NAJPIĘKNIEJSZE CYTATY Z BIBLII

CYTATY Z BIBLII O WIERZE – najpiękniejsze cytaty biblijne o wierze

by Marta Pardyakupdated on16/10/20193 komentarzedo CYTATY Z BIBLII O WIERZE – najpiękniejsze cytaty biblijne o wierze

Bez względu na to jaką masz wiarę, cytaty biblijne są przepełnione motywacją i wiarą które powinnaś znać. Zobacz i zainspiruj się – najpiękniejsze cytaty z Biblii o wierze czekają 

Cytaty z Biblii

Wybrać kilka pięknych cytatów biblijnych o wierze nie było prosto, ale chciałam się z Tobą podzielić moimi ulubionymi. Są to takie biblijne cytaty, które dają nadzieję i wzmacniają wiarę we własne siły. Myślę że przydadzą się każdemu na jesienne chłodne dni i jesienną chandrę. Możesz je zapisać, udostępnić lub zapamiętać.

Cytaty biblijne mają jedną cechę – są uniwersalne od tysięcy lat.

I nie trzeba wierzyć w Boga, żeby się do tego przekonać  Największe ikony świata, politycy, pisarze powielają w swoich publikacjach Biblię. Dlaczego? Bo treści w niej zawarte są mądre i jak już wspomniałam – niosą prawdę.

Najpiękniejsze cytaty z Biblii o wierze

Oczywiście znajdziesz więcej cytatów o wierze i zaufaniu w Biblii, ja wybrałam takie, które najbardziej do mnie przemawiają i najbardziej mi się podobają. Zobacz poniżej, czy Tobie również przypasują te biblijne cytaty 

Cytaty z Biblii które warto zapamiętać

Według wiary Waszej niech Wam się stanie  (Mt 9, 27-31)

Proście a będzie Wam dane (Mt 7, 7-12)

Dla tego kto wierzy, wszystko jest możliwe (Mk 9, 23)

Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, nic niemożliwego nie będzie dla Was (Mt 17, 14-20)

Dla Boga nie ma nic niemożliwego (ŁK 1, 37)

Wszystko o co w modlitwie prosicie stanie się Wam, tylko wierzcie że otrzymacie (Mk 11, 20 – 25)

Kochani jestem przekonana że je znacie te cytaty o wierze. Mam szczerą nadzieję że dodadzą Wam otuchy na jesienne dni  A jakie są Wasze ulubione cytaty z Biblii? Piszcie proszę w komentarzach  Ps. nie zapomnij odwiedzić mój fanpage Sekrety Piękna

Stary Testament

- Bóg Ojciec - Stań się (Stanisław Wyspiański) :.

- Stworzenie Adama (Michał Anioł) :.

- Adam i Ewa (Tycjan) :.

- Święta Trójca (Andriej Rublow) :.

- Ofiara Abrahama (Andrea del Sarto) :.

- Abraham i Izaak w drodze (Marc Chagall):.

- Józef w pałacu faraona (Jacopo Amigoni):.

- Judyta i Holofernes (Tintoretto) :.


Nowy Testament

- Niepokalane Poczęcie (Giovanni Battista Tiepolo) :.

- Zwiastowanie i Nawiedzenie(Melchior Broederlam) :.

- Zwiastowanie (Fra Angelico) :.

- Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny (Domenico Ghirlandaio (Domenico Bigordi)) :.

- Sen św. Józefa(Georges de la Tour) :.

- Sen Józefa(Gaetano Gandolfi) :.

- Zaślubiny Najświętszej Maryi Panny (Robert Campin) :.

- Narodzenie św. Jana Chrzciciela (Domenico Ghirlandaio - Domenico Bigordi) :.

- Mistyczne Boże Narodzenie(Alessandro di Mariano Filipepi, zwany Sandro Botticelli) :.

- Boże Narodzenie z Izajaszem i Ezechielem (Duccio di Buoninsegna) :.

- Boże Narodzenie (Hans Memling) :.

- Boże Narodzenie (Federico Barocci):.

- Boże Narodzenie (Martin Schongauer) :.

- Boże Narodzenie (Petrus Chrystus) :.

- Boże Narodzenie (Geertgen Tot Sint Jans):.

- Pokłon Trzech Króli (Hieronymus Bosch) :.

- Pokłon Trzech Króli (Hans Memling) :.

- Trzej Królowie(Autor nieznany) :.

- Ofiarowanie Jezusa w świątyni (Guido di Pietro da Mugello) :.

- Ofiarowanie w świątyni (Hans Memling) :.

- Ofiarowanie w świątyni (Philippe de Champaigne) :.

- Ofiarowanie w świątyni (Mantenga) :.

- Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu (Joachim Patinir) :.

- Dysputa z doktorami w świątyni (Veronese) :.

- Dobry Pasterz (Bartolomé Esteban Murillo) :.

- Święty Jan Chrzciciel (Leonardo da Vinci):.

- Krajobraz ze św. Janem Chrzcicielem nauczającym (Joachim Patinir) :.

- Chrzest Jezusa (Piero della Francesca) :.

- Chrzest Chrystusa (Andrea del Verrocchioi) :.

- Chrzest Chrystusa (Henryk Siemiradzki) :.

- Chrzest Chrystusa (Cima da Conegliano) :.

- Taniec Salome (Benozzo di Lese di Sandro zwany Benozzo Gozzoli) :.

- Ścięcie św. Jana Chrzciciela(Pierre Cécile Puvis de Chavannes) :.

- Ścięcie św. Jana Chrzciciela(Michelangelo Merisi da Caravaggio) :.

- Powołanie apostołów Piotra i Andrzeja (Duccio di Buoninsegna) :.

- Wesele w Kanie (Duccio di Buoninsegna) :.

- Wesele w Kanie Galilejskiej(Giotto di Bondone) :.

- Powołanie świętego Mateusza (Michelangelo Merisi da Caravaggio) :.

- Wypędzenie przekupniów ze świątyni (Jacopo Bassano) :.

- Dobry Samarytanin (Johann Karl Loth) :.

- Chrystus uzdrawiający niewidomego (El Greco) :.

- Uzdrowienie niewidomego (Duccio di Buoninsegna) :.

- Chrystus i Samarytanka (Henryk Siemiradzki) :.

- Chrystus i jawnogrzesznica. Pierwsze spotkanie Chrystusa z Marią Magdaleną (Henryk Siemiradzki) :.

- Jezus w domu Marty i Marii (Joachim Beuckelaer) :.

- Jezus w domu Marii i Marty (Johannes Vermeer van Delft) :.

- Chrystus w domu Marty i Marii (Diego Rodríguez de Silva y Velázquez) :.

- Chrystus w domu Marty i Marii (Henryk Siemiradzki) :.

- Przemienienie Pańskie(Lorenzo Lotto) :.

- Przemienienie (Giovanni Bellini) :.

- Przemienienie (Alessandro di Mariano) :.

- Przemienienie (Fra Angelico) :.

- Przemienienie (Rafael) :.

- Wjazd Chrystusa do Jerozolimy (Pietro Lorenzetti) :.

- Ostatnia wieczerza (Leonardo da Vinci) :.

- Obmywanie nóg (Tintoretto) :.

- Modlitwa w Ogrójcu (Duccio di Buoninsegna) :.

- Modlitwa w Ogrójcu (El Greco) :.

- Judasz (Edward Okuń) :.

- Łzy świętego Piotra (Dominikos Theotokopulos, zwany El Greco) :.

- Chrystus przed Piłatem (Jacek Malczewski) :.

- Chcemy Barabasza (Honoré Daumier) :.

- Biczowanie Chrystusa (Piero della Francesca) :.

- Nałożenie cierniowej korony (Anton van Dyck) :.

- Twarz Chrystusa (Claude Mellan) :.

- Głowa Chrystusa w cierniowej koronie (Lucas Cranach starszy) :.

- Ecce Homo (Juan de Valdés Leal) :.

- Ecce Homo (Quentin Massys) :.

- Ecce Homo (Adam Chmielowski) :.

- Wyszydzenie Chrystusa (Guido di Pietro da Mugello, zwany Fra Angelico) :.

- Chrystus w drodze na Kalwarię (Andrea di Bartolo) :.

- Upadek w drodze na Kalwarię (Rafael) :.

- Weronika i Święte Oblicze (El Greco) :.

- Ukrzyżowanie (Autor nieznany) :.

- Ukrzyżowanie (Grünewald) :.

- Ukrzyżowanie (Emil Nolde) :.

- Ukrzyżowanie (Rafael) :.

- Białe ukrzyżowanie (Marc Chagall) :.

- Chrystus św. Jana od Krzyża (Salvador Dalí) :.

- Trójca Święta(Tomaso di ser Giovanni Guidi di More-Masaccio) :.

- Żółty Chrystus (Paul Gauguin) :.

- Współcierpienie (Adolphe William Bouguereau) :.

- Zdjęcie z krzyża (Pedro Machuca) :.

- Zdjęcie z krzyża (Rogier van der Weyden) :.

- Martwy Chrystus podtrzymywany przez Maryję i św. Jana (Giovanni Bellini) :.

- Opłakiwanie Chrystusa (Sandro Botticelli):.

- Złożenie do grobu (Caravaggio) :.

- Chrystus zmarły(Andrea Mantegna) :.

- Martwy Chrystus i dwa anioły (Édouard Manet) :.

- Głowa Chrystusa (Leon Wyczółkowski) :.

- Zstąpienie do otchłani (autor nieznany) :.

- Zejście Chrystusa do piekieł (Sebastiano Luciani) :.

- Zmartwychwstanie (Mathis Gothard Nithard, zwany Grünewald) :.

- Zmartwychwstanie (Piero della Francesca):.

- Zmartwychwstanie (Emil Nolde) :.

- Zmartwychwstanie (El Greco) :.

- Jezus ukazujący się Marii Magdalenie (Lavinia Fontana) :.

- Noli me tangere (Giotto di Bondone) :.

- Wieczerza w Emaus (Hendrick ter Brugghen) :.

- Wieczerza w Emaus (Caravaggio) :.

- Chrystus ukazuje się apostołom, przechodząc przez zamknięte drzwi (Duccio di Buoninsegna) :.

- Św. Tomasz (Peter Paul Rubens) :.

- Niewierność św. Tomasza (Hendrick ter Brugghen) :.

- Niewierność św. Tomasza (Caravaggio) :.

- Niewierność św. Tomasza (Rubens) :.

- Wręczenie kluczy św. Piotrowi (Pietro Vannucci) :.

- Wniebowstąpienie (Andrea Mantegna) :.

- Wniebowstąpienie (Giotto di Bondone) :.

- Wniebowstąpienie (Pietro Vannucci) :.

- Wniebowstąpienie (autor nieznany) :.

- Zesłanie Ducha Świętego (Tycjan - Tiziano Vecellio) :.

- Zesłanie Ducha Świętego (El Greco) :.

- Zesłanie Ducha Świętego (Giotto di Bondone) :.

- Zesłanie Ducha Świętego (Juan de Flandes) :.

- Zesłanie Ducha Świętego (Duccio di Buoninsegna) :.

- Męczeństwo św. Szczepana (Juan de Juanes) :.

- Święty Piotr uzdrawiający swym cieniem (Masaccio) :.

- Męczeństwo św. Jakuba Starszego (Jean Fouquet) :.

- Nawrócenie św. Pawła w drodze do Damaszku (Michelangelo Merisi da Caravaggio) :.

- Nawrócenie św. Pawła(Michał Anioł) :.

- Nawrócenie Szawła (Jan Bogaert) :.

- Św. Paweł nauczający w Atenach (Rafael):.

- Św. Piotr i Paweł (El Greco) :.

- Św. Paweł w więzieniu(Rembrandt) :.

- Kłamstwa Antychrysta (Luca Signorelli) :.

- Światłość świata(William Holman Hunt) :.

- Król królów (Giotto di Bondone) :.

- Paryska Apokalipsa (autor nieznany) :.

- Sąd Ostateczny(Michał Anioł - Michelangelo Buonarroti) :.

- Sąd Ostateczny(Hans Memling) :.

- Sąd Ostateczny (Jan van 

 

Jak Cię zrozumieć TAJEMNICO co spełniasz każdego dnia ?

 1. Jak Cię zrozumieć, Tajemnico, co spełniasz się każdego dnia? Po stokroć i po razy tysiąc Bóg nam w ofierze Siebie dał. Ref. Myśmy niegodni ofiary tej, myśmy niegodni. Boże, chcąc pojąć, zrozumieć Cię, trzeba się modlić, trzeba się modlić, trzeba się modlić.

2. Tyś wybrał drogę pełną cierni, choć miałeś tron u nieba bram I stałeś się jak my śmiertelny, by życie Swoje oddać nam.

3. Za nasze grzechy i niestałość Ty, Boży Syn, Przedwieczna Myśl, wciąż nam oddajesz Krew i Ciało, byśmy na wieki mogli żyć.

4. Więc, czy to w pracy, czy w spoczynku, będziemy z Ciebie czerpać wzór, dziękując Tobie, Boży Synu za mękę Twoją i za ból.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,religijne,jak_cie_zrozumiec.html

Tajemnica Boga

powiązane treści:

Współczucie w kierownictwie duchowym

Istnieją wydarzenia w szczególny sposób kojarzone ze współczuciem. Jednym z nich jest niewątpliwie kierownictwo duchowe. Oczekiwania wiązane z kierownikiem duchowym odnoszą się także i do tej umiejętności, która pozwala spotkać się, poczuć się bezpiecznie i być zrozumianym.

Czytaj dalej »

Bóg w nas

Łączność, jaka zachodzi między Bogiem a nami, jest tajemnicą, jest pełna głębokich tajemnic. Tajemnica ta nie będzie ukazywać się nam stale, w jakiejś narzucającej się formie. Będzie przeważnie ukryta pod jakąś zewnętrzną formą. W miarę naszych możliwości musimy "dogrzebać się", "dokopać się" do głębi tych tajemnic.

Czytaj dalej »

Nota o książce

Kto Mnie zobaczył, zobaczył także Ojca (J 14, 9)

Czy te słowa wypowiedziane przez Jezusa oznaczają, że Bóg objawił się nie tylko w Słowie, lecz również w Obrazie? Wskazywałyby na to Całun turyński i Chusta z Manoppello czy powstałe w wyniku objawień przedstawienia Serca Pana Jezusa i Jezusa Miłosiernego.

Tajemnica widzialności Boga to próba odpowiedzi na pytanie o konsekwencje, jakie dla wierzących ma paradoks Wcielenia: objawienie niewidzialnego Boga w widzialnej postaci.

Autor dowodzi, że we współczesnym świecie, w którym najważniejszy jest przekaz wizualny, obraz powinien odgrywać większą rolę w życiu Kościoła.

Szczególne miejsce w książce zajmuje analiza obrazu Jezusa Miłosiernego, zwieńczona ekspertyzą dotyczącą jego kanoniczności. Lektura tej pozycji przyczyni się do pogłębienia i lepszego zrozumienia kultu Miłosierdzia Bożego.

Zbigniew Treppa jest profesorem Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie kieruje Zakładem Antropologii Obrazu, a także członkiem zespołu eksperckiego do spraw kompetencji kulturowych Kościoła w Narodowym Centrum Kultury. Od kilkunastu lat zajmuje się analizą obrazuþ

Ks Kard K.Nycz i Ruch Światło Życie w Świątyni Opatrzności Bożej

Kard. Nycz: czas pandemii odsłania nowe zadanie. Potrzebne mądre kroki naprzód

 W Niedzielę Chrztu Pańskiego, która dla Ruchu Światło-Życie jest świętem patronalnym, kard. Kazimierz Nycz celebrował Mszę św. w Świątyni Opatrzności Bożej • Ze względu na epidemię Covid-19 oazowiczów z Archidiecezji Warszawskiej reprezentowali jedynie ich przedstawiciele z poszczególnych rejonów i parafii

Metropolita warszawski zachęcał członków Ruchu Światło-Życie by “szukali Boga, gdy jest blisko i pozwala się znaleźć”. – To szukanie Boga jest szczególnie aktualnym wyzwaniem dla każdego ochrzczonego, zwłaszcza ochrzczonego w niemowlęctwie – podkreślił.

Kard. Nycz zwrócił uwagę, że kiedy kończył się Sobór Watykański II założyciel Ruchu Światło-Życie i Domowego Kościoła, ks. Franciszek Blachnicki – dziś kandydat na ołtarze, podobnie jak inni wielcy inicjatorzy ruchów w Kościele, jako pierwsi zrozumieli, że jest potrzebna formuła katechumenatu pochrzcielnego, skoro chrztu udziela się niemowlętom a rodzina nie zawsze spełnia tę rolę.

Ta “droga katechumenalna” – jak się wyraził – doprowadza do zrozumienia, co się stało na chrzcie świętym. – Staliśmy się dziećmi Boga! Bóg po to stał się człowiekiem, by człowiek mógł stać się jego dzieckiem, mógł uczestniczyć w życiu Boga i by to życie Boże w nas rozpoczęte na chrzcie świętym nieustannie się rozwijało – mówił metropolita warszawski.

Zwrócił też uwagę że słowa, które usłyszał Jezus i zgromadzeni nad brzegiem Jordanu: “Tyś jest mój syn umiłowany” Bóg wypowiada nad każdym z nas w czasie chrztu świętego.  – Rośnij, rozwijaj w sobie życie Boga! – zachęcał kard. Nycz.

Na czym polega dojrzewanie wiary? Polega na drodze katechumenatu i chrześcijańskiego wtajemniczenia. W życiu świadomego chrześcijanina chodzi o to by “rozdmuchać” w sobie ten zaczątek wiary, który jest nam dany na chrzcie świętym, aby ta wiara stała się światłem oświecającym całe życie i wszystkie jego sfery.  Chodzi o to, byśmy w tym świetle, którym jest Jezus zobaczyli nasze życie prywatne i rodzinne, nasze powołanie, ale także chorobę i starość. To daje dojrzała wiara – wyjaśniał.

– Często mamy misterne plany, co kiedy i jak ma być, bo tak sobie ustaliliśmy – mówił kard. Nycz odnosząc się, do tego, że zazwyczaj święto Chrztu Pańskiego było okazją do dnia wspólnoty Ruchu Światło-Życie i spotkania z biskupem w Archikatedrze Warszawskiej. – Nie patrzcie na to, tylko w perspektywie, że to pandemia tak sprawiła. Popatrzcie na to jako na znak wzywający do czegoś – podkreślił.

– Przyszliście tutaj nie tylko dlatego, że w katedrze mogłoby was być mniej niż 100 osób. Przyszliście nie ze względu na wielkość tego miejsca, ale przyszliście dlatego, żeby w tej sytuacji, w jakiej dzisiaj Kościół żyje – tak jak wszyscy w pandemii – a dodatkowo ma jeszcze inne trudności i kłopoty, żeby jako Kościół warszawski przyjść do Bożej Opatrzności, bo nam ta opieka Boga, który kieruje i opiekuje się naszym życiem jest w tym roku tak bardzo potrzebna – zaznaczył kard. Nycz.

Czy dogłębnie pojęliśmy to, czego dla Kościoła chciał kard. Stefan Wyszyński, czy zrozumieliśmy czego chciał ks. Franciszek Blachnicki gdy 50 lat temu mówił o potrzebie powtórnego katechumenatu? To była intuicja człowieka soborowego. Może właśnie czas pandemii nam odsłania jeszcze jedno nowe zadanie, żebyśmy zgłębili istotę myśli ks. Blachnickiego.

Metropolita warszawski zwrócił uwagę, iż papież Franciszek – choćby w wydanej przed świętami książce “Powróćmy do marzeń. Droga ku lepszej przyszłości” – mówi, że nic po pandemii, ani w ekonomii, ani w życiu społecznym ale także w życiu Kościoła nie będzie takie samo. I nawet jeśli ktoś marzy, żeby Kościół wrócił do tego czasu sprzed pandemii i był taki sam, bo to wystarczy to także się myli. W Kościele będziemy musieli robić mądre kroki naprzód dając się prowadzić takim ludziom jak sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. Przyjmijcie to jako zadanie, zadanie dla małżeństw i rodzin, jako zadanie wobec młodego pokolenia – zaznaczył kard. Nycz.

W koncelebrze z metropolitą warszawskim Mszę św. w Świątyni Opatrzności Bożej sprawowali m.in. moderator wydziałów duszpasterskich warszawskiej kurii ks. prałat Tadeusz Sowa, ks. Marcin Loretz –  moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie oraz księża moderatorzy wspólnot oazowych.

awo/archwwa.pl

KIM BYŁA ELŻBIETA CZACKA ?

“Nie skupiła się na sobie w swoim cierpieniu”. Kim była m. Elżbieta Czacka?

Papież Franciszek w październiku 2020 r. potwierdził autentyczność cudu za wstawiennictwem m. Elżbiety Róży Czackiej, co otworzyło drogę do jej beatyfikacji • S. Radosława Podgórska, franciszkanka służebnica Krzyża w wywiadzie dla KAI opowiada o założycielce, jej dziele, świętości i przesłaniu

Kim była Matka Czacka?

S. Radosława Podgórska FSK: – Była mężną niewiastą. Niewidomą matką niewidomych – tak nazwał ją Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński w mowie pogrzebowej 15 maja 1961 r. Te określenia najlepiej ją charakteryzują. Gdy w wieku 22 lat straciła wzrok, nie skupiła się na sobie w swoim cierpieniu, ale zaczęła się uczyć żyć jako osoba niewidoma i poświęciła swoje życie innym niewidomym. Doświadczyła wielu trudności, przez które przeszła z cnotą męstwa.

Jakie to były trudności?

– Matka Elżbieta Róża Czacka pochodziła z rodu hrabiowskiego. Urodziła się w 1876 r. w Białej Cerkwi. Rodzina mieszkała na Wołyniu, potem przeniosła się do Warszawy, gdzie Róża zdobyła wykształcenie. Wzrastała w środowisku arystokratycznym, angażowała się w działalność dobroczynną. Niepełnosprawność stała się katalizatorem decyzji o podjęciu życia konsekrowanego.

W 1910 r. Róża powołała Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, instytucję całkowicie świecką. Odwiedzała osoby niewidome w szpitalach, tworzyła pierwsze punkty pracy, nauki. Z czasem doszła do wniosku, że w dziele potrzebny jest stały personel w postaci zgromadzenia zakonnego. Początkowo myślała o sprowadzeniu Niewidomych Sióstr św. Pawła z Paryża ale miała świadomość, że zgromadzenie to będzie miało trudności z adaptacją do warunków w Polsce. Po 3 latach spędzonych podczas I Wojny Światowej w Żytomierzu, które stały się dla niej samotnym nowicjatem, podjęła decyzję o założeniu Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Tak to z hrabianki stała się franciszkanką – s. Elżbietą.

To też nie było łatwe. Wiele osób w kurii warszawskiej traktowało tę decyzję jako rodzaj hrabiowskiej chimery. „Zachciało się ślepej babie zakon zakładać” – to dokładny cytat jednej z ówczesnych opinii. Wbrew nim jednak kard. Aleksander Kakowski zaakceptował działalność matki, a podczas jednej z wizyt w kurii poznała ona ks. Władysława Korniłowicza, późniejszego ojca duchowego Lasek.

Trzy lata po założeniu Zgromadzenia m. Czacka zachorowała na nowotwór. Znowu doświadczyła cierpienia. Po dwóch operacjach mogła jednak wrócić do pracy. Co więcej, podczas pobytu w szpitalu poznała Antoniego Marylskiego, który chciał się zaangażować w Dzieło i stał się dyrektorem administracyjnym właśnie powstającego w Laskach zakładu dla niewidomych.

W czasie II Wojny Światowej matka Czacka w dramatycznych okolicznościach bombardowania w Warszawie straciła oko. Konieczną operację usunięcia gałki ocznej musiała znieść bez znieczulenia.

To nie był koniec cierpień. Już po wojnie, w 1949 r., spostrzegła, że ma kłopoty z pamięcią, traci orientację. Przekazała wówczas przełożeństwo generalne swojej następczyni, m. Benedykcie Woyczyńskiej.

Ostatnie 10 lat życia m. Elżbiety to lata ciężkiej choroby z aspektami demencji, powolnego umierania i cierpienia ofiarowywanego w intencji Dzieła. Mieszkała w pokoju przy kaplicy w Laskach. Modliła się i przeżywała swoje cierpienie, którego miała świadomość, w łączności z Bogiem. W jej notatkach i słowach ostatniej modlitwy zawarte jest świadectwo stanów mistycznych.

Na czym polegał wkład matki Czackiej w opiekę nad osobami niewidomymi w Polsce?

– Jej działalność była przełomowa. Nowość ta polegała przede wszystkim na podejściu do człowieka niewidomego. Mówiła nie tyle o psychologii osoby niewidomej, co raczej osoby, która nie widzi. Akcentowała, że niewidomi nie są upośledzeni lub chorzy i dlatego podejmując relacje z nimi nie należy stosować jakichś specjalnych ulg. Są to ludzie, którzy doświadczają pewnej ułomności, braku. Mniejsze lub większe ułomności ma każdy. Zwracała uwagę, że osoby niewidome mogą, a nawet powinny być czynne w społeczeństwie, ponieważ są jego pełnowartościowymi członkami. Muszą też coś z siebie dać.

To przekonanie doprowadziło w 1918 r., po powrocie matki z Żytomierza, do jej bolesnego rozstania z pierwszym zarządem Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, dla którego wystarczający wydawał się wymiar charytatywny tej opieki. Matka nie chciała tworzyć kolejnego przytułku. Nie chciała, by osoba niewidoma traktowana była przez siebie i innych jak żebrak, niezdolny do pracy, który oczekuje współczucia i pomocy. Pragnęła, by niewidzący mogli się uczyć i usamodzielniać, tak, by zdobyć wykształcenie, zawód i pracę.

Tymczasem byli oni na łasce – i niełasce – swoich rodzin. Wiemy, że w czasie, gdy matka zaczynała swoją działalność, funkcjonowało jedno stowarzyszenie niewidomych muzyków. Były to jednak osoby mające duże wsparcie ze strony swojego otoczenia. Dzieci z prostych, ubogich rodzin, nie miały żadnych szans na naukę i pozostawały najzwyczajniej zaniedbane.

Jak powstały Laski?

– Jeszcze przed założeniem Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, Róża Czacka, odbyła serię podróży po Europie poznając nowoczesne metody pracy z osobami niewidomymi. Później pracowała nad dostosowaniem alfabetu Braille’a do polskiego systemu fonetycznego. Warto podkreślić, że Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, które stworzyła, z założenia nie powstało samo dla siebie. Jest ono na służbie w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi, dlatego każda siostra po ślubach wieczystych staje się członkiem Towarzystwa. Ciekawostką i ewenementem jest to ścisłe związanie instytucji świeckiej ze zgromadzeniem zakonnym, zwłaszcza gdy mówimy o 1918 r.

Trochę piaszczystej ziemi na skraju Puszczy Kampinoskiej matka otrzymała od Antoniego Daszewskiego. Dzięki zaangażowaniu Antoniego Marylskiego powstały tam pierwsze domy tworzące przyszły ośrodek w Laskach. Wówczas były to dalekie peryferie, nie było nawet drogi utwardzonej. O stworzenie jej matka Czacka poprosiła lokalnych gospodarzy. Z Warszawy dojechać komunikacją można było do Powązek. Dalej – na własnych nogach. Matka wielokrotnie tak chodziła. Potem funkcjonowała tzw. furka. Na tej furze, na zmianę z panem Marylskim jeździła często ze zlewkami dla zakładowej trzody chlewnej.

Do Lasek trafiały przede wszystkim dzieci z rodzin ubogich. Informacje nt. ośrodka, możliwości opieki i kształcenia rozchodziły się po Polsce przede wszystkim dzięki „Rycerzowi Niepokalanej” i „Posłańcowi Serca Jezusowego”. Rodzice przywozili swoje dzieci zostawiając im zwykle trochę prostego ubrania. Całą resztą – utrzymaniem i nauką – musiała się zająć matka i siostry. Wymiar charytatywny Dzieła był więc również bardzo istotny. Było to możliwe dzięki licznym kwestom prowadzonym przez matkę i siostry na ten cel.

Jeszcze przed wojną w Laskach uczyło się ok. 100 dzieci. Matka opiekowała się też osobami niewidomymi w innych miejscach. W sumie szkołę w Laskach ukończyło około 3,5 tys. wychowanków. Pracują w najróżniejszych zawodach, są psychologami, pedagogami, informatykami, muzykami. Studiują, robią doktoraty. Niektórzy z nich to osoby znane, jak pianista Edwin Kowalik. Naszym absolwentem jest też np. Paweł Wdówik, obecnie sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej.

Dziś w Laskach uczy się ok. 190 dzieci. Jest dział niewidomego absolwenta, wspierający młodzież w znalezieniu pracy i angażowaniu się w różne projekty. Trzeba jednak wspomnieć, że obecnie, dzięki postępowi medycyny, rzadziej zdarza się, że brak wzroku jest jedynym problemem osób niewidomych. Często bywa tak, że ta niepełnosprawność sprzęgnięta jest z inną niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną. Wymagania wobec takich uczniów musimy w oczywisty sposób dostosowywać do ich realnych możliwości.

Laski jednak to nie tylko dzieło opieki nad osobami niewidomymi ale również szczególne miejsce, ważne dla polskiej historii i kultury.

– Było to miejsce szczególne już w okresie międzywojennym, dzięki obecności naszego ojca duchowego, Sługi Bożego ks. Władysława Korniłowicza. Jak wspomniałam m. Czacka poznała go na korytarzu podczas jednej z wizyt w kurii warszawskiej. Powiedział, że gdyby mógł się na coś przydać, to jest chętny do pomocy. To była jego postawa. Tak więc po śmierci pierwszego kierownika duchowego matki Czackiej, ks. Władysława Krawieckiego (zm. w 1921 r.) jego następcą został ks. Korniłowicz. Początkowo pracował jeszcze na KUL, dojeżdżał do Lasek, głosił rekolekcje. Na stałe zamieszkał tam w 1930 r.

Miał szczególny dar otwartości na osoby poszukujące, wątpiące w wierze, deklarujące się jako niewierzące, na „niewidomych duchowo”. Przychodzili do niego, dzielili się trudnościami, niezrozumieniem Kościoła, stawiali pytania o Boga, o egzystencję. O. Korniłowicz nigdy nie był krasomówcą. Umiał za to słuchać. Słuchał w taki sposób, że człowiek, który mówił zaczynał słuchać sam siebie. Ks. Korniłowicz asystował przy spotkaniach tzw. „Kółka”, w których uczestniczyła wrażliwa młodzież uniwersytecka, zainteresowana pogłębianiem życia wewnętrznego. Z tym środowiskiem związani byli m.in. Jerzy Liebert, Jarosław Iwaszkiewicz, Zofia Nałkowska, Maria Winowska, Konrad Górski czy Antoni Słonimski. Miał też kontakty ze sferami w wojsku, które – co tu ukrywać – nie były bardzo religijne. Ks. Korniłowicz jednak potrafił z wojskowymi rozmawiać.

Ludzi zadających pytania, poszukujących, niewiele mówiąc zapraszał do Lasek, do służby niewidomym. Zawsze podkreślał, że nikt tu nie jest obcy. Zapraszał na modlitwę, głosił rekolekcje dla nich. Dlatego też w Laskach powstał dom rekolekcyjny.

To nie była działalność „lukrowana”, usłana różami. Można powiedzieć, że Laski jako środowisko ze względu na tę otwartość otrzymało też swoje „lanie” od innych środowisk, które miały nieco inną perspektywę.

Z Laskami związane były też takie postaci jak ks. Jan Zieja, kard. Stefan Wyszyński, który uważał się za duchowego syna ks. Korniłowicza, czy ks. Tadeusz Fedorowicz, który został zaproszony przez chorego już ks. Korniłowicza, by przejął po nim funkcję kapelana w Laskach. Ks. Tadeusz kontynuował jego dzieło, stając się duchowym autorytetem dla kolejnych pokoleń polskiej inteligencji. Czy spowiadał się u niego Karol Wojtyła? Temat ten otoczony był przez ks. Tadeusza delikatną tajemnicą. Wiemy, że papież był z nim bardzo związany i do 1995 r. ks. Tadeusz na rocznicę wyboru Jana Pawła II i na swoje imieniny zawsze był Rzymie. Wraz z jego śmiercią w 2002 r. skończył się pewien etap w życiu Lasek, gdy przestaliśmy jakby mieć duchowych ojców Dzieła.

W jaki sposób z Laskami związał się kard. Wyszyński?

– W czasie II Wojny Światowej matka Czacka, chroniąc siostry i osoby niewidome, wysłała większość z nich do Żułowa pod Lublinem i do Kozłówki, która była filią Żułowa. Sama z niewielką grupką sióstr została w Laskach i w Warszawie. Właśnie do grupy sióstr przebywających w Kozłówce matka zaprosiła ks. Stefana Wyszyńskiego, prosząc, by był ich kapelanem. To był rok 1940. Po pobycie w Kozłówce i Żułowie ks. Wyszyński przyjechał w 1942 r. do Lasek. Gdy ks. Jan Zieja jako kapelan AK został zdekonspirowany, jego funkcję podjął ks. Wyszyński, będąc zarazem kapelanem w Laskach.

Jakie znaczenie ma dla Sióstr to, że prawdopodobnie kard. Wyszyński i matka Czacka będą razem beatyfikowani?

– Jest to dla nas duże zaskoczenie ale też uśmiech Pana Boga – kard. Wyszyński „poczekał” na matkę. Bardzo ją cenił. Nie wiem, czy można mówić o przyjaźni, ale na pewno było to duże zrozumienie. Przyjeżdżał do Lasek w każdy Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Mówił do sióstr konferencje. Wpadał do matki Elżbiety na „porozmawianie”. Wspominał, że współpraca z nią nie była łatwa, bo matka wymagała – od siebie i od innych. Nawet gdy już działał instytut w Choszczówce i Prymas częściej tam przebywał, Triduum Paschalne spędzał w Laskach. Bardzo pragnął beatyfikacji ks. Korniłowicza i był inicjatorem rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Ale również podczas pogrzebu matki dał wyraz przekonaniu, że uważa ją za świętą i że jej beatyfikacja prędzej czy później się odbędzie. Mówił o niej z wielką wrażliwością i czułością.

Na jakim etapie jest proces beatyfikacyjny ks. Korniłowicza?

– Dekret o heroiczności cnót został zatwierdzony w 2019 r. Teraz czekamy na cud. Jednym z naszych najśmielszych marzeń było to, by beatyfikowane zostały trzy osoby.

Jak wyglądała droga do beatyfikacji m. Czackiej?

– Zmarła w opinii świętości i było oczywiste, że proces beatyfikacyjny się rozpocznie, ale to trwało długo, być może z uwagi na proces ks. Korniłowicza, który rozpoczął się w 1978 r. i wiązał się z dużym wysiłkiem, jakim były np. tłumaczenia. Proces m. Czackiej na etapie diecezjalnym rozpoczął się w grudniu 1987 r. Choć siostry miały już bardzo wiele świadectw zebranych, praca była żmudna. Oba procesy zakończono na etapie diecezjalnym w 1995 r., po czym rozpoczął się ich etap rzymski. Wtedy też zaczęłyśmy, niemal równolegle, pisanie positio na temat życia i świętości ks. Korniłowicza i matki Elżbiety. Positio ks. Korniłowicza zakończyłyśmy w 2008 r. natomiast matki Elżbiety pod koniec 2010 r. Dekret o heroiczności jej cnót wydany został w 2017 r. Już wtedy odbywał się proces diecezjalny w sprawie domniemanego cudu. Cud ten został zatwierdzony i uznany przez Ojca Świętego w październiku 2020 r., co otworzyło drogę do beatyfikacji.

Jaki to był cud?

– Wydarzył się w 2010 r. Związany był z ciężkim wypadkiem 10-letniej wówczas dziewczynki. Zdarzenie miało miejsce 31 sierpnia w okolicy Łomży. Dziecko bawiło się na huśtawce z bali sosnowych. Bal podtrzymujący całą konstrukcję pękł przygniatając dziewczynce lewą część twarzoczaszki. Była w ciężkim stanie, w głębokiej śpiączce. Lekarze nie dawali wielkiej nadziei. Uszkodzenia były tak duże, iż spodziewali się, że dziecko jeśli nie umrze, pozostanie w stanie wegetatywnym lub będzie miało poważne uszkodzenia, m.in. wzroku i słuchu. Tymczasem już 13 września nastąpił przełom i dziewczynka zaczęła szybko odzyskiwać wszystkie władze. Po 62 dniach leczenia na własnych nogach wyszła ze szpitala. Jest całkowicie zdrowa, choć na zdjęciach rentgenowskich widać ślady wypadku, które mogłyby wskazywać na trwałe uszkodzenia i niesprawność.

W dniu wypadku mama dziewczynki, która jest bratową jednej z naszych sióstr, zadzwoniła z płaczem i z prośbą o modlitwę. Modliło się całe Zgromadzenie za wstawiennictwem matki Czackiej.

W jaki sposób zamierzają siostry przygotowywać się do beatyfikacji?

– Staramy się w zgromadzeniu jeszcze bardziej przybliżyć się do słów i nauczania matki. Chciałyśmy jeździć do różnych parafii i opowiadać o niej. Niestety czas pandemii utrudnia takie apostolskie działania. Ufam, że uda się przynajmniej odwiedzić te parafie, z których siostry pochodzą, by przekazać przesłanie matki Elżbiety. A w zgromadzeniu chcemy się nawracać i być wierne charyzmatowi jego Założycielki. Tak bardzo czekałyśmy na to wydarzenie. Cieszymy się, że staje się rzeczywistością.

Jakie jest przesłanie matki Czackiej? W czym wyrażała się jej świętość?

– Jej świętość wyrażała się w przyjęciu krzyża niewidzenia oraz w męstwie i wytrwałości wobec trudności. Gdy napotykała przeciwności, zawsze mówiła, że Pan Bóg chce od nas wszystkiego, co możemy dać, a On i tak ze swej strony zapewni nam wszystko, czego potrzebujemy. Miała niesamowitą ufność w Bożą Opatrzność.

Jej świętość wyrażała się też w wielkiej miłości do każdego człowieka, w postawie wyrzeczenia się siebie dla innych. Była osobą wrażliwą, umiejącą słuchać. Od strony duchowej miała niezwykły autorytet, ale jednocześnie delikatność, dzięki której nie było w niej cienia apodyktyczności. Mawiała „pokój i radość w krzyżu”. Wprowadziła też w naszym środowisku formę pozdrowienia: „Przez krzyż – do nieba” – to jest nasze główne, choć krótkie przesłanie.

Rozmawiała Maria Czerska/KAI

TOŻSAMOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKA p Franciszek

Franciszek: Strzeżmy naszej tożsamości chrzcielnej   JAKUB SZYMCZUK /FOTO GOŚĆ

Do pamięci o naszej tożsamości chrzcielnej, uświadamiającej nam, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, zachęcił Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Była ona transmitowana przez media z biblioteki Pałacu Apostolskiego.

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj obchodzimy święto Chrztu Pańskiego. Przed kilkoma dniami zostawiliśmy Dzieciątko Jezus, któremu wizytę składali Mędrcy. Teraz znajdujemy Go jako dorosłego nad brzegiem Jordanu. Liturgia zmusza nas do skoku o około trzydzieści lat, trzydzieści lat o których wiemy tylko jedno: były to lata życia ukrytego, które Jezus spędził w swojej rodzinie, niektóre z nich wcześniej w Egipcie, jako imigrant, aby uniknąć prześladowania Heroda, inne w Nazarecie, ucząc się zawodu Józefa, w rodzinie posłuszny swoim rodzicom, ucząc się i pracując. Uderzające jest to, że większość czasu na ziemi Pan spędził w ten sposób, żyjąc życiem dnia powszedniego, nie rzucając się w oczy. Pomyślmy, że według Ewangelii trzy lata Jezus głosił Radosną Nowinę, czynił cuda, wiele dzieł. A pozostałe lata były czasem życia ukrytego, w rodzinie. Jest to dla nas piękne przesłanie: ukazuje nam wielkość życia codziennego, znaczenie w oczach Boga każdego gestu i chwili życia, nawet tego najprostszego i najbardziej ukrytego.

Po tych trzydziestu latach życia ukrytego, rozpoczyna się życie publiczne Jezusa. I zaczyna się dokładnie od jego chrztu w Jordanie. Ale Jezus jest Bogiem, dlaczego zatem dał się ochrzcić? Chrzest Jana polegał na obrzędzie pokutnym, był znakiem woli nawrócenia się, bycia lepszymi, prosząc o przebaczenie grzechów. Jezus na pewno tego nie potrzebował. Istotnie, Jan Chrzciciel próbuje się temu przeciwstawić, ale Jezus nalega. Dlaczego? Ponieważ chce być z grzesznikami: dlatego ustawia się z nimi w kolejce i dokonuje tego samego czynu, co oni. I czyni to podejmując postawę ludu, która jak powiada pewien hymn liturgiczny przychodził z nagą duszą i nagimi stopami. Naga dusza- to znaczy niczego nie ukrywając, jako grzesznicy. Te gest czyni Jezus. I schodzi do rzeki, by zanurzyć się w naszej kondycji. Chrzest, w istocie oznacza właśnie „zanurzenie”. W pierwszym dniu swojej posługi Jezus proponuje nam swój „manifest programowy”. Mówi nam, że nie zbawia nas z wysoka, decyzją władcy, na mocy dekretu lub używając siły, ale wychodząc nam naprzeciw i biorąc na siebie nasze grzechy. W ten oto sposób Bóg zwycięża zło świata: uniżając się i biorąc je na siebie. Jest to także sposób, w jaki możemy podnosić innych: nie osądzając, nie mówiąc im, co mają czynić, ale współczując, dzieląc się z nimi miłością Boga. Bliskość jest stylem Boga wobec nas. On sam to powiedział Mojżeszowi: „któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz?” (Pwt 4,7). Bliskość jest stylem Boga względem nas.

Po tym geście współczucia ze strony Jezusa dzieje się rzecz niezwykła: otwiera się niebo i wreszcie ukazuje się Trójca Święta. Duch Święty zstępuje w postaci gołębicy (por. Mk 1, 10), a Ojciec mówi do Jezusa: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym” (w. 11). Bóg objawia się, gdy pojawia się miłosierdzie, - pamiętajcie o tym: Bóg objawia się, gdy pojawia się miłosierdzie, bo takie jest Jego oblicze. Jezus czyni siebie sługą grzeszników i zostaje ogłoszony Synem, uniża się do nas, a Duch zstępuje na Niego. Miłość przyzywa miłość. Dotyczy to również nas: w każdym geście służby, w każdym dziele miłosierdzia, jakie wypełniamy, objawia się Bóg i swoje spojrzenie kieruje na świat. To nas dotyczy.

Ale nawet zanim cokolwiek uczynimy, nasze życie jest naznaczone miłosierdziem, które na nas spoczęło. Zostaliśmy zbawieni. Kiedy to się stało? Właśnie w dniu naszego chrztu, darmo. Zbawienie jest darmo dane. To jest bezinteresowny akt miłosierdzia Boga względem nas. Sakramentalnie dzieje się to w dniu naszego chrztu. Ale nawet ci, którzy nie są ochrzczeni, zawsze otrzymują Boże miłosierdzie, ponieważ Bóg jest tam, czekając, czekając na otwarcie drzwi serca. Zbliża się, niech mi będzie wolno powiedzieć, pieści nas swoim miłosierdziem.

Niech Matka Boża, do której się teraz modlimy, pomoże nam strzec naszą tożsamość chrzcielną, to znaczy tożsamość osób, które doświadczyły miłosierdzia, będącej u podstaw naszej wiary i życia.