczył pierwszy budynek. Kilka lat później, dzięki wsparciu króla Zygmunta Augusta, w latach 1567-1572 wybudowano nowy kościół. Powstał on z potężnych bali drewna modrzewiowego i dębowego. Jego uroczysta konsekracja miała miejsce w 1633 roku. Do kościoła przylegała piękna, murowana kaplica w stylu barokowym, ufundowana w XVII lub XVIII wieku przez Stanisława Szembeka, chorążego sandomierskiego.

Wokół kościoła toczyło się całe życie duchowe i edukacyjne miasta. Działała tu szkoła parafialna. Uczono w niej ministrantów, prowadzono chór i kształcono młodzież. Przy parafii istniał również szpital. Był to przytułek dla najuboższych i starców, ufundowany przez magistrat miejski w 1607 roku. Szpital posiadał własny, mały kościółek pw. Świętego Ducha, rozebrany w późniejszych wiekach.

Jagiellonowie, wielkie długi i dominium rytwiańskie

Okres panowania pierwszych Jagiellonów przyniósł miastu nieoczekiwane kłopoty prawne i finansowe. Królowie prowadzili aktywną politykę zagraniczną i potrzebowali ogromnych sum pieniędzy na prowadzenie wojen. Władcy zaciągali wielkie długi u bogatych rodów magnackich. Starostwo sandomierskie, w skład którego wchodził królewski Połaniec, bardzo często trafiało w ręce prywatne jako finansowy zastaw.

W 1442 roku młody król Władysław Warneńczyk (1424-1444) pilnie poszukiwał gotówki na zbrojną wyprawę przeciwko Turkom. Węgierski skarbiec świecił pustkami. Król pożyczył ogromną sumę 2700 grzywien od polskiego magnata Dersława z Rytwian (1414-1478). Dersław pochodził z potężnego rodu Jastrzębców. W ramach zabezpieczenia długu król zastawił miasto Połaniec oraz sąsiedni Osiek. Od tego momentu to magnat pobierał wszystkie podatki z miasta. Król zachował dla siebie jedynie prawo do jednego dnia tak zwanej stacji, czyli darmowej gościny w roku.

Długi te przechodziły z ojca na syna na kolejnych władców Polski. Król Kazimierz Jagiellończyk (1427-1492) również musiał sprzedawać prawa do Połańca bratu Dersława, Janowi Rytwiańskiemu (1422-1478). Na skutek tych prywatnych machinacji ziemie miejskie drastycznie się kurczyły. Potężne wsie założone w XIV wieku przez dawnych wójtów połanieckich, takie jak Rudniki czy leśna Szczeka, przeszły bezpowrotnie na własność magnatów z Rytwian. Zubożali mieszczanie stracili swoje dawne lasy, darmowe drewno opałowe i obszerne pastwiska. Sprawy te próbowano uregulować na sejmach egzekucyjnych, ale silna szlachta broniła swoich interesów. Częściowy porządek prawny przywrócono dopiero za panowania stanowczego Zygmunta Starego (1467-1548) w XVI wieku.

Złoty wiek Połańca i upadek miasta

Pomimo utraty części historycznych ziem, w XVI wieku Połaniec przeżywał ogromne ożywienie gospodarcze. W całej Europie wzrósł popyt na polskie zboże. Rzeka Wisła stała się główną, bezcłową autostradą handlową Rzeczypospolitej. Prowadziła ona wprost do portu w Gdańsku. Zamożni kupcy z Połańca niezwykle aktywnie uczestniczyli w spławie towarów. Wożono na specjalnych szkutach setki ton zboża, złocisty wosk, beczki miodu i cenne drewno budulcowe. Szkuty były statkami o płaskim dnie, co pozwalało im żeglować po kapryśnych, piaszczystych rzekach.

Bardzo ważnym towarem eksportowym był również potaż i popiół drzewny. Potaż był zanieczyszczoną postacią węglanu potasu, którą dawniej pozyskiwano w rzemieślniczy sposób z popiołu drzewnego. Był niezbędny do funkcjonowania przemysłu w XVI-XVIII w. Wykorzystywano go do hutnictwa szkła, produkcji mydła, włókiennictwa czy rolnictwa. Rzeczpospolita Obojga Narodów, do czasu wynalezienia metod syntetycznych, przez kilka wieków była jednym z największych producentów i eksporterów potażu na świecie. W 1537 roku przez wrocławską komorę celną przewieziono z samego Połańca na Śląsk i do Niemiec aż 510 łasztów popiołu 1100–1150 ton. Była to gigantyczna ilość. Popiół był pilnie potrzebny w zachodnim przemyśle tekstylnym i szklarskim. Szklarstwo potrzebowało go jako tzw. topnika, natomiast w przemyśle tekstylnym z popiołu wyrabiano ług. Z Połańca wywożono więcej popiołu niż z potężnego Sandomierza.

W mieście organizowano też wielkie, cykliczne jarmarki. Sprzedawano na nich opasłe woły pędzone długimi szlakami z Mołdawii, Wołynia i Ukrainy. Zwierzęta trafiały następnie na rynki niemieckie. W 1582 roku przez komorę celną w śląskim Brzegu przepędzono z Połańca aż 823 woły. W 1602 roku w Połańcu stały już 322 domy. Działało tu aż 267 mistrzów rzemieślniczych. Miasto tętniło życiem, a zamożność jego obywateli stale rosła. Był to prawdziwy, historyczny szczyt rozwoju grodu w epoce staropolskiej.

Jednakże szybki rozwój miasta regularnie zakłócały tragiczne w skutkach nieszczęścia. Ciasna, drewniana zabudowa oraz dachy kryte łatwopalną słomą były niezwykle podatne na ogień. W 1526 roku wybuchł wielki pożar, który doszczętnie strawił jedną trzecią całego miasta. Król Zygmunt I Stary (1467-1548), widząc nędzę mieszkańców, zwolnił pogorzelców z ciężkich podatków na osiem lat. Ustanowił też nowe, zyskowne jarmarki, aby pobudzić lokalny handel.

W 1562 roku wybuchł kolejny, jeszcze bardziej tragiczny pożar. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie pędzony wiatrem. Spłonęły wtedy 154 domy, co stanowiło ponad połowę wszystkich budynków w mieście. Ogień zniszczył piękny, drewniany kościół świętego Marcina oraz wiele dokumentów z archiwum. Dobry król Zygmunt II August (1520-1572) ponownie pośpieszył miastu z pomocą. Zwolnił poszkodowanych mieszkańców z wszelkich danin państwowych. W latach 1567-1572 wspólnym wysiłkiem odbudowano kościół parafialny. Zrekonstruowano ulice. Mimo tych dotkliwych ciosów, przedsiębiorczy mieszczanie zawsze potrafili podnieść swoje miasto z popiołów jak mityczny Feniks.

Wiek XVII przyniósł całkowite załamanie pomyślności państwa polskiego i samego Połańca. W 1606 roku wybuchł zbrojny bunt szlachty, znany w historii jako rokosz sandomierski lub rokosz Zebrzydowskiego. Część magnatów podniosła broń przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie (1566-1632), oskarżając go o dążenie do władzy absolutnej. Wojska rokoszan rozlały się szeroką falą po całej Sandomierszczyźnie. Zamiast walczyć, zajęły się bezwzględnym grabieniem bogatych majątków królewskich.

Połaniec, jako bezbronne miasto królewskie, padł ofiarą okrutnego rabunku. Złodziejskie oddziały zabrały z miasta tysiące snopów zboża. Rejestry królewskich lustratorów z 1606 roku podają szokujące liczby strat: zrabowano 2388 kup zboża, 632 korce ziarna, 252 woły, 263 świnie i 64 owce. Rozzuchwaleni żołnierze niszczyli pszczele ule, kradli gotówkę (aż 1723 złote polskie) i rozbijali dębowe skrzynie w mieszczańskich domach. Co gorsza, brutalnie bili i torturowali niewinnych mieszkańców. Rewizorzy królewscy opisali potem ten teren jako doszczętnie zrujnowany. Ludzie nie mieli co jeść ani co posiać na wiosnę. Byli zmuszeni sprzedawać ostatnie krowy, aby kupić bochenek chleba. Kilka lat później liczba rzemieślników w mieście spadła drastycznie z 267 osób do zaledwie 44. Wielu ludzi zmarło z głodu, inni uciekli do prywatnych majątków magnackich, szukając tam jakiejkolwiek opieki. Połaniec bezpowrotnie stracił swój miejski blask i stał się małym, biednym miasteczkiem rolniczym.

Potop szwedzki, najazd Rakoczego i Uniwersał Tadeusza Kościuszki

Kolejne dekady XVII wieku przyniosły nowe, apokaliptyczne plagi. Najpierw wybuchło powstanie Chmielnickiego (1648 r.), po którym przez Polskę przeszły fale morderczych epidemii cholery. Potem nastąpiły katastrofalne powodzie Wisły, które niszczyły zbiory. Prawdziwy cios przyszedł jednak z zewnątrz. W 1655 roku do Polski wkroczyli Szwedzi, rozpoczynając niszczycielski “Potop”. Dwa lata później, w 1657 roku, od południa uderzył książę Siedmiogrodu, Jerzy Rakoczy (1621-1660).

Wojska Rakoczego maszerowały przez Sandomierszczyznę, zostawiając za sobą stosy trupów i dymiące zgliszcza. Połaniec został ponownie ograbiony i spalony w 75 procentach. W pogoni za okrutnym najeźdźcą do Połańca dotarł jeden z najwybitniejszych polskich dowódców, Stefan Czarniecki (1599-1655). 5 lipca 1657 roku założył potężny, wojskowy obóz pod zrujnowanym miastem. Połączył tu swoje siły z wojskami Aleksandra Połubińskiego i Tatarami. Zgromadził 10 tysięcy żołnierzy.

Z połanieckiego obozu Stefan Czarniecki pisał uniwersały do ludności cywilnej z wezwaniem do walki partyzanckiej. Zachęcał chłopów do chwytania za kosy i siekiery przeciwko wrogom. Niestety, po wcześniejszych wielkich wojnach miasto niemal przestało istnieć. Lustracja z 1674 roku wykazała, że w Połańcu mieszkało zaledwie 438 osób. Zrujnowani mieszczanie w akcie totalnej desperacji musieli nawet sprzedawać miejskie pastwiska. Pieniądze szły na opłacenie wojsk pancernych, które zimowały w mieście i żądały tak zwanej hiberny, czyli utrzymania.

Najważniejszym i najjaśniejszym wydarzeniem schyłku wolnej Rzeczypospolitej była Insurekcja w 1794 roku. Na czele wielkiego, narodowego powstania stanął generał Tadeusz Kościuszko (1746-1817). Po wspaniałym, historycznym zwycięstwie krakowskich kosynierów pod Racławicami, polskie wojska ruszyły powoli na wschód. Na początku maja 1794 roku Kościuszko dotarł do Połańca. Rozbił tu warowny obóz wojskowy. Naturalne warunki terenu, strome skarpy wokół miasta oraz meandry rzeki Czarnej, bardzo pomagały w organizacji obrony przed Rosjanami.

Przez kilkanaście dni zmęczeni żołnierze i cywilni mieszkańcy Połańca budowali ziemne szańce. Sypali reduty i przygotowywali bezpieczne stanowiska dla armat. W obozie połanieckim wydarzyło się jednak coś znacznie ważniejszego niż same przygotowania do bitwy. Dnia 7 maja 1794 roku Tadeusz Kościuszko ogłosił w tym miejscu słynny na całą Europę Uniwersał Połaniecki. Ten przełomowy dokument prawny znosił osobiste poddaństwo chłopów. Zapewniał im opiekę rządu państwowego i obniżał wymiar pańszczyzny. Był aktem o charakterze na wskroś rewolucyjnym i niezwykle postępowym. Kościuszko chciał w ten sposób zachęcić najbiedniejsze masy chłopskie do masowej walki o wolność ojczyzny. Uniwersał Połaniecki na zawsze wpisał nazwę miasta złotymi zgłoskami do podręczników polskiej i europejskiej historii. Niestety, mimo wielkiego heroizmu, powstanie po kilku miesiącach upadło. Zaborcy dokonali trzeciego rozbioru, a Polska na 123 lata zniknęła z politycznej mapy Europy.

Utrata praw miejskich i wielki pożar w 1889 roku

Pod surowymi, carskimi zaborami Połaniec powoli tracił swoje znaczenie. Zubożała ludność zajmowała się głównie drobnym rolnictwem i lokalnym rzemiosłem. Miasto było wciąż niszczone przez kolejne pożary. W 1869 roku nadszedł ostateczny cios administracyjny. Władze carskie, w ramach masowych represji po upadku powstania styczniowego, odebrały Połańcowi prawa miejskie. Zrobiono to na mocy specjalnego ukazu. Miasto z ponad 600-letnią, dumną historią, dawnymi królewskimi przywilejami i pieczęciami, stało się w świetle prawa zwykłą osadą wiejską.

Kolejna straszliwa tragedia nadeszła 12 czerwca 1889 roku. W środku upalnego dnia wybuchł gigantyczny pożar. Porywisty wiatr błyskawicznie przenosił ogień z jednego słomianego dachu na drugi. Płonęły całe drewniane ulice. Niestety, ogień przeskoczył przez rzekę Czarną i dotarł do historycznego kościoła świętego Marcina. Świątynia, która z dumą stała w tym miejscu przez ponad 300 lat, spłonęła całkowicie, zamieniając się w popiół. Spaliło się jej cenne wyposażenie w postaci zabytkowych ołtarzy, starych ksiąg metrykalnych i bezcennych kronik dokumentujących przeszłość miasta.

Nasi przodkowie przyzwyczajeni do podnoszenia się z upadku, po raz kolejny nie poddali się rozpaczy. Natychmiast rozpoczęto zbiórkę funduszy. W latach 1890-1899, dzięki ogromnemu wysiłkowi i ofiarności całej lokalnej społeczności, wybudowano nowy, wspaniały murowany kościół. Ze starej świątyni ocalała jedynie przylegająca do niej murowana kaplica ufundowana przez Stanisława Szembeka. Nowy kościół stał się symbolem trwałości i siły wiary mieszkańców.

Dziedzictwo chrztu a lokalna tożsamość

Patrząc dzisiaj na historię Połańca i zderzając ją z losami całej Rzeczypospolitej można doskonale zrozumieć głęboki sens ustanowienia Narodowego Święta Chrztu Polski. Dzień 14 kwietnia 966 roku, uznany jako oficjalna data Chrztu Polski, to nie jest zwykła pusta data w szkolnym podręczniku do historii. Historyczna decyzja Mieszka I zapoczątkowała wielkie procesy, które przez tysiąc lat budowały polskie miasta i wsie. Dzięki temu chrześcijaństwo i zachodnia kultura kształtowały lokalne społeczności, ich system wartości oraz architekturę.

W momencie przyjęcia chrztu Polska na zawsze dołączyła do cywilizacji Europy Zachodniej. Powstały w ten sposób ramy państwa prawa. Zbudowano pierwsze misyjne kościoły, jak ten skromny budynek pod wezwaniem świętej Katarzyny na połanieckiej Winnej Górze. Została wprowadzona łacina, edukacja i nowe, europejskie prawa. Stworzono prężne działające rynki i silne miasta. Kształtowano wreszcie unikalną tożsamość kulturową, która pozwalała narodowi przetrwać najgorsze chwile.

Tożsamość ta przetrwała wszystko. Przetrwała okrutne najazdy mongolskie, szwedzki potop, niszczycielskie pożary i brutalne carskie zabory. Połańczanie, podobnie jak obywatele innych starych, polskich miast, przez całe wieki uparcie bronili swojej religii i kultury. Święto Chrztu Polski jest doskonałą okazją do zadumy i refleksji nad tą trudną, ale piękną drogą. Pozwala docenić ogromny wysiłek setek minionych pokoleń, dzięki którym żyjemy. Przypomina nam również, że fundamenty założone w 966 roku przez księcia Mieszka I są niezwykle silne i trwałe. Utrzymały nasz naród oraz nasze małe ojczyzny przy życiu, pozwalając tym samym na nieustanne odradzanie się po historycznych burzach.

Źródło: Łukasz Orłowski

FILM "NAJŚWIĘTSZE SERCE" w kinach całej Polski Radio Warszawa

https://radiowarszawa.com.pl/podcasty/przystanek-parafia?e=66

Film grają w WARSZAWIEW KINACH ,.Naiświetsze serce | Kup bilety w Cinema City Obejrzyj Najświetsze serce zwiastun i kup Najświętsze serce bilety online. .. Warszawa -Arkadia; Warszawa - Bemowo godz 12.30 ; Warszawa - Biatoteka Galeria Północna. "Najświętsze Serce" to filmowa opowieść o samej istocie wiary chrześcijańskiej, o miłości Boga, który tak ukochał każdego człowieka, że pozwolił przebić swoje Serce na krzyżu. Bohaterowie filmu w swoich świadectwach uosabiają największe problemy współczesnego świata: samotność, zmęczenie, brak sensu życia.Film trwa 1 godz 30 minut

Zaledwie tydzień po premierze film „Najświętsze Serce” stał się jednym z największych frekwencyjnych sukcesów religijnych produkcji ostatnich lat w Polsce. Film obejrzało już prawie 80 tysięcy widzów, a sam pierwszy tydzień dystrybucji, jak podkreśla polski dystrybutor, przerósł najśmielsze oczekiwania.

fot. Rafael Film

– Ten film udowadnia, że tęsknimy za Bogiem, za Jego miłością – mówi Przemysław Wręźlewicz z Rafael Film. – Weekend premiery był bardzo udany, natomiast pierwszy tydzień dystrybucji przerósł nasze marzenia. „Najświętsze serce” obejrzało 40 tysięcy widzów w zaledwie cztery dni – podkreśla.

Poruszające świadectwa i język serca

O sile filmu mówią nie tylko liczby, ale także reakcje widzów i zaproszonych gości. Ks. prof. Robert Skrzypczak zwraca uwagę na autentyczność świadectw pokazanych w produkcji.

– Najbardziej przemawiały do mnie oczy tych ludzi, którzy mówili o swoim spotkaniu z Chrystusem. Jeśli ktoś ma serce ożywione, widać to w jego sposobie życia, w sposobie mówienia. Film znalazł język, by wejść w tajemnicę cierpienia człowieka i odpowiedzieć na pytanie o miłość Boga – zaznacza kapłan.

Podczas premiery głos zabrał także biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Rafał Markowski. – To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – miłości niebywałej, szalonej, a jednocześnie domagającej się odpowiedzi – mówił.

„To film Jezusa”

Twórcy filmu, Sabrina i Steven Gunnell, podkreślają, że sukces produkcji nie jest przypadkowy. Ich zdaniem świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje dziś przypomnienia o Bożej miłości.

– Patrzyliśmy na świat coraz bardziej brutalny, zagubiony i rozdarty przemocą. Zrozumieliśmy, że orędzie Najświętszego Serca przychodzi dokładnie na ten moment, aby obudzić nadzieję – mówią. – Świat jest spragniony prawdziwej miłości. To film Jezusa – to On tutaj działa, my jesteśmy tylko narzędziami. Widzimy cuda każdego dnia, odkąd pojawił się ten film.Twórcy zwracają uwagę, że kino może stać się przestrzenią ewangelizacji. – Trudno zaprosić kogoś na czuwanie czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. „Najświętsze Serce” jest narzędziem misji – mówią, podkreślając, że żyjemy dziś w czasach misyjnych.

Kino pełne nadziei

Frekwencyjny sukces pokazuje, że polscy widzowie szukają w kinie treści głębokich, duchowych i niosących nadzieję. „Najświętsze Serce” porusza, inspiruje i staje się dla wielu początkiem osobistej refleksji. Film został objęty przez przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Tadeusza Wojdę SAC patronatem honorowym KEP.

Film wciąż można oglądać w kinach w całej Polsce. Lista kin na: rafaelfilm.pl/najswietsze-serce

Modllitwa Św Jana Pawła II o POKÓJ

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.

Usłysz krzyk wszystkich Twoich dzieci, udręczone błaganie całej ludzkości. Niech już nie będzie więcej wojny – złej przygody, z której nie ma odwrotu, niech już nie będzie więcej wojny – kłębowiska walki i przemocy. Spraw, niech ustanie wojna (…), która zagraża Twoim stworzeniom na niebie, na ziemi i w morzu.

Z Maryją, Matką Jezusa i naszą, błagamy Cię, przemów do serc ludzi odpowiedzialnych za losy narodów. Zniszcz logikę odwetów i zemsty, a poddaj przez Ducha Świętego nowe rozwiązania wielkoduszne i szlachetne, w dialogu i cierpliwym wyczekiwaniu – bardziej owocne niż gwałtowne działania wojenne. Amen.

Święta Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami,

Święty Benedykcie, módl się za nami,

Święci Cyrylu i Metody, módlcie się za nami,

Święta Brygido, módl się za nami,

Święta Tereso Benedykto od Krzyża, módl się za nami,

Święta Katarzyno ze Sieny, módl się za nami

Rafael Film

Śladami Ks Blachnickiego, książka Zakochany w światłości" ,,Tygodnik Niedziela"

Śladami ks. Blachnickiego  2026-02-10 14:28

Niedziela Ogólnopolska 7/2026, str. 38

 Ireneusz Korpyś

 Materiał prasowy

Znana historia opowiedziana w nowatorski i odkrywczy sposób – tym jest książka "Zakochany w Światłości".

Bądź na bieżąco!

W wielodzietnej śląskiej rodzinie 105 lat temu przyszedł na świat człowiek, który w mrocznych czasach komunizmu przyciągnął do Kościoła młodzież. W pewnym sensie odmienił on oblicze polskiego Kościoła, a dzieło, którego był twórcą, nadal trwa. Postacią tą był ks. Franciszek Blachnicki, twórca Ruchu Światło-Życie. Możemy powiedzieć, że jest to postać większości z nas dość dobrze znana, wszak książek o jego osobie powstało wiele. Chyba nikt jednak nie napisał o ks. Blachnickim z tak dużym

KOCHAJCIE KOŜCIÒŁ, JAKI JEST ' KARDYNA GRZEGORZ RYŚ W RZYMIE DO OAZY

Kard. Grzegorz Ryś w Rzymie do członków Ruchu Światło-Życie: Kochajcie Kościół taki, jaki jest

- Kochajcie Kościół, jaki jest. Nie czekajcie z miłością do Kościoła, bo będzie taki, jaki sobie wymarzycie – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w Bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu w Rzymie, odprawionej w ramach Dnia Wspólnoty dla uczestników rekolekcji Ruchu Światło-Życie i Domowego Kościoła z Archidiecezji Krakowskiej oraz Archidiecezji Łódzkiej.

Na początku homilii kardynał nawiązał do czytań mszalnych i zauważył, że Ducha Świętego nie było w wichrze, czy w ogniu, ale był w Apostołach. W tym kontekście metropolita krakowski poprosił zebranych, by popatrzyli w siebie i stwierdzili, czy sami zostali napełnieni Duchem. – Pięćdziesiątnica się zawsze dzieje wtedy, kiedy człowiek zostaje wypełniony Duchem Świętym – przypomniał.

Zaznaczył, że ludzie często mają w sobie opory przeciw Duchowi Świętemu, którymi są niechęć i odrzucenie. Duch uzdalnia jednak by rozmawiać z każdym, wchodząc w jego myślenie, kategorię, wartości. – Duch Święty uzdalnia Dwunastu do takiego spotkania z człowiekiem, które jest absolutnie formą miłości. Jest skupieniem się na tym, z którym rozmawiasz. Dla Niego, ku Niemu – zaznaczył kardynał, podkreślając że nie jest możliwe, by być napełnionym Duchem tak długo, jak długo w sercu hoduje się choć jedną niechęć czy nienawiść. – Miłość i nienawiść nie mogą się w człowieku zejść. Dlatego Bóg chce napełnić człowieka, wypełnić go, bo nie ma miłości „na trzy czwarte”. Nie ma miłości „na jedną trzecią”. Jak kogoś kochasz, to kochasz. Na przepadłe. Na całość – mówił kard. Grzegorz Ryś. – Żeby wyjść do ewangelizacji, tak jak to pokazuje pierwsze czytanie, trzeba być wypełniony Duchem – dodał i podkreślił, że Pięćdziesiątnica może się wydarzyć w człowieku tylko wtedy, gdy Duch przemieni w nim wszystko co nie jest miłością.

Metropolita krakowski przywołał także drugie czytanie, które nakazuje „być jedno”, to znaczy być razem, jak jedno ciało. – Potrzebujesz drugiego jak potrzebujesz oka. Jak go nie ma przy Tobie, nie widzisz rzeczywistości – zobrazował. – Potrzebuję drugiego jak wszystkie członki ciała potrzebują się w jednym organizmie. Budowanie takich wspólnot powinno być naszą pasją – zaznaczył, przywołując słowa Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który mówił, że bez braterskiej wspólnoty Kościół się nie urzeczywistnia. W tym kontekście kard. Grzegorz Ryś przypomniał o braterstwie w Polskim Kościele, które urzeczywistnia się i znika. – Kto tego ma pilnować ? Wy – zaapelował do zebranych.

Na zakończenie przywołał słowa Jezusa, który mówił „odchodzę i przychodzę do was”. – Pan Jezus, jak odszedł, to przychodzi. W tym samym momencie, w którym odchodzi, to w tym samym momencie przychodzi – skomentował. Zwrócił uwagę zebranych, że kończy się dla nich wyjątkowy czas rekolekcji, czas przychodzenia Pana i zapytał wszystkich, czy teraz Jezus od nich odchodzi. – Nie, bo odchodzi, to przychodzi. Nigdy nie jest tak, że Pan Jezus zostawia. On przychodzi w nowej formie – zaznaczył i przywołał przykazanie miłości, o którym mówił Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy. – Kochajcie Kościół, jaki jest. Nie czekajcie z miłością do Kościoła, bo będzie taki, jaki sobie wymarzycie – mówił kard. Grzegorz Ryś. – Kochajcie Kościół, jaki jest. Kochajcie się w Kościele, takim, jakim jest. To nie oznacza, że nie szukamy innego Kościoła, że nie pragniemy innego Kościoła. To nie oznacza, że spuszczamy idee na ziemię. Nie. Ale kochać trzeba Kościół taki, jaki jest. Kiedy zobaczysz zdradę, kiedy zobaczysz w nim pychę, i to nawet ukaraną pychę, i kiedy ją zobaczysz, nie u kogo innego, tylko u biskupa. Kochajcie Kościół jaki jest – dodał.

Metropolita krakowski przewodniczył Mszy św. w Bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu w Rzymie podczas dnia wspólnoty rekolekcji oazowych III stopnia ONŻ Archidiecezji Krakowskiej i Archidiecezji Łódzkiej. Eucharystia była sprawowana w intencji śp. Piotra Krzynówka, który wraz z żoną pełnił posługę pary animatorskiej w Archidiecezji Krakowskiej i był szczególnie zaangażowany w organizację rekolekcji Ruchu Światło-Życie w Rzymie.

Błog. Ks Jerzy ...Gość Niedzielny

Panie, nasz Boże, spraw, abyśmy chwalili Ciebie z całej duszy  *  i szczerze miłowali wszystkich ludzi.Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  †  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  *  Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.  

Iiiiiiiiiiiiio

Henryk Przondziono / Foto Gość

Prof. Skibiński: sensacyjne tezy dotyczące śmierci ks. Jerzego Popiełuszki wymagają solidnych dowodów

Oczekiwałbym większej spójności i odpowiedzialności za słowo. Powinniśmy ujawnić pełen materiał źródłowy i dyskutować w sferze historycznej, a dziś działamy wciąż ograniczeni ramami wciąż nieskutecznych procedur śledczych – podkreślił Prof. Paweł Skibiński. W rozmowie z KAI historyk Uniwersytetu Warszawskiego krytycznie odnosi się do najnowszej narracji prokuratora Andrzeja Witkowskiego na temat śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Jego zdaniem wiele tez formułowanych jest bez odniesienia do kluczowej części materiału 

Anna Rasińska (KAI): Panie Profesorze, prokurator Andrzej Witkowski, jak twierdzi, w świetle nowych dowodów wysuwa tezę, że ks. Jerzy Popiełuszko zginął w południe 25 października 1984 r., po sześciu dniach tortur fizycznych i psychicznych. Jak Pan odnosi się do tej tezy?

Prof. Paweł Skibiński (historyk): Nie wiem skąd prokurator Andrzej Witkowski czerpie taką pewność. Z jego dotychczasowych publicznych wypowiedzi (przede wszystkim kilkuczęściowego wywiadu na łamach „Niedzieli”) nie jestem w stanie odczytać podstaw tej tezy. Jego najnowszej książki jeszcze nie znam – o ile się orientuję, dopiero ma się ukazać, dlatego liczę, że znajdą się w niej dodatkowe, precyzyjnie przedstawione argumenty.

W ostatnich publikacjach prokurator Witkowski przedstawia wiele elementów kwestionujących dotychczasowy stan wiedzy. Trzeba uczciwie powiedzieć, że wiele z nich (choć nie wszystkie) zostało poważnie uargumentowanych. Jednak proponowana przez prokuratora Witkowskiego całościowa próba odtworzenia wersji przebiegu wydarzeń w październiku 1984 r. alternatywnej do dotychczas obowiązującej, z punktu widzenia historyka, nie jest przekonująca.

Dlaczego?

Główne argumenty, które pojawiają się w wypowiedziach prokuratora, dotyczą zakwestionowania rzetelności pracy lekarzy przeprowadzających sekcję zwłok ks. Jerzego. To są bardzo poważne zarzuty.

Problem polega jednak na tym, że kluczowe dla rozumowania prok. Witkowskiego ekspertyzy, wykonane w 2002 r. na jego polecenie przez kilku lekarzy, jak można sądzić, nie uwzględniały całości istotnego materiału źródłowego. Przede wszystkim integralnego (kilkunastogodzinnego) zapisu filmowego sekcji zwłok zamordowanego księdza oraz czynności towarzyszących, który znajduje się w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Ten materiał nie został wykorzystany przy sporządzaniu ekspertyz. Sam prokurator Witkowski w wywiadach wskazuje, na jakiej podstawie zostały one przygotowane, co rodzi uzasadnione przypuszczenie, że należałoby je powtórzyć, tym razem w oparciu o pełny zasób archiwalny. Lekarze działali bowiem w 2002 r. posiadając jedynie część niezbędnych informacji.

Owszem, te ekspertyzy otwierają ważną dyskusję na temat rzetelności sekcji zwłok, jednak wspomniany zapis filmowy powinien zostać włączony do analizy. Chciałbym skonfrontować hipotezę prokuratora Witkowskiego właśnie z tym materiałem źródłowym.

Istnieje także świadectwo dr. Tadeusza Jóźwiaka, jednego z anatomopatologów uczestniczących w sekcji w 1984 r., który w swojej książce wydanej w zeszłym roku odnosi się do wątpliwości dotyczących raportów sekcyjnych. Podtrzymuje on m.in. opinię, że zmiany pośmiertne wskazują raczej na zgon 19 października. Nie uważam, by to rozstrzygało sprawę, ale te argumenty wymagają odniesienia się do nich i rzetelnej polemiki, poprzez ich sfalsyfikowanie lub potwierdzenie, a prokurator o tym w ogóle nie wspomina.

Moim zdaniem w tej sprawie kluczowa jest odpowiedzialność za słowo. W przestrzeni medialnej zbyt często pojawiają się stanowiska, które przesądzają pewne ustalenia jako fakty, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z mniej lub bardziej uprawdopodobnionymi hipotezami. Jeśli więc pyta mnie Pani, czy zgadzam się ze stwierdzeniem prokuratora Witkowskiego, że jego ustalenia są pewne, muszę odpowiedzieć, że absolutnie się z tym nie zgadzam – nie mam takiej pewności.  

Co Pan myśli na temat tego, co prokurator Andrzej Witkowski mówi o torturach zadawanych ks. Jerzemu Popiełuszce?

W jego publicznych wypowiedziach nie znajduję także przekonującego uprawdopodobnienia tezy o torturach. Wokół sprawy ks. Jerzego narosło przez lata wiele plotek, obecnych w opinii publicznej, jak choćby twierdzenia o okaleczeniu ciała. Te informacje zostały już obalone, jak w przypadku plotek dotyczących odcięcia języka.

Tymczasem w ostatnich wypowiedziach prokurator mówi o niesprecyzowanych torturach, nie wskazując jednoznacznych dowodów. Aby taką tezę rozważać, należałoby ponownie poddać całość materiału sekcyjnego analizie biegłych i jednoznacznie stwierdzić, czy istnieją jakiekolwiek ślady, które mogłyby je uprawdopodobnić. W obecnym rozumowaniu prokuratora takiego uprawdopodobnienia nie dostrzegam.

W niektórych wypowiedziach mowa o torturach psychicznych, które z definicji nie pozostawiają śladów fizycznych. Także ten wątek nie został jednak wystarczająco doprecyzowany.

Chciałbym więc wiedzieć, skąd bierze się ta pewność prokuratora Witkowskiego, skoro dotychczasowe ustalenia śledztw oraz badań historycznych nie tylko tej tezy nie potwierdzają, ale w części ją podważają.

Czyli w Pana ocenie nie ma dowodów na długotrwałe znęcanie się nad ks. Jerzym Popiełuszką, a jedynie na dotkliwe pobicie?

Mówimy o dwóch różnych kwestiach: o dotkliwym pobiciu oraz o długotrwałym, wielodniowym znęcaniu się. W wersji dotychczas obowiązującej przyjmowano, że pobicie zostało dokonane przez grupę funkcjonariuszy SB kierowaną przez Grzegorza Piotrowskiego. Prokurator Andrzej Witkowski mówi natomiast o innym rodzaju przemocy, o sześciodniowym torturowaniu ks. Jerzego przez innych sprawców.

Zwracam uwagę, że opierając się na opiniach specjalistów dr Tadeusz Jóźwiak, jeden z anatomopatologów dokonujących sekcji w 1984 r., wskazuje, iż nie ma śladów świadczących o długotrwałym znęcaniu się nad księdzem. Jego zdaniem obrażenia dają się wyjaśnić intensywnym, ale stosunkowo krótkotrwałym pobiciem. Nie jestem lekarzem, dlatego mogę odnosić się jedynie do tego, co wynika z opinii ekspertów.

Także z tego względu chciałbym zobaczyć aktualne opinie biegłych sporządzone w oparciu o całość materiału źródłowego. To sprawa bardzo delikatna, bo w takich ekspertyzach część ustaleń ma charakter hipotetyczny, a część opiera się na większej pewności. Te granice wymagają precyzyjnego wyjaśnienia.

Mam też wrażenie, że prokurator Witkowski w swoich analizach zatrzymał się na stanie dokumentacji z około 2004 roku. Materiały, które ujawniły się później, albo nie zostały uwzględnione, albo nie uznał ich za istotne. W takiej sytuacji należałoby jednak oczekiwać jasnego komentarza. Tymczasem w publicznych wypowiedziach, także w obszernym wywiadzie dla tygodnika „Niedziela”, teza o długotrwałych torturach nie została wystarczająco uprawdopodobniona. Dlatego postawiłbym tu wyraźny znak zapytania, czy rzeczywiście mieliśmy do czynienia z torturami w sensie, o jakim mówi prokurator Witkowski.

Co jeszcze budzi Pańskie wątpliwości w wersji wydarzeń przedstawianej przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego?

Jednym z kluczowych pytań jest to, skąd bierze się pewność co do operacyjnej współpracy Służby Bezpieczeństwa ze służbami wojskowymi w tak delikatnej sprawie, jak działania wobec ks. Jerzego Popiełuszki. Prokurator sugeruje nie tylko taką współpracę, ale także stawia tezę, że celem miało być pozyskanie księdza jako współpracownika. Nie precyzuje jednak czyjego konkretnie – SB czy WSW? Nie znam przypadków, w których te dwie służby w taki sposób wymieniały się agenturą lub prowadziły wspólne operacje jej pozyskiwania.

Te struktury funkcjonowały zasadniczo autonomicznie, a wręcz miały się wzajemnie kontrolować. Oczekiwałbym więc wyraźnego uprawdopodobnienia takiego rozumowania. Tym bardziej że w samych wypowiedziach prokuratora Witkowskiego dostrzegam pewną sprzeczność.

Z jednej strony twierdzi on, że Grzegorz Piotrowski był inwigilowany przez Wojskową Służbę Wewnętrzną od połowy września. Z drugiej jednak, jeśli był kontrolowany bez swojej wiedzy przez służby wojskowe, a dowiedział się o tym dopiero w trakcie inwigilacji, z pewnością trudno mówić o pełnej współpracy między obiema służbami. Rodzi się więc pytanie, gdzie i w jaki sposób miało dojść do momentu przejścia w relacjach służb od nieufnej kontroli do kooperacji.

W tej narracji nie znajduję także odniesienia do innych istotnych zeznań, jak choćby złożonej w śledztwie relacji funkcjonariuszy drogówki, którzy widzieli Piotrowskiego na tamie we Włocławku 19 października. Oczywiście takie świadectwa można próbować podważać, ale należałoby jasno wskazać, na jakiej podstawie się to czyni. Tymczasem w wersji prokuratora Witkowskiego przyjmuje się, że Piotrowski traci kontakt z ks. Jerzym w momencie przekazania go domniemanemu „komandu wojskowemu”.

W tej kwestii prokurator Witkowski powołuje się m. in. na relację przyjaciółki Leszka Pękali, przytoczoną w filmie dokumentalnym Piotra Litki, według której Pękala twierdził, że „księdza przejęły służby wojskowe”. Jak Pan ocenia tę przesłankę?

Problem polega na tym, że Leszek Pękala sam mówił o tym wyłącznie w jednym wywiadzie prasowym z 2008 roku. W przypadku śledztwa, które formalnie pozostaje otwarte, należy zadać pytanie, czy taki wywiad może być uznany za wiarygodne źródło. Tym bardziej że pozostaje on w sprzeczności z innymi, wcześniejszymi i późniejszymi wypowiedziami Pękali. Sam Piotr Litka podkreślał, że to świadectwo nie zostało w żaden sposób uprawdopodobnione i nie można rozstrzygnąć, czy Pękala mówił wówczas prawdę. Brakuje dalszych dowodów potwierdzających tę tezę.

Nie oznacza to oczywiście, że w całej sprawie nie ma wątpliwości. Różnica między hipotezą a pewnością moralną jest jednak zasadnicza. W moim przekonaniu osoba tego formatu co prokurator Witkowski nie powinna dokonywać tak daleko idących przeskoków logicznych. Przedstawiając alternatywną wizję wydarzeń, należałoby zmierzyć się z wszystkimi wątpliwościami wobec własnej hipotezy.

Tego w tej narracji nie dostrzegam. Co więcej, mam wrażenie, że prokurator Witkowski nie uwzględnia możliwości rozwiązań pośrednich między „wersją toruńską” a jego hipotezami. Między wersją przyjętą w procesie toruńskim a jego interpretacją istnieje wiele możliwych pośrednich hipotez, obecnych już zresztą w publicystyce i historiografii, które nie przesądzają ostatecznych wniosków, lecz próbują poradzić sobie z meandrami sprawy zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki zafałszowanej przez aparat państwa komunistycznego.

Nawet przyjęcie tezy o dwukrotnym wyłowieniu ks. Jerzego z Wisły we Włocławku nie przesądza o dacie jego śmierci 25 października. Kluczowe pozostają ustalenia anatomopatologiczne. Tymczasem mam powody przypuszczać, że wnioski prokuratora Witkowskiego opierają się na ekspertyzach sporządzonych przy niepełnej znajomości materiału dowodowego.

Prokurator Andrzej Witkowski twierdzi również, że ks. Jerzy Popiełuszko miał być przewieziony do bunkrów w Kazuniu Polskim, gdzie był przetrzymywany i torturowany aż do śmierci. Jak Pan ocenia tę tezę?

Problem polega na tym, że przedstawiane uprawdopodobnienia są w moim przekonaniu niewystarczające, by uznać to miejsce za miejsce zbrodni na księdzu. Owszem, wiadomo, że Grzegorz Piotrowski dokonywał wcześniej oglądu bunkrów w Kazuniu, ponieważ Waldemar Chmielewski wskazywał je jako potencjalne miejsce przetrzymywania ofiary porwania. Jednak między przygotowaniami do ewentualnego uwięzienia a stwierdzeniem, że rzeczywiście tam go przewieziono, istnieje poważna luka, która wymaga wypełnienia.

W aktach śledztwa z 1984 r. znajduje się 100-stronnicowy dokument wraz z dokumentacją fotograficzną, dotyczący wizji lokalnej przeprowadzonej 27 października w Kazuniu przez ówczesnych śledczych, którzy wiedzieli o wcześniejszej obecności Piotrowskiego w tym miejscu. Dokument ten nie potwierdza śladów obecności w bunkrze ks. Jerzego. Oczywiście można postawić pytanie, czy nie mamy do czynienia z fałszywką, ale w takim razie należałoby jasno wyjaśnić, dlaczego akurat ten element śledztwa zostaje w naszym rozumowaniu zakwestionowany.

Pozostają też inne wątpliwości. W bagażniku samochodu, którym miał być przewożony ks. Jerzy, nie stwierdzono śladów krwi, co prokurator precyzyjnie podkreśla. Trzeba jednak przypomnieć, że znajdowały się tam inne jego ślady biologiczne. To jest zagadka, która wymaga rzetelnego wyjaśnienia.

Zwracam też uwagę, że w narracji prokuratora Witkowskiego brakuje kilku istotnych elementów stanowiących bezpośredni kontekst sprawy. Przede wszystkim nie ma odniesienia do roli w październikowych wydarzeniach kierowcy księdza - Waldemara Chrostowskiego, co jest dla mnie niezrozumiałe. Brakuje również wyjaśnienia kwestii generała Mirosława Milewskiego.

Mógłby Pan przybliżyć te kwestie?

W przypadku Waldemara Chrostowskiego kluczowe pytanie brzmi: czy uciekł on oprawcom księdza Popiełuszki, czy został przez nich wypuszczony? A jeśli uciekł, jaka była jego dalsza rola w przebiegu wydarzeń? Nie stawiam żadnych oskarżeń, ale te wątpliwości były wielokrotnie podnoszone i wydaje się, że stanowisko prokuratora Witkowskiego byłoby tu istotne dla pełniejszego zrozumienia wydarzeń z 1984 r.

Jeśli chodzi natomiast o generała Mirosława Milewskiego, pytanie dotyczy ewentualnych zleceniodawców Grzegorza Piotrowskiego. Generał Wojciech Jaruzelski publicznie wskazywał Milewskiego, generała Milicji Obywatelskiej, postrzeganego jako najbliżej związanego z sowieckim KGB w polskiej elicie władzy, jako osobę odpowiedzialną za porwanie ks. Jerzego. Miało to także wymiar rywalizacji politycznej. Jest to istotne, ponieważ ten konflikt podważa kluczową tezę prokuratora Witkowskiego o ścisłej i harmonijnej współpracy służb wojskowych i cywilnych. To zagadnienie domaga się wyjaśnienia. Brak tych elementów w przedstawionej narracji pozostawia istotną lukę interpretacyjną.

Jak w świetle narracji prokuratora Andrzeja Witkowskiego wygląda rola Grzegorza Piotrowskiego, który po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki został uznany przez sąd za winnego i skazany na 25 lat pozbawienia wolności?

Osobiście jestem zaskoczony swoistym wybielaniem Grzegorza Piotrowskiego i całej grupy funkcjonariuszy SB. Prokurator Witkowski posuwa się bowiem do stwierdzeń sugerujących, że w 1984 r. osądzono niewłaściwe osoby. Tymczasem z dostępnej wiedzy o działalności Piotrowskiego wynika, że był on funkcjonariuszem od tzw. „mokrej roboty”: zajmował się porwaniami, przemocą, fabrykowaniem dowodów i prowokacjami. Nie był natomiast osobą odpowiedzialną za przekazywanie ludzi do werbunku agenturalnego. Rodzą się więc pytania, w jaki sposób prokurator Witkowski godzi te fakty ze swoją interpretacją wydarzeń.

Kolejna wątpliwość dotyczy bardzo krytycznej oceny pierwotnej sekcji zwłok ks. Jerzego. Skoro jak twierdzi prokurator była ona nierzetelna, to jak wyjaśnić fakt, że nie zakwestionowali jej obecni w jej trakcie pełnomocnicy Episkopatu Polski i rodziny zamordowanego księdza, wśród których był m.in. mecenas Jan Olszewski? Tych kwestii w narracji prokuratora Witkowskiego po prostu brakuje.

Efektem tak kategorycznego formułowania tez jest wytwarzanie w opinii publicznej wrażenia, że zagadka śmierci ks. Jerzego została ostatecznie rozwiązana, a wszystkie dotychczasowe ustalenia są błędne. W moim przekonaniu tak daleko idący to wniosek zdecydowanie przedwczesny.

Co zatem w świetle obecnego stanu wiedzy można uznać za pewne, w odniesieniu do wydarzeń z 19 października 1984 roku?

Z całą pewnością wiemy, że ks. Jerzy został porwany przez oficerów SB z tzw. grupy D – zajmującej się działaniami pozaprawnymi – i zamordowany, a jego śmierć była konsekwencją wielomiesięcznego nacisku i szykan aparatu państwowego (prokuratury, Urzędu do Spraw Wyznań, SB), zastosowanych i skoordynowanych w skali wyjątkowej. I w tym miejscu zaczyna się ciąg pytań.

Mimo stanowiska prokuratora Witkowskiego nadal uważam, że najbardziej prawdopodobnymi sprawcami zabójstwa byli Grzegorz Piotrowski i jego współpracownicy. Z pewnością w oparciu o enuncjacje prasowe bym ich nie uniewinniał.

Kluczowe pozostaje jednak pytanie o motywy i odpowiedzialność polityczną: kto zlecił działania wobec księdza i w jakim kontekście zostały podjęte? Czy było to działanie przeciwko I sekretarzowi KC PZPR Wojciechowi Jaruzelskiemu, czy na jego polecenie? Istnieje też trzecia możliwość, którą uważam za hipotetycznie najbardziej prawdopodobną: że Jaruzelski i minister spraw wewnętrznych – Czesław Kiszczak wiedzieli o działaniach wymierzonych w ks. Jerzego, w tym o jego porwaniu, a następnie próbowali zarządzać całą sytuacją we własnym interesie. Tego wariantu prokurator Witkowski w ogóle nie uwzględnia.

Owszem, wersja przyjęta w procesie toruńskim ma swoje oczywiste luki i słabości (kwestia bagażnika samochodu, w którym przewożono księdza, kwestia pociętej marynarki Waldemara Chrostowskiego). Jednak alternatywna narracja przedstawiana przez prokuratora Witkowskiego ma ich jeszcze więcej. Zamiast zamykać sprawę, otwiera kolejne pytania i w istocie nie prowadzi do jednoznacznych ustaleń. Przenosi jedynie niewyjaśnione luki w inne miejsca.

Co należałoby zatem zrobić z tą nową wersją wydarzeń?

Trudno powiedzieć, zdziwienie budzi dla mnie postulat Witkowskiego o ponowne otwarcie procesu toruńskiego. Jak miałoby to wyglądać w praktyce? Kto miałby zostać osądzony, skoro prokurator Witkowski nie wskazuje konkretnych, a nawet potencjalnych sprawców? Pojawia się też pytanie o sens dalszych działań prawnych w sytuacji, gdy zdecydowana większość osób bezpośrednio zaangażowanych w te wydarzenia już nie żyje. To są kwestie, które domagają się bardzo poważnej refleksji.

Prokurator Witkowski powołuje się na wiedzę prokuratorską, która jest objęta tajemnicą. Może gdyby ją wyjawił udałoby się ułożyć logiczną wersję wydarzeń?

Jako historyk nie mam dostępu do wiedzy prokuratorskiej objętej do dziś tajemnicą śledztwa, dlatego znajdujemy się dziś w sytuacji paradoksalnej. Państwo polskie miało od 1989 roku wystarczająco dużo czasu, by rozstrzygnąć tę sprawę na drodze prawnej. Stało się to jedynie częściowo i w sposób daleki od doskonałości. W tej sytuacji rozsądniejsza wydaje się dziś historyczna dyskusja nad hipotezą prokuratora Witkowskiego. Nie twierdzę, że się myli, ale po zapoznaniu się z jego argumentacją nie jestem też przekonany, że ma rację. Tym bardziej że wciąż toczy się odrębne postępowanie sądowe w sprawie skierowanej przeciwko księdzu Jerzemu prowokacji na ul. Chłodnej w Warszawie, a publiczne enuncjacje mogą mieć realny wpływ na jego przebieg. Oczekiwałbym więc większej spójności i odpowiedzialności za słowo: albo ujawniamy pełen materiał i dyskutujemy w sferze historycznej, albo działamy w ramach prawa, opierając się konsekwentnie na całości znanych archiwów.

Problem polega na tym, że śledztwo od lat toczy się niespiesznie i zamiast przybliżać do prawdy o wydarzeniach z 1984 roku, bywa wykorzystywane jako pretekst do ograniczania dostępu do źródeł. Historycy i osoby mające dostęp do akt dysponują wiedzą jedynie fragmentaryczną, a zdumiewające jest to, że po tylu latach prawdopodobnie nikt nie zna całego materiału archiwalnego. Pozostaje więc pytanie, czy istnieje dziś ktoś, kto rzeczywiście panuje nad całością dokumentów i może z pełnym przekonaniem sformułować ostateczny osąd — czy też wciąż poruszamy się jedynie w obrębie hipotez, obciążonych poważnymi lukami.

***

Prof. Paweł Skibiński – historyk, prof. dr hab., wykładowca Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2010–2015 był dyrektorem archidiecezjalnego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego; od 2020 do 2024 wicedyrektorem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej. Specjalizuje się w najnowszych dziejach Kościoła katolickiego. Autor licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych, m.in. książek o pierwszej i drugiej pielgrzymce Jana Pawła II do ojczyzny oraz relacjach Kościoła na świecie i reżimów totalitarnych w XX w.; przewodniczy zespołowi redakcyjnemu edycji „Pro memoria” Stefana Wyszyńskiego. Przewodniczy radzie naukowej przy Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki.

GN 5/2026

Wraca sprawa śmierci ks. Popiełuszki. Stare hipotezy, dowodów brak

BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO

 

Grupy AA przy parafii św Rocha w Jazgarzewie Piątek i Niedziela godz 19.00 na starej plebanii

---------‐----------

LJTANIA NOCNA O POKÓJ i POJEDNANIE - Parafia Św. Rocha w Jazgarzewie
LJTANIA NOCNA O POKÓJ i POJEDNANIE
Parafia Św. Rocha w Jazgarzewie. share.google

__________

Od kilku lat jest w naszej psrafii dwie grupy AA piątek j sobota godz 19.0_

Przeczytaj i POSŁUCHAJ : https://youtu.be/iXlopNYg8mc?is=VlelVnIE7DGrS94K

 

Pierwsze symptomy choroby alkoholowej

Często członkowie rodzin są w stanie wcześniej wychwycić problem niż sam zainteresowany, rozpoznając objawy uzależnienia. Jeśli zatem zaobserwujesz poniższe symptomy u najbliższych, warto wówczas przemyśleć dalsze kroki. Nawet pójście do specjalisty przez członka rodziny po samą poradę w kwestii postępowania z osobą uzależnioną, może już zapoczątkować proces pomocy alkoholikowi.

Poniżej lista przykładowych symptomów początkowego etapu choroby alkoholowej:

regularne, codziennie spożywanie co najmniej dwóch piw lub lampek wina,

rozpoczynanie dnia od alkoholu,

szukanie okazji do wypicia alkoholu,

rozdrażnienie w momencie, gdy ma się utrudniony kontakt z alkoholem,

picie w samotności oraz ukryciu,

wypieranie się picia, kłamstwa,

szukanie ucieczki od problemów, kojenie „nerwów” alkoholem,

objawy choroby alkoholowej, takie jak zmiany w zachowaniu, spadek zainteresowań i zaniedbywanie obowiązków.

............___________

Odtruwanie alkoholowe, ESPERAL

Anonimowi Alkoholicy

admin Poradnik dla osób uzależnionych od alkoholu. 15 marca 2020

Uzależnienie od alkoholu jest uznane jako przewlekła, postępująca i śmiertelna choroba, która powoduje znaczące obniżenie jakości życia osób nią dotkniętych. Walkę z nią można podjąć na różne sposoby od zastosowanie wszywki alkoholowej po terapię i uczestnictwo w grupach wsparcia.

Anonimowi Alkoholicy (AA) są to grupy osób gromadzące się dobrowolnie i wspierające się w trzeźwości. Ich spotkania (mitingi) odbywają się regularnie, nawet codziennie, o określonych godzinach. Pomagają one w podwyższeniu jakości życia do poziomu osób nieuzależnionych. W Polsce istnieje około 2300 takich grup.

Grupy AA nie są przymusową formą leczenia alkoholizmu. Opierają się na anonimowości w kontaktach zewnętrznych. Personalia i wizerunek ich członków są nieujawniane w kontaktach np. z mediami. Sama wspólnota zrezygnowała z list obecności czy list członkowskich. Ogranicza to powoływanie się na pozycję społeczną czy wykształcenie podczas dyskusji w trakcie trwania spotkań.

Anonimowi alkoholicy nie zajmują żadnego stanowiska wobec alkoholu i polityki społecznej prowadzonej wobec niego. Nie określają też czasu potrzebnego do nauczenia się życia w trzeźwości i nie przywiązują wagi do warunków środowiskowych panujących w momencie rozpoczynania leczenia.

Model Minnesota

W Polsce system leczenia alkoholizmu opiera się na tzw. Modelu Minnesota. Łączy on wiedzę profesjonalistów – lekarzy i psychologów oraz pracowników z ruchu samopomocy. Podczas leczenia, alkoholicy, są zobligowani do uczestnictwa w spotkania Anonimowych Alkoholików, aby uzupełnić działania psychologów.

Głównym założeniem tego modelu jest to, że alkoholizm (lub inne uzależnienie) jest pierwotną choroba psychiczną. Ma ona podłoże biologiczne i społeczne, a osoby uzależnione powinny być traktowane tak samo jak inni chorzy, z należytym szacunkiem.

Terapeuta, który stosuje tę metodę umożliwia uzależnionemu samodzielną identyfikację symptomów choroby, co może motywować go do zmian. Poza tym, ważne jest też, aby wziąć pod uwagę fakt, że jednym z podstawowych symptomów jest zaprzeczanie problemowi.

Mitingi AA

Często spotkania Anonimowych Alkoholików odbywają się w obiektach czy budynkach należących do kościoła, ośrodkach pomocy społecznej, przychodniach odwykowych czy szpitalach z oddziałem odwykowym. Miejsce spotkania nie oznacza, że dana grupa jest powiązana z określoną instytucją, ponieważ AA nie łączy się z żadną opcją polityczną czy wyznaniem – jest neutralne.

Spotkania najczęściej trwają od godziny do dwóch. Można na nie wejść i wyjść w każdej chwili, nie ma przymusu pozostania do końca spotkania. Każdy uczestnik decyduje za siebie. Na spotkania nie trzeba przynosić żadnych skierowań, wyników badań czy nakazów sądowych.

Podczas mitingów członkowie AA mogą zbierać drobne datki, za które wynajmują salę do spotkań, drukują ulotki informacyjne czy kupują napoje. W trakcie takiego spotkania prowadzący, który jest jednym z członków Wspólnoty Anonimowych Alkoholików, podaje jego temat. Następnie głos zabierają po kolei uczestnicy – ci, którzy mają chęć. Jeżeli ktoś nie chce, nie musi się odzywać. W trakcie mitingów, przede wszystkim, odczytywane jest Dwanaście Kroków oraz Dwanaście Tradycji AA.

Dwanaście kroków AA

Podstawą działania AA jest udział uzależnionych w Programie Dwunastu Kroków. Jest to zbiór zaleceń, które pomagają wyjść z uzależnienia:

1 krok: mówi o uznaniu bezsilności wobec nałogu i zaakceptowaniu tego, że potrzebuje się pomocy i alkoholizm jest chorobą.

2 krok: stawiane są pytania prowadzące do odzyskania równowagi wewnętrznej i zdrowego rozsądku.

3 krok: polega na pomocy w walce z lękami i przymusem kontrolowania rzeczywistości, które pojawiają się po odstawieniu alkoholu.

4 krok: zdrowiejący alkoholik rozpoczyna intensywną pracę nad charakterem, uczy się opanowywania wybuchów złości itp.

5 krok: polega na otwarciu się na drugą osobę i opowiedzeniu jej o swoich wadach, problemach.

6 krok: nauka akceptacji samego siebie, swoich wad.

7 krok: jest otworzeniem się na Boga, jakkolwiek go alkoholik postrzega, pojmuje oraz prosi go o nieużywanie swoich wad, o ich usunięcie.

8 krok: alkoholik robi listę osób, które skrzywdził oraz przygotowuje się do zmierzenia z przeszłością.

9 krok: jest zadośćuczynieniem alkoholika wobec skrzywdzonych osób.

10 krok: polega na obserwacji swoich zachowań w życiu codziennym, aby wyeliminować krzywdzenie innych ludzi.

11 krok: dotyczy rozwoju duchowego.

12 krok: jest zamknięciem całego cyklu leczenia; alkoholik może zacząć dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi uzależnionymi.

Program Dwunastu Kroków polega na przewodnictwie duchowym. Został on stworzony przez innych uzależnionych, którzy pragnęli wyjść z nałogu i zmagali się z różnymi problemami. Uczy on akceptacji swojej choroby – uzależnienia od alkoholu oraz łączy duchowość z jakością życia. Najważniejszy jest pierwszy krok, który jest podstawowy. Na nim opierają się pozostałe kroki.

Sponsor

W trakcie trwania Programu Dwunastu Kroków, najważniejszą kwestią jest zaufanie, opierające się na relacji sponsorskiej. Jest to forma nieodpłatnego wsparcia, korzystnego dla obydwu stron. Sponsor daje wsparcie, opiekę i rady, a także, równocześnie, sam odnajduje swoją drogę. W relacji tej sponsor może mieć wielu podopiecznych. Ma też swojego własnego sponsora, dzięki czemu tworzą się duże rodziny sponsorskie, które mogą nawet wykraczać poza kraj. Takie wsparcie daje duże poczucie bezpieczeństwa dla podopiecznych.

Alkoholicy uczestniczący w takim programie i stosujący się do jego zaleceń pozostają trzeźwi oraz dają świadectwo innym alkoholikom, że można żyć pełnią życia bez dodatkowych używek.

Dwanaście tradycji AA

Są to podstawowe reguły według których funkcjonują grupy AA:

Powrót do zdrowia zależy od jedności AA, wspólne dobro zawsze powinno być na pierwszym miejscu.

Jedyną, ostateczną władzą jest Bóg, jakkolwiek się on wyraża w każdej grupie AA. Przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, nie rządzą.

Jedynym warunkiem umożliwiającym członkostwo w AA jest pragnienie zaprzestania picia.

Każda grupa AA powinna być niezależna w sprawach jej dotyczących. Wyjątkiem są kwestie, które mogę wpłynąć na inne grupy lub AA jako całości.

Każda grupa ma jeden, główny cel – pomoc alkoholikowi, który cierpi.

Grupy AA nie powinny popierać, finansować ani użyczać nazwy żadnym pokrewnym ośrodkom ani zewnętrznym przedsięwzięciom, aby problemy z finansami lub prestiżem nie odciągały grupy od głównego, najważniejszego celu.

Każda grupa powinna być samowystarczalna. Nie powinna przyjmować żadnych zewnętrznych dotacji.

Wspólnota AA powinna być zawsze nieprofesjonalna. Jedynie biura mogą zatrudniać niezbędnych pracowników.

AA nie powinni nigdy stać się organizacją. Dopuszczalne jest tylko tworzenie służb i komisji, które są bezpośrednio odpowiedzialne wobec tych, którym pomagają.

Grupy AA nie zajmują stanowiska wobec problemów spoza ich wspólnoty, aby nigdy nie zostały wciągnięte w publiczne polemiki.

Oddziaływanie AA opiera się na przyciąganiu, a nie reklamowaniu. Musi zostać zachowana anonimowość wobec prasy, radia i telewizji.

Anonimowość jest podstawą duchową tych tradycji. Przypomina o tym, że zasady mają pierwszeństwo przed osobistymi ambicjami.

Program HALT

Program ten stanowi część filozofii zdrowienia dla AA. Jego nazwa to skrót utworzony z angielskich słów: Hungry, Angry, Lonely, Tired (głodny, rozgniewany, samotny i zmęczony).4

Jest on zaleceniem, który zapobiega sięgnięciu po kieliszek. Polega na niedopuszczaniu do tych czterech stanów, które mogą przyczynić się do powrotu do nałogu. Należy wtedy ograniczać zagrożenia według następujących zasad:

„Nie bądź głodny” – podczas leczenia, nie należy wychodzić z domu bez zjedzenia czegoś. Alkoholicy twierdzą, że pokusa na wypicie kieliszka jest większa, gdy są głodni. Głód powoduje też rozgniewanie. Jeżeli nie ma się możliwości zjedzenia czegoś przed wyjściem z domu lub w ciągu dnia to należy wypić herbatę, szklankę wody, soku lub mleka. Można też zjeść coś słodkiego. Przy stosowaniu takich zaleceń chęć na alkohol maleje.

„Nie bądź rozgniewany” – zbyt wysoki poziom złości powoduje zaburzenia w normalnym funkcjonowaniu. W większości przypadków ten stan jest powodem do sięgania po kieliszek przez alkoholika, ponieważ upojenie pozwala na odprężenie. Przeciwieństwem tego uczucia jest wyciszenie i spokój. Na tym opiera się też program jednego dnia (24 godzin). Ważne jest, aby każdy dzień przeżywać dobrze, spokojnie i bez stresu. Należy ograniczać ilość spraw do załatwienia w ciągu dnia, bo stres może być powodem picia.

„Nie bądź samotny” – samotność może być powodem frustracji, napięcia i rozżalenia. Nie jest najlepszym stanem dla alkoholika, który jest w trakcie leczenia. Społeczność AA oraz sponsor pozwalają na walkę z tym stanem oraz ograniczają izolację.

„Nie bądź zmęczony” – należy unikać zbyt dużego zmęczenia psychicznego oraz fizycznego, ponieważ może to prowadzić do chęci sięgnięcia po kieliszek. Wydaje mu się, że alkohol usunie zmęczenie, a on ma jedynie tylko chwilowe działanie znieczulające. Należy skupić się na spokojnym wypoczynku np. spacerze czy relaksie umysłowym i fizycznym. Ważna jest również odpowiednia ilość snu.

Program jednego dnia (one day at a time – jeden dzień naraz)

Program ten nazywany jest również Programem 24 godzin lub Oazą spokoju. Jest sposobem Anonimowych Alkoholików na pozostawaniu w trzeźwości. Polega na tym, że chory ma skupić się na dniu dzisiejszym, na tych 24 godzinach. Ma za zadanie chronić chorego przed rozpamiętywaniem przeszłości, albo przed uciekaniem w nierealistyczne marzenia o przyszłości. Głównym jego zadaniem jest naprowadzenie alkoholika na aktualne problemy i zdarzenia. Dzięki temu może on swoją uwagę skupić na chwili obecnej.

Wielka Księga AA

Książka ta po raz pierwszy została opublikowana w 1939 r. Została przetłumaczona na wiele języków. Zawiera podstawowy tekst programu zdrowienia z choroby alkoholowej, którego przesłanie pozostało niezmienione od prawie pół wieku. Przedstawiona jest w niej istota działania programu Anonimowych Alkoholików oraz jego podstawowe zasady.

Jest ona uniwersalna, a wartości w niej zawarte mogą być stosowane z powodzeniem u osób obu płci, w różnym wieku i o różnych narodowościach na całym świecie.

Bibliografia

Wnuk M.2006. Poczucie jakości życia Anonimowych Alkoholików. Psychologia Jakości Życia, 5(1), str. 49-62.

Bukowski S., Bukowska B., Ilnicki S. 1999. Ocena efektywności ambulatoryjnej terapii alkoholików wzorowanej na Modelu Minnesota. Alkoholizm i Narkomania, 2, str. 237-245.

Wnuk M. 2007. Duchowy charakter Programu Dwunastu Korków a jakość życia Anonimowych Alkoholików. Alkoholizm i Narkomania, tom 20, nr 3, str. 289-301.

Woronowicz B.T. 2001. Bez tajemnic – o uzależnieniach i ich leczeniu. Instytut Psychiatrii i Neurologii

==================================≈//===========

Odtruwanie alkoholowe, ESPERAL

Menu

Padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne

admin Poradnik dla osób uzależnionych od alkoholu. 15 marca 2020

Każda próba odstawienia alkoholu prowadzi do występowania nieprzyjemnych dla uzależnionego dolegliwości tworzących tak zwany zespół abstynencyjny. Jednym z objawów tego zespołu jest padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne.

Czym jest padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne?

Padaczka alkoholowa to nazwa używana na określenie wspomnianych napadów drgawkowych, które pojawiają się u alkoholików zazwyczaj w ciągu pierwszych 72 godzin od momentu odstawienia substancji uzależniającej. Nie jest to jednak zasada – czasami drgawki mogą wystąpić nawet do tygodnia po całkowitej rezygnacji z alkoholu albo po ograniczeniu jego spożywanych ilości.

Napadów drgawek abstynencyjnych nie uznaje się za typową padaczkę, ponieważ nie wynikają one z konkretnej przyczyny tkwiącej w mózgu, a wyłącznie z nagłego braku alkoholu we krwi. To dosłownie efekt reakcji organizmu na: brak etanolu, zaburzenia elektrolitowe zwłaszcza te związane z niedoborem magnezu, zaburzenia neurotransmiterów – m.in. GABA, czyli kwasu gamma-aminomasłowego, zbyt dużą ilość wody w organizmie, deprywację snu oraz organiczne uszkodzenia mózgu spowodowane alkoholizmem. Na razie jednak patogeneza tego typu napadów nie jest dokładnie określona. Wiadomo, że długotrwałe spożywanie alkoholu podwyższa próg drgawkowy, natomiast jego gwałtowne odstawienie znacząco go obniża. W efekcie wpływa to na pojawianie się nagłych napadów drgawkowych nawet w czasie przyjmowania leków. Przeważnie napady mają charakter tak zwany pierwotnie uogólniony – grand mal – nie są poprzedzone aurą albo innymi typowymi objawami ułatwiającymi przewidzenie kolejnego ataku.

Według statystyk napady drgawek abstynencyjnych występują u około 15% osób chorujących na alkoholizm, a w 70% przypadków jest efektem zespołu odstawiennego.

Objawy i skutki padaczki alkoholowej, czyli napadów drgawek abstynencyjnych

Napad drgawek abstynencyjnych przypomina zwykły napad epileptyczny. Chory nagle traci świadomość, upada, ma widoczne skurcze mięśni całego ciała w tym mięśni twarzy, pręży się i wygina. Czasami dochodzi do mimowolnego oddania moczu lub stolca albo przygryzienia języka. Drgawkom mogą towarzyszyć wymioty, nudności, skoki ciśnienia tętniczego, bóle głowy, zaburzenia snu i apetytu, nadmierna potliwość, nadpobudliwość, agresja lub lękliwość. U większości pacjentów napady te nie są trwałe – ustępują do kilkunastu dni od odstawienia alkoholu. Zdarza się jednak, że przeradzają się w padaczkę utrwaloną. Następuje to m.in. w wyniku urazów czaszkowo-mózgowych.

Jeśli u chorego pojawiają się częste napady drgawkowe, pomiędzy którymi nie odzyskuje przytomności, mówi się o stanie padaczkowym. Jest to stan zagrożenia życia, dlatego wymaga natychmiastowej konsultacji lekarskiej.

Warto mieć również świadomość, że u 30% alkoholików napady drgawkowe są wstępem do majaczenia alkoholowego, inaczej delirium tremens – zaburzeń świadomości z iluzjami, omamami i urojeniami, zaburzeniami wegetatywnymi oraz somatycznymi trwającymi mniej więcej do siedmiu dni.

Do skutków napadów zalicza się występowanie tak zwanej padaczki późnej, która jest efektem braku leczenia napadów epileptycznych w okresie odstawiennym oraz problemy społeczne – zwiększone ryzyko wypadków samochodowych, w pracy itp., ponieważ osoba uzależniona nie wie, kiedy nastąpi kolejny napad.

Napad – co robić w trakcie i jak zapobiegać kolejnym?

Kiedy jednak dojdzie do ataku, trzeba skupić się przede wszystkim na zapewnieniu choremu ochrony. Należy usunąć wszystkie przedmiotu, które mogą spowodować dodatkowe urazy, asekurować jego głowę własnymi dłońmi, uważając, aby nie podnieść jej do góry, a w razie wymiotów ułożyć chorego na boku. W trakcie napadu nie powinno się podkładać pod głowę osoby poszkodowanej żadnych poduszek, koców itp. ani wkładać czegokolwiek do jej jamy ustnej, aby w ten sposób zabezpieczyć przed przygryzieniem języka. Po ustąpieniu drgawek można ułożyć chorego w pozycji bocznej ustalonej, okryć go i ewentualne wezwać pogotowie ratunkowe. Ataki trwają od kilku sekund do kilku minut, a po nich zazwyczaj osoba doświadczająca napadu w efekcie wycieńczenia zapada w sen. Tuż po wyciszeniu ataku nie należy podawać choremu jedzenia ani picia.

Trzeba mieć na uwadze, że statystycznie około 1 do 2% ludzi rocznie umiera w wyniku powikłań po napadach drgawkowych – dotyczy to przede wszystkim osób, które doświadczyły niedotlenienia mózgu albo niewydolności ze strony układu sercowo-naczyniowego.

Jedynym skutecznym sposobem na zapobieganie kolejnych napadów drgawkowych jest farmakoterapia – pacjent wymaga podania dożylnie leków przeciwpadaczkowych – oraz całkowita rezygnacja z substancji uzależniającej i utrzymanie abstynencji. Farmakoterapię w takim przypadku trzeba podtrzymywać lekami przeciwpadaczkowymi doustnie przez tydzień. Pacjenci mający w przeszłości poalkoholowe napady drgawkowe powinni być zabezpieczeni farmakologicznie przy wychodzeniu z następnych ciągów. Prawdopodobieństwo ponownych napadów u alkoholika, który już ich doświadczył, jest wysokie.

Leczenie padaczki alkoholowej, czyli napadów drgawek abstynencyjnych

Leczenie napadów drgawek abstynencyjnych łączy terapię uzależnień z farmakoterapią, w trakcie której stosuje się leki przeciwpadaczkowe oraz przeciwdrgawkowe obniżające aktywność impulsów nerwowych. Czasami skuteczne okazuje się wykorzystywanie preparatów przywracających równowagę elektrolitową organizmu.

Podanie leków poprzedza diagnostyka obrazowa – m.in. wykonanie tomografii komputerowej głowy – weryfikującej, czy w trakcie napadu nie doszło do urazu i czy faktycznie to tylko zespół abstynencyjny był przyczyną wystąpienia drgawek. Jeśli rzeczywiście problem wynika z odstawienia alkoholu, zaleca się rozpoczęcie terapii odwykowej.

Bibliografia

J. Kinney, G. Lepton, Zrozumieć alkohol, Warszawa 1996.

Padaczka alkoholowa, https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/lista/103485,padaczka-alkoholowa

L.P. Rowland, T.A. Pedley, Neurologia Merritta, t. 3, Wrocław 2012.

A. Stępień, Neurologia, t. 3, Warszawa 2016.

B.T. Woronowicz, Padaczka alkoholowa, http://www.psychologia.net.pl/slownik.php?level=54

← Czym jest delirium tremens?

Encefalopatia wątrobowa →

Nasz poradnik

Jazda po alkoholu – jak odzyskać prawo jazdy?

Leczenie alkoholizmu – Naltrexone

Otępienie alkoholowe

Neuropatia alkoholowa

Halucynoza alkoholowa

Zespół Otella

Zespół Korsakowa

Encefalopatia wątrobowa

Padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne

Czym jest delirium tremens?

Copyright © 2026 Odtruwanie alkoholowe, ESPERAL. All rights reserved.
Theme: Accelerate by ThemeGrill. Powered by WordPress.

 Zadzwoń 666 999 121

Pliki do pobrania

LJTANIA NOCNA O POKÓJ i POJEDNANIE "Uczeń pyta -Chrystus odpowiada,,Tomasz a Kempis Mała Książẹczka Czytaj 2026 r Temat Roku !

O Naśladowaniu Chrystusa,,,czytaj

https://share.google/YQ2wd7nCpgGt8iiut

LITANIA NOCNA O POKÓJ I POJEDNANIE 
 ,USTANIE WOJNY , LITANIA NOCY O MIĹOSIERDZIE 
oraz PIĘKNE wezwania do Ducha Św
Zgromadzenie odpowjada:
Przez noc Twojej męki, gdy cierpiałeś za nas, Jezu prosimy Cię.
Celebrans:

za Twój Kościół, / który w nocy tego świata / czeka na Ciebie, swojego Oblubieńca...
za Twój lud według ciała, za Izrael, / który w nocy słucha Twojego słowa / i czeka na Jutrzenkę Twego Królestwa...//

POWTARZAMY ZA KAŻDYM WEZWANIEM


,Przez noc Twojej męki  gdy cierpiałeś za nas ,Jezu prosimy Cię"

za narody pogańskie jakby po omacku / szukające Ciebie..

Przez noc Twojej męki.....powtarzamy

za ludy, / skazane przez noc   totalitarnych poglądów / na ucisk i kłamstwo...

-za naród UKRAIŃSKI  który jest mordowany i niszczony przez wojnę  aby doświadczył  pokoju i pojednania 

za tych którzy wywołali wojnę na Ukrainie aby się opamiętali  i nawrócili

za wszystkich ludzi którzy pomagają Ukrainie i  sa dla nich otwarci i miłosierni aby Bóg darzył ich swoim światłem i milosierdziem.....

za naszych braci i siostry, prześladowanych za wiarę, / którzy muszą chronić się pod płaszcz nocy, żeby się do Ciebie modlić; //

za tych, którzy w środku nocy wdzierają się do ich domów, / za ich prześladowców zaślepionych przez nienawiść; /

za tych, którzy nie wiedzą co czynią...

za tych, którzy nie umieją nas kochać, /

za tych, których my kochać nie potrafimy; za naszych wrogów i za tych, którzy źle o nas myślą...

za chorych, za tych którzy w szpitalach tę noc spędzają w cierpieniu;

 za tych którzy walczą ze śmiercią / i tej nocy umrą nie ujrzawszy blasku jutrzenki...
za bojących się, za tych, którzy nie będą mogli zasnąć i którym noc wydaje się nie mieć końca,

/za kuszonych, by popełnić samobójstwo / i na czas nocy podporządkowanych mocy księcia ciemności... za osoby , których miłość kupowana jest w ciemności nocy;

za wpadających w pułapkę rozpusty i narkotyków,

za złodziei i przestępców, / czyniących zło / pod osłoną nocy...

za przebywających w więzieniu aby spotkali  tam dobrych ludzi i weszli na drogę nawr6ócenia

za torturowanych i pozbawianychh godności, /za skazanych na śmierć,

którzy oczekują na noc swego skazania...
za biednych bez domu, / za tych, którzy tej nocy / błąkają się samotnie pośród obojętności innych ludzi...

za niewidomych, których noc nigdy się nie kończy, /

za chorych umysłowo / w nocy ich obłędu...
za tych, którzy trudzą się pracując,

/ za podróżujących / w niepewności nocy...

za mieszkańców  PIASECZNA i tej Archidiecezji Warszwakiej , aby wierzyli w Boga i czuli się odpowiedzialni za swój Kościół,

/ za nasze rodzeństwo i rodziców; / za tych, których kochamy i których Ty chronisz w ich śnie; //

za wszystkie parafie z naszego dekanatu piaseczyńskiego aby były znakiem miłości i braterstwa dla wszystkich.....
za rodziny, które odpoczywają w zaciszu swoich do6mów, /

za kobiety które tej nocy / wydadzą na świat swoje dzieci...

za naszego papieża LEONA XIV  naszego  KS Arcybiskupa  ADRIANA GALBASA i Ks Kard.KAZIMIERZA za Ks Bp Rafała, Ks Bp Michaĺa,Ks Bp Piotra , za  wszystkicb  ..kapłanów, diakonów i cały lud chrześcijański o dar jedości i braterstwa
za naszych zmarłych braci i siostry, / którzy jeszcze nie wkroczyli / w światło Twojej Chwały...

za nas grzeszników, / którzy pośród ciemności / zbliżamy się do światła Twojego dnia bez zachodu słońca...// Przez noc Twojej męki.......

Celebrans:
Boże Nieba, Ty objawiłeś siebie jako Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa i nasz Ojciec, dlatego wołamy  do Ciebie Boże 

:  Ojcze nasz...
Bo Twoje jest Królestwo i potęga i chwała na wieki 

Błogosławieństwo końcowe:
Niech Pan błogosławi nas i strzeże, Nieśmiertelny niech rozjaśni swe Oblicze nad nami i będzie nam łaskawy, niech Pan wzniesie swe oblicze w naszą stronę i ześle nam Twój pokój, Ojciec, Syn i Duch Święty
Zgromadzenie: Amen

LITANIA NOCNA O MILOSIERDZIE.
Kyrie, elejson.Chryste, elejson. Kyrie, elejson.

Chryste, usłysz nas.Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże,zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże,zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże,zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, Jedyny Boże,zmiłuj się nad nami.

-duszom osaczonym prze pokusy.

Panie Jezu okaż miłosierdzie 
tym którzy znajdują się w grzechu śmiertelnym

tym którzy popadli w grzechy…  

tym którzy ulegli światu a zapomnieli o Tobie.

wszystkim duszom osaczonym przez pokusy

tym którym w tym momencie grozi niebezpieczeństwo utraty Ciebie na zawsze 

tym którzy innych kuszą. 

PANIE JEZU OKAŻ MIŁOSIERDZIE
tym którzy tej nocy są na zewnątrz; bezdomnym, zmęczonym, przymierającym z głodu, pijakom i samobójcom…

tym którzy są na zewnątrz, by grzeszyć

tym którzy znajdują się w grzechu śmiertelnym

tym którzy są na zewnątrz by ratować z grzechu….

. tym którzy pracują tej nocy ..

tym którzy chorują i cierpią 

PANIE JEZU OKAŻ MIŁOSIERZDIE
tym którzy są operowani

tym którzy nie mogą zasnąć tej nocy..

tym którzy popadli w grzechy

tym którzy mają kłopoty i zmartwienia ,

wszystkim ludziom na Ukrainie....

wszystkim dzieciom , które płaczą tej nocy , chorym psychicznie

wszystkim pielęgniarkom z nocnej zmiany

 PANIE JEZU OKAŻ MILOSIERDZIE
wszystkim lekarzom i kapłanom wzywanym tej nocy.

Tym którzy tej nocy cierpią z powodu żałoby

tym dla których ta noc będzie ostatnią nocą na ziemi

tym którzy walczą dzisiaj o wolność  swojego narodu ukraińskiego i giną w bezsownej wojnie wywołanej przez Rosje putynowską

PANIE JEZU OKAŻ MIŁOSIERDZIE
Matkom które muszą uciekać z dziećmi ze swego kraju na Ukrainie do Polski pozbawione  domu i miejsc pracy

wszystkim którzy  zgłosili się   na Ukrainie do obrony terytorialnej  opuszczając swoje dzieci i żony....

wszystkim  mieszkańcom Ukrainy aby umieli się obronić przed niesprawiedliwą j terorystyczną inwazją Rosji sowjeckiej....

tym którzy tej nocy umrą bez kapłana lub sakramentów

tym którzy umierają odrzucając posługę świętego Kościoł

tym którzy umierają nieprzytomni

tym którzy boją się śmierci

 PANIE JEZU OKAŻ MILOSIERZDIE
wszystkim umierającym kapłanom , zakonnikom i zakonnicom

wszystkim wiernym przyjmującym komunie św, którzy odchodzą z tego świata

nam samym w ostatniej naszej godzinie…

Boże , którego miłosierdzie jest niezgłębione a skarby litości nieprzebrane wejrzyj na nas łaskawie i pomnóż w nas ufność w Miłosierdzie swoje byśmy nigdy w największych nawet trudnościach nie poddawali się rozpaczy lecz zawsze zgadzali się z wolą Twoją która jest samym Miłosierdziem . Przez Chrystusa Pana naszego . AMEN 

PIĘKNE i WAŻNE  WEZWANIA DO DUCHA ŚWIĘTEGO

Duchu Święty, Który nie masz ani oblicza ani imienia,naucz mnie dobrze modlić się Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który przemawiasz przez usta proroków,
naucz mnie żyć w równowadze ducha i zachować pokój serca Bądź pochwalony

Duchu Święty, Gorejące Ognisko Miłości, ucz mnie mądrości życia oraz cierpliwości Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wszelkich Darów, ucz mnie żyć w pokorze i skromności Bądź pochwalony

Duchu Święty, przeobfita Skarbnico Łask,
ucz mnie pojmować wartość cierpienia Bądź pochwalony

Duchu Święty, bezdenna Skarbnico Łask,
ucz mnie dobrze wykorzystać cenny czas Bądź pochwalony

Duchu Święty, niewyczerpana Skarbnico Łask,broń mnie przed jakimkolwiek brakiem miłości i przed pychą Bądź pochwalony

Duchu Święty, Którego bogactwa nikt ogarnąć nie zdoła,
ucz mnie odrzucać bezużyteczne wyobrażenia i myśli Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wielu Darów, ucz mnie rezygnować z bezużytecznych działań i unikać niepotrzebnych rozmów Bądź pochwalony

Duchu Święty, z Którego Pełni wszyscyśmy otrzymali,ucz mnie milczenia i mówienia we właściwym czasie Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Miłości, ucz mnie dawać innym dobry przykład Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Dobroci, daj mi wytrwanie w dobrym Bądź pochwalony

Duchu Święty, słodki Nauczycielu,
naucz mnie w sposób właściwy obchodzić się z ludźmi Bądź pochwalony

Duchu Święty, najmilszy Przyjacielu Dusz,
ucz mnie nikogo nie sądzić i doznanych krzywd nie pamiętać Bądź pochwalony

Duchu Święty, uszczęśliwiające Światło Duszy, tak mnie prowadź, bym widział potrzeby innych i nie zaniedbywał dobrych dzieł Bądź pochwalony

Duchu Święty, Ojcze ubogich, daj bym poznał swoje błędy Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który w duszach dokonujesz swych cudów,ucz mnie czuwać nad sobą i prowadź do doskonałości Bądź pochwalony

Duchu Święty, przed Którym nic nie jest zakryte,
ucz mnie, jak unikać podstępu złego ducha Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który znasz przyszłość wszechświata,
pomóż mi uwolnić się spod władania ciała i szatana Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który znasz także moją przyszłość,
Twojej opiece powierzam moją rodzinę, przyjaciół, dobroczyńców i wszystkich ludzi Bądź pochwalony

Duchu Święty, dzięki Twej Boskiej pomocy,
nauczaj mnie żyć dla chwały Bożej, dla zbawienia dusz i ku czci Matki Bożej, abym mógł umierać jako wierny sługa Bądź pochwalony! Amen. Amen. Amen

Duchu Święty, Który nie masz ani oblicza ani imienia,
naucz mnie dobrze modlić się Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który przemawiasz przez usta proroków,
naucz mnie żyć w równowadze ducha i zachować pokój serca Bądź pochwalony

Duchu Święty, Gorejące Ognisko Miłości, ucz mnie mądrości życia oraz cierpliwości Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wszelkich Darów, ucz mnie żyć w pokorze i skromności Bądź pochwalony

Duchu Święty, przeobfita Skarbnico Łask,
ucz mnie pojmować wartość cierpienia Bądź pochwalony

Duchu Święty, bezdenna Skarbnico Łask,
ucz mnie dobrze wykorzystać cenny czas Bądź pochwalony

Duchu Święty, niewyczerpana Skarbnico Łask,
broń mnie przed jakimkolwiek brakiem miłości i przed pychą Bądź pochwalony

Duchu Święty, Którego bogactwa nikt ogarnąć nie zdoła,
ucz mnie odrzucać bezużyteczne wyobrażenia i myśli Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wielu Darów, ucz mnie rezygnować z bezużytecznych działań i unikać niepotrzebnych rozmów Bądź pochwalony

Duchu Święty, z Którego Pełni wszyscyśmy otrzymali,
ucz mnie milczenia i mówienia we właściwym czasie Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Miłości, ucz mnie dawać innym dobry przykład Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Dobroci, daj mi wytrwanie w dobrym Bądź pochwalony

Duchu Święty, słodki Nauczycielu,
naucz mnie w sposób właściwy obchodzić się z ludźmi Bądź pochwalony

Litania do Ducha Świętego  obietnice

Obietnice Boga Ojca, dla tych, którzy w sposób żarliwy będą odmawiać tę Litanię przynajmniej trzy razy w tygodniu:

1. W sposób widzialny wyrwę cię z rąk twoich przeciwników.
2. Usunę przeszkody, które znajdują się na twej drodze do doskonałości.
3. Dodam ci jeszcze jednego Anioła, aby on przez [specjalne] natchnienia chronił cię przed pokusami do grzechu.
4. Wytrwasz na drodze cnoty.
5. Dobrze poznasz swoje braki i niedociągnięcia.
6. Otrzymasz moc, aby uwolnić się od grzesznych przyzwyczajeń.
7. Umocnię twoją wiarę, nadzieję i miłość.
8. Wyrwę cię z kłopotów materialnych.
9. Twoja rodzina będzie żyć w zgodzie i wzajemnej miłości.
10.Jeśli ktoś pragnie pomóc bliźniemu winien tę Litanię odmawiać codziennie, co najmniej przez pół roku

//////////////////

Dziś Kościele Żyjącego Boga wstań

DZIŚ KOŚCIELE 

[NUTY]

       D                     C7                H
1.Jesteśmy ludem nabytym cenną krwią,
       e                               A
W radości Bogu oddajemy cześć,
           e                A              D                 H7
Gdy głosimy Bożą wielkość, majestat Jego i moc,
            e                  C                  A7
To niszczymy moc szatana na Ziemi tej.
Uwielbiajmy Jego chwałę, dzień po dniu
W radości Bogu oddawajmy cześć,
Gdy głosimy Jego wierność i miłosierdzia dar,
          e                    C                 F D7
To niszczymy moc szatana na ziemi tej.

                   G          h                   C   D7
Ref. Dziś Kościele Żyjącego Boga wstań,
          G       h              C   D7
Bóg Królem całej Ziemi jest!
            G                   G7                C                     A7
Żadne moce ni zwierzchności, nie wzruszą nas nigdy już,
          G              D7     G                         D
Gdy stajemy w jedności, nikt nas już nie rozdzieli,
         C        a        D             G     H7
Bo stajemy razem, gdzie nasz Bóg

Ks. ARCYBISKUP ANTONI BARANIAK przypmnienie męczennika komunizmu,odważnego człowieka który był dręczony i bity 27 miesięcy na rakowieckiej przez komunistów

https://youtube.com/watchv=n2hAZ_

Qjdd4&lc=Ugxz6U9d5oQY6kUWe

UZ4AaABAg&si=HWWDTxds5gBMe8js

https://youtube.com/watchv=n2hAZ_Qjdd4&lc=

Ugxz6U9d5oQY6kUWeUZ4AaABAg&si=HWWDTxds5gBMe8js


///// O Spotkaniu mlodych w Łodzi

grudzien 2026/ posłuchaj

POSŁUCHAJ TEJ  CZẸSTO ZAPOMNIANEJ

BOLESNEJ HISTORII KOSCIOĹA...Ocaleni

Marszałki / koło Poznania i spotkanie

mẹżczyzn...

Zapomniany męczennik komunizmu.

Dramat ks. abp. Antoniego Baraniaka

/ jak wielu ludzi ,dzisiejszych czcicieli komunizmu o tym nie wie i może w Polsce  jest taka tragjczna nieświadomoŝć....../

fot. X/@PoszukiwaniaIPN

Zapomniany męczennik komunizmu. Dramat ks. abp. Antoniego Baraniaka

29 grudnia 2025 16:30/w Informacje, Polska Radio Maryja

Przypadająca siedemdziesiąta rocznica internowania ks. arcybiskupa Antoniego Baraniaka przywraca pamięć o jednym z najbardziej dramatycznych, a jednocześnie najmniej znanych rozdziałów walki komunistów z Kościołem w Polsce. Jak podkreśla prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolanta Hajdasz, gość „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, była to zaplanowana próba złamania człowieka, który stał na straży prawdy i wierności Kościołowi.

Internowanie ks. abp Antoniego Baraniaka nie było jedynie administracyjną decyzyjną władz. Było aktem brutalnej represji wymierzonej w jednego z najbliższych współpracowników prymasa Stefana Wyszyńskiego.

– To jest po prostu przewiezienie go do innego miejsca, ale w istocie było to aresztowanie i uwięzienie arcybiskupa Baraniaka na Rakowieckiej – mówi dr Jolanta Hajdasz.

Jak przypomina prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, rok 1953 był momentem szczególnie brutalnej ofensywy aparatu komunistycznego przeciwko Kościołowi. Ks. Baraniak stał się kluczowym celem, ponieważ władze liczyły, że pod presją tortur obciąży prymasa Stefana Wyszyńskiego fałszywymi zeznaniami. Zeznania miały posłużyć do całkowitego zniszczenia autorytetu Kościoła w Polsce. Komuniści nie zdecydowali się jednak na szybkie uśmiercenie duchownego. Ich celem było długotrwałe wyniszczenie – fizyczne i psychiczne – które miało go złamać.

– Ksiądz arcybiskup Antoni Baraniak spędził 27 miesięcy na Rakowieckiej. […] poddany był torturom, żeby zeznawać. Miał stać się świadkiem w pokazowym procesie przeciwko prymasowi, bo tak planowali komuniści – zniszczyć prymasa, jego wizerunek, jego autorytet w społeczeństwie. Arcybiskup Baraniak przeszedł gehennę w tym więzieniu, tortury i wykazał się niezłomną postawą. Tutaj dochodzimy do tego dramatycznego dnia 29 grudnia 1955 roku, czyli 70 lat temu. Wtedy tak naprawdę był w tak ciężkim stanie […]. To był biskup i komuniści nie chcieli żeby katolicki biskup umierał w komunistycznym więzieniu […], dlatego wieźli go w letnim płaszczu, odkrytym samochodem, w trzaskający mróz, grudniową noc – przypomina prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Mimo skrajnego wyniszczenia ks. abp Antoni Baraniak przeżył. Po przewiezieniu z więzienia nie odzyskał już pełni zdrowia, ale pozostał wierny temu, czego komuniści nie byli w stanie z niego wydrzeć – prawdzie i Kościołowi. Jak podkreśla dr Jolanta Hajdasz, jego milczenie uratowało prymasa Stefana Wyszyńskiego przed pokazowym procesem.

Cała rozmowa z dr Jolantą Hajdasz dostępna jest.

Wariant 1

Boże coś Polskę przez tak długie wiekiOtaczał blaskiem potęgi i chwały.Coś ją osłaniał tarczą swej opiekiOd nieszczęść, które przygnębić ją miały.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,Ojczyźnie wolność, racz nam wrócić, Panie!Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem,Walczących wspierał za najświętszą sprawę,I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem,W nieszczęściach samych pomnażał ich sławę.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...Wróć naszej Polsce świetność starożytną,Użyźniaj pola, spustoszone łany,Niech szczęście, spokój na nowo zakwitną!Poprzestań kary, Boże zagniewany! Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Boże, którego ramię sprawiedliwe

Żelazne berła władców świata kruszy;

Zniwecz tych wrogów zamiary szkodliwe,

Obudź nadzieję w biednej naszej duszy.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Boże najświętszy, przez Twe wielkie cudy

Oddalaj od nas klęski, mordy boju;

Połącz wolności węzłem Twoje ludy

Pod jedno berło Anioła Pokoju.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Boże najświętszy, od którego woli

Istnienie świata całego zależy,

Wyrwij lud Polski z tyranów niewoli, Wspieraj zamiary wytrwałej młodzieży.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...Boże najświętszy przez Chrystusa rany,Świeć wiekuiście, nad braćmi zmarłymi;Spojrzyj na lud Twój niewolą znękany, Przyjmij ofiary synów Polskiej ziemi.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...Gdy naród polski dzisiaj we łzach tonie,Za naszych braci poległych błagamy,By ich męczeństwem uwieńczone skronieNam do wolności otworzyły bramy. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Niedawno wolność zabrał z polskiej ziemi,

A łez krwi naszej popłynęły rzeki.

Jakże to musi być okropnie z tymi,

Którym ojczyznę zabierasz na wieki.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Jedno Twe słowo o wielki nasz Panie

Z prochów nas podnieść znowu będzie zdolne;

A gdy zasłużym na Twe ukaranie,Obróć nas w prochy, ale prochy wolne!Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...[1

Pliki do pobrania